Apple

Co dalej z iPodem i po co Apple wciąż go sprzedaje?

14

iPody były niegdyś hitami sprzedaży. Dziś są już tylko cieniem dawnej sławy. Wciąż jednak istnieje wąska grupa odbiorców, która znajduje dla nich zastosowanie

Byłem dzieckiem gdy pierwszy iPod Touch debiutował w 2007 roku. Dzieckiem, dla którego sprzęty od Apple były wtedy czystą abstrakcją, gadżetem kompletnie nieosiągalnym. Ponadczasowa bryła i klimat ówczesnego Cupertino miały w sobie to coś. Obiecywałem sobie wtedy, że być może nie za miesiąc, być może nie za rok, ale kiedyś na pewno będę posiadaczem tego ikonicznego dzieła technologii. Niestety moment, w którym zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze był też momentem kiedy iPody zaczęły powoli odchodzić do lamusa. Kolejne generacje cieszyły się już coraz mniejszym zainteresowaniem i w sumie nie ma się co dziwić. Apple całą swoją troskę przerzuciło na iPhony. Skoro to samo i wiele więcej mam na telefonie, to po co kupować zewnętrzny odtwarzać muzyki za równie duże pieniądze. Z tego założenia wychodziła większość użytkowników, a dla iPodów oznaczało to prostą drogę na technologiczny strych. Jednak pomimo to, Apple dalej prowadzi oficjalną sprzedaż ostatniego modelu. Dlaczego? Spróbujmy znaleźć jakieś uzasadnienie.

Prekursor iPhonów

Choć może dziś trudno w to uwierzyć, iPody były kiedyś jednymi z najlepiej zarabiających produktów firmy z nadgryzionym jabłkiem. Apple wielokrotnie kombinowało z wizualną formą odtwarzaczy. Pierwsza linia iPoda przypominała pilota do klimatyzacji, był także model Shuffle przypominający pendrive, aż ostatecznie bryła zaczęła coraz mocniej upodabniać się do iPhonów. I na tym w sumie się zatrzymało. Zatrzymało, bo Apple oczywiście iPodów już nie produkuje. Ostatni model pochodzi z 2019 roku. iPod Touch 7 generacji – bo to właśnie o nim mowa – to ostatni iPod sprzedawany oficjalnymi kanałami dystrybucji Apple.

Źródło: Apple

Napędzany jest czipem A10 Fusion (dokładnie tym z iPhona 7) a jego bryła przypomina odchudzonego iPhona 5s. Miałem okazję spędzić z nim ostatnio trochę czasu i muszę przyznać, że to naprawdę piękny kawałek technologii. Czterocalowy wyświetlacz wygląda co prawda dość zabawnie biorąc pod uwagę obecne standardy, jednak jego lekkość i niewielka grubość sprawiają, że trzyma się go naprawdę wygodnie. Pod względem responsywności także nie ma się do czego przyczepić. Aplikacje otwierają się szybko i sprawnie. Nie czuć spadków animacji nawet przy wielu zakładkach w tle. No ale jakby nie patrzeć to samo można powiedzieć o iPhonie 7, który wciąż jest przecież wspierany przez Apple i użytkuje go spora ilość osób. Różnica jest jednak taka, że iPod to wciąż iPod. Brak tutaj slotu na kartę SIM, więc jedyną formą kontaktu jest iMessage lub komunikatory online. I znów dochodzimy w tym miejscu do ściany, jaką jest pytanie, po co Apple dalej sprzedaje iPody w 2022 roku, skoro za podobne pieniądze można kupić iPhona? No właśnie, skoro już o pieniądzach mowa.

Źródło: Apple

Podstawowa wersja iPoda Touch 7 generacji (w wersji 32 GB) to koszt 1099 zł. Apple daje możliwość wyboru większych pojemności, 128 GB i 256 GB za kolejno 1579 zł i 2059 zł. Wiecie, co jest ciekawe? Te ceny nie zmieniły się od premiery odtwarzacza. Minęły trzy lata, a Apple ani myśli o jakichkolwiek zmianach w tej kwestii. To, że iPod wciąż wisi na sklepie Apple, wydaje się jakimś kompletnym nieporozumieniem. Czasem mam wrażenie, że Tim Cook i spółka nie bardzo wiedzą co z tym fantem zrobić. Z jednej strony jest to urządzenie całkowicie zapomniane i używane przez bardzo wąską grupę odbiorców, z drugiej jednak otrzymuje najnowsze aktualizacje. Ostatni iPod otrzymał iOS 15 i system ten śmiga na nim całkiem nieźle. W takim razie ktoś musi je jeszcze kupować. Niestety tego kto i w jakich ilościach nie sposób się dowiedzieć. Apple po 2014 roku przestało dzielić się informacjami na temat wyników sprzedażowych iPodów. Wtedy też iPody stanowiły zaledwie nieco ponad 1% przychodów Apple. Zerkając na poniższy wykres przygotowany przez serwis Statista można łatwo dojść do wniosku, że proces stopniowego wymierania iPodów rozpoczął się w momencie premiery pierwszego iPhona.

Źródło: Statista

Wiemy już, że iPody obecnie łatwego żywota nie mają, ale mimo to wciąż istnieją ludzie, którzy wykosztują je na co dzień. Oto kilka przykładów przydatności odtwarzacza multimediów od Apple w 2022 roku.

Preludium do świata smartfonów

Znam przypadki, w których rodzice decydowali się na zakup (lub przekazanie swojego modelu) pociechom, które były wystarczająco duże, aby odczuwać potrzebę posiadania smartfona, jednak wystarczająco niedojrzałe, aby nie pozwolić im na korzystanie ze smartfona. Okej, wiem, że zabawka za 1099 zł może wydawać się przesadą i za taką kwotę można wyhaczyć naprawdę przyzwoity telefon, ale powtórzę, znam takie przypadki. Najnowszy iPod ma w zasadzie wszystko to, czego może wymagać dziecko wchodzące dopiero w świat technologii. Odtworzy większość gier, robi akceptowalne zdjęcia i nie będzie miał najmniejszych problemów z bajkami na YouTube. Nie odbierze telefonu od nieznajomego, bo iPod takich funkcji nie posiada, a w razie potrzeby można podpiąć go pod kontrolę rodzicielską na iPhonie rodzica. Dodatkowo jego niewielki rozmiar idealnie wpasuje się w dziecięce dłonie przez co (być może) urządzenie rzadziej lądować będzie na podłodze.

Partner do ćwiczeń

Zabieranie iPhona na siłownie to zawsze spore ryzyko. Dużo ciężkich przedmiotów, biegania, skakania i innych czynności, które mogą skutkować bardzo brzydkim pajączkiem na wyświetlaczu. Lekka konstrukcja i wytrzymałe aluminiowe plecki to dobre połączenie. Jako dodatkowy odtwarzacz muzyki dla kogoś, kto wyjątkowo obawia się o telefon, może być to niegłupie rozwiązanie. Jasne, muzyki można słuchać też z Apple Watcha, ale to wymaga bezprzewodowych słuchawek, które nie każdemu odpowiadają. A skoro już o muzyce mowa…

Dla fanów przewodów

Może się to wydawać zaskakujące, ale iPod wciąż posiada złącze Jack 3.5 mm. Wiem, że istnieją ludzie, dla których jest to absolutnie niezbędny ficzer a jego zanikanie w nowych smartfonach przyprawia tę grupę odbiorców o ból głowy. iPod może więc pełnić funkcję zewnętrznego odtwarzacza multimediów dla osób, które z jednej strony chcą funkcjonować w ekosystemie Apple, ale z drugiej korzystać z ulubionych słuchawek przewodowych.

Asystent handlowców

Niektóre z marek odzieżowych wyposażają swoich pracowników w iPody. Taki proceder występuje chociażby w Zarze, a jej personel używa odtwarzaczy do sprawdzania stanu magazynowego danego produktu lub zamawiania pozycji niedostępnych stacjonarnie. To chyba najciekawsza forma aktywnego wykorzystywania iPodów, z jaką do tej pory się spotkałem. Względnie tanie dla firm, kompaktowe i z wieloletnim wsparciem producenta. Czego chcieć więcej? Zamieniłem kiedyś kilka zdań z pracownikiem tej sieciówki, który akurat skanował kod interesującego mnie produktu, aby sprawdzić wymagany przeze mnie rozmiar. Z jego wypowiedzi wynika, że iPody to świetne sprzęty do tego typu rozwiązań, bo po prostu zawsze działa sprawnie i nie zacina się tak jak konkurencyjne rozwiązania, z których musieli korzystać w przeszłości.

Co dalej z iPodami?

Nie ma co ukrywać, że iPody to pieśń przeszłości i wątpię, że Apple kiedykolwiek zdecyduje się na wypuszczenie nowej edycji. Być może w formie jubileuszowej lub modelu kolekcjonerskiego, choć to wciąż mało prawdopodobne. iPod 7 generacji będzie prawdopodobnie dostępny w oficjalnym sklepie aż do końca wsparcia systemowego iPhona 7. W moim subiektywnym odczuciu ostatnia aktualizacja iOS dla iPhona 7 będzie ostatnim oddechem „najnowszego” iPoda. Oczywiście jeszcze przez dobre kilka lat będzie to sprzęt, z którego będzie można bez problemu korzystać, jednak jego dostępność zostanie ograniczona do ostatnich sztuk u zewnętrznych resellerów.

Źródło: Apple

iPody doszły do ślepej uliczki w chwili premiery iPhona, który robił po prostu więcej i lepiej. Od tego momentu Apple stopniowo traciło pomysły na rozwój tego segmentu, aż do momentu, gdy stał się on gorszym klonem. Niemniej jednak biorąc do ręki iPoda czuć klimat dawnych lat, kiedy muzyczne serwisy streamingowe były dopiero konceptem a potężną baza empetrójek powodem do dumy. To urządzenie, które nie przetrwało próby czasu, ale starzeje się godnie, dalej znajdując zastosowanie w rękach wąskiej grupy odbiorców. Gdyby nie ta cena, to z chęcią dodałbym go do mojej kolekcji, zanim na dobre spocznie na śmietniku technologicznej historii.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu