Sztuczna inteligencja

Sztuczna inteligencja wygrała konkurs sztuk pięknych. Artystom pękła żyłka

Patryk Koncewicz
50

Czy to już czas, aby ludzcy artyści złożyli pędzle?

Na początku czerwca – gdy cały Internet zachwycał się DALL-E – pisałem o obrazach generowanych przez sztuczną inteligencję w tak świetny sposób, że bez cienia wstydu ktoś mógłby wystawić je w galerii. Nie musiałem długo czekać na pomysłowego autora, który nie dość, że postanowił faktycznie wystawić taki obraz, to jeszcze zdobył nim pierwsze miejsce w konkursie sztuki. Artyści są tym faktem oburzeni, alarmując przed końcem prawdziwego artyzmu.

Malarz na miarę XXI wieku

W Kolorado na przestrzeni ostatnich dni odbył się konkurs Sztuk Pięknych, podczas którego artyści mogli zgłaszać swoje obrazy, rysunki i rzeźby. Nieoczekiwanie zwycięzcą plebiscytu okazała się… sztuczna inteligencja, a dokładniej Jason Allen, który użył AI do wygenerowania obrazu niczym spod pędzla barokowego malarza. Grafika przedstawiała coś w rodzaju kosmicznego balu na królewskim dworze w bliżej nieokreślonej, futurystycznej rzeczywistości.

Mężczyzna użył oprogramowania Midjourney do wygenerowania dzieła o tytule „Théâtre D'opéra Spatial”. Allen co prawda zaimplementował kilka podpowiedzi, jednak całą robotę wykonała za niego sztuczna inteligencja. Nie było bowiem mowy o tym, że AI nie może wziąć udziału w konkursie, a skoro grafik podbiła serca jury, to chyba wszystko jest w porządku, prawda? No nie do końca. Konkurencja jest rozgoryczona, obawiając się, że sztuka umiera na ich oczach.

Koniec sztuki, czy strach przed skuteczniejszą konkurencją?

Po ogłoszeniu zwycięzcy na oficjalnej stronie konkursu, użytkownicy Twittera nie omieszkali wyrazić swojego oburzenia. „Cholernie to gówniane” – skomentował Genel Jumalon. Na jego komentarz inny internauta odpowiedział, że artyzm umiera na naszych oczach, bo prace kreatywne nie są chronione przed maszynami.

Krytycy zarzucają Allenowi pójście na skróty, a nawet oszustwo, bo przecież obraz nie jest dziełem jego rąk. Mężczyzna ma jednak odmienne zdanie. Broni się tym, że w ramach procesu twórczego poświęcił wiele godzin na wygenerowanie setek obrazów, dostrajając narzędzie w taki sposób, aby wyglądały na realistyczne. Uważa, że liczy się efekt końcowy, a nie metoda, jaką dzieło zostało wykonane.

„Co by było, gdybyśmy spojrzeli na to z drugiej strony, co by było, gdyby artysta dokonał szalenie trudnej i skomplikowanej serii wyrzeczeń, aby stworzyć dzieło, powiedzmy, że stworzyć swoją sztukę, wisząc do góry nogami i będącym biczowanym podczas malowania. Czy praca tego artysty powinna być oceniana inaczej niż innego artysty, który stworzył to samo dzieło?” – Jason Allen

Mężczyzna sugeruje, że artyści obawiają się tego, że AI stanie się najzwyczajniej w świecie lepsze i wydajniejsze niż „ludzki” malarz. Domyśla się także, że będą niebawem domagali się utworzenia specjalnej kategorii dla sztucznej inteligencji, aby ta nie stanowiła dla nich konkurencji.

Źródło: Depositphotos

Z jednej strony to zrozumiałe. Artyści czują się niepotrzebni, bo AI może zrobić to samo w wydajniejszy, szybszy i mniej nadęty sposób. Jednakże te same zażalenia można przełożyć na każdą inną dziedzinę, gdzie maszyny okazały się skuteczniejsze niż ludzie. Może czas pogodzić się z faktem, że już niebawem będziemy musieli zaakceptować obecność maszyn w każdej sferze życia.

Jason Allen podsumował sprawę krótkim stwierdzeniem, że krytyka tylko wznieciła jego ambicje, a wygrana zachęciła do ponownego spróbowania swoich sił w sztuce. Artyści będą potrzebowali dużej ilości maści na… sami wiecie co.

Stock image form Depositphotos

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu