Felietony

Akumulator MagSafe to najwygodniejszy power bank podróżny

Kamil Świtalski
6

Kiedy Apple wprowadzało do sprzedaży swój akumulator MagSafe, wielu śmiało się z tego kuriozalnego pomysłu. Miałem przyjemność korzystać z niego kilkukrotnie w podróży - i dla mnie to najwygodniejszy ze wszystkich power banków, jaki można zabrać w drogę.

Przez lata przerobiłem cały szereg power banków. Przygodę z nimi rozpocząłem od wielkich, ciężkich, konstrukcji które pozwalały mi ładować telefon do pełna kilkukrotnie. Później stopniowo zamieniałem je na coraz mniejsze — i w ostatnich latach byłem wielkim fanem indukcyjnych sprzętów od Mophie, za pośrednictwem których regularnie ładowałem telefon w podróży. Te jednak sprawdzały się przede wszystkim w samolotach i pociągach, kiedy można było telefon ułożyć płasko i z niego nie korzystałem — w przeciwnym razie były średnio praktyczne i kabel był jednak niezbędny. A to po prostu mało wygodne rozwiązanie, zwłaszcza latem — bo zimą mamy kurtki i zapas kieszeni. Można się śmiać z MagSafe Battery Pack od Apple, ale prawda jest taka, że pomijając całą kuriozalność związaną z ceną tego produktu - to najwygodniejszy power bank, z jakiego kiedykolwiek korzystałem. A tę wygodę doceniam zwłaszcza w podróży.

Przyklejasz i ładuje. Waży niewiele, wygodnie się trzyma

Największym asem w rękawie MagSafe Battery Pack jest wygoda związana z jego użytkowaniem. Tak, to mała bateria. Nie, nie naładujemy nim smartfona kilka razy gdy jedziemy pod namiot. Ale nie takie jest jego założenie. To akcesorium które ma być wygodne w użyciu, poręczne i poratować nas w sytuacjach kiedy iPhone się rozładowuje, a my nie mamy możliwości usiąść przy gniazdku i go naładować. Zresztą biorąc pod uwagę jak bardzo Apple jest w tyle w kwestii szybkiego ładowania - to bez większego znaczenia, bo musielibyśmy przy nim spędzić kilka godzin ;). Naładowanie do pełna iPhone'a 13 Pro to około 2 godzin.

I wiecie co? Mimo że sam byłem nieprzekonany, to biję się w pierś — bo to najwygodniejszy power bank z jakiego korzystałem "w drodze". Bateryjka waży niewiele, wygodnie "przykleja" się do smartfona za pośrednictwem MagSafe'a — a cała konstrukcja waży stosunkowo niewiele. Jest poręczna, wciąż można komfortowo korzystać ze smartfona, a w tle ładujemy urządzenie i nie musimy obawiać się tego, że zaraz zostaniemy bez dostępu do nawigacji, muzyki, podcastu, płatności zbliżeniowych, dokumentów czy komunikatorów. Telefony są naszym oknem na świat — dlatego ich rozładowanie okazuje się coraz częściej problemem, z którym wolimy się nie musieć zmagać.

Największym problemem MagSafe Battery Pack nie jest pojemność, a cena

Bateryjka od Apple była dość mocno krytykowana już od pierwszych zapowiedzi. I nie będę udawał że jestem zaskoczony - no pomysł to przecież kuriozalny. Jest tak niewielka, że nie naładuje do pełna nawet najmniejszych iPhone'ów z serii mini. Ponadto kosztuje małą fortunę — bo Apple liczy sobie za ten sprzęt 499 złotych w oficjalnym sklepie, a w innych miejscach można je zgarnąć nawet 200 złotych taniej. Ale to wciąż fatalnie wyceniony produkt — zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że konkurencja nie śpi — i podobne sprzęty oferuje taniej, o większej pojemności, a do tego jeszcze z bonusami jak... to że mogą służyć jako podstawka. Taki jest Anker 622 PowerCore MagGo. Choć z ich kompatybilnością jest różnie — wspomniany model jest niekompatybilny z iPhone'ami mini. Można go jednak kupić za około 200 złotych, co naprawdę dużo zmienia — przynajmniej dla posiadaczy tych większych modeli smartfonów Apple ze złączem MagSafe. Ale to wciąż nie jest najtańsza z opcji — za ok. 150 zł można nabyć podobny produkt od Belkina, a jest też Anker 5K za który zapłacimy ok. 180 zł.

Nie zgadzam się jednak z tym, że problemem z akumulatorkiem jest jego pojemność. Ta jest niewielka — ale dla mnie to po prostu produkt, którego nie traktuję jak "mobilnego gniazdka". Jeżeli wiem że nie będę miał dostępu do prądu przez kilka dni, to najzwyczajniej w świecie do plecaka pakuję ogromny power bank, a teraz pod namiot można przecież wybrać nawet solarne. Te jednak swoje ważą. MagSafe Battery Pack jest mały, lekki, poręczny - i ratuje w kryzysowych sytuacjach doładowując baterię iPhone'a 13 Pro nieco ponad 50%. Dla mnie - w zupełności wystarczająco, bo to kilka(naście) godzin pracy — a nim miną wiem, że będę już miał możliwość naładowania sprzętu do pełna.

Niestety, dla ceny tego gadżetu nie ma żadnego usprawiedliwienia. I z tym nawet nie będę dyskutował, bo jest po prostu koszmarnie przesadzona. Sam produkt jednak jest naprawdę w porządku, w przeciwieństwie do "zwykłych" indukcji nie ma obaw że coś się zsunęło i przestało ładować, wygodnie trzyma się całą konstrukcję w dłoni, a i nie ciąży ona jakoś specjalnie po włożeniu do kieszeni spodni. Na szczęście są alternatywy które dają do myślenia jaką wartość mają te bateryjki — i jak dużo w tych 499 złotych jest "Apple taxu".

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu