9

Co robią po walce z hejtem? Piją, zażywają i „używają”

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, czy rzeczywiście na Facebooku to moderatorzy walczą z hejtem oraz nadużyciami - macie odpowiedź. Oni istnieją i jak wynika z wpisu The Verge, przynajmniej część z nich mocno odczuwa swoją niewdzięczną pracę. Co więcej, wcale nie zarabiają kokosów.

Dla Facebooka stanowią niewykwalifikowaną siłę roboczą – zbiorowisko „specjalistów”, którzy kierują się własnymi emocjami i sztywnymi „zasadami społeczności”, które tak przy okazji wydają mi się być bardzo kulawe. Moderatorzy na Facebooku to nie mrzonka, a fakt i warto to sobie uświadomić. The Verge podszedł do tego jednak z lubianej przeze mnie strony – zahaczając o kontekst społeczny.

Ciężka, niewdzięczna, słabo płatna, mało rozwijająca, trudna psychicznie praca jest w stanie sprowadzić na skraj załamania nerwowego. Ludzie różnie radzą sobie w takich sytuacjach. Niektórzy idą wprost w używki, narkotyki, seks, hazard, przemoc i inne – czasami mniej lub bardziej akceptowane formy „rozrywki”. Nie jest to jednak korzystanie z „dobrodziejstw” życia w sposób „sportowy” – jak to czasami określają narkomani opisujący branie niebezpiecznych substancji w sposób he he „kontrolowany”. To raczej ucieczka w pozornie przyjemne rzeczy, które są w stanie tylko pozornie kompensować trudny dnia codziennego.

Bez nich Facebook byłby naprawdę brzydkim miejscem

Ogólny wydźwięk artykułu na The Verge brzmi właśnie w ten sposób. Zarabiają mało (20% więcej niż wynosi „minimalna krajowa” w Arizonie), a spotykają się nierzadko z ogromnymi bezeceństwami. Dziecięca pornografia, potyczki słowne, gnębienie nastolatków, grożenie śmiercią. Nawet ci użytkownicy, którzy podpisują się imieniem i nazwiskiem potrafią być niezwykle brutalni w swoich słowach. To akurat żadna nowość i dla podobnych wrażeń, ale w wersji „soft” można wpaść np. na profil „Dej, mam horom curkę” by przekonać się, że ludzie – szczególnie mało lotni intelektualnie potrafią zachowywać się gorzej od zwierząt. Nie twierdzę, że zło wynika z głupoty, albo deficytów poznawczych – nierzadko gorszych czynów dopuszczają się również ludzie nad wyraz inteligentni.

hejt

Opisywani przez The Verge „pracownicy Facebooka” de facto pracują dla Cognizant, który wypożycza swoich pracowników takim gigantom jak Facebook. Na całym świecie można znaleźć ok. 15 000 moderatorów serwisu społecznościowego. Ich codziennością są wysoki poziom stresu, niskie płace oraz… w niemałej części problemy emocjonalne wynikające z charakteru wykonywanych czynności. Ktoś mógłby porównać: „eee tam, bloger Antyweba codziennie widzi hejt w komentarzach i jakoś nie wygląda na to, że pije, ćpa, używa…”. Pierwsza odpowiedź: „skąd wiesz?”. Druga: „spokojnie, nasza styczność z hejtem to nic w porównaniu do tego, co dzieje się wśród moderatorów Facebooka”.

Nie jest to jednak sprawa, która jednoznacznie wpłynie na postrzeganie Facebooka w branży – tego typu praktyki stosuje się powszechnie w branży teleinformatycznej i nikt nie ma z tym problemu. Moderatorzy są zwyczajnie uznawani za „mniej wykwalifikowanych pracowników”, którzy głównie ewaluują Facebooka pod kątem nieprawidłowych treści wrzucanych przez użytkowników. To ile im się płaci i z jakim stresem się spotykają to wypadkowa, której efektem jest „ryzyko zawodowe”. Spotykają się z brutalnością i tą brutalność muszą odcierpieć.

W dziennikarstwie jednak łatwo jest złapać samego siebie na generalizowaniu. W przypadku materiału stworzonego przez The Verge dobrze jest pamiętać o tym, że opisuje on jedynie wycinek rzeczywistości – nie każdy moderator Facebooka decyduje się na „odchorowywanie” stresu w pracy, nie każdy ucieka w używki, czy inne lekkomyślne zachowania. W tym przypadku jestem niemalże pewien, że o ile ci ludzie są bardziej narażeni na negatywne skutki wynikające z ich pracy, to nie każdy jest na nie skazany. Wiele zależy od psychiki konkretnej jednostki.

Nie wiesz jak poradzić sobie, gdy hejt dotyczy Ciebie? Sprawdź tutaj – mamy fajny materiał