Spotify

Nie, Spotify, nie chcę twoich podcastów! Zabierz je sobie w...

KR
Krzysztof Rojek
15

Spotify lepiej od użytkowników wie, czego potrzebują. Nawet jeżeli przez lata nigdy nie dotknęli podcastów.

Kiedy wybieramy dla siebie aplikację, najczęściej nie ma szans, byśmy korzystali z całego dobrodziejstwa, jakie oferuje. Jest to prawda, kiedy mówimy o tak dużych programach jak Photoshop czy Premiere Pro, jak i o mniejszych. Dlatego też w projektowaniu programów tak ważne jest chociażby wygodne UI, które pozwoli użytkownikowi szybko i sprawnie dostać się do funkcji, której potrzebuje. Co więcej - dziś przywykliśmy już do tego, że wiele programów i aplikacji oferuje opcje customizacji i może w jakiś sposób dopasować się do potrzeb i preferencji użytkownika. We wspomnianych programach Adobe możemy poprzestawiać wszystkie elementy tak, jak nam się podoba, a w samym systemie Android mamy tysiąc i jedną opcję personalizacji urządzenia w taki sposób, w jaki nam się podoba.

Tymczasem Spotify uparcie twierdzi, że wie lepiej, czego chcą użytkownicy

Ze Spotify, tak samo jak każdy użytkownik, korzystam na swój własny sposób. Słucham muzyki, chociaż głównie puszczam ją z albumów, to mam też kilka playlist i zdecydowanie doceniam funkcje "radio" dobierającą podobne piosenki do danego numeru. Nie słucham natomiast podcastów i nigdy tego nie robiłem. Nie mam też żadnej potrzeby, by zacząć, chociaż zapewne w komentarzach zbierze się grupa ludzi, która będzie przekonywała, że warto to robić. Abstrahując jednak od tego, jeżeli dziś chcę posłuchać czegoś w aplikacji Spotify, bądź też - wyszukać coś (utwór, album), program dosyć nachalnie informuje mnie o tym, że oto ma w swojej bazie takie a takie podcasty i może one stanowią odpowiedź na moje potrzeby. Są one na stronie głównej, w wynikach wyszukiwania i w propozycjach. Słowem - wszędzie.

 

I ja rozumiem, że z boku może to wydawać się drobną niedogodnością, którą ktoś opisuje jako problem zagrażający życiu.  Oczywiście, podcasty zawsze można ignorować, tak jak z resztą każdą niedogodność. Dlatego nie mam zamiaru tu rozdzierać szat i mówić, że aplikacja Spotify jest przez to do kitu, ponieważ umówmy się - ma ona dużo więcej, dużo poważniejszych problemów. Tym bardziej, że bardzo dobrze rozumiem, dlaczego szwedzka firma tak mocno próbuje wcisnąć każdemu z nas podcasty. W końcu w samym tylko 2021 roku firma wydała okrągły miliard dolarów na nowe podcasty i rozbudowę tej funkcji, a tymczasem zysk z tej sekcji to około 200 do 250 mln rocznie. Spotify operuje więc na stracie w tej sekcji, ale liczy na to, że za 2-3 lata podcasty zaczną się opłacać.

Kolejną kwestią jest to, że to właśnie podcasty i podcasterzy, szczególnie ci znani, są tym, co wyróżnia Spotify spośród innych platform, a w momencie, w którym coraz więcej aplikacji na rynku - YT Music, Apple Music, Tidal, Deezer i inne - oferuje to samo w kwestii muzyki (często lepiej bo w jakości hi-fi) Spotify musi jakoś walczyć o klienta i zapewne uznali, że to właśnie podcasty są tym, czego ludzie chcą słuchać. To jednak sprawia, że podcasty w aplikacji traktuje jako nic innego jak natrętną reklamę, której nie da się usunąć i której obecność nie ma nic wspólnego z moim doświadczeniem (bo przecież za aplikację płacę, więc nie trzeba mnie zachęcać) a wszystko - z zyskiem firmy.

Szkoda tym bardziej, że naprawa tego to kwestia jednego przycisku

Ja wiem, że aplikacja desktopowa ma swoje wady i to takie, przez które duża część osób nie ma ochoty jej używać. Pomimo tego myślę jednak, że mój postulat znalazłby się dosyć wysoko w rankingu potrzeb. Co więcej, jego implementacja nie wymaga jakichś dramatycznych zmian z interfejsie czy kodzie aplikacji. Sporo dałbym bowiem za opcję, która pozwoliłaby mi odznaczyć, jakie treści interesują mnie w apce, a jakich nie chciałbym, żeby Spotify mi proponowało. I to tak naprawdę rozwiązałoby problem.

Aczkolwiek - myślę, że patrząc na to ile firma wkłada w nie pieniędzy, prędzej piekło zamarznie :)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu