29

Testujemy Goclever Chronos Eco 2 – smartwatcha za 350 zł

Smartwatche nie są hitem sprzedaży, praktycznie nie widzę ich na nadgarstkach mijanych osób. Czy ludzi odstrasza cena? W takim wypadku tańsze produkty mogłyby zaradzić problemowi. Ale czy warto kupić sprzęt z niższej półki? Moim zdaniem nie.

Wygląd

Pierwsze, na co zwracam uwagę w smartwatchu to wygląd. Goclever Chronos Eco 2 nie wygląda jak tandetny zegarek z bazaru, trudno jednak porównywać go do LG G Watch R, Huawei Watch czy też plastikowej wersji Samsunga Gear S2. Mimo tego, że koperta i pasek są dobrze spasowane, widać, że to sprzęt z niższej półki, z gorszym projektem, wykonany z gorszych materiałów. Trudno jednak spodziewać się, by urządzenie kosztujące około 350 zł przypominało zegarki z przedziału cenowego 1200-1900 zł. Jeśli jednak przyjrzycie się Eco 2 bliżej, zakodujecie sobie w głowie, że to niedrogi zegarek, trudno się tak naprawdę do czegoś przyczepić.

Główną częścią koperty jest wyświetlacz, na bokach trzy przyciski (regulacja głośności i szybkie uruchomienie pulsometru) – są one jednak tam słabo widoczne, że bardzo łatwo je przegapić, wielka szkoda, że producent nie zdecydował się na ich podświetlenie.

Ekran Chronos Eco 2 jest kolorowy i w pełni dotykowy, wbrew temu czego się spodziewałem, wszystko było czytelne, nawet w słońcu (1,6” 240×240 px, LCD Trans-Reflective). Responsywność ekranu była w porządku, zdarzyło się jednak kilka razy, że po naciśnięciu wirtualnego przycisku nie doczekałem się reakcji zegarka.

Rozczarowujące są natomiast dwie rzeczy – po pierwsze zawartość pudełka. Poza zegarkiem dostaniecie wyłącznie małą stację dokującą, producent nie zdecydował się na dołączenie nie tylko ładowarki, ale również przewodu do ładowania. To chyba trochę przesada, ile może kosztować prosty kabel USB? Sama stacja też rozczarowuje, to mały prostokąt, który w dodatku ciężko wpina się do zegarka. W przeciwieństwie do konkurencji nie pełni roli stojaka czy podkładki.

Interfejs

Wielką niewiadomą jest system, na jakim działa Chronos Eco 2, na pewno nie jest to jednak ani Tizen, ani Android Wear. Zegarkiem steruje się za pomocą przycisków lub ekranu dotykowego, skorzystacie z podstawowych funkcji (czy raczej aplikacji) – przede wszystkim: książka adresowa, dialer, rejestr połączeń, skrzynka wiadomościSMS, kalendarz, alarm, powiadomienia, zdalne wyzwalanie migawki, monitor pracy serca, licznik kroków, stoper i pogoda od Yahoo. Dużo, mało? Problem jest taki, że nie można instalować dodatkowych aplikacji, musi więc Wam wystarczyć to, co jest. Duży minus to brak obsługi polskich liter – nie można też niestety zmienić czcionki.

Zegarek można połączyć zarówno z Androidem, jak i iOS, sęk w tym, że aplikacji nie znajdziecie ani w Google Play, ani na Appstorze. Programy pobierzecie wyłącznie ze strony producenta, pozostaje więc samodzielne szukanie w sieci lub skorzystanie ze specjalnego kodu QR umieszczonego na pudełku. Na Androidzie zegarek korzysta z aplikacji Chronos Eco 2, na iOS z…Mediatek. Dziwna sprawa, szczególnie że aplikacja Mediatek ma mniej funkcji niż specjalny program dla Androida.

Audio i bateria

Chronos Eco 2 ma zarówno mikrofon, jak i głośnik – możemy go więc używać jako zestawu głośnomówiącego. Jakość rozmów była całkiem dobra (choć głośnik mógłby być głośniejszy), denerwowało mnie natomiast to, że przy każdym podłączeniu zegarka do telefonu, automatycznie uruchamiał mi się zainstalowany Yanosik. Dziwna i denerwująca sprawa. Podejrzewam, że w podobny sposób działałaby każda aplikacja korzystająca z zestawu głośnomówiącego.

Producent twierdzi, że zegarek wytrzyma na jednym ładowaniu 7 dni. Leżąc w szufladzie nieużywany i niesparowany wytrzymał niecałe 5, przy podłączeniu do telefonu już w drugie połowie drugiego dnia domagał się jednak prądu. Skłamałbym pisząc, że nie miałem problemów z połączeniem. Zegarek lubił się rozłączyć, więc zaufanie do korzystania z niego jako dodatkowego ekranu do powiadomień miałem raczej słabe.

Podsumowanie

Od pewnego czasu noszę na nadgarstku sportową wersję zegarka Samsung Gear S2, zmieniając go czasem na LG G Watch R. Do systemu Android Wear mam sporo zarzutów, Tizen w Samsungu działa natomiast kapitalnie i jestem z niego bardzo zadowolony. Nosząc Chronos Eco 2 cały czas czułem, że mam na nadgarstku produkt z niższej półki – nie chodzi tylko o wygląd, ale również o funkcje i możliwość dopasowania sprzętu do swoich preferencji. Tarcze w Eco 2 są nijakie, nie ma możliwości doinstalowywania własnych aplikacji – nie ma więc miejsca na zabawę. Jako zwykły zegarek nowy Chronos sprawdza się dobrze, jako smartwatch tylko przeciętnie. Potrafił się rozłączać lub nie wyświetlać wszystkich powiadomień z telefonu.

Zauważyłem też, że wyniki „badania” pulsometrem i zliczanie kroków różnią się od tego, co mierzą konkurencyjne urządzenia. Sparowanie zegarka z telefonem zawsze wymuszało na mnie wyłączanie zestawu głośnomówiącego, bowiem Android koniecznie chciał korzystać z zegarka Goclever jako głośnika i mikrofonu. Chronos Eco 2 jest bez wątpienia lepszy od swojego poprzednika, ale nie ma startu do konkurencji z wyższej półki – może natomiast stanąć w szranki chociażby ze starym Sony Smartwatch 2 (podobna cena). Mając jednak do wyboru któreś z tych urządzeń, nie zastanawiałbym się nawet chwili i wybrał propozycję japońskiej firmy.

Goclever Chronos Eco 2 jest niestety kolejnym dowodem na to, że szukając smartwatcha, lepiej patrzeć na sprzęty z najwyższej półki, a rozwiązania za 350 zł traktować jako ciekawostki, które można pooglądać na półkach w marketach.