Smartfony

Recenzja Redmi Note 11 Pro. Solidnego i zbyt drogiego telefonu

Mirosław Mazanec
7

Z nowym smartfonem Xiaomi spędziłem intensywny tydzień. Byłem nastawiony nieufnie, zostałem jednak mile zaskoczony. Choć cenowo trudno nazwać go okazją.

Xiaomi stopniowo wprowadza na rynek kolejne urządzenia z linii Redmi Note 11. Jako pierwszy testowaliśmy podstawowy model, teraz w nasze ręce trafił model Pro. Myli się jednak ten kto sądzi, że jest to najbardziej zaawansowany technologicznie przedstawiciel serii, bo dostępny jest jeszcze Redmi Note 11 Pro 5G. Tu mamy 4G, a za pracę urządzenia odpowiada MediaTek Helio G96. Trochę można się w tym pogubić, bo jeszcze jest model 11S, a różnice pomiędzy nimi są czasem minimalne.

Bohater tej recenzji według zapowiedzi producenta podawanych na przedpremierowym pokazie powinien kosztować 1399 zł za wersję 6/64 i 1499 zł za wersję 6/128. Jednak teraz na stronie mi.home widnieją ceny o 100 złotych wyższe…

Smartfon ma ekran Super AMOLED odświeżany do 120 Hz, głośniki stereo i sporą baterię 5000 mAh. Zaskakuje ładowanie, bardzo szybkie jak na tą półkę cenową. Ładowarka ma moc 67W. Obawy może wywoływać procesor, bo większym zaufaniem cieszą się jednostki firmy Qualcomm. Ale tu MediaTek wywiązuje się ze swoich zadań znakomicie a moim zdaniem w średniej – niższej półce niejednokrotnie jest o wiele lepszym wyborem niż Snapdragon.

Tradycyjnie zacznijmy od szybkiego rzutu okiem na specyfikację:

  • Wymiary: 164.2 x 76.1 x 8.1 mm
  • Waga: 202 g
  • Wyświetlacz: 6.67 cala, super AMOLED, 120Hz, jasność maksymalna do 1200 nitów
  • Procesor: Mediatek Helio G96, z GPU Mali-G57
  • Bateria: 5000 mAh, ładowanie 67 W
  • Głośniki: stereo, wejście mini-jack
  • Aparaty:
  1. obiektyw główny 108 MP, f/1.9, 26mm, 1/1.52", 0.7µm, PDAF;
  2. szeroki kąt 8 MP, f/2.2, 118˚;
  3. makro 2 MP, f/2.4;
  4. sensor głębi 2 MP, f/2.4;
  5. selfie 16 MP, f/2.5, 1/3.06" 1.0µm.

Redmi Note 11 Pro – budowa

Smartfon jest duży, ciężki i dość kwadratowy – krawędzie są płaskie a nie wyprofilowane, co trochę przypomina mi Samsunga Galaxy S22+. Rama jest plastikowa, więc tu nie ma zaskoczenia, ale wg. specyfikacji tył jest szklany. To Gorilla Glass, nie wiadomo której generacji. Z przodu to Gorilla Glass 5. Aparaty umieszczono w dwustopniowym prostokącie, w górnej, bardziej wystającej części jest główne oczko, w dolnej, większej, pozostałe trzy plus lampa błyskowa.

Na dolnej krawędzi mamy slot na dwie karty SIM, jedną z nich można zastąpić kartą pamięci. Obok jest jeden z dwóch głośników, drugi jest na górnej krawędzi, ale dźwięk rozchodzi się też przez głośnik do rozmów. Oba grają zaskakująco głęboko i mięsiście, być może dzięki budowie, bo dość duży i gruby telefon jest dobrym „pudłem rezonansowym”.

Na prawej krawędzi umieszczono czytnik linii papilarnych. Wyświetlacz to AMOLED, więc producent mógł pokusić się o ukrycie go pod ekranem, wybrał jednak bardziej klasyczne rozwiązanie. Przypuszczam też, że jest ono tańsze. Przycisk lekko wystaje, ale nie trzeba go wciskać, wystarczy przyłożenie palca. Działa szybko i bezbłędnie, więc w sumie nie mamy powodu by na niego narzekać. Równie bezproblemowo działa odblokowanie urządzenia za pomocą twarzy.

Wyżej jest przycisk do regulacji głośności. Oba są na optymalnej wysokości.

Górna krawędź to od prawej: dioda podczerwieni do sterowania domowymi urządzeniami, głośnik oraz wejście mini-jack na słuchawki.

W sumie telefon sprawia bardzo solidne wrażenie.

Redmi Note 11 Pro – ekran

Wyświetlacz ma przekątną 6.67 cala, rozdzielczość FHD+ 1080 x 2400 pikseli, 395 PPI. Wykonano go w technologii Super AMOLED. Może być odświeżany w 60 bądź w 120 Hz. Jasność standardowa to 700 a maksymalna – 1200 nitów. Na papierze nie można mu więc w tym względzie nic zarzucić, ale „na żywo” wydaje się jednak trochę ciemny, zwłaszcza w mocnym słońcu. Automatyczna regulacja jasności działa bez zastrzeżeń.

Kąty widzenia są świetne, to samo trzeba powiedzieć o wyświetlanych barwach. W ustawieniach znajdziemy ustawienia schematu kolorów (żywe, nasycone, standardowe) oraz ich temperatury z możliwością ręcznego dostosowania.

Szkoda, że Xiaomi dość konsekwentnie rezygnuje w tańszych modelach z możliwości ustawienia na stałe informacji wyświetlanych na wygaszonym ekranie. Więc oczywiście, mamy możliwość wyboru wielu motywów albo dodania zrobionego przez nas zdjęcia. Ale niestety wszystko znika po 10 sec. i w sumie i tak musimy sięgać po telefon by sprawdzić powiadomienia.

Jakąś rekompensatą jest możliwość ustawienia podświetlenia krawędziowego, więc przynajmniej mamy szansę zobaczyć, że przyszła do nas jakaś wiadomość. O ile oczywiście patrzymy się akurat wtedy na telefon.

Odświeżanie 120 Hz sprawia, że przewijanie stron jest bardzo płynne. Choć oczywiście nie wszystkie treści wyświetlają się nam z taką częstotliwością, np. w PUBG odświeżanie wynosiło standardowe 60 Hz.

Boczne ramki są dość szerokie ale dzięki temu można pewnie chwycić telefon bez obawy o jakieś przypadkowe dotknięcia. Podbródek jest wyraźnie grubszy. Na wyświetlaczu od startu była folia ochronna, ale strasznie zbierała odciski palców i przyklejono ją niestarannie, więc zdjąłem ją drugiego dnia testów.

Redmi Note 11 Pro – działanie

Smartfon jest napędzany procesorem Mediatek Helio G96 (2x2.05 GHz Cortex-A76; 6x2.0 GHz Cortex-A55) z układem graficznym Mali-G57 i pamięcią UFS 2.2. Do tego mamy 8 GB RAM które można powiększyć wirtualnie o dodatkowe 3 GB.  W AnTuTu Benchmark układ osiąga 329118 pkt. Gdy przekładałem swoją kartę do telefonu – jego działanie było dla mnie największą zagadką i tego, plus oprogramowania bałem się właśnie najbardziej. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. Telefon działa bardzo dobrze, płynnie i szybko ze 120 Hz odświeżaniem. Strony wczytują się w dobrym tempie, a zakładki trzymane są w pamięci dość długo jak na urządzenie ze stajni Xiaomi. Widać duża ilość RAM jednak robi swoje.

Telefon bardzo dobrze radzi sobie w grach, co testowałem na PUBG. Nie grzeje się i przez całą ponad półgodzinną rozgrywkę utrzymuje wydajność na takim samym poziomie. Ale jak już wspominałem, odświeżanie podczas gry spada do standardowych 60 Hz.

Nie ma najmniejszych problemów z nawigacją. Smartfon szybko łączy się z satelitami i utrzymuje stabilne połączenie. Lokalizacja odbywa się za pomocą A-GPS, GLONASS, BDS i GALILEO.

Obsługiwane standardy łączności to Bluetooth 5.1, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 b/g/n/ac. Telefon jest wyposażony w moduł NFC i nie ma najmniejszych problemów z płatnościami zbliżeniowymi.

Wygaszanie ekranu podczas rozmów działa bardzo dobrze, jakość połączeń głosowych również jest bez zarzutu.

Telefon dobrze radzi sobie z odtwarzaniem muzyki na słuchawkach Bluetooth, ale niestety equalizer z możliwością ręcznych ustawień działa tylko na słuchawkach na kablu.

Redmi Note 11 Pro – oprogramowanie

Android 11 w urządzeniu wprowadzanym na rynek na przełomie I i II kwartału 2022 r. to moim zdaniem wstyd dla Xiaomi. Tylko debiutujące smartfony tej firmy mają starą wersję systemu, cała konkurencja, nawet w budżetowych urządzeniach, ma już Androida 12.

Przynajmniej zabezpieczenia systemu w chwili testu były w miarę aktualne, bo z lutego. Wersja MIUI to Global 13.0.4.

Ku mojemu zaskoczeniu nie trafiłem w nim na żadne błędy. Ale kilka rzeczy musiałem zmienić. Np. z automatu włączona jest opcja dostosowania tapety do trybu ciemnego – mnie to denerwowało bo cały czas miałem wtedy wrażenie, że jasność wyświetlacza jest zbyt niska.

Nie rozumiem również, dlaczego mimo wyświetlacza AMOLED producent nie daje nam pełnej opcji AoD pokazywanego cały czas. Jak dla mnie – bez sensu.

Nieźle wygląda za to sprawa z otrzymywaniem powiadomień, z czym smartfony Xiaomi miewają problemy. Tu zazwyczaj schodziły one na czas albo z minimalnym opóźnieniem w stosunku do telefonu konkurencyjnej firmy w którym mam drugą kartę SIM.

W ustawieniach znajdziemy możliwość klonowania aplikacji, blokowania oraz nadawania uprawnień. Jest również tryb firmowy, druga przestrzeń, boczny panel z dostępem do aplikacji które otwierają się wówczas jako pływające okna, tryb Lite.

Redmi Note 11 Pro – zdjęcia i filmy

Zestaw kamer prezentuje się następująco:

  • obiektyw główny 108 MP, f/1.9, 26mm, 1/1.52", 0.7µm, PDAF;
  • szeroki kąt 8 MP, f/2.2, 118˚;
  • makro 2 MP, f/2.4;
  • sensor głębi 2 MP, f/2.4;
  • selfie 16 MP, f/2.5, 1/3.06" 1.0µm.

Aplikacja jest standardowa, z trybami na dole i kolejnymi po prawej stronie oraz z różnymi funkcjami i wejściem w ustawienia na górze.

Jakość zdjęć jest niezła. Zaczynając od tych dziennych – przy dobrym oświetleniu dostajemy mocne kolory, podciągnięte jeszcze przez AI, niezłą rozpiętość tonalną, sporo szczegółów. W kontrastowych ujęciach HDR mógłby jednak działać moim zdaniem nieco agresywniej, tak przejścia między miejscami mocniej i słabiej oświetlonymi są dość ostre a całą fotografia – ciemna. Podoba mi się za to spójność kolorystyczna głównego obiektywu i szerokiego kąta. W tym drugim oczywiście jest mniej szczegółów, ale jeśli nie chcemy takiego zdjęcia przybliżać czy mocno kadrować, a przecież raczej nie do tego służy szeroki kąt, to spokojnie można się nimi chwalić w mediach społecznościowych.

Ujęcia z bliska oraz robione w trybie portretowym mają miłe dla oka rozmycie tła, i dokładne odcięcie pierwszego planu.

Sporym pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie zdjęcia nocne.  Nie spodziewałem się wiele, a dostałem ładne, naturalne rozjaśnienie, utrzymanie w ryzach źródeł światła bez żadnych artefaktów i dużo szczegółów. Do tego tryb nocny działa w każdym trybie, czyli i przy 2x przybliżeniu i w szerokim kącie.

Zaskoczony byłem również dobrą stabilizacją wideo. Ale może się to wiązać z rozdzielczością, w jakiej nakręcimy tym telefonem filmy. Nie mamy bowiem 4K ani z przodu, i to jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ani w głównym obiektywie. I z tym mam problem bo w tym przedziale cenowym brak 4K należy już traktować jako wadę.

W filmach nie ma kłopotów ani z dźwiękiem, ani z ostrością.

Redmi Note 11 Pro – bateria

Ogniwo ma pojemność 5000 mAh. Ale prawdziwym hitem jest ładowarka o mocy 67W. W tej klasie urządzenia to ewenement, zazwyczaj mamy około 30W. A tak jesteśmy w stanie naładować telefon od 0 do 50 proc w nieco ponad kwadrans, a do pełna w około 37 min. To wyniki lepsze niż w wielu flagowcach za kilka tysięcy złotych.

Bardzo dobrze wygląda również sprawa czasu pracy na jednym ładowaniu. W moim przypadku były to zazwyczaj dwa pełne dni (ładowanie trzeciego dnia rano) przy kilku telefonach dziennie, bardzo dużej ilości informacji na komunikatorach (Messenger, WhatsApp), chwili grania plus około 2h wieczorem poświęconych na oglądnie filmu bądź YouTube. Ubytek energii w grach to około 14 proc na godzinę.

Nie mamy ładowania indukcyjnego ale to norma w tym przedziale cenowym.

Podsumowanie

Od niepewności i nieufności do pełnego zadowolenia. Tak mogę podsumować swoją przygodę z Redmi Note 11 Pro. Telefon ujął mnie swoim ekranem, baterią, głośnikami stereo oraz działaniem (to chyba największe zaskoczenie). Zdjęcia dostałem takie jak się spodziewałem, czyli OK. Brak 5G zupełnie mi nie przeszkadza, zaś oprogramowanie, o którym nie mogę napisać by było moim ulubionym, podsumuję tak – bywało gorzej. Tu żadnych błędów nie ma, są co najwyżej zawiłości systemu.

Pozostaje jednak jeszcze rzecz najważniejsza, czyli cena.  Jeśli prawdziwą jest ta którą można zobaczyć na stronie mi.home, czyli 1499 i 1599 zł, a nie ta którą podawał nam producent (czyli o 100 zł niższa dla każdej z wersji), to jest ona moim zdaniem po prostu za wysoka. Bo przy całej sympatii dla tego urządzenia i docenieniu jego zalet, za takie pieniądze można trafić nieco lepiej. A dodając niewiele – dużo lepiej.  OnePlus Nord 2 z dużo wydajniejszym procesorem i aparatami kosztuje 1899 zł. Podobnie jest wyceniony realme 9 Pro+ z OIS. OnePlus Nord CE 5G to wydatek 1399 zł. POCO F3 5G ze Snapdragonem 870, AMOLED-em i stereo kupimy za 1699 zł.

Mówimy tu jednak o smartfonach, które są na rynku od dłuższego czasu. W  którymś momencie ich zabraknie, a niestety nowości są już droższe. Wtedy Redmi Note 11 Pro zyska na atrakcyjności, a jeśli jego cena w międzyczasie jeszcze spadnie – spokojnie będzie go można polecić.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu