VOD

Szczegóły reklam na Netfliksie zdradzają pośpiech i desperację?

Konrad Kozłowski
1

Reklamy na Netfliksie to jeden z gorętszych tematów ostatnich miesięcy i tygodni. Wydawało się, że gigant będzie jednym z niewielu serwisów, które nie będą potrzebować tańszego planu, ale teraz okazuje się, że Netflix przyspiesza wdrożenie ich na platformę.

Uwolnienie się od ramówki telewizyjnej i nagrywarek było dla widzów wyzwalającym doświadczeniem, ale prawdopodobnie nic tak nikogo nie cieszyło, jak pozbycie się reklam. Przerywające seans i wypełniające każdą wolną chwilę na antenie potrafiły irytować i zniechęcić do oglądania. Przeniesienie filmów i seriali do Internetu nie było równoznaczne z brakiem reklam, bo np. amerykańskie VOD Hulu od początku pozwalało płacić mniej i polegało na reklamach, ale generalnie przyjęło się, że platformy z wideo na życzenie takich dodatkowych materiałów promocyjnych są pozbawione. Netflix wręcz lśnił jako przykład wśród innych oferując szeroki katalog, wysoką jakość i niezawodną infrastrukturę. To wszystko w połączeniu z absencją reklam stworzyło prawie idealne warunki do oglądania wszystkiego, dlatego platforma szturmem zagarnęła rynek po rynku i do dziś przoduje pod względem liczby subskrybentów.

Netflix szykuje duże zmiany. Reklamy są jedną z nich

Aktualna (dość trudna) sytuacja wymaga jednak zmiany przyzwyczajeń. Gigant nie będzie produkować tak dużo, jak do tej pory, więc ta era ogromnej liczby oryginalnych produkcji debiutujących na Netfliksie już mija. Wydatki jednak mogą pozostać na podobnym poziomie, bo platforma chce skupić się na jakości nowych projektów. Spadki w liczbie abonentów są jednak niepokojące, a spółka musi szukać dodatkowych wpływów. Podwyżki cen i dodatkowe opłaty za dzielenie się kontem to jedno, ale Netflix sięgnie także po większe działo, czyli reklamy. Te mają zapewnić stały przychód, ale także mogą przełożyć się na wyrównanie lub zwyżki liczby klientów, którzy będą kuszeni niższą opłatą. Ostatnie informacje potwierdzały zaawansowane prace nad wprowadzeniem reklam na Netfliksa, a partnerem w tym przedsięwzięciu został Microsoft. Dziś dowiadujemy się, że Netflix nie będzie czekał do początku 2023 roku, by wystartować z nową ofertą i może to zrobić już 1 listopada tego roku. Wszystko po to, by wyprzedzić przygotowujące własną nową ofertę z reklamami Disney+.

Netflix przyspiesza wdrożenie reklam. Na jakich zasadach?

Z takimi informacjami przychodzą Variety i Wall Street Journal. Poznaliśmy też cenę, jaką zażyczył sobie Netflix: mowa o 65 dolarach za 1 tysiąc wyświetleń. Wedle ekspertów, na których powołuje się Variety, to zdecydowanie zawyżona kwota, ponieważ standardowo w branży stosowany jest koszt około 20 dolarów. Netflix ma stosować taktykę, dzięki której firma dowie się, jak dużo zniesie rynek, ale wspominani eksperci twierdzą, że uzyskanie takich cen nie będzie możliwe, ponieważ żaden z reklamodawców nie będzie chciał zaryzykować jako pierwszy. Co więcej, Netflix oczekuje rzekomo zobowiązania na poziomie minimum 10 mln dolarów. Do 30 września miałyby zostać dopięte pierwsze sprzedaże, by 1 listopada można było uruchomić nowy pakiet. Do końca roku platforma spodziewa się osiągnąć poziom 500 tysięcy klientów korzystających z pakietu z reklamami. W pierwszej kolejności miałby być uruchomiony w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.

Co ciekawe, Netflix nie pozwala reklamodawcom targetować swoich materiałów w takim sam sposób, jak dzieje się to na innych platformach internetowych. Przy wykupie reklam nie będzie możliwe wykorzystanie konkretnego regionu (poza krajem), wieku, płci czy zachowań widza oraz jego nawyków. Do dyspozycji będą za to gatunki filmów i seriali, a także produkcje z rankingów TOP 10, do których można ograniczyć wyświetlanie reklam. Na każdą godzinę materiału mają przypadać 4 minuty reklam i będą mogły poprzedzać seans. Dana reklama nie będzie mogła być wyświetlona więcej niż trzy razy danemu użytkownikowi.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu