Felietony

Czasami nie ma nic lepszego niż abonament i subskrypcja. To najwygodniejsze rozwiązanie

Konrad Kozłowski
8

Narzekamy i psioczymy (mówią potocznie) na subskrypcje i abonamenty, ale są przykłady ofert, które w takim modelu sprawdzają się wręcz znakomicie. I nie mówię tu o serialach, filmach czy muzyce.

Kupujecie jeszcze prasę? Ci z grona młodszych czytelników Antyweb zapewne już w głowie zadali sobie pytanie: po co?, skoro te same informacje dostępne są darmo w Sieci. Starsi czytelnicy mogą natomiast powiedzieć, że skierowali się ku cyfrowym, o wiele wygodniejszym w zarządzaniu i czytaniu wersjom, które można przeglądać online, na tabletach czy czytnikach. Odpowiadając na obydwie sytuacje napiszę, że treści z wielu wydawanych wciąż gazet, czasopism czy magazynów są nie do dostania w Sieci 1:1 i przy wybranych tytułach warto zapłacić za czyjś reportaż czy analizę, natomiast kwestia wydania cyfrowego to przede wszystkim perspektywa mobilności, bo niezależnie od miejsca i urządzenia zawsze dysponują tymi samymi materiałami.

Ebooki czy papier? Cyfra czy tradycyjne wydania?

Sytuacja nie jest jednak dla mnie tak jasna w kontekście komfortu w trakcie lektury, gdyż o wiele więcej spokoju i frajdy daje mi wersja papierowa. Każdy numer to zamknięta całość pozbawiona rozpraszaczy i linków prowadzących do treści spoza danego wydania. Zabierając takie coś na wyjazd, weekend, plażę, do parku czy na taras lub balkon o wiele bardziej odpoczywam w trakcie czytania, niż gdy biorę do ręki czytnik lub tablet. Właśnie dlatego wciąż kupuję i subskrybuję czasopisma oraz magazyny. Z tego samego powodu przy wybranych tytułach wybieram tradycyjne książki i komiksy nad ebooki.

Dość regularnie zdarza mi się pozostać prenumeratorem/subskrybentem takiego wydawnictwa, a powód ku temu jest prosty - comiesięczna lub coroczna opłata sprawia, że to jedyne, o czym muszę pamiętać. Nowe numery i nowe tytuły trafiają do mnie jak tylko się ukażą, więc kolekcja serii książek danego autora czy autorki, cała kolekcja komiksów lub nowy numer magazynu wędrują bezpośrednio do mnie. Przy takim zalewie nowościami z każdej strony, gdy mówimy o jakichkolwiek formach rozrywki i multimediów, a także nieregularnością wydawania, wolę by to po stronie dystrybutora leżała kwestia dostarczenia czegoś nowego.

Kolekcje, prenumeraty i subskrypcje - poproszę jeszcze więcej

Dlatego w niektórych chwilach myślę, że o wiele lepiej byłoby, gdyby jeszcze większa liczba tytułów była dostępna właśnie w takiej formie dystrybucji, ale nie wszystkie nowości posiadają ofertę subskrypcji. Pojedyncze tytuły pozostaje mi nabywać osobiście lub online i właśnie wtedy najbardziej doceniam możliwość opłaty z góry lub składania zamówień na całą serię/kwartał/kolekcję, dzięki czemu wiem, że niczego nie przegapię. Co istotne, taki sposób dostarczania gazet i nie tylko działa od dekad, a niektórzy są wręcz nim zafascynowani, bo przecież podrzucane codziennie z rana dzienniki pod drzwi amerykańskich domów to jeden z najpopularniejszych i charakterystycznych obrazków.

Poza tym, że taki model jest wygodniejszy, to w grę wchodzą też oszczędności na kilku frontach. Zamiast ew. wydatków na przesyłkę, subskrypcje często pozwalają uniknąć kosztów dostawy każdej paczki. Nie musimy też nigdzie wychodzić ani podjeżdżać, więc nie inwestujemy czasu ani pieniędzy w przemieszczanie się. Jedynym mankamentem abonamentu jest ciągłość, a przecież nie każdy tytuł czy numer może być dla nas równie interesujący. Jestem jednak gotowy na takie ustępstwo w kilku przypadkach, dlatego nieustannie polegam na kolekcjach i subskrypcjach oraz prenumeratach. Tutaj, ta coraz popularniejsza czy wręcz powszechniejsza forma subskrypcji, sprawdza się wręcz znakomicie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu