Tesla

Chciał udowodnić, że autopilot Tesli jest bezpieczny. Rozpędził auto w stronę własnych dzieci

Patryk Koncewicz
19

Ci ludzie są w stanie zaryzykować życie swoich dzieci w obronie dobrego imienia ulubionej firmy. Na szczęście ich wybryki szybko znikają z sieci.

Niespełna dwa tygodnie temu do sieci trafiło nagranie ukazujące rozpędzoną Teslę wielokrotnie roztrzaskującą manekiny wielkości dziecka. Film miał udowodnić wyższość systemów LiDAR, których Elon Musk nie chce zaimplementować w swoich elektrycznych samochodach. Chwilę później The Independent opublikowało swój materiał, w którym Tesla ponownie nie zatrzymuje się przed obiektem o dziecięcej posturze, wskazując na rzekome niebezpieczeństwo, jakie Tesla stanowi dla pieszych. Jeden z inwestorów filmy postanowił przetestować to na… własnych dzieciach. Efekty, które opublikował na YouTube, zostały natychmiastowo usunięte.

Tesla zagrożeniem dla dzieci?

Część autonomicznych samochodów wykorzystuje już technologię LiDAR, będącą połączeniem zaawansowanych laserów z wysokiej jakości kamerami. System ma działać jak „oczy” auta, ostrzegające przed obiektami znajdującymi się naprzeciwko. Od dłuższego czasu opinia publiczna próbuje wymusić na Musku zaimplementowanie tego rozwiązania w Teslach, które nie zawsze radzą sobie z poprawnym odczytywaniem niewielkich obiektów. Dokładnie tak, jak na poniższych materiałach wideo.

Film jest częścią inicjatywy Dawn Project, mającej na celu nagłośnienie niebezpieczeństw związanych z oprogramowaniem full self-driving (FSD). Za projekt odpowiada Dan O’Dowd, dyrektor generalny Green Hill Software, znany z otwartej krytyki Tesli, głównie za sprawą całostronicowej reklamy opublikowanej w New York Times, gdzie nazwał system FSD najgorszym oprogramowaniem, jakie kiedykolwiek sprzedała firma z listy Fortune 500.

Podobny eksperyment udostępnił The Independent, z porównaniem auta wyposażonego w system od Luminar Tech.

W obu przypadkach Tesla bez wahania rozjeżdża manekina dziecka, widowiskowo roztrzaskując go na kawałki. Film od Dawn Project pokazuje, że nie jest to jednostkowy epizod, a wielokrotna przypadłości dowodząca niedoskonałości aut ze stajni Muska. W odpowiedzi na te nagrania Tad Park – inwestor Tesli i dyrektor generalny Volt Equity – wrzucił do sieci własne wideo, gdzie testuje skuteczność wykrywania obiektów na własnych dzieciach.

Najpierw Tesla, potem rodzina

Park jest nie tylko entuzjastą i posiadaczem Tesli, ale także jej inwestorem. Aby udowodnić, że autonomiczne auta są bezpieczne, postanowił przeprowadzić eksperyment na własnych dzieciach. Opublikował w serwisie YouTube film, na którym z prędkością 40 km/h ruszył w kierunku swoich pociech – jedna z nich miała zaledwie 5 lat – pozwalając Tesli samodzielnie wyhamować tuż przed żywymi „manekinami”. Mężczyzna przekazał, że najtrudniejszym wyzwaniem było przekonanie jego żony. Kobieta ostatecznie zgodziła się pod warunkiem, że mężczyzna usiądzie za kółkiem na wszelki wypadek.

Carmine Cupani jadący w stronę swojego 11-letniego syna / CNN

Na szczęście do tragicznego wypadku nie doszło, a Park zarzeka się, że miał sytuację pod kontrolę. Auto zgodnie z oczekiwaniami zareagowało poprawnie i zwolniło tuż przed uderzeniem dziecka, nie robiąc nikomu krzywdy. Sam fakt ryzykowania zdrowiem i życiem swoich dzieci w imię obrony korporacji samochodowej mrozi krew w żyłach.

Film został natychmiastowo usunięty z serwisu, a rzecznik YouTube poinformował w wypowiedzi dla CNBC, że platforma sprzeciwia się wykorzystywaniu nieletnich do przeprowadzania skrajnie niebezpiecznych testów.

Co ciekawe nie jest to jedyny przypadek. Carmine Cupani z Karoliny Północnej także przetestował autopilota Tesli na własnym synu, z nieco mniejszą prędkością, oscylującą w granicach 35 km/h. Samochód poprawnie wyhamował przed dzieckiem, które z telefonem w ręku nagrywało eksperyment.

Czy to już fanatyzm, czy tylko skrajna nieodpowiedzialność? Jak widać Elon Musk potrafi u swoich odbiorców wzbudzić tak wielkie zaufanie, że są oni w stanie zaryzykować życie swoich dzieci, aby zmyć z ukochanej firmy wszelkie oskarżenia.

Stock image from Depositphotos 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu