SpaceX

Chiny chcą konkurować z Muskiem. Wypuszczą setki satelitów

Patryk Koncewicz
1

Chińska firma GalaxySpace chce wystrzelić na orbitę satelity konkurujące ze SpaceX. W odróżnieniu od Elona Muska chcą oferować internet w technologii 5G.

Czy ktoś spodziewał się innego scenariusza? Jeszcze niedawno pisaliśmy na łamach Antywebu o zakłóceniach w pracy astronomów, spowodowanych przez przelatujące satelity Starlink. Naukowcy poważnie obawiali się zaangażowania kolejnych firm w kosmiczny biznes. Nie musieli długo czekać. Chiński start-up GalaxySpace chce wprowadzić na rynek satelity, mające konkurować z kosmicznym projektem Muska. Liczba planowanych satelitów jest znacznie uboższa, ale za to oferowana przepustowość będzie większa.

Chińskie 5G konkurencją dla Starlink

Chińczycy chcą wysłać na orbitę 1000 satelitów. Wydawać by się mogło, że przy ogromnej flocie Muska, która docelowo liczyć ma ponad 40 tysięcy sztuk, jest to skromny wynik. Istotna różnica będzie polegać jednak na szybkości łącza. GalaxySpace ma zamiar wprowadzić pierwsze tego typu rozwiązanie oparte na technologii 5G. Według naukowców ma to zapewnić prędkość pobierania przekraczającą 500 Mb/s. Jeśli wyliczenia chińskich badaczy okażą się trafne, to Musk z oferowaną prędkością około 110 Mb/s może czuć się zaniepokojony.

Elon ma jednak jedną istotną przewagę. Produkuje sześć satelitów dziennie. Tak przynajmniej uważa Zhu Kaiding, inżynier z Chińskiej Akademii Technologii Kosmicznych. GalaxySpace nie jest w stanie – przynajmniej na ten moment – zapewnić tak szybkiej produkcji. Nie zmienia to faktu, że starają się kosztem... jakości. Zhu Kaiding w październikowym wydaniu krajowego czasopisma Aerospace Industry Management powiedział, że aby dorównać programowi Starlink, Chińczycy zwiększyli produkcję o jedną trzecią pomijając przy tym liczne kontrole. Chińskie władze odczuwają presje amerykańskiej ekspansji w dziedzinie szybkiego dostarczania internetu. Aby zaoszczędzić czas i pieniądze zaangażowano w projekt prywatne firmy. To rzadkość w przypadku chińskich projektów kosmicznych. Jest to część chińskiej obsesji na punkcie USA. Rządzący z Państwa Środka postrzegają Starlink jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, z uwagi na liczne kontrakty podpisane przez Starlink z armią Stanów Zjednoczonych.

W 2020 roku miały już miejsce pierwsze testy chińskich satelitów dostarczających Internet. Eksperymentalny model okazał się połowicznym sukcesem. Styczność ze złymi warunkami atmosferycznymi zredukowała maksymalne osiągi pobierania do 80 Mb/s. Połowiczny dlatego, że użytkownicy Starlink informowani są o tym, że deszcz lub chmury mogą drastycznie wpłynąć na wydajność łącza, lub nawet całkowicie odciąć dostęp do sieci. Wygląda więc na to, że chińska alternatywa może lepiej znosić skrajne warunki.

Na orbicie robi się ciasno

To jednak nie wszystko, co Chińczycy mają do powiedzenia w kwestii konkurowania z projektem Muska. Państwowi wykonawcy usług kosmicznych – China Aerospace Science and Technology Corporation i China Aerospace Science and Industry Corporation – również uruchomili własne globalne programy usług internetowych zwane Hongyan i Hongyun. Konstelacja satelitów ma być jednak znacznie skromniejsza i wyniesie 324 sztuki dla Hongyan oraz 156 w przypadku Hongyun. Mają one funkcjonować na różnych wysokościach i częstotliwościach orbitowania.

Konkurencja dla SpaceX być może jakaś będzie, ale wątpliwe jest to, aby chińska flota satelitów dorównała Starlinkowi. Obecność tak dużej ilości obiektów mogłaby doprowadzić do wypadków. Jest to dość zabawne, zwłaszcza biorąc pod uwagę zeszłoroczne narzekania chińskiego rządu. W skargach do Organizacji Nardów Zjednoczonych zwracano uwagę na przesyt amerykańskich satelitów, które mogą doprowadzić do uszkodzenia stacji kosmicznych. Musk w typowym dla siebie stylu odpowiedział, że na orbicie jest jeszcze miejsce na miliardy satelitów. Chińczycy jak widać wzięli sobie do serca te słowa i nie chcą pozostać bierni w kosmicznym wyścigu.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu