Internet

SpaceX idzie na wojnę z firmami od 5G. Mogą zniszczyć zasięgi Starlinka

KK
Krzysztof Kurdyła
11

Sieci Starlink nie udało się zagłuszyć Rosjanom na Ukrainie, ale okazuje się, że produkt SpaceX może mieć problem na własnym podwórku. Właśnie rozkręca się konflikt pomiędzy firmą Elona Muska, a operatorami naziemnych sieci mobilnych 5G o pasmo 12 GHz, kluczowe dla satelitów.

Tylko dla satelitów?

Sporna częstotliwość jest częścią pasma Ku, czyli zakresu widma fal elektromagnetycznych mieszczącego się pomiędzy 12 a 18 GHz. Segment od 11.7 do 12.2 GHz jest przeznaczony dla sygnałów nadawanych przez satelity do terminali (uplink realizowany jest w zakresie 14 do 14,5 GHz). Mówiąc krótko, na tym zakresie fal bazują usługi konstelacji takich jak Starlink czy OneWeb.

Problem w tym, że na część tego pasma, konkretnie wspomniane już 12 GHz chrapkę mają firmy rozwijające sieci 5G, które zgłosiły już takie „zapotrzebowanie” do Federalnej Komisji Łączności. SpaceX, od początku było tej inicjatywie przeciwne, twierdząc, że takie coś będzie szkodliwe dla Starlinka i podobnych do niego sieci satelitarnych.

Testy kontra testy

Ponieważ jednak argumenty teoretyczne okazały się najwyraźniej niezbyt przekonujące, SpaceX przeprowadziło w Las Vegas testy, których konkluzje są... niezbyt wesołe. Według firmy Muska, na terenie objętym pracą sieci 5G 12 GHz w 77% przypadków użytkownicy Starlinka doświadczaliby poważnych zakłóceń w pracy sieci. Co więcej, pojawiło się tam stwierdzenie, że całkowite przerwy pracy sieci miałyby miejsce w przepadku 74% terminali.

Wynikać to ma z tego, że Starlink zgodnie z międzynarodowymi ustaleniami musi używać sygnałów o określonej, nieprzekraczającej pewnych poziomów mocy. W efekcie nie będzie miał szans na przebicie się przez znacznie mocniejsze sygnały sieci naziemnych. Firma podkreśla, że do takich wniosków każdy zajmujący się tą tematyką powinien dojść nawet bez przeprowadzenia testów „na żywo”.

SpaceX zaatakowała też podobne badanie przeprowadzone jednego z jej naziemnych konkurentów, firmę RS Access. Oskarżono jej raport, że jest pełen nieścisłości, błędnych założeń i nie uwzględnia szczegółów podziału wspomnianego „satelitarnego” pasma. Według wspomnianego badania, zakłócenia powodowane przez naziemne 5G 12 GHz miałoby powodować problemy w nie więcej niż 1% terminali. Raport SpaceX dowodzi czegoś przeciwnego, zakłócenia miałyby być powszechne w promieniu 21 km od stacji bazowej sieci 5G tego typu.

Czekając na kontrę

SpaceX wezwało Federalną Komisję Łączności do odrzucenia, czekającego obecnie na rozpatrzenie, wniosku firmy Dish Network oraz weryfikację wcześniej wydanych zgód. Podważając badania złożone przez konkurentów zasugerowano, że komisja została w nich celowo wprowadzona w błąd. Dwie z najbardziej zaangażowane w konflikt firmy, wspomniane RS Access oraz Dish Network na razie nie odpowiedziały, ale z pewnością zrobią to w najbliższym czasie.

Choć konflikt tych firm ze SpaceX trwa już od dłuższego czasu, mocna ofensywa SpaceX pokazuje, że całość wchodzi w znacznie bardziej agresywną prawnie i werbalnie fazę. Kto okaże się ostatecznym zwycięzcą? Patrząc na rosnące znaczenie komunikacji satelitarnej stawiałbym, że lepszą pozycję wyjściową ma SpaceX, ale w ostatecznym rozrachunku zdecydują niezależne testy, które Federalna Komisja Łączności z pewnością zleci.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu