Kosmos

Kosmiczny zwrot akcji. NASA i SpaceX zawalczą, żeby wydłużyć życie Hubble'a

Krzysztof Kurdyła
0

Teleskop Hubble'a ma swoje lata, to przełomowe narzędzie astronomiczne krąży nad nami od 1990 r. Powoli przyzwyczailiśmy się do myśli, że pod koniec dekady trzeba będzie się z nim pożegnać. Być może dzięki SpaceX uda się ten moment znacząco odsunąć w czasie.

Patrz daleko, mierz wysoko

Teleskop Hubble'a poleciał w kosmos 24 kwietnia 1990 r. i został umieszczony na orbicie o wysokości około 570 km. Po początkowych problemach z błędnie wykonanym lustrem i jego orbitalnej naprawie wywołał prawdziwą rewolucję w astronomii, dostarczają niespotykanej jakości zdjęć obiektów głębokiego nieba. Dopiero jego mapy pokazały wielu osobom, jakim pyłkiem jest nasza planeta i cywilizacja w kosmosie.

Czas biegnie jednak nieubłaganie, a Hubble doznaje coraz większej liczby awarii, a do tego... spada. Nie chodzi oczywiście o jakiś spektakularny spadek, nie musicie się z niepokojem rozglądać po niebie.  Po prostu, w związku z oporem stawianym przez szczątkową atmosferę Ziemi ten spory obiekt stale obniża swoją orbitę. Oczywiście im niżej, tym więcej cząsteczek i zjawisko będzie przyśpieszać.

W czasach gdy NASA dysponowała wahadłowcami i regularnie serwisowała Hubble'a, przy okazji takich napraw korygowała też jego pozycję. Ostatnią tego typu operację przeprowadzono w 2009 r. zostawiając teleskop na wysokości około 560 km. Dziś Hubble obniżył ją do wysokości około 540 km.

Miliarderzy na ratunek

Ponieważ wahadłowców nie ma, a istniejące statki nie są przystosowane do serwisowanie teleskopu, jego los wydawał się przesądzony. NASA przygotowywała się powoli do opracowania procedur bezpiecznego deorbitowania Hubble'a pod koniec obecnej dekady. Tymczasem nastąpił bardzo interesujący zwrot akcji, który być może, podkreślmy, być może, pozwoli czas pracy Hubble'a znacząco przedłużyć.

Dwaj miliarderzy, Elon Musk, którego przedstawiać nie trzeba i Jared Isaacman, który ufundował pierwszą prywatną misję orbitalną Inspiration4 postanowili upiec dwie, a może i więcej pieczeni na jednym ogniu i zaproponowali NASA, że za darmo spróbują podjąć próbę podniesienie teleskopu na wyższą orbitę.

Trzeba tu przypomnieć, że Isaacman tak rozsmakował się w kosmosie, że wykupił kolejne starty od SpaceX. Właściwie to lepiej byłoby napisać, że  rozpoczął szeroko zakrojoną współpracę z firmą Muska, której efektem jest program Polaris. W czasie trzech kolejnych startów na Crew Dragon Isaacman i zabrane przez niego osoby nie będą jednak wypoczywać, ale realizować pełnoprawne misje naukowe. Prawdopodobnie jedną z nich ma być podnoszenie Hubble'a (choć zapewne realizowaną jako kolejna, czwarta misja).

Studium wykonalności

NASA z chęcią się na to zgodziła i podpisała wczoraj ze SpaceX porozumienie, które rozpocznie procedurę badania wykonalności tego pomysłu. Taka operacja, jeśli ma dojść do skutku, zostanie najpierw skrupulatnie przeanalizowana. SpaceX i NASA muszą przede wszystkim określić jakich modyfikacji będzie wymagać kapsuła Crew Dragon, aby podołać temu zadaniu i jakie mogą być zagrożenia z nią związane.

Dla SpaceX jest to szansa na zacieśnienie współpracy z NASA. Musk i Isaacman chcą pokazać agencji, że bazując na Crew Dragonie, a w przyszłości Starshipie można efektywnie i tanio realizować znacznie więcej misji niż dziś na czysto komercyjnych zasadach. NASA oficjalnie potwierdziła, że chce w ten sposób ocenić, jak takie podejście może jej pomóc w realizacji własnych misji.

NASA i SpaceX przewidują, że badania potrwają około 6 miesięcy i po tym czasie powinniśmy poznać ostateczną decyzję, czy próba podniesienia Hubble'a będzie miała miejsce. Jeśli taka próba będzie miała miejsce i zakończy się sukcesem, jego działanie może wydłużyć się nawet do lat 40-tych. Co więcej, choć na dziś NASA nie planuje powrotu do serwisowania teleskopu, to w razie awarii, mający możliwość pracy z Hubblem Crew Dragon, pozwoli taką naprawę rozważyć.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu