Apple

AirTag jednak nie taki skuteczny? Czas oddać go na gwarancję 

6

AirTag miał być lekarstwem na notoryczne gubienie przedmiotów. Niestety lokalizator od Apple sam zaczął się gubić

Często gubię rzeczy. Przyznaję się bez bicia. Słuchawki, czapki, rękawiczki. Wszystko, co może wylecieć z mojej kieszeni jest zagrożone zaginieciem. Te gadżety są do przeżycia, ale zgubienie kluczy do mieszkania to już nie przelewki, a takie sytuacje się zdarzały. Dlatego też wypuszczenie przez Apple AirTaga jawiło się jako rozwiązanie moich problemów. Jakoś tak niefortunnie wyszło, że odkąd podpiąłem lokalizator pod klucze, ani razu się nie zapodziały. Mijały miesiące, a AirTag dyndał sobie przy kluczach bardziej jako ozdoba niż faktyczne zabezpieczenie przed codziennym pośpiechem. Nadarzyła się w końcu stosowna okoliczność i postanowiłem sprawdzić go na żywo. Wyniki nie były zadowalające.

Mój AirTag nie potrafi znaleźć samego siebie. Strach powierzyć mu klucze

Konrad napisał niedawno wiele ciepłych słów o AirTagach i faktycznie z kwestiami teoretycznymi mogę się zgodzić. Jednak w moim przypadku, praktyczne zastosowanie mocno rozmija się z tym, co Apple obiecywało. Przejdźmy do rzeczy. Jakiś czas temu podczas zakupów w jednym z większych marketów musiałem zaparkować spory kawałek od głównego wejścia z powodu mocno zatłoczonego parkingu. Stwierdziłem, że to czas na wykorzystanie zdobyczy technologii. Zostawiłem AirTaga w aucie i ruszyłem na zakupy. Po wyjściu z galerii uruchomiłem aplikację Znajdź i próbowałem zlokalizować moje klucze. Aplikacja przez chwilę myślała i myślała, aż w końcu stwierdziła, że AirTag nie może zostać odnaleziony. Ruszyłem więc w stronę auta z nadzieją, że być może lokalizator złapie za chwile zasięg, ale nic takiego się nie stało. Gdy byłem już dosłownie kilkanaście kroków od auta próbowałem jeszcze złapać go na dokładne lokalizowanie jednak charakterystyczna strzałka nie miała zamiaru współpracować. Gdy już wsiadłem do auta, AirTag wspaniałomyślnie zadzwonił na powitanie.

Źródło: Depositphotos

Stwierdziłem, że to pewnie jednorazowa wpadka. Jakby nie patrzeć AirTag korzysta z zasięgu iPhonów znajdujących się w pobliżu. Polska to nie USA, nie każdy używa produktów Apple, więc istniało prawdopodobieństwo, że na tym rozległym, zatłoczonym parkingu w godzinach szczytu nie znalazł się żaden iPhone. Postanowiłem powtórzyć eksperyment.

Okoliczności były podobne, choć zmieniła się lokalizacja. Ponownie zostawiłem AirTaga w aucie luzem i ruszyłem na zakupy. AirTag uparcie próbował wmówić mi, że znajduje się w mieszkaniu i za nic w świecie nie chciał wyznaczyć trasy do auta. Tym razem nie zareagował nawet po wejściu do samochodu. Po powrocie do mieszkania rozkręciłem pastylkę, aby sprawdzić, czy może jakiś cudem bateria się nie wypięła. Wszystko jednak było na miejscu, ale od tego momentu AirTag zaczął świrować. Raz na jakiś czas będąc poza domem, otrzymywałem powiadomienia z aplikacji Znajdź, że moje klucze zostały pozostawione w mieszkaniu. Było to dość zabawne, bo za każdym razem miałem je przy sobie. Miałem oczywiście uruchomioną lokalizację a wszystkie inne urządzenia Apple poprawnie pokazywały miejsce, w którym się znajdują. Wymieniłem więc baterię.

Dalej było już tylko gorzej

Czy pomogło? Totalnie nie. Zmieniło się jednak to, że tym razem AirTag pokazuje lokalizację kompletnie od czapy. Zerknijcie na poniższy zrzut ekranu. Niebieska kropka to lokalizacja, w której w tym momencie się znajduje z kluczami w kieszeni. Według aplikacji Znajdź moje klucze znajdują się gdzieś w okolicach Wawelu. A co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że ostatni status pochodzi z… 3 maja.

Mój iPad ma natomiast zupełnie inne zdanie. Oto status z wczorajszego popołudnia. Klucze widziane tej nocy w zupełnie innej części Krakowa.

Musiałem przejeżdżać wtedy przez tamte okolice, AirTag złapał zasięg i tak już został. Dziwi mnie to, że dwa urządzenia podpięte pod to samo Apple ID pokazują zupełnie inne lokalizacje. Gdybym faktycznie zgubił klucze to prawdopodobnie z taką „pomocą” AirTaga nigdy bym ich nie odzyskał. Lokalizator wciąż ma problem z odnalezieniem siebie samego w mieszkaniu, w którym znajduje się kilka iPhonów. Chwilowym rozwiązaniem jest wyjęcie baterii i ponowne uruchomienie urządzenia. AirTag przez moment jest poprawnie interpretowany przez aplikację Znajdź i odtwarza nawet dźwięk. Jednak gdy po mniej więcej godzinie zabrałem go wraz z kluczami z mieszkania, apka ponownie pokazywała błąd. Cóż, nie spodziewałem się, że będę z takim gadżetem musiał bawić się w zgłoszenia gwarancyjne. Być może miałem pecha i trafił mi się jakiś wadliwy egzemplarz. Plus jest taki, że Apple w przypadku AirTagów wydaje po prostu nowy sprzęt. Znając życie w oczekiwaniu na dostawę zgubię klucze w najmniej oczekiwanym momencie.

Stock Image from Depositphotos 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu