Internet

Wirtualna rzeczywistość i pornografia to genialne połączenie

JS
Jakub Szczęsny

Jak idzie o naprawianie czegokolwiek - to owszem, ...

120

Doskonale pamiętam komentarz jednego z użytkowników, który uznał, że wirtualna rzeczywistość i pornografia powinny iść ze sobą ręka w rękę. Mimo uwarunkowanego społecznie nieco macoszego podejścia do pornografii w ogóle - nie trudno jest wyobrazić sobie, że tak naprawdę większość z nas choć raz wesz...

Doskonale pamiętam komentarz jednego z użytkowników, który uznał, że wirtualna rzeczywistość i pornografia powinny iść ze sobą ręka w rękę. Mimo uwarunkowanego społecznie nieco macoszego podejścia do pornografii w ogóle - nie trudno jest wyobrazić sobie, że tak naprawdę większość z nas choć raz weszła na którykolwiek serwis poświęcony takim treściom. A, że pornobiznes od lat idzie krok w krok za technologiami...

To nie dziwne, że pornobiznes będzie za pan brat z VR

Właściwie to już jest. Choć produkcji przystosowanych do tej technologii nie jest wiele, to jednak coś w tej sprawie już się rusza. Oglądanie porno na okularach VR stwarza nowe możliwości dla fanów tego rodzaju produkcji i wiele z tego jeszcze nie wykorzystano. Nieco zainspirował mnie dziennikarz CNET, który już z możliwości wypróbowania takich treści skorzystał i przyznaje, że... podobało mu się.

Serwis pornograficzny Naughty America nie posiada zbyt bogatej bazy filmów przystosowanych do wirtualnej rzeczywistości - jak na razie w bibliotece znajdują się 24 takie filmy, przy czym producent osiąga wydajność jednej takiej produkcji stworzonej w ciągu miesiąca. Warto odnotować, że dla pornobiznesu VR to na razie eksperyment, bowiem operatorzy kamer, aktorzy, scenarzyści na razie uczą się jak maksymalnie wykorzystać potencjał tego wynalazku. Z powodów technicznych (takie produkcje są przede wszystkim bardzo obciążające dla łącz) niemożliwe jest rozglądanie się po obiekcie w 360 stopniach - wszystko ogranicza się do 180, można popatrzeć i w górę i w dół. Zresztą... po co w takiej produkcji patrzeć za siebie?

Wyobraźcie to sobie. Podchodzi do Was kobieta/mężczyzna - oczywiście przystojny/ładna, bo to przecież pornobiznes. Proponuje Wam stosunek oralny, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliście. Obok uśmiecha się do Was inny(a) aktor/aktorka. Sceneria jak z typowej orgii w luksusowym hotelu. Raj dla wielbicieli porno.

Naughty America podaje, że jak na razie, jedynie 2 procent wszystkich użytkowników ogląda treści przeznaczone dla urządzeń VR. Według wyliczeń usługodawcy, w związku z popularyzowaniem się technologii wirtualnej rzeczywistości oraz poszerzaniem się dostępnych treści dla tych urządzeń, do końca tego roku liczba takich użytkowników urośnie do 20 milionów. To całkiem sporo. Wraz z tym, jak Naughty America udoskonali techniki, z których korzysta podczas nagrywania takich filmów, skoczy również ich jakość, a to wbrew pozorom w pornobiznesie również jest ważne.

Po co komu zwykły seks, skoro jest VR i dostępne dla tej technologii akcesoria?

Producenci zabawek erotycznych mogą mieć niezłe "używanie" w związku z popularyzowaniem się takiej konsumpcji treści pornograficznych. Prawdziwi maniacy interaktywnej erotyki będą w stanie zapewne wydać nawet ciężkie pieniądze, by móc jeszcze aktywniej uczestniczyć w produkcjach dla wirtualnej rzeczywistości. Wyobraźcie sobie specjalne maszyny/pasy, które aktywnie reagują na to, co dzieje się na ekranie i synchronizują się na przykład z ruchami wirtualnych partnerów seksualnych stymulując genitalia widza. Możliwości jest sporo, a przecież podobne, choć bardzo, bardzo ograniczone wersje takich akcesoriów już widzieliśmy. Etui dla iPada z "fleshlightem" (sztuczna pochwa)? Interaktywne (na swój sposób) seks-lalki? Pornobiznes sporo zyska na rozwoju nowych technologii, a to przecież dopiero początek.

Jeżeli przeczytaliście nagłówek powyżej i jesteście oburzeni - z jednej strony Wam się nie dziwię, a z drugiej - wiedzcie, że to nie odzwierciedla moich przekonań. Spłycenie seksu do samego aktu jest kwestią w dalszym ciągu kontrowersyjną, mimo rozluźnienia moralności w naszych czasach. Moje stanowisko jednak jest takie, że dopóki na zaspokajaniu popędów nie cierpi nikt - nie ma co pornografii piętnować. Gorzej, gdy dochodzi do gwałtów, w pornografii uczestniczą dzieci, zwierzęta, czy też wypacza się pojęcie seksu przez brutalność. A technologie i porno? Cóż, znak czasów. Nic absolutnie dziwnego.

Grafika: 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu