Smartfony

Paradoks gamingowego POCO F4 GT. Świetny telefon, tylko nie do grania [TEST]

2

Marka POCO po raz pierwszy stworzyła smartfon odpowiadający jej założeniom. Od początku do końca dedykowany graczom. Ale niestety ma pecha.

Mamy rok 2018. Na rynek wchodzi pierwszy smartfon marki POCO, wtedy pod nazwą Pocophone – model F1. Wymyślony na rynek indyjski i chiński, ale Xiaomi zaryzykowało i zdecydowało się na wprowadzenie go również w Europie. Jaki był na niego pomysł? Wydajność w jak najniższej cenie. I rzeczywiście – F1 w Polsce kosztował 1499 zł. a napędzał go Snapdragon 845 – taki sam jak w HTC U12+, Xperii XZ2, LG G7. Cena tych urządzeń przekraczała 3 tys. zł.

Oczywiście taka różnica okupiona była wieloma kompromisami – gorszą, bo plastikową jakością wykonania, wyświetlaczem IPS, słabszą optyką. Trochę jakby do ówczesnej Skody Fabii włożyć silnik od Ferrari.

Smartfon przyjął się tak sobie, bo po nim Xiaomi zrobiło dłuższą przerwę i następne POCO ujrzało światło dzienne w 2020 r. To POCO F2 Pro. Telefon wyszlachetniał, porzucił plastik na rzecz szkła i metalu, IPS na rzecz AMOLEDA a notch został zastąpiony wysuwaną kamerką. Procesor nadal był najlepszy na rynku, wtedy to Snapdragon 865, do tego zdjęcia były naprawdę bardzo dobrej jakości (przykłady poniżej) a cena znów była bardzo atrakcyjna. 2499 zł, szybko obniżone do 1999 zł.

Po nim przyszły kolejne smartfony POCO, tyle że gdzieś zgubiła się idea marki. Miało być tanio i wydajnie, zostało tanio, później zabrakło nawet tego. Nie były to urządzenia stricte „gamingowe”, bez obowiązkowych światełek i całej otoczki, stały się klonami różnych modeli Xiaomi z nieco podrasowaną obudową. Nie były złe, były po prostu nijakie i trudno było znaleźć powód by wybrać właśnie je spośród całej masy innych propozycji.

Nasz dzisiejszy bohater, czyli POCO F4 GT jest na szczęście inny. Jest jakiś. To smartfon gamingowy, którym mają się zainteresować ludzie uwielbiający mobilną rozgrywkę. Wymyślony od początku do końca z myślą o nich, bez żadnych kompromisów, i to mi się w nim bardzo podoba. Ma swój charakter, którego od dawna POCO brakowało.

Pozostaje jeszcze druga rzecz która miała być fundamentem marki, czyli cena niższa niż u konkurencji. Za POCO F4 GT trzeba zapłacić 2999 zł za wersję 8/128 i 3499 zł za 12/256. Czyli z jednej strony dużo, z drugiej – to najtańszy na rynku smartfon ze Snapdragonem 8 Gen 1. Co prawda różnica nie sięga już ponad 50 proc. jak to było w przypadku Pocophone F1, a kilkuset złotych, ale jednak.

W każdym razie POCO F4 GT jest na pewno urządzeniem ciekawym, innymi niż wszystko to co można znaleźć na sklepowych półkach i choćby z tego powodu warto się nim zainteresować.

POCO F4 GT – specyfikacja

  • Wymiary: 162.5 x 76.7 x 8.5 mm;
  • Waga: 210 g
  • Budowa: przód Gorilla Glass Victus, szklany tył, rama z aluminium;
  • Wyświetlacz: 6.67 cala, AMOLED, 1080 x 2400 pikseli, propoecje 20:9, 1B kolorów, odświeżanie do 120Hz, HDR10+, jasność maksymalna 800 nitów;
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 8 Gen 1 (4 nm), 1x3.00 GHz Cortex-X2; 3x2.50 GHz Cortex-A710; 4x1.80 GHz Cortex-A510;
  • Grafika:  Adreno 730
  • Pamięć:  128GB 8GB RAM, 256GB 12GB RAM, UFS 3.1
  • Obiektywy:
  1. główny 64 MP, f/1.9, 26mm, 1/1.73", 0.8µm, PDAF;
  2. szeroki kąt 8 MP, f/2.2, 120˚;
  3. makro 2 MP, f/2.4;
  4. selfie 20 MP, f/2.4, 1/2.0", 0.8µm.
  • Bateria: 4700 mAh, ładowanie 120W, do 100 proc w 17 min., ładowarka w zestawie.
  • Kolory: Stealth Black, Knight Silver, Cyber Yellow

POCO F4 GT – budowa

Już samo pudełko jest „na wypasie”, w czarno żółtych młodzieżowych barwach. Dostajemy w nim oprócz dokumentów i szpilki do wysuwania tacki SIM silikonowe przeźroczyste etui oraz ładowarkę 120W ze specjalnym kablem (o tym na końcu testu).

Smartfon zbudowany jest fantastycznie. Zaczynając od tyłu – na matowym szkle mamy błyszczące wzory o „gamingowym” zacięciu, ale bez zbytniego festyniarstwa. Więc powinny się podobać miłośnikom gier i nie będą przeszkadzać „cywilnym” użytkownikom. Lampa błyskowa jest w kształcie pioruna, zaś na prostokątnej wyspie mamy ulokowane dwie diody, które będą nam służyć jako diody powiadomień. Pod warunkiem że będziemy pamiętać o tym, by odkładać smartfon ekranem do dołu. W ustawieniach możemy nawet wybrać sobie kolor, na jaki będą się świecić oraz częstotliwość migotania. Pomysł i ciekawy i dość praktyczny.

Na dole aluminiowej ramy mamy USB-C i głośnik, a w zasadzie dwa, przy czym oba są z prawej strony. Kolejne dwa są na górze. Umieszczono je tak, by trzymając telefon w poziomie z triggerami na górze nie przysłaniać ich ręką. I to rozwiązanie sprawdza się doskonale podczas grania. Dźwięk jest bardzo przestrzenny, głęboki, nadaje się i do rozgrywki i do słuchania muzyki czy oglądania filmów.

Mnóstwo dzieje się na prawym boku POCO F4 GT. Mamy tam dwa triggery, czyli fizyczne przyciski do których można przypisać wybrane funkcje podczas grania. Normalnie są one na równi z powierzchnią ramy a wysuwamy je kolejnymi dwoma przyciskami. To ciekawe rozwiązanie, ale w sumie i tak zawsze coś wystaje nam z boku, więc nie wiem czemu nie są to po prostu triggery. Zwłaszcza, że można do nich przypisać nie tylko czynności podczas grania, ale również podczas „cywilnego” używania telefonu. To aparat, nagraj film, nagraj ekran, nagraj dźwięk, latarka, tryb cichy, wibracje. Niestety żeby się do nich dostać, trzeba je najpierw wysunąć, więc w tym przypadku mamy dodatkowy jeden ruch do wykonania. Albo ich po prostu nie chować. Tak czy owak, żeby nie było że narzekam, uważam że to świetne rozwiązanie z wieloma zastosowaniami i bardzo mi się to podoba.

Na środku w przycisku do włączania mamy czytnik linii papilarnych. Wystarczy go lekko musnąć palcem, działa za każdym razem, jest super szybki i bezbłędny. Tyle, że możemy nie zdążyć go użyć, jeśli ustawimy sobie odblokowywanie telefonu twarzą z opcją wybudzenia ekranu po podniesieniu. Bo to rozwiązanie również jest niesłychanie szybkie i bezbłędne. Czyli telefon mamy zabezpieczony przed wścibskimi osobami, a w codziennym używaniu zupełnie o tym zapominamy.

Na górnej krawędzi oprócz głośnika jest dioda na podczerwień, więc przy użyciu aplikacji Mi Pilot możemy sterować domowymi urządzeniami.

Lewy bok to miejsce na slot na dwie karty SIM, bez możliwości zainstalowania karty pamięci. Niżej jest przycisk do regulacji głośności a obok – dodatkowy mikrofon, tak by nasz głos był dobrze zbierany podczas grania, czyli trzymania telefonu w orientacji poziomej.

POCO F4 GT – wyświetlacz

Ekran jest płaski – by podczas gry nie przeszkadzały refleksy światła, ramki są grube, by nie mieć problemów z przypadkowym dotknięciem wyświetlacza. Wygląd może nie jest więc specjalnie nowoczesny ale za to praktyczność jest na najwyższym poziomie – i tak moim zdaniem być powinno.

Jakość ekranu również jest doskonała. To AMOLED o przekątnej 6.67 cala i rozdzielczości FHD+. Odświeżanie można ustawić na dwie wartości: 60 bądź 120 Hz. Jasność maksymalna wynosi 800 nitów, wiec tyle samo ile w testowanym przeze mnie ostatnio Samsungu Galaxy A53 5G, ale używając tych dwóch urządzeń jednocześnie miałem wrażenie, że ekran w POCO jest jaśniejszy. W każdym razie w mocnym słońcu o wiele lepiej oceniało mi się efekty zdjęciowe właśnie na tym telefonie.

Kąty widzenia są doskonałe, kolory mocne i nasycone. W ustawieniach mamy tryb ciemny, czytania, schemat kolorów i ustawienia balansu bieli. Dodatkowo w sekcji Silnik obrazu SI znajdziemy super rozdzielczość, ulepszenie obrazu SI, ulepszenie SI HDR oraz MEMC – dodawanie klatek do filmów.

Mamy AoD czyli informacje wyświetlane na wygaszonym ekranie, oprócz godziny, daty i stanu baterii pokazują się powiadomienia ze wszystkich aplikacji. Do tego po ustawieniu efektu powiadomień podświetlają się krawędzie ekranu. Jesteśmy więc „zaopiekowani” z każdej strony telefonu.

Kamerka do selfie jest umieszczona centralnie, wyświetlacz możemy wybudzić i wygasić podwójnym uderzeniem. Jest na nim przyklejona folia ochronna.

POCO F4 GT – działanie

Smartfon jest napędzany znanym też z innych urządzeń i nie cieszącym się dobrą sławą Snapdragonem 8 Gen 1. Ja testowałem wersję 12/256, RAM można powiększyć wirtualnie o 3 GB. Układ graficzny to Adreno 730.

Procesor jest bardzo wydajny ale też bardzo się grzeje i producenci różnie sobie z tą przypadłością radzą. POCO poradziło sobie nieźle, tzn. wyraźny wzrost temperatur zaobserwowałem podczas testów syntetycznych oraz grania. Po około 40 min. (Asphalt 9, Mortal Kombat) oprócz znacznego wzrostu temperatury dało się też zauważyć gubienie klatek i spadek płynności. Widać to również podczas testów (CPU Throttling Test), gdzie wydajność POCO pod dużym obciążeniem spada do około 60 proc. i utrzymuje się na tym poziomie.

W marketingu tego modelu firma chwali się wykorzystaniem specjalnych komór chłodzenia i aż strach pomyśleć, co by się działo, jeśliby ich nie było. Jednak przy założeniu że jest to smartfon do gier, moim zdaniem powinien on panować nad temperaturami nieco lepiej. Fakt, że do ujarzmienia jest fatalny pod tym względem Snapdragon 8 Gen 1 niby nieco POCO tłumaczy, ale z drugiej strony użytkownik wydając tyle pieniędzy chciałby pograć z pełną mocą przez cały czas, a nie kilkadziesiąt minut.

Kolejna rzecz to jakość rozmów telefonicznych, gdyby przez przypadek przyszedł nam pomysł, by przez ten smartfon porozmawiać. Podstawową bolączką urządzeń Xiaomi/POCO jest źle działający czujnik zbliżeniowy, który nie wygasza ekranu podczas rozmów. Z przyjemnością spieszę donieść, że w moim modelu działał on… doskonale i nigdy nie zdarzyło mi się bym kończył rozmowę z powciskanymi przez przypadek różnymi funkcjami.

POCO F4 GT ma rewelacyjnie działające wibracje. Być może jest w nim zastosowany identyczny silniczek jak w Xiaomi 12 i 12 Pro, bo moje odczucia są takie same, oczywiście oprócz czytnika linii papilarnych, bo tam jest on w ekranie, a tu z boku.

Zastrzeżeń nie mam również do tzw. „całej reszty”. Nawigacja błyskawicznie wyszukiwała satelity i działała stabilnie. Obsługiwane systemy to GPS, GLONASS, BDS (3 pasma), GALILEO (2 pasma), QZSS (2 pasma) i NavIC.

Płatności zbliżeniowe dzięki NFC odbywały się błyskawicznie. Jest 5G, WiFi 6, Bluetooth 5.2. Jakość dźwięku na słuchawkach bezprzewodowych jest bardzo dobra, działa equalizer, ustawienia Dolby Atmos i dźwięk przestrzenny.

POCO F4 GT – oprogramowanie

Smartfon dostajemy z Androidem 12 i nakładką MIUI 13. W zasadzie nie różni się ona od tego co jest np. w Xiaomi 12. Różnica to opisywane wcześniej dioda powiadomień i triggery z możliwością przypisania do nich skrótów.

Podobnie też jak w przypadku urządzeń Xiaomi możemy uaktywnić zmieniające się tapety na zablokowanym ekranie, które są najczęściej odnośnikiem do reklam. A tworząc folder możemy uaktywnić promowane aplikacje. Czyli są to po prostu reklamy. Wiele lat temu Xiaomi tłumaczyło się, że dzięki takim działaniom może zaoferować użytkownikom smartfony w niższej cenie. Tymczasem ceny są już wysokie, a reklamy pozostały… Są również preinstalowane TikTok czy Amazon Shopping.

Z innych funkcji mamy: panel boczny z aplikacjami, pływające okna, drugą przestrzeń, nagrywanie ekranu, tryb korporacyjny, udostępnianie ekranu, ekran bezprzewodowy, super tapety.

POCO F4 GT – zdjęcia

Zestaw obiektywów prezentuje się następująco:

  • główny 64 MP, f/1.9, 26mm, 1/1.73", 0.8µm, PDAF;
  • szeroki kąt 8 MP, f/2.2, 120˚;
  • makro 2 MP, f/2.4;
  • selfie 20 MP, f/2.4, 1/2.0", 0.8µm.

Czyli z jednej strony szału w postaci np. optycznej stabilizacji obrazu nie ma. Z drugiej – jest naprawdę solidnie. A ja zostałem jakością zdjęć bardzo pozytywnie zaskoczony. Być może dlatego, że tak naprawdę nie miałem żadnych oczekiwań. Trochę inaczej niż w przypadku serii Xiaomi 12.

Do tego w smartfonie mamy wszystkie fotograficzne dodatki od Xiaomi w postaci klonowania postaci, efektów filmowych, jest oczywiście zwolnione tempo i wideoblog czy podwójne wideo.

Fotografie z obiektywu głównego są bardzo dobrej jakości. Mają mnóstwo szczegółów, dobrą rozpiętość tonalną, mocne, wyraziste ale nie przerysowane kolory. Ogląda się je bardzo przyjemnie. Szeroki kąt jest oczywiście słabszy, ale znów – ja byłem przyjemnie zaskoczony. Spodziewałem się lekkiego „mydełka”, dostałem wystarczającą jak na ten obiektyw ilość detali i ładną, choć mniej intensywną  kolorystykę.

Bardzo dobrze wygląda tryb portretowy. Rozmyciem tła jest dokładne, jego intensywność można regulować już po zrobieniu fotografii. Tak samo dobrze w tym trybie spisuje się zresztą kamerka do selfie.

W nocy znów jest OK. W dedykowanym trybie ujęcia w miejskiej scenerii są przyjemnie ale nie przesadnie rozjaśniane, a źródła światła wyostrzone.

Maksymalny zoom wynosi 10 X, do wartości 4X przy dobrym świetle jakość jest jeszcze całkiem dobra.

Wideo możemy nagrać w najwyższej rozdzielczości 4K 60 FPS, ale z przodu, podobnie jak w serii Xiaomi 12, jedynie w FHD, co jest rozczarowujące i dość niezrozumiałe. Elektroniczna stabilizacja działa sprawnie nawet w 4K 30 FPS, nie ma problemów z utrzymywaniem ostrości albo jakością dźwięku.

Generalnie jak na telefon który z założenia ma służyć do czegoś innego niż do zdjęć, dostajemy moim zdaniem aż za dużo i nikt nie powinien narzekać.

POCO F4 GT – bateria

Zacząć musimy od kabla do ładowania, bo znów POCO pokazuje, że myśli o szczegółach. Otóż końcówka z USB-C jest w nim pod kątem a nie na wprost, tak by kabel nie przeszkadzał podczas grania, jeśli jednocześnie ładujemy telefon.

Ogniwo ma pojemność 4700 mAh. Ładowanie 120W ładowarką od 0 do 100 proc. trwa 17 min. A ponieważ zazwyczaj ładowałem telefon przy około 10 proc. zapasie energii – trwało to jeszcze krócej. Xiaomi zapewnia że taka moc nie wpłynie na żywotność baterii. Podczas ładowania i smartfon i ładowarka są bardzo ciepłe. POCO F4 GT można również ładować podczas grania – wtedy ciepłe jest wszystko – łącznie z naszymi dłońmi. Ale rzeczywiście, urządzenie naładujemy w nieco ponad 20 min. Ładowania bezprzewodowego nie ma.

Co z rozładowaniem? Jeśli nie gramy, bateria starcza na jakieś półtora dnia – przy SoT na poziomie nico ponad 5h. Czyli szału nie ma, ale też nie jest źle. Oczywiście granie bardzo szybko drenuje baterię.

POCO F4 GT – podsumowanie

Choć nie jestem w tzw. grupie docelowej użytkowników tego typu urządzeń, to z POCO F4 GT korzystało mi się bardzo dobrze. Ma wszystko czego wymagam od telefonu – świetny ekran, doskonałe działanie, bardzo dobre zdjęcia, super szybkie ładowanie. Do tego jest ciekawy, bo wyróżnia się na tle „cywilnej” konkurencji, ale w sposób nie nachalny i akceptowalny dla normalnego użytkownika. Podoba mi się wykorzystanie triggerów w sytuacjach innych niż granie albo zastosowanie diód LED do powiadomień.

Paradoksalnie – gdybym był zapalonym mobilnym graczem, miałbym do POCO więcej zastrzeżeń. Oczywiście chodzi o procesor, grzanie się i spadki wydajności, których podczas normalnego używania nie doświadczyłem, a podczas grania – już tak.

Dlatego jeśli ktoś jest znudzony tym co oferują nam współczesne smartfony, spokojnie może skusić się na POCO F4 GT. Dostanie świetnie wykonany, ciekawy kawałek elektroniki, który bardzo dobrze sprawdzi się w większości zastosowań. A zapaleni gracze? Oni niech lepiej dobrze się zastanowią.

Za i przeciw
plusy
  • świetny ekran;
  • doskonałe działanie;
  • super szybkie ładowanie;
  • bardzo dobra jakość zdjęć;
  • trigerry;
minusy
  • spadek wydajności przy większym obciążeniu;
  • brak normy IP 68;
  • brak nagrywania 4K w przedniej kamerze;

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Recenzja