Militaria

Agility Prime, tanie sprawdzanie e-samolotów oraz VTOL dla US Air Force

Krzysztof Kurdyła
0

Kilka tygodni temu opisywałem testy sympatycznego eVTOL o nazwie Kitty Hawk, który był sprawdzany przez amerykańskie lotnictwo. Program Agility Prime pokazuje jak relatywnie niskim kosztem wspierać innowatorów i sprawdzać, czy coś nad czym pracują nie będzie przydatne dla armii.

Kolejne testy

Minęło kilka tygodni, a amerykańskie serwisy militarne doniosły o kolejnych testach tego typu. Tym razem pierwszym próbom poddany został znaczenie większy samolot, elektryczny Alia od firmy Beta Technologies. Napisałem samolot, gdyż aktualnie oblatywany prototyp nie miał jeszcze możliwości pionowego startu, te pojawią się dopiero w kolejnych wersjach rozwojowych.

Amerykańskie lotnictwo, podobnie jak w przypadku Kitty Hawk, oddelegowało do testów sprawdzonych pilotów rezerwy, którzy mają regularnie oblatywać prototypy firm objętych programem Agility Prime, doradzać kierunki rozwoju i weryfikować ewentualną przydatność takich konstrukcji dla armii.

https://www.youtube.com/watch?v=puC4w-zAX0M&t=113s

W przypadku Alii piloci zwrócili uwagę na inny niż tradycyjnie stosowany w samolotach system kierowania, zachwyceni byli charakterystyczną dla pojazdów o napędzie elektrycznym błyskawiczną dostępnością pełnej mocy. Ewidentnie spodobał im się „kultura” akustyczną Alii, latanie nią przyrównali wręcz do żeglowania.

Żaden z pilotów nie wypowiedział się jeszcze, czy i jak widzi przyszłość tego typu maszyn w siłach zbrojnych. Nie ma w tym nic dziwnego, to dopiero początek tego programu, w ramach którego piloci mają wypróbować kilkanaście różnych podejść do tematu VTOL i eVTOL.

Podobnie jak ze SpaceX

Program Agility Prime to bardzo ciekawa inicjatywa, która ma nieco podobny charakter do różnych ryzykownych programów prowadzonych np. przez agencję DARPA. W ich ramach finansowane są najczęściej niezbyt drogie, jak na amerykańskie warunki, start-upy pracujące nad obiecującymi technologiami.

Dość powiedzieć, że to dzięki tego typu podejściu mogło powstać SpaceX, DARPA płaciła za starty pierwszych Faloconów 1. Ta inwestycja ostatecznie zwróciło się amerykańskiemu podatnikowi wielokrotnie, a wojsku zapewniła niezależność od rakiet bazujących na rosyjskich silnikach. Ile to znaczy aktualnie, nie muszę chyba dodawać.

W przypadku eVTOLi armia objęła patronatem około 20 projektów, które na różnych etapach będą, podobnie jak w tym przypadku, sprawdzane przez oddelegowanych doświadczonych wojskowych. Ilość dofinansowanych projektów nie pozostawia złudzeń, wojsko wie, że duża część, a może i zdecydowana większość może zakończyć się porażką. Budżet? 25 milionów dolarów.

Czy to dużo? Jeśli popatrzymy na wcześniejsze programy eksperymentalne, zlecane ze z góry przyjętymi założeniami firmom „starego” przemysłu obronnego, to programy typu „Agility Prime” są wręcz śmiesznie tanie. Jednocześnie start-upy mają dużo większą motywację, żeby przyłożyć się do pracy i w szybkim tempie zamykać projekty. Nie ma tu wygodnego finansowania „koszt plus”, a ewentualny kontrakt wojskowy jest w stanie wywindować taką firmę do innej ligi.

Polskie marzenia

W Polsce z finansowaniem prywatnych inicjatyw okołozbrojeniowych bywa bardzo, delikatnie mówiąc, różnie. Nie, żeby nie było ich w ogóle, ale mimo wszystko króluje podejście, które można by streścić sloganem „PGZ first”. Firmy prywatne są traktowane z dużą nieufnością, a programów, które pomagały by je rozwijać z poziomu start-upów nie ma chyba w ogóle.

I raczej w przewidywalnej przyszłości nie będzie. Po wybuchu wojny ukraińsko-rosyjskiej, musimy na gwałt łatać dziesiątki dziur sprzętowych przez zakup gotowego uzbrojenia lub licencji. To wymaga ogromnych nakładów i wątpię, żeby w najbliższych latach sensowne środki trafiły na takie odłożone w czasie i niepewne cele.

Zdjęcia: Beta Technologies

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu