Militaria

Robo-pies z AliExpress, „pończochy” i stary granatnik. Rosja? Tak, Rosja

Krzysztof Kurdyła
11

Pamiętacie bezsensowny „projekt” rosyjskiego pseudo-bojowego robota? Bogaty Rosjanin zamontował wtedy pistolet maszynowy na robo-psie z AliExpress i popisywał się nim w internecie. Teraz na rosyjskich targach militarnych pokazano jeszcze bardziej absurdalnego „składaka”.

Who let the dog out...

O ile w przypadku pierwszego z opisanych we wstępie projektów, można Rosjan usprawiedliwić tym, że być może był fanaberią jakiegoś nowobogackiego Rosjanina, to zaprezentowane na rosyjskich targach zbrojeniowych... „coś”, wygląda na oficjalny produkt jakiejś rosyjskiej firmy.

Targi „Armia 2022” są organizowane przez rosyjskie Ministerstwo Obrony, otworzył je sam Putin. Trudno przypuszczać, żeby robo-pies z granatnikiem na korpusie znalazł się tam, jak efekt cywilnej akcji typu „zrób to sam”. Nie wiadomo jednak, kto jest za to cudo odpowiedzialny, w informacji podanej na Telegramie RIA Novosti nie podano nazwy firmy.

R&D rodem z AliExpress

A szkoda, bo w przypadku M-81 jest co „podziwiać”. Mamy tu przecież samobieżnego drona lądowego potrafiącego niszczyć pojazdy opancerzone. No dobra, tak na serio, to mamy robota z AliExpress kosztującego około 3000 dolarów, odzianego w „taktyczny” strój uszyty przez jakąś babuszkę, z zamontowanym jednorazowym granatnikiem RPG-26 na grzbiecie.

Twórcy tego dzieła wypowiedzieli się dla RIA Novosti, gdzie chwalili „swoją” konstrukcję jako robota „zaprojektowanego przy użyciu bioniki - zasad, struktur i mechaniki typowych dla królestwa zwierząt”. Patrząc na to jak się prezentuje, można wybuchnąć, ale śmiechem. „Taktyczne” wdzianko wygląda komicznie, wycięcie na sensory częściowo je zasłonia, a „system” uzbrojenia...

System uzbrojenia to jak już wspomniałem pamiętający lata 80. jednorazowy granatnik przeciwpancerny RPG-26, zamontowany na stelażu, prawdopodobnie umożliwiającym jego szybką wymianę na nowy. Do celowania, uskutecznianego ewidentnie przez operatorów, służy bliżej niezydentyfikowana optyka, zapewne z termowizją lub czymś podobnym. Po prostu wunderwaffe.

W poszukiwaniu utraconego sensu

Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że nie ma się z czego śmiać. Ukraina pokazała przecież, że cywilne drony latające można wyposażać w prymitywne „bomby”, a te są całkiem skuteczne. Zgadza się. Tyle tylko, że używanie drona latającego, jest o niebo prostsze, niż tego typu psa, szczególnie do zadań ofensywnych.

Mały zasięg, kiepska świadomość sytuacyjna operatora, trudność poruszania się w nieznanym terenie, głośna praca i komplikacje związane z koniecznością precyzyjnego wycelowania powodują, że trudno znaleźć dla niego sensowne zastosowanie. Takie roboty, żeby mogły coś zmienić, musiałyby być powszechne. Żeby być powszechne, musiałby być autonomiczne... i tak dalej.

Sny o potędze

Może to wszystko przez to, że czołg Armata nie zdołał dojechać na targi i trzeba go było na szybko czymś zastąpić? Patrząc na M-81 ciężko uwierzyć, że ktoś zdołał na trzeźwo wpaść na taki pomysł. Ciężko uwierzyć, że RIA Novosti promuje go w sieci. Wygląda to jak jakaś prymitywna PR-owa zagrywka dla głupiego Wani, która ma za zadanie podtrzymać jego wiarę w technologiczne zaawansowanie upadającego państwa. W sumie to akurat ma sens, nie od dziś wiadomo, że Rosja to stan umysłu.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu