Technologie

Lockheed pokazał kosmiczne USB dla satelitów. Oby nie z wtyczką USB-A :)

Krzysztof Kurdyła
0

Jednym z trendów, który w najbliższych latach ma szansę wynieść biznes satelitarny na wyższy poziom, są próby tworzenia satelitów bardziej „otwartych”, rozbudowywalnych już po wystrzeleniu. Potrzebne są do tego odpowiednie interfejsy, jeden z nich porównano nawet kosmicznym USB.

Jednorazówki

Elon Musk pokonał problem jednorazowości rakiet i choć reszta konkurentów wciąż ma problem, żeby jego model skopiować, już dziś wiadomo, że tak musi wyglądać przyszłość. Jednak jednorazowość w kontekście kosmosu ciągle jest problemem, dzisiejsze satelity są generalnie tak budowane, że ich modyfikacja na orbicie jest niemożliwa, albo bardzo trudna.

O ile jest to zrozumiałe w przypadku malutkich CubeSatów i innych nanosatelitów, których czas życia jest relatywnie krótki a koszt budowy i wyniesienia niewielki, to w przypadku dużych satelitów, wyładowanych skomplikowanymi i bardzo drogimi instrumentami jest to już spory problem. Nie przypadkowo powstały w ostatnich latach takie projekty takie jak MEV (Mission Extension Vehicle) od Northrop Grumman.

Zrobotyzowne pojazdy potrafiące przejąć na orbicie innego satelitę, potrafią dziś przedłużać o kilka lat misje satelitów geostacjonarnych, umożliwiając im manewry orbitalne, gdy paliwo z oryginalnego satelity się wyczerpie czy ich napęd się zepsuje. Wciąż jednak nie jest to ani rozwiązanie systemowe, ani otwarte, a jego możliwości są ograniczone praktycznie do kwestii logistycznych.

Interfejsy i moduły

Przyszłością wydają się być satelity modułowe, do których już w przestrzeni kosmicznej będzie można dołączać lub wymieniać różne elementy na nowe. Można sobie wyobrazić np. komercyjnego dużego satelitę z dużym radarem, do którego klienci będą mogli wysłać własne moduły, np. podobne do CubeSatów, które istniejące już dziś zrobotyzowane „autobusy” satelitarne będą dostarczać i instalować.

To oczywiście pieśń przyszłości, dziś firmy stawiają pierwsze kroki w zakresie przygotowania ustandaryzowanych rozwiązań z zakresu interfejsów i systemów dokujących. Właśnie takie rozwiązanie pokazał Lockheed Martin, porównując jednocześnie jego rolę do komputerowego USB, miejmy nadzieję, że w wersji C, a nie A. Manewry w kosmosie kosztują sporo energii ;)

Podstawą tego systemu będzie udostępniony na zasadach open-source standard interfejs MAP (Mission Augmentation Port) pozwalający podpiąć do satelity różnego rodzaju systemy rozszerzające ich możliwości. Sam Lockheed Martin pokazał własne rozwiązanie o nazwie ASPIN składające się z interfejsu zasilającego, systemu transferu danych oraz kompletnego mechanizmu dokowania.

Mówiąc krótko, MAP ma pozwolić innym firmom na tworzenie własnych rozwiązania specjalistycznych, zapewniając jednocześnie satelitom możliwość korzystania z różnych konkurencyjnych rozwiązań, a nawet ich zmiany. Uwolnienie tej technologii wydaje się bardzo mądrym posunięciem, które ma szanse na adaptację w firmach, przynajmniej tych z „zachodniej bańki”.

Pierwsze otwarte satelity

Sam Lockhead integruje już MAP i ASPIN ze swoją platformą satelitarną LM2100, będącą bazą do budowy m. in. satelitów nawigacyjnych systemu GPS i kolejne ich modele będą już miały spory potencjał modernizacyjny. Za jakiś czas zobaczymy, czy ich operator, czyli US Space Force, wykorzysta te możliwości.

Tak na marginesie, opisany tu model budowy satelitów pokazuje, jak wiele zmian czeka nas w temacie technologii kosmicznych w najbliższych latach. Znacznie bardziej sensowne jest, żeby POLSA otwierała i finansowała tego typu plany, niż topiła pieniądze w iluzoryczne zdolności „samodzielnego” wynoszenia satelitów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu