Apple

Apple nie pozwala wymienić dysku SSD w Mac Studio. Poza jednym wyjątkiem

Kamil Świtalski
13

W ubiegłym tygodniu komputery Mac Studio zaczęły trafiać do klientów. Wtedy też zaczęły pojawiać się pierwsze materiały z "rozbiórek" komputera i pojawiło się pytanie: co z samodzielnym dokładaniem do niego dysków SSD?

Moduł pamięci można z komputera wyjąć — i na płycie jest nawet miejsce na jeszcze jeden, dodatkowy. Dało to wielu nadzieję, że komputer Apple jest bardziej przyjazny użytkownikom, niż wielu tego oczekiwało. Natychmiast wybuchły spekulacje dotyczące potencjalnych blokad przez Apple z poziomu oprogramowania. Teraz doczekaliśmy się materiału iFixit, w którym ekipa dzielnie sprawdziła co się z czym je. I jak to obecnie działa. Zaznaczam - obecnie, bo nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

iFixit próbowało wymienić dyski w Mac Studio. Z powodzeniem, ale też bez powodzenia

Sam dostęp do dysku nie jest specjalnie skomplikowany. Wystarczy śrubokręt typu Torx, zerwanie taśmy izolacyjnej i sprawa załatwiona. O ile jednak wyjęcie dysku nie stanowi specjalnego problemu, to... co dalej, kiedy takowy już wyjmiemy? Co można włożyć w jego miejsce?

Na tę chwilę (to kluczowe, bo nie jest wcale wykluczone, że aktualizacjami oprogramowania Apple pozwoli klientom na więcej) ekipa iFixit mogła co najwyżej podmienić pamięć na taką z innego komputera Mac Studio — i to o tej samej pojemności. Próba dodania większego czy mniejszego dysku zawsze kończyła się tak samo: błędami, błędami i... jeszcze większą ilością błędów. To samo tyczyło się zresztą dodatkowego slotu, tego potencjalnie wolnego i czekającego tylko na dodatkowy dysk. Nic z tego.

Sprawy zmieniły się dopiero w chwili, w której skorzystano z innego dysku — ale o tej samej pojemności. W praktyce zatem wyjęcie dysku z Mac Studio o tej samej pojemności i przeniesienie go do drugiego komputera nie sprawiło większych kłopotów.

Niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził

Jeżeli chodzi o podejście Apple w sprawach naprawy to nie mam złudzeń, że są oni całkowitym zaprzeczeniem prokonsumenckiego podejścia. A wprowadzenia prawa do naprawy i ich angażowanie się w tej kwestii to nic więcej niż przymus wymuszony przez polityków. W listopadzie firma oficjalnie zakomunikowała, że zaoferuje akcesoria i części wymienne, by każdy chętny mógł dokonać napraw we własnym zakresie. Zapomniała tylko powiedzieć ile to będzie kosztować — a nie mam złudzeń, że będzie to nieopłacalne, podobnie jak naprawa ich urządzeń w oficjalnych serwisach. No, przynajmniej większości z nich. Nie dalej zresztą niż kilka miesięcy firma blokowała oprogramowaniem wymianę ekranów i działania Face ID, ale po fali oburzenia - zmieniła swoje podejście. To chyba ich szczyt uznawania prawa do naprawy — i szczerze? Nie liczę na więcej. Ale kto wie, może w przypadku komputerów opowiedzą nam wkrótce jak bardzo cenią profesjonalistów i ich potrzeby, dlatego wszystko co wczoraj było niewykonalne - dzisiaj staje się możliwe.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu