VOD

The Batman 2 jednak powstanie, ale są też złe wiadomości dla fanów

Konrad Kozłowski
0

Zagrożenie minęło - druga część Batmana od Matta Reevesa powstanie, a w dodatku reżyser będzie mieć jeszcze większy wpływ na rozbudowywany świat, także w serialach. Nie wszystko jednak poszło po myśli fanów: skasowano inny wyczekiwany projekt z Batmanem.

Zarabiając ponad 770 mln dolarów na całym świecie, "The Batman" okazał się hitem i sukcesem. Recenzje filmu nie pozostawały wątpliwości: na taki obraz czekaliśmy od dawna, a główna postać zasługiwała na tego typu opowieść. Nie wszystko udało się wykonać idealnie, ale zabrakło naprawdę niewiele do perfekcyjnego filmu o Człowieku Nietoperzu. Oczywiście po takim triumfie zasadne stało się pytanie, czy i kiedy powstanie kontynuacja. Odpowiedź dostaliśmy dość szybko, dlatego wszyscy byli zadowoleni i zaczęli zacierać ręce, co tym razem wykreuje duet Matt Reeves i Mattson Tomlin w kontekście scenariusza i jak będzie to wyglądać na ekranie w reżyserii tego pierwszego. Niestety, później nastały dziwne czasy w Warner Bros.

Batman 2 był zagrożony?

Fuzja z Discovery wprowadziła ogromny zamęt, w efekcie czego mnóstwo projektów zostało anulowanych, skasowanych lub wycofano wsparcie finansowe. Koniec końców finał był ten sam: "Batgirl" nie trafiła na żaden ekran, ani do kin, ani na VOD, bo zdecydowano o całkowitym porzuceniu projektu i zamknięto go w sejfie. Firma może nawet odpisać sobie wszystkie koszty z nim związane od podatku, jeżeli film nie ujrzy światła dziennego. To efekt cięć budżetowych, które w Warner Bros. Discovery dotknęły także projektów HBO rozwijanych w Europie i Skandynawii. W międzyczasie zaczęło więc powracać pytanie, czy "The Batman 2" (tytuł umowny) jest bezpieczny. Pojawiły się doniesienia, że nowe kierownictwo wcale nie dało jeszcze zielonego światła nowemu filmowi z Batmanem, a jednocześnie dowiadywaliśmy się, że powstaje sequel innego hitu, czyli "Jokera", gdzie do obsady dołączyła Lady Gaga, a CEO Warner Bros. Discovery zapewniał o planie odbudowy dla uniwersum DC. Czyżby chciał przywrócić Bena Afflecka i kompletnie zrezygnować z Roberta Pattinsona?

Batman 2 powstanie. W drodze jest też serial z Pingwinem

Nic z tych rzeczy. Ogłoszona przez Matta Reevesa i Warner współpraca okazuje się wieloletnim partnerstwem, w świetle którego wszystkie podmioty wchodzące w skład Warner Bros. Pictures Group, czyli Warner Bros. Pictures, New Line Cinema, Warner Animation Group oraz DC-based Films, będą miały pierwszeństwo dostępu do Reevesa. Ten będzie występować w roli reżysera, producenta oraz scenarzysty. Reeves utworzył własną spółkę 6th & Idaho, w której to siedzibie będzie kontynuować swoją pracę nad kolejnymi projektami, w tym "The Batman 2". Premiera filmu nie nastąpi jednak szybko, bo panowie dopiero zabierają się do pisania scenariusza, więc mówimy tu o kilku latach produkcji. Co istotne, Matt Reeves został także oficjalnie zaangażowany w powstawanie serialowego spin-offu opowiadającego o Pingwinie (Colin Farrel), którego poznaliśmy w "The Batman". O żadnych innych serialach i projektach z tego uniwersum już się nie mówi, mimo że wcześniej wspominano o serii poświęconej Jamesowi Gordonowi (Jeffrey Wright).

Fani nie dostaną wyczekiwanego serialu z Batmanem

Niestety, nie wszystkie nowiny dotyczące losów projektów z Batmanem w centrum uwagi są optymistyczne. Ogłoszono, że rozwijana od pewnego czasu animacja "Batman: Caped Crusader" została anulowana i nie trafi na HBO. Jest to o tyle smutna wiadomość, że miał to być duchowy następca "Batman: The Animated Series" - przez wielu określanej mianem najlepszej animacji o Batmanie w historii. Serial z lat '90 powstał na fali popularności filmu "Batman" Tima Burtona z Michaelem Keatonem w roli głównej. Dość mroczna atmosfera, genialna kreska i świetna ścieżka dźwiękowa bazująca na tej z "Batmana" Danny'ego Elfmana zapewniły mu popularność na lata. Nie wiemy, czy i w jakim stopniu "Batman: Caped Crusader" zdołałby ponowić ten sukces, ale wszystko wskazywało na to, że projekt posuwał się we właściwym kierunku. Szkoda, że to nie widzowie nie zdecydowali o losach produkcji, lecz kierownictwo i zapewne liczby w Excelu.

Źródło: Deadline

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu