35

Test Razer Nabu Watch. Takiego połączenia elektronicznego zegarka i smartwatcha jeszcze nie było

Razer sukcesywnie rozszerza swoją ofertę wearables. Do opasek Nabu kilka miesięcy temu dołączył smartwatch Nabu Watch. Czy jest gadżetem wartym uwagi i Waszych pieniędzy?

Razer Nabu Watch wyraźnie różni się od innycn urządzeń tego typu. Mamy tutaj bowiem do czynienia z dość nietuzinkowym połączeniem zwykłego zegarka z funkcjami smart. W ten sposób producent chciał wyeliminować podstawowy problem współczesnych wearables, którym jest krótki czas pracy na baterii. W tym przypadku, gdy bateria ulegnie rozładowaniu, stracimy jedynie dostęp do inteligentnych rozwiązań, a sam zegarek będzie dalej działał, dzięki zastosowaniu osobnego zasilania. W teorii brzmi to bardzo fajnie. Jak jednak sprawdza się w rzeczywistości?

Zegarek zapakowany w nietuzinkowy sposób – do plastikowego, przeźroczystego pudełka. Wewnątrz poza samym gadżetem znajdziemy kabelek o długości 0,8 m zakończony z jednej strony wtyczką USB, a z drugiej dedykowanym magnetycznym złączem. Nie zabrakło też oczywiście papierowej instrukcji oraz naklejek Razera, co jest już swego rodzaju tradycją.

Wygląd, wykonanie i ergonomia

To nie jest ładny zegarek – myślę, że większość z Was przyzna mi rację, choć oczywiście nie będę zaskoczony, jeśli zastosowany sportowy design zostanie przez niektórych ciepło przyjęty. Przypomina on trochę zegarki Casio G-Shock. Jest duży, masywny, gruby i opatrzony dużą liczbą detali. Trochę to wszystko trąci latami ’90, kiedy tego typu konstrukcje cieszyły się największym powodzeniem. Czerń dopełniają tutaj akcentowane elementy w charakterystycznej dla Razera zieleni. Większość konstrukcji wykonano z gumowanego tworzywa, które jest całkiem przyjemne w dotyku. Na spodzie zastosowano natomiast stalową pokrywę. Tutaj też znajdziemy 3-pinowe złącze ładowarki.




Tarczę otacza gruba ramka z czterema wystającymi ponad nią metalowymi śrubkami – mają one chronić ekran przed uszkodzeniami. W oczy rzucają się tutaj zielone podpisy dla ulokowanych na krawędziach czterech przycisków – służą one do sterowania zegarkiem. Guziczki mają niski lecz wyczuwalny skok i prążkowaną powierzchnię, co pozwala je łatwo wyczuć. Pod ekranem znajdziemy dodatkowy, piąty przycisk, który służy do sterowania funkcjami smart.

Tarcza to tak naprawdę dwa wyświetlacze. Podstawowe funkcje, jak pokazywanie godziny, stoper, minutnik itp. są prezentowane na głównym ekraniku znanym z innych elektronicznych zegarków. Jego atutem jest bez wątpienia bardzo dobra widoczność nawet w pełnym słońcu. W ciemności możemy skorzystać z podświetlenia aktywowanego przez jeden z guzików na bocznej krawędzi. Słowem standard. Drugi z ekranów to monochromatyczny panel OLED o rozdzielczości 128 x 16 pikseli. Służy on do wyświetlania bardziej zaawansowanych funkcji i jest aktywowany poprzez podniesienie nadgarstka. To tutaj pokazywane są powiadomienia, informacje o aktywności fizycznej i wiele innych. Warto zaznaczyć, że każdy z ekranów ma własne źródło zasilania. Podstawowy korzysta z baterii CR2032, która ma m wystarczyć na nawet rok pracy (!). OLED wykorzystuje wbudowany akumulator litowo-polimerowy. Pełne naładowanie (40-45 minut) wystarcza na ok. 6-8 dni działania – w zależności od intensywności używania. Tym samym Razer Nabu Watch jest jednym z najdłużej pracujących na baterii inteligentnych zegarków na rynku.

Pasek wykonano z bardzo elastycznej i dobrze dopasowującej się do kształtu nadgarstka gumy. Jest on dość gruby, co pasuje stylistycznie do dużej koperty smartwatcha. Do plusów na pewny warto zaliczyć szeroki zakres regulacji. Zastosowana klamra z dwoma bolcami nadaje całości nieco charakteru. Ciekawym dodatkiem jest też zapięcie na samym końcu, które zapobiega odstawaniu paska. To zdecydowanie podnosi poziom ergonomii.

A skoro o tym mowa – czy noszenie tak dużego zegarka jest wygodne? Jak łatwo się domyślić, wszystko zależy od sytuacji. Miewałem problemy z przeciągnięciem przez nadgarstek rękawów niektórych bluz. Zdarzało mi się też stuknąć kopertą tu i ówdzie. Nie jest to jakiś duży problem, bo producent deklaruje odporność zegarka na wstrząsy spowodowane upadkami z nawet 5 metrów. Charakteryzuje się on też wodoszczelnością klasy 5 ATM. Ta ostatnia wydaje się być jednak nieco rozczarowująca, bo o ile Nabu Watcha zabierzemy ze sobą do wanny, to już raczej nie powinniśmy z nim pływać na basenie czy w jeziorze. Duże gabaryty bez wątpienia wymagają przyzwyczajenia się. Przykuwają też wzrok, bo Razer Nabu Watch jest bez wątpienia bardzo charakterystyczną konstrukcją. Mnie się wizualnie nie podoba, ale nie raz i nie dwa spotkałem się z zupełnie odmiennymi opiniami.

Warto też wspomnieć, że Razer Nabu Watch występuje na rynku w wersji Forged Edition. To specjalny, wzmocniony stalowymi elementami wariant zegarka. Jest oczywiście droższy od podstawowej wersji, ale w zamian ma oferować znacznie wyższy poziom solidności i odporności na uszkodzenia fizyczne.

Możliwości i oprogramowanie

Co Nabu Watch potrafi? Przede wszystkim jest to zegarek, a więc mamy tutaj do dyspozycji szereg podstawowych funkcji, jak dwa czasomierze, stoper, minutnik czy alarm. Jeżeli korzystaliście już wcześniej z elektronicznych zegarków, nie będziecie zaskoczeni. Prawdziwe możliwości kryje jednak dodatkowy wyświetlacz OLED, którym sterujemy za pomocą dedykowanego przycisku na froncie. Jego rola sprowadza się jedynie do przełączania ekranów. Zarządzamy nimi z poziomu aplikacji mobilnej. Mogą one pokazywać m.in. treść powiadomień (wiadomości), liczbę kroków, dystans, spalone kalorie. Problem polega na tym, ze ekranik jest bardzo mały, a jego widoczność w słońcu ograniczona – mimo trzech stopni podświetlenia. W rezultacie użyteczność dodatkowego ekranu jest dość dyskusyjna.

Smartwatch łączy się ze smartfonem za pośrednictwem Bluetooth Low Energy. Na otwartej przestrzeni zasięg jest niezły – wynosi ok. 20 m. Dedykowana aplikacja została zaprojektowana bardzo przyzwoicie. Znajdziemy tutaj przede wszystkim wszystkie zgromadzone przez urządzenie informacje na temat naszej aktywności fizycznej czy snu. Odpowiada za to 3-osiowy akcelerometr, który niestety nie jest zbyt precyzyjny i zdarza mu się przekłamywać wyniki. W moim przypadku wearables Razera notorycznie zliczają kroki podczas pisania na klawiaturze (mam nawyk trzymania nadgarstków w powietrzu), co jest niedopuszczalne. Tym samym trochę bez sensu wydaje się funkcja ustanawiania celów, które chcemy zrealizować. Skoro 10 tys. kroków da się „wystukać” na klawiaturze… A szkoda, bo aplikacja Razera nieźle synchronizuje dane z innymi usługami, jak np. Google Fit czy Apple Health.

Z poziomu aplikacji mobilnej możemy wybrać aplikacje, z których powiadomienia będą pokazywane na zegarku. Pozwala nam ona również dostosować intensywność wibracji oraz podświetlenia ekraniku OLED. Tutaj ponadto konfigurujemy alarm (zegarek ma dwa – dźwiękowy lub wibracyjny), a także aktywujemy tryb „nie przeszkadzać”. Warto też wspomnieć o funkcji wydawania poleceń smartfonowi za pomocą przycisku pod ekranem. Może on pełnić np. rolę fizycznego spustu migawki aparatu lub sterować odtwarzaczem muzycznym. Ogólne możliwości nie są może jakoś szczególnie imponujące, ale znajdziemy tutaj wszystko, co niezbędne.

Razer Nabu Watch – podsumowanie

Razer Nabu Watch zapowiadał się niesamowicie. Idea połączenia zwykłego zegarka elektronicznego z funkcjami smart zdecydowanie przypadła mi do gustu. Wydaje się to być naprawdę fajnym kompromisem między krótko działającym i zawodnym smartwatchem a sportowym zegarkiem, z którego chcemy korzystać zawsze i wszędzie. Sęk w tym, że wykonanie już nie powala. I nie mam tutaj na myśli solidności czy wytrzymałości Nabu Watcha, bo te stoją na bardzo wysokim poziomie. Problem polega na detalach. Zegarek ma bardzo odważny, agresywny design, co już na starcie mocno zawęża jego grono odbiorców. Zastosowany ekranik OLED jest bardzo mały i niezbyt czytelny w słoneczne dni, a to zdecydowanie ogranicza jego użyteczność. Mierzenie aktywności fizycznej trochę rozczarowuje – kolejny raz Razer nie potrafi zoptymalizować zastosowanych algorytmów na tyle, by w bardziej efektywny sposób przetwarzały dane gromadzone przez wbudowany akcelerometr. Nie znaczy to oczywiście, że Nabu Watch mierzy źle – po prostu mógłby być dokładniejszy. A to wszystko wyceniono na niespełna 700 złotych…

Jeżeli podoba się Wam design Razer Nabu Watcha i szukacie właśnie takiego połączenia, a przy tym nie oczekujecie od niego wysokiej precyzji i jesteście gotowi wyłożyć 700 złotych, bez wahania składajcie zamówienie. To fajny zegarek o wielu zaletach, przyjemnej aplikacji mobilnej i wysokiej wytrzymałości. Cierpi jednak na kilka wad, które mogą skutecznie od niego odrzucać. Przede wszystkim jednak jest za drogi w stosunku do oferowanych możliwości. Razer kolejny raz podejmuje niezłą próbę i udowadnia, ze ma naprawdę fajne pomysły, ale znowu ma problem z ich konsekwentną i bezkompromisową realizacją. Jeszcze nie teraz.

Ocena: 6/10

  • minichedar

    ale koszmarek, ben ten style ;)

  • FeatherFive

    Wygląda jak odpustowe zabawki sprzedawane pod kościołem ;)

  • Takie na komunię się dostawało w latach 90tych (razem s BMXem lub góralem – zależy która połowa dekady )

    • Na swoją nie dostałem ani takiego zegarka ani BMXa :(

    • SX

      Sądzać po Twoim wieku to pewnie za wcześnie miałeś komunię :-). Może Montanę chociaż dostałeś?

    • Ech… miałem Montanę :) Fajne melodyjki miała ^^

    • SX

      Gdzieś leży jeszcze w szufladzie :-)…

    • A co się za twoich czasów rozdawało? U mnie były to właśnie górale (BMXy były wcześniej) i zegarki, potem nie wiem, ale zdaje się, że poszło w skutery, ale ze względu na cenę tylko zamożniejsi je otrzymywali (elita szkolna) :p

  • Andrzej

    Koszmarny, odpustowy, tandetny design, kojarzący się z tymi wielkimi zegarkami, jakie kupowało się dzieciakom w latach 90. na bazarach.

    • Też tak myślę. Wizualnie nie podoba mi się ani trochę. Ale jak wspomniałem – są osoby, którym pewnie przypadnie do gustu ;)

  • kofeina

    Czy ja wiem, czy taki odpustowy ten wygląd? Raczej nawiązuje do serii G-shock. Najładniejszy nie jest, ale to przecież nie ma być element biżuterii, a wytrzymałe narzędzie.

    • Worm Nimda

      Narzędzie czego? Zbierania informacji o krokach, śnie…? To po prostu gadżet dla osób, które chcą mieć tak wyglądający gadżet. :)

    • kofeina

      Jako narzędzie zagłady :D
      Ok, to będzie też dla ludzi, którym podoba się ta stylistyka i tyle dla nich wystarczy. Ale to też zegarek dla ludzi tych, którzy pracują, czy żyją bardziej aktywnie. Bardziej skłaniałbym się ku temu, że target jest podobny jak tych wzmacnianych smartfonów typu solid czy CAT.

    • gom1

      Ale to też zegarek dla ludzi tych, którzy pracują, czy żyją bardziej aktywnie

      Gdybym był aktywny ;-) to raczej wolałbym oryginalnego G-Shocka (przynajmniej nie trzeba przejmować się wodoszczelnością) oraz smartbanda (może być od Razera, jak się ktoś uprze; chociaż pierwszy Mi Band wystarczy w zupełności). Będzie lepiej i taniej.

    • kofeina

      I nosić obie te rzeczy na rękach? Ja wolałbym jedną. I tak mam problem kiedy idę na basen i muszę gdzieś wcisnąć opaskę od szafki, a na ręce mam już zegarek.
      Ale co kto woli ;)

    • gom1

      Ale co kto woli ;)

      Ja mam dwie ręce… ;-)

    • kofeina

      Ani przez chwilę nie wątpiłem.

    • Nukrowałem już z tym zegarkiem na ręku. Wodoszczelność jest bardzo dobra.

    • Worm Nimda

      Bardziej narzędzie wejścia na rynek ubieralny dla Razera. :)
      Specjalnie wzmacniany ten Razer to nie jest skoro tylko 5ATM. Nawet wzmacniane telefony więcej wytrzymują niż tylko ochlapanie. Fajnie, że takie urządzenia powstają – im więcej tym lepiej. Tego typu hybrydy bardziej do mnie przemawiają niż Android Wear, który wytrzymuje 1 dzień na baterii. Ale ten wygląd…

    • kofeina

      Z 5ATM może bez nurkowania, ale do basenu raczej na spokojnie.
      Wzmacniane telefony (i w ogóle telefony) mają tę wadę, że żeby ich użyć, to zwykle musisz po nie sięgnąć.

      To pierwsza edycja, pewnie zostawili parę ficzerów na kolejne ;)

    • No właśnie w tym problem, że producent nie zaleca pływania w nim ;)

    • kofeina

      Jeśli ma rzeczywiście 5ATm, to można popływać, ale bez szaleństw ;)

    • Worm Nimda

      Nie zaleca bo 5ATM to ciśnienie statyczne. Może leżeć w wodzie na 50m, ale lepiej go tam nie ruszać. Ciśnienie dynamiczne na głębokości 1m spokojnie można doprowadzić do takiego 5ATM jak będziemy pod wodą machali rękami… a z reguły tak się dzieje jak się pływa. :) 5ATM to właściwie klasa dotycząca mycia rąk…

    • Worm Nimda

      Do basenu jak chcesz się popluskać z małymi dziećmi, bo jak zaczniesz machać zbyt mocno rękami pod wodą to statyczne 5ATM zamieni się w większe ciśnienie i lipa z wodoszczelności. Bezpiecznie pływać można z 10ATM.

      Wiadomo, że w miarę kompletny produkt to jeszcze nie MK1. :)

    • kofeina

      Oczywiście masz rację. Z definicji 5ATM to nawet nie jestem pewien, czy bezpiecznie prysznic brać (z drugiej strony warto się myć bez zegarka). Z doświadczenia nigdy żaden z moich zegarków z 5ATM nie miał problemu z „większymi przeżyciami w wodzie”.

    • Worm Nimda

      Te 5ATM to oczywiście w pewnym sensie zachowawcze jest. Ogólnie oznacza to, że kąpiel w wannie jest okej. U dobrych producentów to i pływanie w basenie taki zegarek wytrzyma, ale… po co ryzykować?

    • Elmot

      Możecie rozwinąć temat? W sumie to trochę kilometrów w basenie zrobiłem z Pebble Time (klasa 3 ATM) i nie było z nim problemów. Producent twierdzi że spokojnie można w nim pływać i trochę dziwi mnie fakt, że klasa 5 ATM nadaje się do „mycia rąk” :)

    • Worm Nimda

      Tu nie ma co rozwijać. Co producent to inne podejście do ATM.
      https://en.wikipedia.org/wiki/Water_Resistant_mark
      http://www.howtogeek.com/218747/water-resistant-gadgets-arent-waterproof-what-you-need-to-know/
      Jak pogooglasz to i na polskich stronach coś znajdziesz.
      Ogólnie rzecz biorąc to co zegarek, to inne podejście. Zachowawczo to 5ATM należy traktować jako nadający się do kąpieli w wannie. I czytać instrukcje co szanowny producent miał na myśli.

    • No może element biżuterii nie, ale jest cały czas na widoku, dopełnia nasz styl i jest częścią ubioru – powinien więc wyglądać ładnie

    • kofeina

      Te, które dopełniają styl i są częściami ubioru są elementami biżuterii.

  • W zasadzie za darmo bym tego nawet nie chciał.

    • Za darmo bym wziął – może udałoby się opchnąć, żeby MiBanda kupić za to :p

  • jan

    taki odpustowy wygląd nadaje się tylko dla dziecka jako pierwszy zegarek w życiu

  • Fred

    Polowe tanszy, duzo ladniejszy i we wszystkim lepszy jest cogito classic

  • Kupiłem ten zegarek dzień po premierze i zdecydowanie odradzam kupowania go komukolwiek. Zegarek do ładnych nie należy, ale nie kupiłem go by miał ładnie wyglądać lecz by działał, no i działa.
    Wyświetlanie powiadomień jest ok. Wszystko działa tak jak powinno.
    Bateria trzyma tydzień, co na duży plus. Nie wyobrażam sobie co noc podpinac zegarek do gniazdka, wystarszy mi ładowanie co noc telefonu.
    Problem jest w połączeniu między zegarkiem, a telefonem. Raz zgubi zasięg to ciężko by go odzyskał. Aplikacja razera jest do dupy, tylko mnie lekko mówiąc denerwuje. Battery drain na telefonie jest mocno zauważalny, ale założę się, że każdy posiadać smartwatcha ma z tym problem.
    To był mój pierwszy i ostatni smartwatch. Już nigdy nie kupię żadnego innego. Nawet jakby zegarkowi od Motoroli bateria dłużej trzymała niz nabu watch.