Felietony

Netflix ma kłopoty? Polacy nadal go uwielbiają

Konrad Kozłowski
3

Wiele mówi się o kłopotach Netfliksa, ale nie wszystko układa się nie po myśli serwisu. Przykładem jest chociażby przywiązanie polskich widzów do platformy, która cały czas nie ma sobie równych.

Rebranding HBO Max i start Disney+ to nie jedyne powody do zmartwień dla Netfliksa. Gigant mierzy się także z innymi kłopotami, ale gdybyśmy spojrzeli na statystyki popularności w naszym kraju, to można by dojść do wniosku, że niewiele lub nic się nie zmienia. Liczby stojące za startem Disney+ nad Wisłą robią wrażenie - wg. grupy Nielsen pierwsze kilkanaście dni przyniosło prawie 2 mln subskrybentów, a dane Gemiusa/PBI wskazują na prawie 3,7 mln realnych użytkowników serwisu. To naprawdę spory sukces, bo nie minął jeszcze miesiąc od premiery w Polsce, a Disney będzie nabierać rozpędu. W tej samej tabelce Netflix może poszczycić się aż 13,5 mln realnych użytkowników i ponad dwukrotnie większym średnim czasem spędzonym w serwisie. Nikt inny nie jest w stanie zbliżyć się do takiego wyniku, bo drugie w czerwcu HBO Max (w badaniu Gemius/PBI) osiągnęło 4,4 mln realnych użytkowników i tylko 1:46 h średniego czasu.

W Polsce nie widać kłopotów Netfliksa

Pewien zysk Netfliksa na pewno podyktowany był bogatym w premiery okresem, głównie za sprawą "Stranger Things", które przyciągnęło na pewno niemałą widownię w naszym kraju. Globalnie to drugi największy serial Netfliksa, ustępujący tylko "Squid Game", ale niekwestionowany numer jeden wśród anglojęzycznych produkcji. Pytania może jednak rodzić dobra kondycja serwisu w naszym kraju, co mogłoby się wydawać mało prawdopodobne, gdy weźmiemy pod uwagę zamieszanie wokół platformy, które ciągnie się kilka miesięcy. Ewidentnie widać jednak, że te czarne chmury, które zbierały się nad platformą (i czasami znikały), nie przekładają się w żadnym stopniu na zaangażowanie widzów. Spore szanse pojawienia się dodatkowego, tańszego planu z reklamami oraz uruchomienie streamingu na żywo nie wpływa na aktualną opinię użytkowników, podobnie jak widmo wdrożenia restrykcyjnych zasad współdzielenia kont, co będzie oznaczało wzrost kosztów. Dopóki to się nie wydarzy, Netflix najwyraźniej może spać działać spokojnie nad Wisłą.

Dlaczego Netflix w Polsce jest tak mocny?

Zbudowana przez lata renoma, ogrom treści i nieprzerwana aktywność w sektorze produkcji powoduje, że widzowie mimo wszystko najczęściej wybierają właśnie Netfliksa. To najlepszy dowód na to, że marka stała się synonimem rynku VOD i pierwszym wyborem dla większości osób, które nie mają czasu i/lub ochoty przetrząsać ofert innych platform oraz ofert w poszukiwaniu nowości. Czasami Netflix jest jedyną platformą VOD w gospodarstwie domowym i okazuje się wystarczającym źródłem rozrywki w wolnym czasie, dlatego tyle osób nie ma potrzeby sięgać po cokolwiek więcej. O tym, w jak dużym stopniu od klasycznej oferty telewizyjnej uzależnione są CANAL+ czy Player, najlepiej świadczą spadki wynikające z końcówki lub nieaktywnego sezonu sportowego. Zaskakiwać może popularność Prime Video od Amazonu, ale spory wpływ na rozpropagowanie tej platformy miała na pewno cena wynosząca zaledwie 49 zł/rocznie i to w pakiecie z innymi korzyściami Prime (np. darmowe wysyłki).

Nadchodzące miesiące na rynku VOD w Polsce

Kolejne miesiące mogą okazać się decydujące o losach każdej z platform, bo rywalizacja o widza i jego portfel zaostrza się, a przecież przed nami nie lada przetasowania. Prawdopodobnie jesienią pojawi się kolejny gracz, czyli SkyShowtime, Viaplay stanie się głównym nadawcą Premier League w Polsce (a od przyszłego sezonu także Formuły 1), Netflix rozszerzy zasięg nowych regulacji współdzielenia kont, a HBO Max może czekać gruntowna reorganizacja po połączeniu WarnerMedia z Discovery, czego pierwsze (przykre) efekty już widzimy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu