Zaledwie 3 dni temu Tomasz Popielarczyk pisał o pozwaniu przez Samsunga firmy Apple w Australii, co było odpowiedzią na analogiczny ruch wykonany prze...
Trudno było oczekiwać, że po takim ataku Samsung pozostanie bierny. Ci, co mieli nadzieję, że wymiana ciosów zakończy się na australijskiej ziemi niestety się zawiedli. Koreańczycy naprawdę wściekli się na Apple i nie zamierzają odpuścić. Jak podaje TNW, do holenderskiego sądu wpłynął pozew Samsunga, który zarzuca Apple naruszenie patentów związanych z technologią 3G. Takie same zarzuty zostały sformułowane w Australii. Wygląda na to, że mamy do czynienia z regularną wojną.
Samsung zażądał całkowitego zakazu sprzedaży smartphonów i tabletów Apple. Pozew nie ograniczył się jednak tylko do tej firmy – dostało się przy okazji pięciu innym, które sprzedawały lub dystrybuowały towary Apple.
Koreańczycy powołali się w swoim pozwie na European Patent nr. 1114528, 1478136, 1097516 i 1188269 - lista jest więc całkiem spora.
To, co jednak tracą obie te firmy, to prestiż. Wojny patentowe nie istnieją od dziś, ale nigdy nie przybierały tak ostrego obrotu. Próba zakazywania sprzedaży produktów jednej firmy w kraju przez drugą może i często jest odbierana przez klientów, jako próba ograniczenia im wyboru.
Apple, które zaczęło cały ten cyrk, na pewno nie zyskało tym posunięciem przychylności konsumentów. Ustawiło się na pozycji agresora, kierując sympatię postronnych odbiorów w stronę Samsunga. Krok ten był o tyle zaskakujący, że firma przyjęła specyficzny model promocji swoich produktów – cokolwiek zrobi konkurencja my i tak mamy lepszy sprzęt, lepsze oprogramowanie, jesteśmy po prostu lepsi i nie musimy tego udowadniać. Próbując zablokować premierę samsungowego tabletu Apple pokazało, może nieświadomie, że boi się koreańskiej konkurencji.
Ewentualna sympatia konsumentów dla Samsunga teraz raczej wyparuje, gdyż to właśnie Koreańczycy zaczęli podgrzewać całą atmosferę kolejnymi pozwami. Trudno się im dziwić, starają się bronić. Szkoda tylko, że w tak mało inteligentny sposób.
Moim zdaniem i jedni i drudzy strzelają sobie PRowskiego samobója. Nikt nie lubi, jak ogranicza mu się wybór. Kwestie patentowe nie interesują przeciętnego nabywcę sprzętu – on chce po prostu dostać dobry produkt w przystępnej cenie. Samsung i Apple tak naprawdę nie mają nic do zyskania, próbując za pomocą sądów wygryźć się z danych krajów. Za to dużo mogą stracić.
Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu