Kosmos

Ogromny booster Starshipa w opałach. Czy silniki Raptor 2 przeżyły wybuch?

Krzysztof Kurdyła
4

Dla fanów kosmosu wczorajszy dzień upłynął na czekaniu na ujawnienie przez NASA pierwszego zdjęcia kosmosu, wykonanego przez skalibrowany teleskop Jamesa Webba. Niestety, wiadomość o eksplozji, mającej miejsce podczas testów boostera Super Heavy, trochę ten dzień popsuła.

Kaboom

Prace nad Starshipem nie są prowadzone w całkowitej tajemnicy, wielu testom prowadzonym w Boca Chica możemy się przyglądać na YouTube,  choćby dzięki streamom prowadzonym przez ekipę serwisu NASA Spaceflight. I to właśnie dzięki ich pracy mieliśmy okazję zobaczyć spory wybuch, który miał miejsce w czasie testów sekwencji uruchamiania 33 Raptorów.

Szczęście w nieszczęściu, eksplozja nie była tak potężna, żeby całkowicie zniszczyć pojazd. Booster pozostał na swoim miejscu i nie ma widocznych deformacji. Jednak siła wybuchu była na tyle duża, że trzeba liczyć się z tym, że uszkodzona mogła zostać tak struktura boostera SN7, jak i co gorsza, zniszczona mogła zostać część silników Raptor 2.

Nawet, najczęściej optymistyczny i żartujący z wypadków w czasie testowania Elon Musa skomentował to wydarzenie na Twitterze w dość ponury sposób: „Faktycznie, nie jest dobrze”. Później ujawnił też, że problem pojawił się wyniku specyficznej metody uruchamiania Raptorów 2. Ekipa SpaceX ma właśnie pracować na stanowisku testowym i oceniać szkody. Największe obawy związane są z możliwym zniszczeniem silników Raptor 2, konieczność budowy nowych może mieć ogromny wpływ na terminy dalszych testów.

Musk napisał też, że w przyszłości nie będą przeprowadzać podobnych testów z wszystkimi silnikami, co jednak jest dość zastanawiające, skoro taką sekwencję i tak będą musieli przeprowadzać przy rzeczywistym starcie. Na dziś trzeba czekać na potwierdzenie od firmy, czym ten wybuch się zakończył. Osobiście obstawiam, że nawet jeśli silniki przeżyły, SpaceX nie zaryzykuje użycia SN7, który może mieć jakieś strukturalne uszkodzenia, ale przeskoczy z nimi na kolejną „skorupę”.

Długa droga na orbitę

Zacznijmy od zastrzeżenia, że program budowy statku Starship idzie wciąż jak na standardy tego biznesu bardzo szybko. Jednocześnie jednak maraton testów Starshipa (a właściwie jego górnego członu), jaki SpaceX zaserwował nam w 2020 i początkach 2021 r. spowodował, że nasze apetyty na szybki lot orbitalny bardzo się zaostrzyły. Później okazało się, że pewnych rzeczy jednak się  nie przeskoczy.

Zarówno ze względu na problemy proceduralne z portem w Boca Chica, jak i technologiczno-produkcyjnymi opóźnieniami w SpaceX kolejne testy prowadzące do lotu orbitalnego były robione w znacznie wolniejszym tempie. Kluczowym elementem do skończenia jest obecnie potężny i skomplikowany pierwszy człon tego pojazdu, zwany Super Heavy, wyposażony w aż 33 wspomniane silniki Raptor 2.

I jeśli kluczem do lotu orbitalnego jest Super Heavy, to właśnie Raptory są kluczem i wąskim gardłem tego boostera. Głównymi powodami spowolnienia testów przez SpaceX było opracowywanie ich drugiego, znacznie uproszczonego, a jednocześnie mocniejszego wariantu oraz wciąż zbyt wolna, jak na potrzeby SpaceX, produkcja.

Choć tempo ujawnione przez Elona Muska, budowy jednego takiego silnika dziennie, to w biznesie kosmicznym wręcz galop, metody szybkiego prototypowania oraz ilość silników używanych w tej rakiecie powodują, że to właśnie w tym miejscu mamy do czynienia z najgroźniejszym dla programu wąskim gardłem. Zwracał na to uwagą sam właściciel firmy w słynnym liście, w którym groził, że jeśli tempo ich produkcji się nie poprawi, SpaceX, a szczególnie jego dział Starlink, może wpaść w duże problemy finansowe.

Wydaje się, że mając najtańszego na rynku Falcona 9, tak kasandryczne konsekwencje tej firmie nie grożą, jednak wczorajsza awaria może znacząco opóźnić próbę startu orbitalnego nowej konstrukcji. A wszyscy mieliśmy nadzieję, że ta odbędzie się już w najbliższych miesiącach, Elon Musk wspominał nawet o lipcu. Pozostaje mieć nadzieję, że do najgorszego scenariusza z Raptorami jednak nie doszło.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu