261

Powrót do przeszłości, czyli o debilizmie ustawodawcy

Ile jest w Polsce skanerów do zdjęć? Wychodzi na to, że jeden – w Warszawie. Skąd ten wniosek? Z analizy arcynowoczesnego systemu wyrabiania dowodów osobistych. Według kalendarza mamy co prawda wiek XXI, ale w polskich urzędach i przepisach dalej wszystko po staremu. Pamiętam, jak komputeryzowaliśmy ZUS. Jedynym efektem było to, że utopiliśmy miliony, a szacowna ta instytucja pogubiła masę naszych bezcennych danych. Z urzędami stanu cywilnego jest podobnie […]

Ile jest w Polsce skanerów do zdjęć? Wychodzi na to, że jeden – w Warszawie. Skąd ten wniosek? Z analizy arcynowoczesnego systemu wyrabiania dowodów osobistych. Według kalendarza mamy co prawda wiek XXI, ale w polskich urzędach i przepisach dalej wszystko po staremu. Pamiętam, jak komputeryzowaliśmy ZUS. Jedynym efektem było to, że utopiliśmy miliony, a szacowna ta instytucja pogubiła masę naszych bezcennych danych. Z urzędami stanu cywilnego jest podobnie – jeśli chcesz dowód, musisz wsiąść w deloreana i cofnąć się do XX wieku. Alternatywą jest… pięć tysięcy złotych kary i pozbawienie wolności!

Zawsze twierdziłem, że naczelnym, dyżurnym polskim durniem jest ustawodawca. Twierdzenie to podtrzymuję. Wczoraj, dla przykładu, dowiedziałem się, że istnieją specjalne, uchwalone przez parlament przepisy, które mają za zadanie oszukiwać ludzi uczciwych. Ale to temat na osobny artykuł i z pewnością do tej kwestii jeszcze wrócę.

Ale od początku. Sprawy dowodów i meldunków reguluje głupawa ustawa z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Pisząc „głupawa” nie obrażam, a jedynie stwierdzam fakt. Oto bowiem mamy w rzeczonym dokumencie potwornie socjalistyczną zaszłość w postaci tzw. obowiązku meldunkowego. Spośród kilku cudownie debilnych przepisów zacytuję jeden:

Osoba przebywająca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązana zameldować się w miejscu pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 3 miesiące najpóźniej w 30. dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca.

Mamy tu do czynienia z przepisem, który umarł, gnije i przy tym śmierdzi. Jak za starej dobrej komuny parlament każe się nam zameldować. Tysiące ludzi, ba, tysiące rodzin żyjących na dorobku i wynajmujących od kogoś mieszkanie, może się teraz uśmiać setnie. Nie ma w Polsce właściciela mieszkania, który byłby na tyle naiwny, by zameldować w nim obce osoby, bo to ryzyko wystąpienia sytuacji rodem z filmu „Nie ma róży bez ognia” (polecam!). O meldunku po trzech miesiącach należy więc zapomnieć, a dalsze istnienie tego przepisu jest dowodem tego, że parlament jako ustawodawca powinien poddać się drobiazgowej ewaluacji psychiatrycznej.

Przepis ten jest jednak ledwie preludium do kuriozalnej sytuacji rodem z „Paragrafu 22” Hellera. Ktoś, kto projektował ten system, albo jest chory psychicznie, albo jest skrajnym sadystą. O co chodzi? Już przechodzę do sedna sprawy, ujmując to w formie życiowego przykładu. Usiądźcie wygodnie i weźcie popcorn.

Gehenna Kowalskiego

Wyobraźmy sobie pana Jana Kowalskiego, ciężko pracującego obywatela i uczciwego podatnika. Nasz delikwent urodził się i przeżył młodość, dajmy na to, w Zakopanem. Szkoła, pierwsza miłość, pierwsza praca. Z czasem jednak Kowalski rusza na studia do innego miasta, a potem za chlebem jeszcze dalej. Koniec końców ląduje z żoną i dzieckiem w Gdańsku. Ot, typowe małżeństwo na dorobku, jakich w kraju są tysiące. Podstawowa komórka społeczna, na której, mówiąc wprost, opiera się to zgniłe państwo, wysysając soki z wampirycznym zapamiętaniem.

Kowalski wraz z żoną wynajmują mieszkanie. Na meldunek w miejscu, gdzie przebywają przeszło trzy miesiące, nie mają co liczyć. Słowem, Kowalski z żoną to wredni anarchiści i karły reakcji, bowiem bezczelnie łamią prawo. A jak wszyscy wiemy, dura lex, sed lex. Mało tego, łamią prawo podwójnie. Jakim cudem? To proste.

Osoba, która opuszcza miejsce pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 3 miesiące, jest obowiązana wymeldować się w organie gminy, właściwym ze względu na dotychczasowe miejsce jej pobytu, najpóźniej w dniu opuszczenia tego miejsca.

Kowalski wyjeżdżając z Zakopanego, powinien był się wymeldować. Nie zrobił tego? Złamał prawo. Kiedy zamieszkał w Gdańsku, powinien był się zameldować. Nie zrobił tego? Złamał prawo. Jak za wujaszka Stalina. Wróćmy jednak do naszej opowieści.

Z czasem odzywa się matka Kowalskiego, która oświadcza, że wymeldowuje syna, bowiem ma do tego prawo (wszak ten nie mieszka w Zakopanem od dłuższego czasu). Dlaczego to robi? Może chce sprzedać mieszkanie, a może przekazać je na Radio Maryja. Ważny jest tu nie powód, lecz fakt, że Kowalski traci swój i tak od dłuższego czasu fikcyjny meldunek. Musi więc zmienić dowód, bo inaczej nie ma zmiłuj się. Nieaktualny dokument tożsamości to kolejne przekroczenie przepisów.

I tu wkracza na scenę nasze ulubione prawodawstwo, tańcząc fandango z mediami elektronicznymi. Choć bardziej przypomina mi to nekrofilską orgię niż taniec. Ale ad rem. Obowiązek meldunkowy obowiązkiem meldunkowym, ale prawdą jest, że Kowalski może się zameldować co najwyżej we własnej d… Przepraszam, tego przepisy nie przewidują. Słowem, Kowalski nie może zameldować się nigdzie. Może jednak (i tu winno zabrzmieć windowsowe TADA!) wyrobić sobie nowy dowód tożsamości – bez wpisanego meldunku (tak, jest taka opcja!).

Co robi Kowalski? Idzie do urzędu w Gdańsku, informuje, że został wymeldowany przez mamuśkę, ergo prosi o nowy dowód, bo od lat mieszka i pracuje w Gdańsku. Hehehe, Kowalski, z byka spadliście? Chcecie u nas nowy dowód, to przywieźcie z Zakopanego informację o tym, że was wymeldowano.

Przepraszam, k..wa, co? Niech sprawdzę w kalendarzu. Mamy XXI wiek? Mamy. Mamy komputeryzację? Mamy. Mamy jakąś tam centralną bazę ludności, ogólnopolski rejestr danych osobowych? Mamy. To w czym problem, by sprawdzić online i potwierdzić, że Kowalski faktycznie został wymeldowany w Zakopanem? Ba, w czym problem, by paniusia z jednego urzędu zadzwoniła do paniusi z drugiego urzędu? W tym, że ustawodawca o komputerach i sieci wie tyle, że na tym pierwszym można pograć w szachy i pasjansa, a z tego drugiego ściągać pornosy. Ale żeby zaprząc ten system do ułatwienia ludziom życia? A po kiego grzyba? Niech się Kowalski z Gdańska do Zakopanego przejedzie – dobrze mu to zrobi, pozna kraj ojczysty, poczuje związek z utrzymywanym przez własne podatki organizmem zwanym państwem…

Kowalski ciśnie więc 700 km przez Polskę po świstek z drukarki. Jedzie, jedzie, dojechał, stanął w kolejce. W końcu dowiedział się, że dowód ma nieważny, bo adres meldunkowy nieaktualny, więc gdy wróci do Gdańska, będzie musiał złożyć papiery o nowy.

Delikwent po pięciu minutach spędzonych w urzędzie pokonuje z powrotem 700 km i pada na ryj. Następnego dnia udaje się do urzędu w Gdańsku, gdzie informuje, że został wymeldowany z Zakopanego, nie ma meldunku w Gdańsku, ale że żyje i pracuje w tym mieście, chce sobie wyrobić dowód bez adresu. Po co mu dowód? Bo miłościwy ustawodawca już zaciera ręce, by przypierniczyć Kowalskiemu karę w wysokości PIĘCIU TYSIĘCY ZŁOTYCH lub osadzić go za kratkami za brak ważnego dokumentu tożsamości.

Nawet 5 tysięcy złotych grzywny grozi osobie, która nie ma lub nie wymieni dowodu osobistego. Zachowanie takie od tego roku uznawane jest za wykroczenie. Warto więc sprawdzić datę ważności na naszym dokumencie. W tym roku upływa termin ważności 44 tysięcy dowodów osobistych. Brak aktualnego dokumentu niesie z sobą wiele problemów. Aby ich uniknąć, złóż wniosek w swoim Urzędzie Miejskim o nowy dowód już dziś. Zajmie ci to tylko chwilę. 1 stycznia weszła w życie nowelizacja ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Zmian jest kilka, jednak jedna z najważniejszych dotyczy obowiązku posiadania dowodu osobistego. Osoba, która go nie ma może być ścigana jak za wykroczenie. Grozi za nie kara ograniczenia wolności lub grzywny od 20 złotych do 5 tysięcy. To samo dotyczy obywatela, który nie wymieni dowodu osobistego po wygaśnięciu jego ważności. (12.02.2013 r. – źródło)

Pani w okienku informuje Kowalskiego, że spoko i luz, ale Gdańsk na to leje, bo ustawa mówi wyraźnie – dowód bez adresu Kowalski może sobie wyrobić tylko tam, gdzie miał ostatni meldunek. Czyli w Zakopanem. I nie jest ważne, że chłop od lat mieszka i pracuje w Gdańsku. Musi jechać do Zakopanego, koniec, kropka.

Kowalski pokonuje więc 700 km z myślą, że wyrobi ten cholerny dokument tożsamości na miejscu w pięć minut, a potem się upije, żeby zapomnieć o tym, jak to Rzeczpospolita w świetle prawa robi z niego debila. Kiedy przyjeżdża na miejsce, pyta, jak szybko może otrzymać dowód. Wszak kiedy wyrabiał sobie kartę miejską na środki komunikacji, fotkę przesłał mailem i po paru dniach odebrał dokument…

Oj, Kowalski, tępa dzido, ależ ty głupi jesteś i naiwny…

Pani w okienku urzędu w Zakopanem informuje delikwenta, że na dowód musi poczekać… miesiąc? Przepraszam, co? Dlaczego? To proste. W Polsce jest tylko jeden skaner do zdjęć i znajduje się on w Warszawie. Pani z okienka musi więc zdjęcia Kowalskiego zapakować w kopertę, wysłać (dobrze że nie gołębiem pocztowym!) do Warszawy, a tam zdjęcie zeskanują.

Moment – pyta Kowalski – „dlaczego więc nie mogłem Wam przesłać mailem własnego zdjęcia (oczywiście spełniającego urzędowe wymagania), jak to zrobiłem w przypadku karty miejskiej?” Pani w okienku patrzy zdziwiona i odpowiada – „takie są przepisy. Dura lex, sed lex.”

Kowalski wraca więc do Gdańska (kolejne 700 km), gdzie przez miesiąc żyje bez dowodu, a jedynie z pogiętym urzędowym świstkiem potwierdzającym, że złożył on wniosek o nowy dokument. W tym czasie nie ma prawa latać samolotem, brać pożyczek, zakładać karty bibliotecznej, odbierać przekazów na poczcie itp… Nie masz dowodu, jesteś nikim, a poświadczenie urzędowe, że złożyłeś wniosek o nowy dokument, jest tylko po to, by uniknąć wspomnianej kary w wysokości pięciu tysięcy złotych.

Mija miesiąc. Co robi Kowalski? Rusza do Zakopanego (700 km), by w pięć minut odebrać dowód i… wrócić do Gdańska (700 km).

OK, Kowalski ma ważny, aktualny dowód. Czy jest teraz praworządnym obywatelem? A takiego wała! W dalszym ciągu łamie on przepis o obowiązku meldunkowym, bo mieszka w wynajętym lokum dłużej niż trzy miesiące. A to, że uczciwie pracuje i uczciwie płaci podatki? Cóż, jego strata. Uczciwi są po to, by system mógł ich wyd… wykorzystać.

Przeliczmy. W dobie Internetu, web 2.0, w dobie zakładania kont bankowych przez sieć lub telefon, w dobie lotniczej odprawy online, w dobie błyskawicznych płatności Visą przez Internet, dla głupiego, lecz niezbędnego kawałka plastiku Kowalski musiał wziąć SZEŚĆ dni urlopu i pokonać… 4200 kilometrów po ukochanej ojczyźnie. To jak na wakacje do Bułgarii i z powrotem. I koszt pewnie podobny.

Owszem, powiecie, ale Kowalski z pewnością ma inne dokumenty tożsamości. Otóż nie. Prawa jazdy nie zrobił, a paszport kiedyś miał, ale ten dawno stracił ważność i leży na dnie szuflady, bo w końcu w krajach UE jest zbędny. Swego zresztą czasu Kowalski chciał na paszport załatwić sobie kartę w wypożyczalni DVD, ale mu odmówiono (sic!). Musi być dowód osobisty, koniec, kropka.

Cała ta historia nie tylko jest prawdziwa, ale i stanowi opis zmagań, jakie podejmują tysiące Polaków. Konkluzja? Afera podsłuchowa to jest banał. Ktoś powiedział, że Polska to mit? I to jest afera? Polska jako nowoczesne prawo ładu i porządku, jako XXI-wieczny skomputeryzowany organizm, gdzie podstawową wartością jest obywatel, to naprawdę jest mit. Przypomina mi się słynny Alfred Jarry, który po premierze swojej sztuki „Ubu Król czyli Polacy” powiedział: „Rzecz dzieje się w Polsce, to znaczy nigdzie”. Trudno o lepsze podsumowanie.

Fotografia plakatu: malczyce.wroc.pl

  • Paweł Wrzosek
    • O ile znowu nie przesuną tego terminu.

    • Raz przesunęli, przesuną jeszcze raz na 100%. Administracja ma to w dupie, im jest wygodnie tak jak jest.

  • Jacek

    oj czuję, że autor ma jakiś prywatny żal i że ten nasz przykładowy bohater wcale nie jest taki anonimowy… fakt, problem autentyczny i przykry, ale styl artykułu nieco odpustowy i na siłę dramatyczny.

    • Marcin M. Drews

      Żal? Ja? Skądże. Ja do Rzeczpospolitej mam stosunek seksualny. :) Owszem, nie mam dowodu, ale mam to w gdzieś, bo mam prawo jazdy. I policja może mi skoczyć, bo to też dokument ze zdjęciem. :) Mało tego, ważny bezterminowo! :)

    • Tomek

      Czyli masz jeszcze stare prawko. Ja ostatnio wymieniałem prawko, bo się przeprowadziłem i już dostałem terminowe.

    • AK.

      To się może spakuj. Na pewno znajdziesz kraj, w którym nie ma Wrocławia, Warszawy, dowodów osobistych, a i poziom spokoju wśród Polaków wzrośnie…

    • Jędrek

      O ile mi dobrze wiadomo, to w świetle prawa naszego kochanego kraju prawo jazdy nie jest dokumentem tożsamości. Paradoksalnie – może służyć do potwierdzenia tożsamości, ale interpretacja zależy od organu. Jeśli „organ” będzie wredny – to masz niespodziankę.

    • jarekt

      Dokładnie. Prawo jazdy nie jest żadnym dowodem tożsamości – jest nim dowód lub paszport. Większość firm i instytucji uznaje prawo jazdy ale już urzędnik państwowy nie ma takiej możliwości więc niczego nie załatwisz w urzędzie. To samo z bankami – bez dowodu nie masz po co iść. Najgorsze jednak dla mnie osobiście było to, że nawet do czech nie pojedziesz. W strefie shengen nie trzeba mieć paszportu ale dowód osobisty jak najbardziej.
      PS. Wyrobienie dowodu jest darmowe więc jedyny koszt to zdjęcia. Za to wyrobienie prawa jazdy kosztuje ponad stówkę AFAIR.

    • Piotr

      Bezterminowo aż do 2028 roku.

    • neutrico

      Bardziej przydatny jest paszport.

    • gościu

      Policja przyjmuje prawko owszem, ale i czasami żądają też DO. A w urzędach prawkiem możesz sobie d… wytrzeć. Już klika razy miałem taką sytuacje, że albo DO albo paszport, inaczej nic nie załatwisz.

    • Luke

      Owszem, z bardzo prostego powodu, PJ nie jest dokumentem stwierdzajacym tożsamość, jedynie uprawnienia do prowadzenia pojazdu.

    • krokodyl

      A są kraje, w których prawo jazdy potwierdza tożsamość i adres zamieszkania.
      Są terminowe ale jedynie po to, żeby twoja facjata była aktualna.
      Ponadto wymiana takiego NIC nie kosztuje.
      Dziwne, prawda?

    • Guest

      Haha.. No to mi przypomina pewną sytuację ze szkoły. Taka Polska zamknięta w jednym budynku. Tak samo durne przepisy.
      Trzeba było nosić identyfikator. Wszystko fajnie, ze zdjęciem (które było łatwo odkleić i przykleić nowe),
      imieniem, nazwiskiem i klasą (to też można było podrobić)… i wszystko fajnie tylko czasem się zapominało o zabraniu identyfikatora.
      No to okej, mamy przecie legitymacje więc będzie spoko… Ale nieee!! Nie będzie spoko. Czemu ?
      Bo legitymacja nie służy do identyfikacji ucznia, do tego jest identyfikator o.O
      Że co? Legitymacja którą trudniej podrobić jest przez szkołe traktowana jako bezużyteczna w identyfikacji ucznia
      za to świstek, który można podrobić w pięć minut jest wiarygodny..
      A dlaczego? BO TAK! Taka sama argumentacja jest w kwestiach dowodu i innych dokumentów.
      Masz posiadać dowód osobisty i nim się identyfikować, a dlaczego? BO MY TAK MÓWIMY!

      Tek kraj jest zepsuty u podstaw…

    • Guest

      Haha.. No to mi przypomina pewną sytuację ze szkoły. Taka Polska zamknięta w jednym budynku. Tak samo durne przepisy.
      Trzeba było nosić identyfikator. Wszystko fajnie, ze zdjęciem (które było łatwo odkleić i przykleić nowe),
      imieniem, nazwiskiem i klasą (to też można było podrobić)… i wszystko fajnie tylko czasem się zapominało o zabraniu identyfikatora.
      No to okej, mamy przecie legitymacje więc będzie spoko… Ale nieee!! Nie będzie spoko. Czemu ?
      Bo legitymacja nie służy do identyfikacji ucznia, do tego jest identyfikator o.O
      (za to można było iść do sekretariatu po identyfikator zastępczy…Była to kartka samoprzylepna, taka jaką często przyklejamy by sobie o czymś przypomnieć, z pieczątką szkolną oraz imieniem i nazwiskiem ucznia… Kartka wypisywana bez okazania żadnego dokumentu)
      Że co? Legitymacja którą trudniej podrobić jest przez szkołę traktowana jako bezużyteczna w identyfikacji ucznia
      za to świstek, który można podrobić w pięć minut jest wiarygodny..
      A dlaczego? BO TAK! Taka sama argumentacja jest w kwestiach dowodu i innych dokumentów.
      Masz posiadać dowód osobisty i nim się identyfikować, a dlaczego? BO MY TAK MÓWIMY!

      Ten kraj jest zepsuty u podstaw.

    • shrekin

      Policja moze sobie zadac DO, a ty nie masz obowiazku zdaje sie go nosic przy sobie, przypuszczam ze z paszportem jest analogicznie :)

    • Greg L.

      Ty pisałeś podobny tekst o meldunku tyle że był tam kwestia o tym że zatrzymuje policjant kowalskiego sprawdza dane ale nie sprawdza meldunku czyli jest to niedopełnienie obowiazków wiec mandat jest nie wazny bo musi być miejsce zameldowania? coś widziałem takiego i chyba tutaj to było

    • Michał

      Dokładnie – problem autentyczny, ale poziom artykułu mniej więcej na tym poziomie co omawiane ustawodawstwo. Tylko ono z lat dawnych, artykuł świeży…

  • yo!

    Szkoda.
    Szkoda, że Kowalski nie wpadł na to, żeby zadzwonić albo na stronie urzędu sprawdzić różne wymogi formalne. Może wtedy nie musiałby tyle jeździć.
    Szkoda, że nie ma czegoś takiego jak epuap i że nie można tam złożyć wniosku o nowy dowód.
    Szkoda, że autor nie sprawdził, że nie chodzi o skaner, a o fakt, że dowody są robione w mennicy gdzie m.in. są zabezpieczane przed sfałszowaniem.
    ok. Rozumiem, że sytuacja wkurzająca, a i obowiązek meldunkowy jest kuriozalny, ale trzeba być też choć trochę ogarniętym, bo inaczej kończy się to zużywaniem 1/4 urlopu i nie wiem ile kasy na tego rodzaju historie…

    • Marcin M. Drews

      Autor sprawdził, ale co to ma do rzeczy? Dlaczego nie można poprzez elektroniczne biuro podawcze przesłać skanu swojego zdjęcia? Dlaczego procedura wciąż jest taka sama jak w czasach przedinternetowych?

      Masz rację, trzeba być ogarniętym, ale ile procent społeczeństwa jest ogarnięte? 0,01%? Poza tym nie wystarczy być ogarniętym – trzeba jeszcze umieć myśleć nielogicznie i dzięki temu przewidywać prawne kurioza.

    • yo!

      Sądzę, że trochę ma. Wg mnie kwestia skanera w tekście wybrzmiewa jako najbardziej kuriozalny zarzut wobec Państwa. Okazuje się, że bzdurny. Ktoś może uwierzyć, że faktycznie chodzi o jedyny skaner, którym dysponują polskie urzędy, bo może nie skojarzyć informacji gdzie są produkowane dowody osobiste.
      .Chętnie bym się dowiedział jak oszacować jaka część społeczeństwa jest ogarnięta. Stawiam, że jednak trochę więcej niż 0,01%.
      Na pozostałe pytania nie znam odpowiedzi.
      Choć ciekawi mnie czy rzeczywiście nie można złożyć wniosku o nowy dowód za pośrednictwem epuap.

    • Marcin M. Drews

      Wystarczy wejść na epuap i sprawdzić. A co do skanera – sure, bo przecież w urzędzie nie mogą skanować i słać do Warszawy w sekundę. Musza pakować w kopertę, którą poczta polska będzie dostarczała przez minimum tydzień. Oczywiście, urzędnikowi się nie spieszy, a obywatel? Co tam obywatel/. Ma czekać i koniec. Komputeryzacja urzędów została zrobiona po to, by pani Zenia mogła w końcu pasjansa układać na ekranie, a nie na biurku.

    • Jakub

      Dziwna praktyka. Koleżanka skanuje i transmisja idzie tego samego dnia. Nie wysyła nic w kopercie.

      A na ePUAP będzie można składać różne wnioski meldunkowe oraz wniosek o wydanie dowodu osobistego od stycznia 2015. Zostaną zniesione ograniczenia związane z miejscem zameldowania.

      Więcej na obywatel.gov.pl

    • Anna

      Zaskoczę Cię, ale tak właśnie jest. Skanują i hop w produkcji już widzą, nikt nie przesyła nic pocztą, chyba, że dokumenty do innego urzędu. Serio, to co czytam to jakaś masakra… Po co pisać takie bzdury, to aż śmieszne i pokazuje jak Kowalski żyje w nienawiści do wszystkiego przez brak wiedzy i informacji.

    • mm

      hehe, dokladnie :) a jeszcze Ci sie zaraz oberwie ze nalezysz do glupszej czesci spoleczenstwa :D

    • anemusek

      Bzdura – zdjęcia są skanowane w urzędzie w którym składasz wniosek i idą drogą elektroniczną do Warszawy. Możliwe, że w „Koziej Wólce” z 200 mieszkańcami praktyki są inne ale szczerze wątpię.

    • Michał

      Pomyślałeś może o własnoręcznym złożeniu podpisu?

    • Marcin M. Drews

      „Stawiam, że jednak trochę więcej niż 0,01%.”

      A ja nie. Wnioskuję po komentarzach nie na temat. :P

    • Aga

      Opisałeś dokładnie tak bzdurnie to działa. Najlepsze tj szok jaki sie przeżywa w urzędzie meldunkowym jak Pani ci tłumaczy że tak musi być. Więc jedziesz i szlag cie trafia, ale nie masz wyjścia, system chory, to i ludzie chorzy. Dlaczego Pani z jednego miasta nie zadzwoni do drugiego, mailem przesle potw i dowód gotowy w miejscu obecnego zamieszkania ???!!! A teraz dowód bez adresu muszę zamienić na z adresem i oczywiście nie dało się tego załatwić za jednym razem :( przerażające i budzące strach. Polska to kraj absurdu niestety, zamiast ułatwić to się utrudnia.

    • mm

      Oczywiscie nigdy nie probowalas zalatwic podobnych spraw, w zadnym innym kraju i absolutnie nie masz porownania, myle sie? :D

      Dowodu os jakos dawno nie wysylalem, ale np przy rejestracyjnym urzedy sobie same ze soba wszystko dogaduja. A ze osobisty trzeba osobiscie… generalnie troche jest w tym racji…

    • wniosku o dowód osobisty nie można złożyć przez ePUAP – trzeba go złożyć osobiście w urzędzie miasta/gminy ….

    • indy

      Dodam, że odebrać trzeba też osobiście. Mieszkam z żoną za granicą. Skończył jej się dowód, więc przy okazji wizyty w kraju złożyła o nowy. Liczyła, że wypisze jakieś upoważnienie, ktoś jej odbierze i podeśle. No i nie da rady, odebrała osobiście rok później przy następnej wizycie…

    • mm

      to akurat chyba logiczne… mysle sie? gdyby dowody zalatwialo sie korespondencyjnie to mozna byloby rownie dobrze wklejac na nie zdjecia z kreskowek disneya

    • oczywista-oczywistość … o ile w biurze paszportowym urzędnik skrupulatnie porównywał moją żywą facjatę z tą na fotce, to już w urzędzie miasta takiego porównania nie dostrzegłem …

    • Oczywiście, dlatego w UK każdy wkleja zdjęcia z kreskówek Disneya.

    • mm

      nie wiem, unikam UK i nie stawialbym ich za wzor do nasladowania, choc w pewnych kwestiach oczywiscie warto.

    • Akurat w kwestiach poruszonych w tym artykule IMHO warto, zdecydowanie warto…

    • HugonOkrutnik

      Ja strollowałem trochę durny obowiązek wymiany wszystkich dokumentów przy zmianie adresu i w dowodzie mam zdjęcie z dziwnym pancurem, którego właśnie zrobiłem sobie tylko i wyłącznie do zdjęcia dowodowego. Nikt nie zakwestionował zdjęcia.

    • marcin

      Trzeba osobiście, gdyż na dowodzie musi być podpis.
      Są oczywiście dowody bez podpisu, ale te wydają ludziom chorym.

    • neutrico

      Ale można złożyć wniosek o przesłanie do odbioru w innym miejscu.

      Np. możesz jechać do miejsca zamieszkania i złożyć wniosek z prośbą do przekazania do odbioru w innej gminie. Da się to zrobić.

    • tv7ltb7

      Nie trzeba nigdzie jechać. Dokumenty można złożyć i dowód odebrać w dowolnym urzędzie, tylko że wtedy urząd działa w trybie pośrednika prowadząc papierową korespondencję z urzędem właściwym więc procedura wyrobienia dowodu trwa dłużej.

    • mm

      mozna o wydanie dowodu rejestracyjnego, wiec niesmiale podejrzewam ze rowniez mozna. p. Marcin ma ewidentnie zal, i mozna go zrozumiec, aczkolwiek sprawa jest conajmniej wyolbrzymiona, a zapewniam ze w innych krajach europy conajmniej nie jest latwiej… przechodzilem przez rozne procedury w szwajcarii i francji, mozna ocipiec, nie mowiac o docenieniu polskich procedur i zwyczajow.

      A poczty polskiej to bym sie czepial, bo w porownaniu z kurierami wypada z dnia na dzien lepiej, oferta tez jest juz solidna.

    • Kamiko

      Mylisz sie znacznie mm…wyrobienie paszportu w ambasadzie Szwajcarii to przyjemnosc! Paszportu polskiego nie wyrabiono ze wzgledu na brak waznego dowodu – wlasnie przez brak meldunku w POlsce. Tzw. zamkniete koło. A dla facetow dobra informacja – Ksiazeczka Wojskowa jak sie okazuje tez jest dokumentem tozszamosci o czym wie niewieleu! ale w sytuacji wygasniecia waznosci dowodu – taka informacja jest bardzo cenna – tylko po co panie urzedniczki maja kogokolwiek informowac?

    • Leszek Sikorski

      Jest drobna różnica pomiędzy dowodem osobistym a kartą miejską. Wyjaśnić?

    • djakdekiel

      Chciałem ostatnio założyć konto w epupap. A raczej podpisać/uwierzytelnić certyfikatem.

    • Gmoch to rozpisywał?:)

    • mm

      epuap nie jest najbardziej ergonomicznym systemem, ale dzialac dziala, cos zepsules..

    • neutrico

      Nie zmienia to faktu, że 30 dni to jakaś kpina.

    • mm

      ten dowod trzeba jeszcze zrobic, dane zweryfikowac, nie jest to jakas tragedia, wystarczy zalatwic sprawe przed uplynieciem temrinu waznosci… nie da sie?

    • neutrico

      Trzeba pamiętać i działać z wyprzedzeniem. Rozumiem, że masz wbite w kalendarz, że za 10 lat masz zmienić papier?

      Anyway już to pisałem. Kiedyś dowody były bezterminowe i to jest jakby oczywista oczywistość. Teraz są terminowe, żeby dać komuś zarobić. Ale że z logiką nie ma to nic wspólnego to ludzie mają z tym problem. I nic dziwnego.

    • Atlantis

      I jak sądzisz, jak taka weryfikacja wygląda? Urząd wynajmuje prywatnego detektywa, który śledzi Kowalskiego celem sprawdzenia, czy ten jest istotnie tym, za kogo się podaje? A może służby specjalne przeprowadzają weryfikację delikwenta?

      Dane zostają zweryfikowane już na samym początku, kiedy przy wypisywaniu podania petent przedstawia swój stary dowód osobisty. Nawet jeśli potem te dane są powtórnie weryfikowane z jakimś centralnym rejestrem, to co to niby zmienia? Mamy XXI wiek. Taka operacja powinna trwać 30 sekund, a nie 30 dni!

      Tak swoją drogą dowód osobisty już od dawna powinien zawierać jakiś klucz elektroniczny, którym można by uwierzytelniać sprawy urzędowe, załatwiane na drodze elektronicznej.

      Innymi słowy. Kończy ci się termin ważności dowodu osobistego? Podchodzisz do komputera, logujesz się w systemie, wkładasz dowód do czytnika, wybierasz opcję wyrabiania nowego dokumentu, zatwierdzasz. Po tygodniu dostajesz przesyłkę z nowym dokumentem, który musisz jeszcze aktywować. Voila!

    • neutrico

      To wszystko jest piękne i zrozumiałe.

      Ale i tak na samym początku pojawia się w ogóle pytanie PO CO na dowodzie osobistym ograniczać jego ważność???

      Innego powodu poza etatami dla pociotków i wyprowadzeniem kasy NIE WIDZĘ.

    • jarekt

      Zdjęcie. Ludzie się starzeją i nie sądzę, żeby udało się rozpoznać w 60-letnim dziadku osiemnastoletniego chłopaka ze zdjęcia w dowodzie….

    • neutrico

      Jakoś za komuny się to udawało.

    • mm

      z jednej strony tak, z drugiej, jakos wszedzie produkcja dokumentow trwa jednak solidna ilosc czasu, zazwyczaj jest to jedna jednostka, centralna na caly kraj, a zamowien jest w pizdu, to ze dobrze byloby zamawiac je elektronicznie to fakt, ale to bedzie z tego co zostalo wspomniane juz dostepne niedlugo, i mam wrazenie ze stawia nas to i tak w czolowce europy, gdzie wiele spraw nadal zalatwia sie jak w sredniowieczu

    • Kamiko

      Na szwajcarski dowod i paszport wyrabiany w Ambasadzie w Wawie czeka sie – no zgadnijcie? TYDZIEN! w dodatku dostarczaja Ci go poczta… A zdjecie do paszportu robia na miejscu w Ambasadzie! Ot co – mozna?

    • jarekt

      W Polskiej ambasadzie jest tak samo z tego co wiem. To są procedury awaryjne a nie normalny obieg dokumentów.

    • Blady_12

      A jak kowalski ma 67 lat, nie wie co to internet i ma 800zł emerytury?

    • Ja tylko dopiszę, że składając wniosek meldunkowy możesz zaznaczyć chęć wymeldowania ze starego miejsca. Urzędy załatwiają to między sobą. Potwierdzone dla urzędów z dwóch krańców Polski. Zameldowanie trwa 15 minut.

      Sprawa nr 2. Możesz zameldować się tymczasowo na podstawie umowy najmu bez zgody właściciela mieszkania.

  • Sebastian

    Owszem dwa lata, ale bez meldunku żadnego kredytu nic dostaniesz, nawet jak będzie nieobowiazowy.

    • lc

      Zgadujesz czy celowo wprowadzasz w błąd? Od 4 lat nie mam meldunku i jeszcze nigdy z niczym takim nie miałem problemu…

    • Ludzie!

      Jak bierzesz chwilówki to rzeczywiście problemu może nie być ;)

  • AdamK

    Po pierwsze primo, do zameldowania nie jest porzebna zgoda właściciela mieszkania, wystarczy umowa najmu. Po drugie primo, urzędnicy różnych miast często właśnie dzwonią do innych urzędów przy okazji przemeldowywania się, przy czym to jest faktycznie ich dobra wola. Po trzecie primo, jak się coś robi to wypadałoby się dowiedzieć jak to zrobić przed podjęciem działań, a nie jak Autor, mądrym być po szkodzie.

    • Marcin M. Drews

      Ale ja nie piszę o sobie, Adamie. To raz. A dwa, przeciwnie – zgoda właściciela jest wymagana. Inaczej mógłbyś na podstawie samej umowy wynajmu zameldować się u niego bez jego wiedzy i potem nie byłby Cię w stanie eksmitować. Poczytaj przepisy, bo się rąbnąłeś. Umowa cywilnoprawna dotyczy czego innego.

      „Przy zameldowaniu na pobyt stały osoba zgłaszająca przedstawia potwierdzenie pobytu w lokalu, dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu. Potwierdzenia faktu pobytu osoby w lokalu dokonuje się na formularzu meldunkowym w formie czytelnego podpisu z oznaczeniem daty jego złożenia. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu może być umowa cywilnoprawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny do lokalu.”

      Jak widać, umowa cywilnoprawna to dokument, którym może się okazać właściciel, by udowodnić swoje prawo do lokalu, gdy zdecyduje się Cię zameldować. Ty nie masz prawa się sam u niego zameldować na podstawie umowy cywilnoprawnej o najmie mieszkania.

    • yo!

      Z cytowanego fragmentu nie wynikają takie wnioski…

    • Marcin dobrze napisał. Wiem, bo meldowałem kogoś w mieszkaniu. Trzeba było w urzędzie pokazać dokument stwierdzający prawo do lokalu/akt własności mieszkania, by można było zameldować obcą osobę.

    • Potwierdzam, trzeba mieć zgodę właściciela lokalu, a ten musi przedstawić akt własności.

    • Marcin M. Drews

      No jasne! Przecież to by były jaja, gdyby można się było komuś na krzywy ryj w domu zameldować. :)

    • lubas

      Straszny ten meldunek na krzywy ryj! Porażające to nie są przepisy o ewidencji ludności, tylko ignorancja obywateli. Dla jasności: jestem przeciwnikiem obowiązku meldunkowego, ale nigdy mi nie sprawiało kłopotu wywiązanie z niego.

      1) Jeżeli masz umowę najmu, to nie potrzebujesz właściciela, żeby się zameldować (art. 28 ust. 2 ustawy o ewidencji ludności)

      2) Jeżeli mieszkasz bez tytułu prawnego (np u mamusi) no to wtedy ktoś, kto ma tytuł prawny, musi potwierdzić, że mieszkasz (tamże). Jeżeli nie chce tego zrobić, to możesz złożyć wniosek o zameldowanie w trybie administracyjnym i już urząd sobie ustali czy mieszkasz, czy nie. Tak samo zresztą jest z wymeldowaniem. (art. 31 ust. 1 ustawy)

      Najważniejsze: meldunek nie ma nic wspólnego z prawem do mieszkania czy eksmisji. Meldunek jest zgłoszeniem obywatela: tu mieszkam, to mnie szukajcie, tu mi przysyłajcie różne pisma (art. 28 ust. 4)

      edit: litrówka

    • neutrico

      Najważniejsze: 90% urzędów ma to później w dupie. Ze szczególnym naciskiem na ZUS. Bo ten ostatnio do mnie wysyłał listy na adres nie aktualny od 12 lat, który jeszcze zdążył się zmienić kilka razy. Bo taki mieli w dokumentach.

      A jeżeli masz adres stałego zameldowania i czasowego zameldowania/zamieszkania to przyślą na ten pierwszy.

    • Przemo

      Nie potwierdzam. 3 razy meldowałem się sam na pobyt tymczasowy jako NAJEMCA. Wspomniałem tytułem prawnym do lokalu jest właśnie umowa na najem, w której figuruje się jako najemca. Urząd Miasta Poznania.

    • Nie wiem jak przy najmie, gdzie ma się z kimś podpisaną umowę, bo meldowałem osobę prywatną, ale w urzędzie musiał się stawić właściciel mieszkania i osoba, którą chce ten właściciel zameldować. Taki był wymóg.

    • A.

      Tak wlaśnie jest. Umowa najmu jest dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu i najemca na jej podstawie może dokonać meldunku
      Do zameldowania nie jest potrzebna zgoda osoby posiadającej tytuł prawny do lokalu. Wymagane jest jedynie uzyskanie na formularzu jej pisemnego potwierdzenia, że osoba meldowana faktycznie przebywa pod wskazanym adresem.

    • jakubhajost

      Ale rozróżniacie meldunek stały od czasowego?
      Albo to, że meldunek jest obowiązkowy i właściciel nie może wam zabronić się zameldować, bo skoro podpisał umowę najmu to wyraził zgodę na mieszkanie w jego mieszkaniu i tym samym spowodował powstanie obowiązku zameldowania się na pobyt czasowy?

    • Marcin M. Drews

      A jakie, Geniuszu?

    • yo!

      Napisał już Przemo powyżej, ale dla jasności dodam:
      Umowa najmu jest umową cywilnoprawną potwierdzającą tytuł do lokalu. Nie wynika z tego fragmentu, że jedynie właściciel może posłużyć się umową cywilnoprawną.

    • Przemyslaw Chrosniak

      Oczywiście jak zwykle masz rację :)

      Tylko, że praktyk pokazuje, że na szczęście nie wszyscy o tym wiedzą i, przynajmniej w Poznaniu, umowa najmu jest uznawana za tytuł prawny do lokalu. Jest to dwukrotnie zaznaczone w tekście poniżej:

      http://bip.poznan.pl/bip/sprawy/wydzialy/wydzial-spraw-obywatelskich,30/zameldowanie-na-pobyt-staly-i-czasowy-trwajacy-ponad-3-miesiace,187127/

    • jakubhajost

      Trochę masz problem z rozumieniem tekstu prawnego…
      „Przy zameldowaniu na pobyt stały osoba zgłaszająca przedstawia potwierdzenie pobytu w lokalu, dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu…” umowa najmu jest jak najbardziej potwierdzeniem przez właściciela, że mieszkasz w jego mieszkaniu.
      „, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu.” – chyba, że urząd doskonale wie czyja jest nieruchomość, wtedy to się olewa.
      Tak właśnie wysnuwasz wnioski odwrotne do logicznych…

    • Art. 28 mówi o okazaniu umowy najmu ORAZ tytułu własności właściciela mieszkania. Albo musisz dostać od niego akt notarialny albo wypis z KW, oba wymienione wprost w ustawie. Rzecz jasna KW urząd mógłby sobie sam sprawdzić na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości zgodnie z art. 220 kpa, ale na tym właśnie polega Polska, że tego nie zrobi.

    • mr_Ty

      mozliwosc badz niemozliwosc eksmisji wynika ze stanu faktycznego (mieszkanie tam) popartego badz nie tytulem prawnym do lokalu (umowa najmu) i nijak sie ma do meldunku

      bycie (badz nie) zameldowanym nie daje zadnych dodatkowych praw do lokalu juz od paru dekad

    • neutrico

      To teraz powiedz mi jaką umowę cywilnoprawną przedstawisz kiedy np. właśnie wprowadziła się do ciebie nowa dziewczyna. Nie wiesz ile pomieszkacie razem a umowa najmu jest na ciebie. Zameldujesz ją z dopiskiem „nakrzywyryj/nakociąłapę/walet” i stan cywilny podasz na „konkubina” ? ;)

    • Bachu

      Naprawdę ktoś chce się meldować u chłopaka w domu, mieszkając tam „na krzywy ryj”? Mój chłopak ma umowę najmu, a ja, jak i reszta współlokatorów mamy podpisaną z nim umowę. Wcześniej umowę oboje mieliśmy z innym lokatorem, albo bezpośrednio z właścicielem. Przynajmniej wodę oszczędzam, bo sama za nią płacę :P W wracając do tematu, to tu macie odpowiedzi: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1089233.html. Streszczam: można zameldować się bez zgody właściciela, bo meldunek jest tylko poświadczeniem o legalnym przebywaniu w danym miejscu, więc jeśli a) masz umowę najmu, b) faktycznie cie tam urzędnicy zastaną to znaczy, że możesz być tam zameldowany. Jeśli właściciel nie zgadza się na meldunek, to nie powinien wynajmować mieszkania.

    • neutrico

      „Naprawdę ktoś chce się meldować u chłopaka w domu, mieszkając tam „na krzywy ryj”?”

      No przecież jeżeli jest tam > 3 mieś to musi. Inaczej „łamie prawo” :)

      BTW większość umów zakazuje podnajmu. Więc trochę to dziwne takie… umowa z lokatorem.

      Ostatnią natomiast rzeczą są podatki. Część wynajmujących ma problem z meldunkiem bo umowy co prawda spisuje, ale zdarza się im „zapomnieć” o tych dochodach w zeznaniach… taki kraj.

    • Tedi

      A cóż to za wymyślna konstrukcja „po drugie primo” i „po trzecie primo”?? Jak się czegoś używa to chyba warto najpierw dowiedzieć się jak prawidłowo tego używać. Jak już to primo, secundo…

    • A w sumie to nawet i ta scena z Poranku Kojota jest nawiązaniem do wcześniejszych filmów, tekstów kabaretowych i satyrycznych i podobnych. Ja tam tego używam dla żartu, mój przedmówca (mam nadzieję) również. ;)

    • AdamK

      Przedmówca również :)

    • GK

      Zgoda właściciela to za mało. Do meldunku wymagane jest osobiste stawienie się właściciela w urzędzie, wraz z aktem własności lokalu. Przechodziłem to wczoraj, więc coś o tym wiem.

    • AdamK

      Nie, padles po prostu ofiara urzedniczej niewiedzy. Wystarczy umowa najmu.

    • Nieprawda, GK ma rację – mówi o tym art. 28 pkt 2 ustawy o ewidencji ludności.

    • AdamK

      Tytulem prawnym do lokalu jest umowa najmu. To wystarczy.

    • Mylisz się. Cały art. 28 pkt 2 brzmi tak, przeczytaj to uważnie: „Obywatel polski dokonujący zameldowania na pobyt stały lub czasowy przedstawia potwierdzenie pobytu w lokalu, dokonane przez właściciela lub inny
      podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu na formularzu zgłoszenia pobytu stałego lub formularzu zgłoszenia pobytu czasowego, oraz”

      I to jest kluczowe:

      „do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego właściciela lub podmiotu. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu może być w szczególności umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna
      lub orzeczenie sądu.”

    • jarekt

      Mi wystarczyła spisana na kolanie umowa użyczenia lokalu. Nikt nie musiał nigdzie chodzić. Chyba urząd wie kto figuruje w księgach wieczystych i kto jest właścicielem. Wymyślacie problemy z dupy.
      Poza tym jest jeszcze tryb administracyjny o którym nikt nie wspomniał. Zgłasza się fakt zamieszkiwania lub nie (można w formie donosu) a urząd wysyła straż miejską w nocy na kontrolę. Jeśli nie zastaną 2 lub 3 razy (nie pamiętam dokładnie) delikwenta w lokalu to zostaje on wymeldowany. Podobno działa to także z meldowaniem się.

    • Miya

      Nie ma drugiego ani trzeciego primo. ani żadnego innego niż primo.

      A więc po primo zameldowanie bez zgody właściciela jest tymczasowe i g..o z tego masz bo i tak mogą Cię wyrzucić i tak. Ale lepsze coś niż nic.

  • Ja jak chciałem się przemeldować to wyskoczyli z ratuszu w moim mieście z tym, że muszę okazać książeczkę wojskową…

    • Arek

      Właśnie miałem o tym pisać, że gdyby Kowalski jeszcze chciał się zameldować i przypadkowo byłby mężczyzną, natychmiast padło by sakramentalne pytanie o książeczkę wojskową, którą widział może ze dwa razy w życiu na oczy i nie ma pojęcia gdzie może się znajdować ;) W związku z tym dochodzi jeszcze wycieczka do WKU czy jak to tam się teraz nazywa w celu wyrobienia nowej książeczki wojskowej tylko po to żeby się zameldować :D

  • Falconek

    Dziwne, że większość ludzi nie ma takich problemów, może po prostu bohater tej historii (autor?) jest wyjątkowo nieogarniętym człowiekiem. To takie smutne, że bloger z blogaska o IT nie wie o istnieniu EPUAP.

    • Marcin M. Drews

      OK. Ile razy jeszcze mam napisać, że nie chodzi o mnie? I kto tu jest nieogarem?

      Urodziłem się pod Wrocławiem, mieszkam we Wrocławiu – wszystko mam na miejscu w zasięgu rzutu kapciem. Ostatni raz mówię, bo przecież ileż można… Natomiast interesuje mnie, skąd wiesz, że ludzie nie mają z tym problemów? Jakiś link, jakiś dowód, statystyki? A może jesteś pracownikiem urzędu stanu cywilnego? Bo póki co piszesz bzdury. Najpierw sprawdź, potem dopiero się kompromituj, OK? :)

    • Marcin M. Drews

      BTW, Einsteinie – wskaż mi w http://epuap.gov.pl/, gdzie można załatwić sobie dowód online.

    • neutrico

      Większość ludzi chce po prostu mieć urzędasów głęboko w dupie. I najnormalniej w świecie w ogóle nie zastanawia się nad tym, że dowód osobisty może mieć datę ważności inną niż data śmierci właściciela.
      W momencie gdy jednak trzeba wówczas wykonywać różne dziwne „fikołki” które sobie wymyślił ustawodawca i ministry to ma problem z akceptacją, że może to zajmować więcej czasu i zaangażowania niż podpis lub „pin zielony”.

    • jarekt

      Co wy wymyślacie. Dowód masz za darmo. Przynosisz 2 zdjęcia, wypełniasz kartkę A4 i po tygodniu przychodzisz po odbiór. Oczywiście zgubiłem kwitek/potwierdzenie ale babeczka za mnie wypełniła oświadczenie o zagubieniu i odebrałem dowód bez żadnego (prawa jazdy też wtedy nie miałem) dokumentu. Robiłem to miesiąc temu.

    • neutrico

      Nie rozumiesz, że to nie jest „za darmo”?

      Policz sobie ilość godzin jakie trzeba poświęcić na poszukanie informacji, na wycieczkę do urzędu – szczególnie gdy się np. mieszka dalego od miejsca zameldowania. Przelicz to na zmarnowane rbh i wtedy zastanów czy to faktycznie „za darmo”

      Każdy wymysł urzędników wymaga od obywatela zaangażowania conajmniej jednego NIEODNAWIALNEGO zasobu. Czasu.

      A często też i innych, np. piszesz, że zdjęcia. Drobiazg, ale za to też trzeba zapłacić. To w takim głupim Macro fotki robią sami jak chce się kartę wyrobić.

      Prawda jest brutalna. Obywatel powinien mieć możliwość zgłoszenia się w dniu 18-tych urodzin do NAJBLIŻSZEGO urzędu przy którym się znajduje. Powinien wejść. Mieć zrobioną fotkę i w 15 min wyrobiony dokument. Ważny dożywotnio. Kropka. Reszta to marnowanie czasu, zasobów, zawracanie głowy itp.

  • To jest jeszcze obowiązek meldunku? A nie zniesli go z początkiem zeszłego roku? Jakoś właśnie na początku 2013 roku wymieniałem dowód z racji zmiany miejsca zamieszkania (inne miasto) musiałem wtedy pójść do urzędu w nowym miejscu zamieszkania i złożyć pismo. Reszta sam się zadziała.

    • Marcin M. Drews

      Nie, to jest ciągła marchewka na kiju każdej partii rządzącej…

    • Marcin M. Drews

      Nie ma problemu, gdy masz w nowym miejscu meldunek. Gdy nie masz, sytuacja jest taka, jak to opisałem powyżej.

    • Tedi

      Strona wwwMSW podaje, że obowiązek meldunkowy zostanie zniesiony 1 stycznia 2016 r.

    • neutrico

      Pytanie tylko czy przewidzieli wszelkie konsekwencje z tym związane. Np. procedury sądowe. Ja właśnie jestem na etapie walki o przywrócenie terminu w jakieś drobnej ale wkurzającej sprawie gdzie sąd wysłał papiery na od dawna nieważny adres zameldowania.

    • yo!

      Nie przewidzieli. Szykuje się masakra w postępowaniach sądowych.

    • neutrico

      Genialnie. Jak dobrze, że zlikwidowałem firmę. Osiwiałbym już kompletnie….

  • Przeczytałem pół akapitu, szybki scroll do góry by potwierdzić przypuszczenia. I tak! To musi być tekst naczelnego narzekacza Antywebu ;D Nie myliłem się.

    • Marcin M. Drews

      Szkoda, że Cię nie ma pod tymi artykułami, gdzie cieszę się i chwalę. Gdzie wtedy jesteś? Aaaa, rozumiem, te teksty nie pasują do Twojej teorii, więc je po prostu omijasz. :)

    • Marcin Laskowski

      Marcinie spokojnie, za bardzo się przejmujesz, pamiętaj 0,001% :P

    • Marcin M. Drews

      Słusznie, dzięki! :)

    • widocznie mam pecha, że trafiam tylko na te najbardziej dramatyczne artykuły wypełnione żalem do otaczającego świata ;) Ale spoko, dzięki temu jesteś rozpoznawalny, a to już coś!

    • Też rozpoznałem bez problemu, ale akurat się ucieszyłem, bo akurat teksty Marcina są praktycznie zawsze ciekawe. :)

  • Wojciech Małota

    Zaskoczę autora. Przemeldowywałem się. Pani w moim nowym mieście wymeldowała mnie ze starego i zameldowała w nowym – operacja trwała 5 minut. Z nowym świstkiem poszedłem do pokoju obok żeby złożyć formularz o nowy dowód – drugie pięć minut. W sumie 10 minut i operacja zakończona sukcesem. Faktycznie trzeba miesiąc czekać na nowy dowód… no cóż…

    • Potwierdzam, żona ostatnio przemeldowywała się z jednego miasta do drugiego i wszystkie dokumenty wystarczyło złożyć w mieście docelowym.

    • Marcin M. Drews

      Tak, Einsteinie. A teraz przeczytaj artykuł i zrozum, że nie omawiam kwestii przemeldowania – w tym przypadku nie ma żadnego problemu. Problem jest, gdy nie masz meldunku. Mam to narysować?

    • Mógłbyś mnie nie obrażać? Odpowiadałem na komentarz, a nie na twój cały tekst.

    • Marcin M. Drews

      Przepraszam, Eistein to takie strasznie obraźliwe… :P

    • AK.

      Jest, kiedy używasz go w takim tonie. Dupa też nie zawsze znaczy to samo.

    • Marcin M. Drews

      Że zacytuję Miałczyka – „Dżizus, kurwa, ja pierdolę” – przeczytaj, człecze, tekst ze zrozumieniem! Jasne, że nie ma problemu, gdy się przemeldowujesz! Artykuł tej opcji nie omawia! Wygoogluj i sprawdź, ile ludzi, rodzin, małżeństw żyje w wynajętych mieszkaniach, gdzie nie mogą się zameldować. O takich ludziach jest to artykuł.

    • jakubhajost

      Można się zameldować czasowo wszędzie. Problem wynika z niezrozumienia przez Autora ustawy :)

    • Marcin M. Drews

      A nawet jeśli, to co ma piernik do wiatraka??? Artykuł jest o czym innym, ale księciunio nie zrozumiał… :P

    • Na dowodzie nie masz adresu meldunku czasowego, a stałego, cały tekst jest o meldunku stałym…

    • jakubhajost

      A ja myślałem, że o wyrabianiu dowodu osobistego w miejscu ostatniego meldunku stałego.

    • Nadal nie ma słowa o tymczasowym.

    • Arek

      Widać Pani z urzędu wstała prawą nogą z łóżka tego dnia. W większośści urzędów, z którymi się stykam takie postępowanie to wielki problem.

  • Otóż, tak to wszystko wygląda – nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać :)

    • jakubhajost

      Sięgnąć do źródeł i zweryfikować, co Autor pisze. I myśleć ;)

  • Hm, dziś moja dziewczyna załatwiała meldunek w nowym mieszkaniu i wyglądało to tak, że po prostu poszła do urzędu w Gdańsku, złożyła odpowiednie formularze i po krzyku – meldunek załatwiony. Nie musiała po nic jeździć do miasta, w którym poprzednio była zameldowana (Elbląg), ani nic z tych rzeczy. Cały proces trwał może 20 minut. Więc chyba nie jest jednak tak źle?

    • Marcin M. Drews

      OK, cierpliwość mi się kończy, ale badania UNESCO wykazały, że ok. 70% Polak w nie potrafi czytać ze zrozumieniem, więc jeszcze raz – NIE CHODZI W ARTYKULE O PRZEMELDOWANIE!!! Kiedy zmieniasz miejsce meldunku, nie ma żadnego problemu!!! Artykuł jest o ludziach, którzy za pracą wyjechali do innych miast i tam mieszkają bez meldunku w wynajętych mieszkaniach. Chłopie, weź przeczytaj na spokojnie, ok?

    • jakubhajost

      Trzeba było na spokojnie napisać…

    • jakubhajost

      W artykule nie chodzi o przemeldowanie, tylko o ludzi, którzy wyjechali do innych miast i się nie przemeldowali.
      MegaLOL :D :D :D

    • Marcin M. Drews

      Mega troll. :) Przeczytaj jeszcze raz, ale ze zrozumieniem. OK? Czyt za trudne zadanie? ;)

    • Słuchaj, znam może ze dwie osoby w wieku poniżej 30 roku życia, które po wyjeździe do innego miasta zameldowały się na stałe w nowym mieszkaniu. Obie te osoby mają mieszkanie własnościowe w nowym mieście. W przypadku całej reszty moich znajomych jest to co najwyżej meldunek tymczasowy…

    • jakubhajost

      Ja cały czas piszę o meldunku tymczasowym.

    • Czyli o czymś zupełnie innym niż to, o czym jest artykuł.

  • dupa jasiu margaryna

    Ano .. tzw. szaleństwo białego człowieka

  • AllGoodInMyHood

    Ja nie wiem jak to jest, że część populacji tego kraju usilnie próbuje żyć w przekonaniu że jest dobrze, mimo iż faktycznie dalej jest średniowiecze. With all respect, ch** mnie strzela jak mam iść do urzędu i to na samą myśl o tym, a po przekroczeniu progu dobija do zenitu. Żeby było śmieszniej, to tylko artykuł o problemach związanych z ustawami dotyczącymi dowodów osobistych…

    #belive

    • em

      otóż większość ludzi żyje w przeświadczeniu, że jest ch…owo i ciągle trwa PRL, bo do urzędów nie chodzą. paraliżuje ich strach i uprzedzenia. ja też tak miałem, ale ostatnio byłem w UM w innej sprawie i załatwiłem ją w jakieś 15 minut (rzecz dotyczyła akurat utworzenia profilu kierowcy).
      Polacy mają tak, że jak im się stanie „krzywda”, np. nie uda im się czegoś od razu załatwić, z miejsca trąbią na cały świat (niektórzy zakładają grupy na FB), jaki ten kraj jest chu…owy, jak to się w nim nie da żyć, a w UK tak super i w ogóle inny świat. i potem mamy takie zmierzłe społeczeństwo, które tylko potrafi jęczeć i narzekać – ale na innych, na sąsiadów, na telewizję, na polityków, na siebie już nie…
      więcej luzu i dystansu do pewnych spraw, panie i panowie

  • jakubhajost

    Jak czytać artykuł do końca, kiedy już na początku więcej emocji niż wiedzy? Do zameldowania czasowego nie jest potrzebna zgoda właściciela, bo to meldunek czasowy. Bierzemy umowę, a jak tej nie mamy to świadka, który potwierdzi, że mieszkamy, gdzie mieszkamy, i idziemy do urzędu się zameldować. Tyle.
    Pomijam fakt, że od 2016 obowiązek meldunkowy będzie zlikwidowany.
    Dalej mi się nie chciało czytać, wybaczcie, ale więcej tam emocjonalnych wstawek o wariactwie ustawodawcy niż właściwej treści…
    Tyle się chłopisko upisało, a wszystko bez sensu, bez wiedzy, bez logiki… Posmut.

  • daxopik

    Ja pytam się ile kosztuje wymiana dowodu, pani że za darmo. WIęc idę i pytam się do jakiego fotografa iśc aby zrobił za darmo, pani już zdziwiona że jednak płaci sie. Jakos przeżyłem, poczekałem i mam nowy. Po odebraniu tylko szybko do banku aby zgłosic zgubienie i na 10 lat mam spokój.

    • Gość

      Bo sama wymiana jest za darmo. To, że nie masz aktualnego zdjęcia jest nieistotne. Równie dobrze mógłbyś idiotycznie pytać czy przejazd komunikacją miejską w celu tej darmowej wymiany też nic nie kosztuje. Wystarczy trochę pomyśleć.

    • MC

      Musisz mieć aktualne zdjęcie.

  • Guest

    tyle ludzi mieszka po za miejscem zameldowania czasowego i nikt ich nie ściga więc o co cała afera?
    To że dowód się wyrabia dłużej niż 5 minut powszechnie wiadomo(nawet w warszawie) i wystarczyło skorzystać z innego doskonałego wynalazku- telefonu i nie trzeba być ponad przeciętnie inteligentnym Polakiem żeby wiedzieć że łatwiej zadzwonić nić telepać się z Gdańska do Zakopanego.
    Co do kwestii wyrabiania dowodu(pierwsza karta googla)

    „Pośrednictwo w przyjęciu wniosku przez inny organ gminy niż w/w dopuszczalne jest tylko w przypadku złożenia wniosku w organie gminy ze względu na miejsce zameldowania na pobyt czasowy wnioskodawcy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli jego złożenie we właściwym organie gminy stanowi znaczną uciążliwość dla wnioskodawcy.”

  • jakubhajost

    Dobra, przeczytałem do końca. I zmarnowałem czas. Facepalm Autorowi i z Bogiem.
    A poniżej jeszcze raczy słusznie komentujących obrażać, rzucać się, że ludzie czytać ze zrozumieniem nie potrafią, gdy sam najwyraźniej nie ma pojęcia, o czym pisze.
    Trzeba było tu nie włazić :/

    • Marcin M. Drews

      Napisał troll, ale nie podał żadnych konkretów. Wskaż, gdzie są błędy w omawianej historii.

    • jarekt

      Marcinie marnujesz ileś tam zdań na temat głupoty ustawodawcy, parlamentu itp. a na potwierdzenie cytujesz komunistyczną ustawę z 74 roku. Dla przypomnienia – okrągły stół i początek demokracji w Polsce to 89 rok. Piszesz o stałym meldunku i robisz problem podczas gdy do dowodu można wpisać adres meldunku tymczasowego (sam mam adres na który meldowałem się 6 lat temu na podstawie spisanej na kolanie umowy użyczenia). Chyba emocje Cię trochę poniosły…

    • Aha, czyli wcześniej komentowałeś nie doczytawszy do końca? To wiele tłumaczy. :)

  • Tomasz

    Polecam też poczytać o rejestracji bezrobotnych, możesz tylko tam gdzie jesteś zameldowany i stamtąd dostaniesz oferty pracy. Jak raz się wyjechało za pracą to można też wrócić :)

    • Marcin M. Drews

      Tak, to jest problem. Masa tzw. słoików zameldowanych jest daleko, w związku z czym, gdy stracą pracę, nie mają szans w obecnym miejscu zamieszkania ani na status bezrobotnego, ani na zasiłek.

  • iii

    „wsiąść” ??

    Naprawde?

    • lolo

      Naprawde :D

  • jakubhajost

    Ktoś z szefostwa AntyWeb ma świadomość, że jeden z autorów to czystej krwi cham?
    Oto jak się zwraca do czytelników:
    „Mega troll. :) Przeczytaj jeszcze raz, ale ze zrozumieniem. OK? Czyt za trudne zadanie? ;)”
    „Tak, Einsteinie. A teraz przeczytaj artykuł i zrozum, że”
    „A jakie, Geniuszu?”
    „Artykuł jest o czym innym, ale księciunio nie zrozumiał…”
    To są argumenty tego człowieka… na argumenty takie, jak:
    „Ale rozróżniacie meldunek stały od czasowego?
    Albo to, że meldunek jest obowiązkowy i właściciel nie może wam zabronić się zameldować, bo skoro podpisał umowę najmu to wyraził zgodę na mieszkanie w jego mieszkaniu i tym samym spowodował powstanie obowiązku zameldowania się na pobyt czasowy?”
    Lub
    „Trochę masz problem z rozumieniem tekstu prawnego…
    „Przy zameldowaniu na pobyt stały osoba zgłaszająca przedstawia potwierdzenie pobytu w lokalu, dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu…” umowa najmu jest jak najbardziej potwierdzeniem przez właściciela, że mieszkasz w jego mieszkaniu.
    „, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu.” – chyba, że urząd doskonale wie czyja jest nieruchomość, wtedy to się olewa.
    Tak właśnie wysnuwasz wnioski odwrotne do logicznych…”

    Jak rozmawiać z bezczelnym chamem? Nie rozmawiać. I nie czytać.

  • Marcin M. Drews

    Słuchajcie, słowo wyjaśnienia, bo nie chce mi się odpisywać na każdy możliwy trolling. Historia jest prawdziwa. Czy Kowalski mógł zrobić inaczej? Mógł. Ale ilu Kowalskich w Polsce jest świadomych swych praw i wie, jak kombinować, by wyjść na swoje?

    Prawda jest taka, że nikt z Was nie wiedział przed lekturą tego artykułu, że jeśli zameldowani jesteście w X, a od lat mieszkacie i pracujecie w Y., to jeśli zrezygnujecie z meldunku w X. i zechcecie nowego dowodu bez meldunku, to mimo życia i pracy w Y., musicie po dowód pojechać do X. Takie jest prawo i nie zmieni tego nawet troll Jakub, który torpeduje całą dyskusję, a na facebooku zdążył już zwyzywać mnie od buców etc. Ponieważ nie chce mi się każdemu z osobna odpowiadać, oto cytat z oficjalnych źródeł:

    „Wnioskodawca składa wniosek w urzędzie gminy swojego miejsca zamieszkania na pobyt stały, a jeżeli nie posiada miejsca stałego zameldowania – w miejscu ostatniego zameldowania na pobyt stały”.

    Powtórzę, bo do Jakuba zapewne nie dotarło:

    „Wnioskodawca składa wniosek w urzędzie gminy swojego miejsca zamieszkania na pobyt stały, a jeżeli nie posiada miejsca stałego zameldowania – w miejscu ostatniego zameldowania na pobyt stały”.

    I jeszcze sama USTAWA:

    „Art. 45.
    1. Dowód osobisty wydaje właściwy organ gminy. W rozumieniu niniejszej ustawy organem gminy jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta.
    2. Właściwość miejscową organu, o którym mowa w ust. 1, ustala się według miejsca pobytu stałego osoby ubiegającej się o wydanie dowodu osobistego, a w razie braku takiego miejsca – według ostatniego miejsca pobytu stałego tej osoby.”

    Słowem, wszystkie tzw. słoiki nie mogą wyrobić dowodu tam, gdzie mieszkają i pracują, bo nie mają tam meldunku stałego. W tym przypadku muszą wrócić tam, gdzie był ostatni meldunek. Dlatego Kowalski MUSIAŁ wrócić z Gdańska do Zakopanego. I nie ma zmiłuj się, niezależnie od tego, jak bardzo Kolega Jakub będzie tu trollował.

    A czy przypadek Kowalskiego to jakiś wyjątek? Nie, sieć aż pęka od podobnych. Oto pierwszy z brzegu – przypadek niejakiej Sylwii:

    „Sylwia 2014-03-02 20:44

    Dzień dobry,chciałam zapytać czy możliwa jest pomoc (POŚREDNICTWO W WYROBIENIU DOWODU OSOBISTEGO) osobie mieszkającej od paru lat w Krakowie (ale bez meldunku stałego i czasowego), gdzie jej ostatnim miejscem zamieszkania był Gdańsk? Osoba ta nie ma możliwości pojechania do Gdańska w celu wyrobienia dowodu, a potrzebuje go bardzo. Niestety ma w Krakowie problem proceduralny z jego wyrobieniem, w dowodzie będzie miała wpisane słowo BRAK w miejscu zamieszkania i dlatego odsyłają ją do Gdańska „bo w takiej sytuacji wniosek o dowód składa się wówczas w urzędzie gminy w miejscu ostatniego zameldowania”. Czy nie można przesłać dokumentów między urzędami? Proszę o informację, co zrobić w tak beznadziejnej sytuacji. Pozdrawiam”

    I po to powstał ten artykuł – by uświadomić skalę problemu.

    • jakubhajost

      Tyle wiemy, informowałem Cię o Twojej niewiedzy w innych kwestiach związanych z Twoim emocjonalnym wpisem. I zostałem po chamsku obrażony tu i na Facebooku.
      Dwa lata dla BBNews pisałem, ale nigdy nie obrażałem tak Czytelników, jak Ty. I za to należy Ci się nie tylko buc, ale i cham. Przynajmniej z mojej strony użyte sprawiedliwie i zgodnie z prawdą, jeśli o Twoje zachowanie chodzi. Poniał?

    • Niewazne

      >Słowem, wszystkie tzw. słoiki nie mogą wyrobić dowodu tam, gdzie mieszkają

      > i pracują, bo nie mają tam meldunku stałego.

      Mogą. W ustawie użyto: w miejscu zamieszkania na pobyt stały.
      Nie ma w tym miejscu ani słowa o zameldowaniu, tylko mieszkaniu w jakimś miejscu na stałe.

    • Wytłumacz to urzędom…

    • Wojciech Małota

      Tak kolego, masz rację. Jeżeli ktoś zostaje bezdomnym (czyt. nie ma gdzie się zameldować). To faktycznie status bezdomnego (dowód bez adresu) może uzyskać w gminie gdzie był ostatni raz zameldowany. Tylko dlaczego Twoi znajomi za wszelką cenę postanowili zostać bezdomnymi skoro mają mieszkanie? Inne kwestie wyjaśnili ci już inni. Ale rozumiem, że lepiej wszystkich zwyzywać niż przyznać się, że dało się dupy przy researchu.

    • Blacksad

      Dla Jakuba proponuję jeszcze raz kopiuj wklej bo on raczej nie chce zrozumieć w czym tkwi problem.
      A swoją drogą to niestety takie potworki ustawowe z lat PRL, które zupełnie nie przystają do dzisiejszych czasów jeszcze bardziej odrzucają Polaków do wszelkiej maści urzędów. Ale przecież ustawodawca ma ważniejsze problemy – która restauracja podaje lepszą kuchnię: Sowa&Co czy Pędzący Królik?

  • Dawid Wygoda

    Informacyjnie:

    „W dniu 24 września 2010 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił nową
    ustawę o ewidencji ludności, opublikowaną w Dz.U. Nr 217, poz. 1427 z 
    późn. zm., która wejdzie w życie zgodnie z ustawą o zmianie ustawy o 
    ewidencji ludności i dowodach osobistych oraz niektórych innych ustaw
    (Dz.U z 2012 poz. 1407) – 1 stycznia 2015r.

    Ustawa przewiduje zniesienie obowiązku meldunkowego z dniem 1 stycznia 2016 r.”

    • Co było już raz przekładane (z 2008 na 2010) i zostanie przeniesione jeszcze raz.

  • Wszak kiedy wyrabiał sobie kartę miejską na środki komunikacji, fotkę przesłał mailem i po paru dniach odebrał dokument…

    Kiedy wyrabiałem sobie kartę miejską złożyłem wniosek przez Internet i kartę odebrałem nie po kilku dniach, a po 20 minutach, a to też tylko dlatego, że Pani Grażynka w Urzędzie musiała zweryfikować mój wniosek, bo zachciało mi się mieć kartę miejską z własnym nadrukiem w tle – gdybym wybrał któryś ze standardowych wzorów, to od razu po złożeniu wniosku mógłbym jechać po odbiór, albo w ogóle pojechać ze zdjęciem, które by na miejscu zeskanowali i zadrkukowaliby nim tę mifarkę… :D

  • Przemysław Ł. Gluz

    Przesadzasz, wszystko zależy od podejścia urzędnika.
    Idąc do lokalnego oddziału NFZ czuję się jak więzień polityczny sprzed pół wieku, zakwalifikowany do natychmiastowej, bolesnej egzekucji. Z kolei US i ZUS mógłbym odwiedzać codziennie. Panie są przemiłe i zawsze doradzą tak, jak dla Ciebie będzie najlepiej.
    Swego czasu wybrałem się do ZUS-u celem złożenia jakiegoś oświadczenia, ale zapomniałem o części wymaganych dokumentów. Dla urzędnika nie był to problem, nie kazał mi wracać do domu, pomimo że był to ostatni termin oddania tych papierów – zostałem poinstruowany jak wgrać kopie zdalnie, przy użyciu platformy PUE.
    O US również mogę powiedzieć wiele miłych słów – gdy rozpocząłem pierwszą działalność, przez telefon wspomagali mnie w prowadzeniu samodzielnej księgowości. Pomogli odkręcić błędy w tejże tak, abym ucierpiał w jak najmniejszym stopniu. I-sze miejsce w rankingu małych skarbówek Gazety Prawnej jest więc jak najbardziej uzasadnione.

  • Rafał Małek

    Oj, nie wiem jak to jest z podatkami. Bo jak nie ma meldunku, to znaczy że bezdomny, więc nie jest przyporządkowany do żadnego z urzędów skarbowych. W zasadzie to chyba nawet pracować nie wolno przy braku adresu zamieszkania.

    Ja miałem inny numer. Wyjeżdżałem za granicę, więc chciałem wyrobić sobie kartę europejskiego ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ), tak na wszelki wypadek. Podjechałem pod lokalny oddział NFZ, postałem w kolejce i dowiedziałem się, że nie dostanę. Muszę przywieźć papier potwierdzający zgłoszenie mnie do ubezpieczenia.
    Oczywiście pan w okienku miał komputer, a że pracował w NFZ to na tym komputerze sprawdził iż faktycznie jestem ubezpieczony w tym NFZ-cie w którym on pracował, ale karty wydać nie mógł bez papierka potwierdzającego zgłoszenie do ubezpieczenia.

  • Pingback: Must read: Powrót do przeszłości, czyli o debilizmie ustawodawcy (antyweb.pl) | ANTISTATE()

  • urzędas

    Skaner jest w każdym urzędzie a wnioski idą przez internet wiec nie pisz głupot. Jest jedna drukarnia DO i zawsze się czeka miesiąc niezależnie od miesiąca wiec to chyba nieformalne przeciąganie sprawy przez drukarnię lub warszawę. Można się zameldować na działce, namiocie byle tylko mieć jakiś papier właściciela księgi wieczystej a wtedy nie trzeba jechać nigdzie by się wymeldowywać i da się to załatwić od reki.

  • Peter

    Co za gorzkie żale. O ‚skanerze’ napisali już inni, a ja radzę autorowi zapoznać się z terminem ‚desuetudo’ (to tak odnośnie obowiązku meldunkowego…

  • Waldemar Bulkowski

    Owszem, w artykule trochę nieadekwatnych do dzisiejszych czasów przepisów zostało opisanych, ale wydźwięk tekstu jest całkowicie nieodpowiedni do rzeczywistości… Coraz więcej spraw można załatwić szybko i wygodnie, coraz częściej spotyka się uprzejmych i pomocnych pracowników urzędów. A z tekstu wynika jakoby wszystko było na poziomie XIX wieku… Tylko, że mam wrażenie, że na poziomie XIX wieku jest bohater artykułu – nie zna swoich obowiązków i praw. O telefonie nie słyszał? Nie mógł się dowiedzieć w ten sposób jakie są procedury (idiotyczne, to fakt) i jak najwygodniej to załatwić?

  • apinski

    Autor nie zna przepisów prawa, choć lubi je cytować.
    Mając umowę najmu idziesz do urzędu i się czasowo meldujesz – właściciel nie ma to nic do gadania.

  • xiao

    Kolejny idiotyczny „artykuł” w stylu onetowego komentarza i kolejny mądry inaczej tzw. autor. Szkoda życia na śledzenie Antyweb.

  • Magda

    to ja może poinformuję autora (bo ewidentnie nie wie), że teraz, aby się zameldować tymczasowo nie trzeba mieć zgody właściciela. idzie się z umową najmu do urzędu, wypełnia formularz i jest.

    • Czy umiesz czytać ze zrozumieniem oraz odróżniasz meldunek tymczasowy od stałego?

  • marcin

    Ja tam nie wiem, ale gdy dawałem formularz, pani przylepiła zdjęcie i zeskanowała na miejscu.
    Kwit poszedł osobno a skan osobno. Na dowód czekałem 14 dni.

  • ble ble ble

    ok, dowód wyrabiany w mennicy itd. ale chociaż żeby można było go odebrać w innym mieście, w przypadku Kowalskiego w Gdańsku.

  • Aros

    „Mamy tu do czynienia z przepisem, który umarł, gnije i przy tym śmierdzi.
    Jak za starej dobrej komuny parlament każe się nam zameldować. Tysiące
    ludzi, ba, tysiące rodzin żyjących na dorobku i wynajmujących od kogoś
    mieszkanie, może się teraz uśmiać setnie. Nie ma w Polsce właściciela
    mieszkania, który byłby na tyle naiwny, by zameldować w nim obce osoby,
    bo to ryzyko wystąpienia sytuacji rodem z filmu „Nie ma róży bez ognia”
    (polecam!). O meldunku po trzech miesiącach należy więc zapomnieć,
    a dalsze istnienie tego przepisu jest dowodem tego, że parlament jako ustawodawca powinien poddać się drobiazgowej ewaluacji psychiatrycznej.”

    Autor napisał artykuł kompletnie mijający się z prawdą. Jeśli najemca wynajmuje mieszkanie na podstawie umowy, to żadna zgoda na meldunek od wynajmującego nie jest potrzebna. Wystarczy pójść do urzędu z umową i samodzielnie zameldować się na okres nie dłuższy niż okres najmu z umowy. Od kilku lat obowiązują nowe przepisy, wobec których meldunek nie daje prawa do zamieszkiwania w danym miejscu, a jedynie te zamieszkiwanie potwierdza.

    Idąc dalej, wynajmujący ma prawo bez zgody i wiedzy najemcy wymeldować tego najemcę, jeśli najemca w lokalu już nie zamieszkuje.

    • Art. 28, pkt 2 ustawy o ewidencji nie potwierdza twojej wersji.

  • Mimi

    Wystarczy się zameldować w nowym miejscu zamieszkania i automatycznie cię wymeldowują ze starego.
    Fakt, jak nie masz meldunku, to trzeba się przejechać do miasta, gdzie był ostatni ten meldunek, ale wystarczy sama umowa najmu i cię spokojnie meldują bez wiedzy właściciela mieszkania i na to miejsce zamieszkania sobie nowy dowód wyrabiasz, a co najważniejsze – jest to darmowe. Więc możesz se ten dowód wymieniać 100x w roku. Przesada z tym artykułem.

  • Ja

    Nie trzeba się nigdzie wymeldowywać. Przy meldowaniu w nowym miejscu urzędnik może od razu wymeldować ze starego (wiem bo tak robiłem)

  • Maciek

    Nie wiem czy ktoś o tym wspomniał ale nie mam czasu czytać wszystkich komentarzy. Wcale nie potrzeba tyle jeździć. Można załatwiać dowód w dowolnym urzędzie wypełniając tylko odpowiedni glejt z prośbą o przesłanie wniosku do urzędu macierzystego. Potrwa cała zabawa dłużej ale oszczędza się na wycieczkach a papier poświadczający jest w kieszeni.

  • k

    Pseudoproblemy. W dodatku opisane z przesadną emfazą. Nie warto czytać.

  • Joanna

    Oj, długa była moja „przygoda”- dziecko musi być zameldowane tam, gdzie matka, w dowodach wpisu o posiadaniu dziecka nie ma, potrzebny odpis zupełny aktu urodzenia z USC w miejscu gdzie się urodziło, co na szczęście można pocztą załatwić, ale trwa na tyle długo, że zaświadczenie o wymeldowaniu zdąży się „przeterminować” bo ma 30 dni przydatności do użycia.

    Znów pojechałam te 420 km po nowe zaświadczenie o wymeldowaniu, a tam urzędniczka mnie pyta dlaczego jechałam, przecież pani w urzędzie meldunkowym w nowym miejscu zamieszkania mogła zadzwonić do nas, wysłalibyśmy mailem potwierdzenie wymeldowania, a nawet to nie jest konieczne, telefonicznie możemy potwierdzać. Acha! Czyli to jest głównie nieświadomość w samych urzędach, a ja mam znać każdy przepis i mówić pani co ona może?

    Nie koniec- chcę się zameldować już na stałe w mieszkaniu, które spłacam kupę lat, a pani mi mówi, że nie może mnie w nim zameldować pomimo umowy kupna i zaświadczenia z banku o kredytowaniu nieruchomości pod tym właśnie adresem i na moje nazwisko, ponieważ potrzebuję zaświadczenie ze spółdzielni mieszkaniowej, że zostałam wpisana w poczet członków owej i użytkuję mieszkanie zgodnie z przepisami!!!! Czyli, że spółdzielnia sprzedała, ale musi wyrazić zgodę na zameldowanie, bo gdybym mieszkanie zamiarowała zdewastować, spalić, zniszczyć- spłacać owszem, ale jako bezdomna.

    Boję się złożyć wniosek o zmianę prawa jazdy…

  • rski

    Mieszkam ee… zagranico, gdzie nie ma ani obowiązku meldunkowego, ani obowiązku posiadania dowodu. Ba, nawet dowodów nie ma. Paszport odnawia się wysyłając wniosek pocztą, przynosi go do domu pan listonosz. Można? Oczywiście, że można.
    Gdy mówię o tym ludziom w Polsce, mają problem ze zrozumieniem, jak ten kraj w ogóle działa. „Jak to bez dowodu i meldunku? Skąd urząd, choćby skarbowy wie gdzie mieszkasz?” Otóż urząd wie stąd, że dzwonię do nich i mówię, „dzień dobry, zmieniłem adres”. Oni sobie go notują i… mają.
    Nie chciałbym żeby zabrzmiało to protekcjonalnie, ale to pokazuje, jak ludziom wychowanym w niewoli trudno sobie wyobrazić wolny świat.

    • Joanna

      Ludziom łatwiej niż urzędnikom.

    • To fajny kraj. Rejestrowalem w nim auta I tez nie musialem z tego powodu jak u nas dwa razy urlopu brac ;-)

    • Niech zgadnę, UK? :)

  • maciasek

    paszport było wyrobić

  • aaaaaaaaaaaa
  • „Polska jako nowoczesne prawo ładu” – prawo czy panstwo? Chyba to drugie mialo byc. A tak przy okazji, moja Ż. ma dowód bez wpisanego adresu I ten dowod to jest niby wazny ale do polowy. Szczegolnie w urzedach sie na nia krzywo patrza :-)

  • Kamil

    Głupota Panie autorze. Ostatnio miałem dość szczegółowe kolokwium akurat z ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Zacznijmy od tego, że jeśli Kowalski podpisał umowę najmu w Gdańsku to nic nie stoi na przeszkodzie żeby się zameldował na pobyt stały w określonym miejscu. Mówi o tym definicja pobytu stałego. Co do samego faktu istnienia obowiązku meldunkowego – cóż. Od kiedy zniesiono sankcję związaną z owym obowiązkiem (nie wiem czy ciągle można go tak nazwać) nikt cię nie może zmusić do meldunku bo nie ma ku temu narzędzi. Co do wymeldowania – wraz z zameldowaniem w nowym miejscu automatycznie zostajesz wymeldowany z miejsca starego więc znów – gdyby Kowalski pomyslał lub sprawdził to nie miałby żadnego problemu. Oczywiście – ustawa jest durna a to dlatego że były z nią poważne problemy związane z wdrażaniem systemu PESEL2 i obecnie stoi w rozkroku między nową ustawą a starym post-PRLowskim gniotem.

    Aaa… dodam jeszcze tylko, że nie ma obowiązku posiadania dowodu osobistego więc robienie z przedstawionej hipotetycznej sytuacji problemu jest naginaniem rzeczywistości i zmuszaniem ustawodawcy do regulacji w każdym aspekcie życia.

    • Anna

      Odzyskuję nadzieję w ludziach po takim komentarzu. Przytłaczająca jest taka głupota jaka płynie z tego artykułu i może docierać do innych i szerzyć się dalej.

    • A zdałeś to kolokwium? Bo co do obowiązku posiadania dowodu osobistego odsyłam do art. 5 pkt ustawy o dowodach osobistych, zgodnie z którym obowiązek posiadania dowodu ma każdy pełnoletni obywatel RP zamieszkujący na jej terytorium oraz art. 24 pkt 1 ustawy o ewidencji ludności zgodnie z którym obowiązek meldunkowy musi spełnić każdy obywatel RP.

    • Jest obowiązek, a nieposiadanie jest wykroczeniem.

  • Anna

    To co zostało opisane w artykule to przeszłość. Obecnie można zameldować się z jednoczesnym wymeldowaniem i wszystko załatwić w urzędzie właściwym dla miejsca pobytu stałego. A meldunek to tylko potwierdzenie przebywania w danym miejscu. Można zameldować się na podstawie umowy najmu, nawet na pobyt stały. Ostatnio sama meldowałam się i wszystko jest bardzo łatwe. Do cytowanej ustawy o ewidencji jest jeszcze coś takiego jak rozporządzenia. Radzę zapoznać się lub spytać w pierwszym lepszym urzędzie. Po co szerzyć takie głupoty i nakręcać się???

    • Wcale nie jest tak różowo, bo procedura jest pełna mniejszych lub większych głupotek. Ot na przykład wtedy, gdy ślub braliśmy w innym mieście – wnioskujący ma wtedy psi obowiązek dowieźć odpis aktu małżeństwa, żeby urząd wyrabiający dowód mógł go sobie wpiąć do teczki. Patrz http://echelon.pl/content/potwierdzenie-%C5%BCe-osoba-wnioskowa%C5%82-o-dow%C3%B3d-osobisty

    • Nie możesz się zameldować na podstawie samej umowy najmu – art. 28, który mówi wprost o „dokumencie potwierdzającym tytuł prawny do lokalu”, czyli albo akt notarialny albo wypis z KW.

  • Anna

    Ach i jeszcze dowód osobisty. Zgubiłam go kilka miesięcy przed zameldowaniem się. Ze względu na pracę nie mogłam jechać do swojego miasta. Poszłam do najbliższego urzędu dzielnicy w Warszawie, wypełniłam wniosek, dwa zdjęcia i dowód został przesłany przez mój urząd w niecały miesiąc, byłam w szoku. Po za tym meldunek, potwierdzenie pobytu czy rejestracja pobytu obowiązuje we wszystkich państwach UE, choć oczywiście można tego dokonać na różne sposoby. Dlatego ustawodawca wprowadza nową ustawę w 2016 dostosowującą nasze przepisy do UE. Będzie inaczej się nazywać, inne będą procedury, ale ewidencja ludności jest wszędzie… .

  • Kasia

    Dobre podsumowanie działania „skomputeryzowanego” państwa. Mojej babci dowód stracił ważność, ale wiadomo – nie zauważyła. Żeby wyrobić dowód musiała dostarczyć akt zgonu dziadka sprzed x lat, do tego jeszcze AKT ZAWARCIA MAŁŻEŃSTWA sprzed xx lat w miejscu xy. Wszystko nam opadło, naprawdę.

  • Krzysztof

    Skąd pomysł, że „nie ma w Polsce właściciela mieszkania, który byłby na tyle naiwny,
    by zameldować w nim obce osoby, bo to ryzyko wystąpienia sytuacji rodem
    z filmu „Nie ma róży bez ognia” ” ???
    Oczywiście, że właściciele mieszkań nie stawiają przeszkód z medlowaniem najemców (nawet za bardzo nie mogą, bo umowa najmu jest wystarczającym tytułem prawnym), poza tym fakt zameldowania nie daje zameldowanemu żadnych innych praw do lokalu niż daje mu sama umowa najmu. Dodajmy, że właściciel lokalu bez problemu może byłego najemcę wymeldować.
    Autor tekstu chyba faktycznie cofnął się w czasie do lat 70-tych XX wieku.

  • piotr

    Złóż w urzędzie miasta wniosek o meldunek w trybie administracyjnym. Zamelduja cie.

  • dink74

    tl;dr
    gościu – streszczaj się, ogranicz epitety i napisz konkretnie o co chodzi. W końcu mamy XXI w. i nie ma czasu na zagłębianie się w twój „ozdobny” styl, o ile nie piszesz sequelu „Nad Niemnem”

    PS. Nie kliknąłem w żadną reklamę na tej stronie – za karę :-)

  • wziąść

    wziąść?

  • Rafał Kaliński

    Najsmutniejsze jest to, że ten tekst w ogóle nie jest przekoloryzowany…
    Do tego można by dodać opowieść jak taki Kowalski kupuje auto i próbuje je zarejestrować nie mając meldunku w swoim mieście…

  • dość analfabetyzmu

    Grzegorz, kurwa, weźcie na 1/4 etatu polonistkę bo się czytać nie da tych kalectw. Informatyzacja kosztowała nie miliony, a kurwa MILIARDY, a braść to se można, kurwa, analfabetyzm, no wstyd. Firmujesz to własnym nazwiskiem!

  • Przede wszystkim system należało by usprawnić i połączyć w jedną logiczną całość. Zamiana dowodu niesie za sobą zmianę jego serii, więc wszędzie trzeba złożyć „update” – Urząd skarbowy, ZUS, czy inne ustrojstwa. To powinno dziać się samo bez udziału obywatela. :)

    • Paweł

      mój dowód nie ma serii…

  • a swoją drogą posiadanie DO nie jest w Polsce obowiązkiem … mnie przez lata wystarczał paszport … do chwili gdy w UM Lublin pani urzędniczka powiedziała przy okazji przemeldowania, że PESEL w paszporcie nie jest wiarygodny (paszport był ważny) i ona nie wie czy ja to ja … po skardze do kierownika, przemeldowałem sie na podstawie paszportu – ale aby uniknąć równie durnych sytuacji wyrobiłem DO …

    • Nieprawda.

    • co jest w mym poście nieprawdą ????

    • Pierwsze zdanie, Twoich osobistych doświadczeń kwestionować nie będę.

    • ano faktycznie , ustawa z 1974 roku … i można mieć miesiąc w pierdlu – a myślałem, że ten obowiązek został zniesiony w 1992 roku …

  • a przy okazji – nie da się wymeldować donikąd ….

  • Pingback: Może to tylko ja – a nie, jednak nie | kierunek USA()

  • Konrad

    Kowalski jest debilem. Wniosek mógł złożyć w Gdańsku, za pośrednictwem ich urzędu, i tam też po złożeniu odpowiedniej dyspozycji dowód odebrać. Ok, Kowalski poczeka przy tym kilka dni dłużej, bo wszystko z gdanska pojdzie do zakopanego, a z Zakopca do Warszawa, a nastepnie powrót ta samą drogą. Ok, Kowalski zapłaci 8 zł za znaczki pocztowe. Ale kowalski załatwi to w pół godziny, bez urlopu. Gdyby tylko Kowalski nie był imbecylem i zechciał sprawdzić, jak problem rozwiązać.

    • neutrico

      Masz rację. Szkoda tylko, że w ogóle „problem” powstał.
      No ale taki mamy ustrój, w którym urzędnicy tworzą problemy nieznane innym nacjom.

  • Monika Petryna

    podobne kuriozum występuje gdy np. ktoś chce sobie wyrobić kartę EKUZ, czyli potwierdzenie że jest się ubezpieczonym w ramach NFZ. nie jest to żadna łaska, jedynie potwierdzenie, że jest się w bazie. i choć NFZ w swej nazwie na pierwszym miejscu ma nazwę „narodowy” to okazuje się, że wniosek można złożyć i kartę odebrać wyłącznie w województwie, w którym jest się zameldowanym/płaci się podatki (lub to drugie, jeśli zameldowanie jest w innym województwie).

  • Juras

    Komentarz mógłby być tylko jeden: „Do przodu Polsko” :). Komentarz drugi. Głosujcie dalej za tymi samymi świnkami przy korycie, powodzenia ;)

  • Kuba

    Mieszkamy z żoną w Warszawie, po paszport musiała jechać do Wałbrzycha a mieszka w Kłodzku. Bez samochodu z dwójką dzieci. Najpierw 12 godzin podróży PKP do kłodzka, i pks do wałbrzycha. Stanie w kolejce i podróż w drugą stroną. Nie polecam. Za to z dowodem było łatwiej. Złożyła dokumenty w Warszawie, wniosek wysłano do Kłodzka i odesłano dowód do Warszawie. Do tego sam dokument został dostarczony przez urzędnika DO DOMU ! Tak, da się, tylko trzeba chcieć. Żona była wtedy w ciąży, co otworzyło furtkę do takiego załatwienia sprawy, ale nie zmienia to faktu, że technicznie da się to zrobić i dziś. Tylko urzędnik musi chcieć.

  • H3Sh4d

    Drogi Antywebie niech mi ktoś wytłumaczy w jakim wy kierunku zmierzacie ? z serwisu IT robić serwis techniczno/polityczny przeciesz to jakaś pomyłka jest. Jak ktoś chce poczytać o polityce to ma od tego mnóstwo serwisów, weźcie załóżnie strone antypolitykaweb i tam produkujcie swoje marne wypociny antyweb był stroną gdzie można było poczytać ciekawe materiały z zakresu IT i nie tylko a teraz już polityka wchodzi i arty o ustawach i aferkach kompromitujecie sie panowie. Tyle z mojego jak tak dalej pójdzie to zaczniecie trafić fanów i dobrze o tym wiecie.

  • Anna

    Kowalskiemu udzielił się klimat z poprzedniej epoki i też zamiast załatwić sprawy listownie jeździł wte i wewte? Da się listownie, i to w Zakopanem. Wiem, załatwiałam. Chyba w urzędach nie mają faksów żeby to przyspieszyć, ale porozumienie z pocztą polską jest.

  • Marek

    Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy Pan Kowalski nie ma jeszcze dokumentu tożsamości w postaci Książeczki Wojskowej? Swego czasu była ona na równi z dowodem i paszportem, czy może coś się zmieniło w tej kwestii?

    • G.

      Oczywiście, że ma ale jest anarchistą i woli negować system zamiast myśleć

  • Grzegorz

    IMHO to totalna bzdura i szukanie problemów na siłę.
    1. Skoro wynajmuje mieszkanie zapewne ma na to właściwy dokument (umowe najmu) więc jeśli właściciel mieszkania odmawia mu meldunku to może powołując się na posiadaną umowę uzyskać zameldowanie.
    2. Jeśli nie ma umowy (co wydaje się już z góry podejrzane) może łatwo wymusić taką umowę (informując, że doniesie na wynajmującego iż ten przyjmuje pieniądze „pod stołem”)
    3. Nawet na logikę jednego kursu Gdańsk – Zakopane można było uniknąć gdyby Kowalski zapoznał się z procedurą i wiedział gdzie powinien załatwić tę sprawę.

    Osobiście nie jestem miłośnikiem meldunku, ale z drugiej strony autor tekstu strasznie nagina fakty i podchodzi zupełnie nieobiektywnie do sprawy.

    • Sławek Majcher

      Tia, znajdź kogoś w Krk kto wynajmie studentowi mieszkanie z umową najmu. Doniesiesz, to nie będzie ani umowy, wywalenie z mieszkania… Wynajem mieszkania z umową to rzadkość.

    • G.

      Oczywiście, że wynajmują z umową! może nie wszyscy, ale na pewno wielu. A argumentem doniesienia do skarbówki można załatwić i jedno i drugie. Ponadto trzeba być strasznie odważnym i mieć wiele zaufania do ludzi by dobytek swojego życia trzymać w mieszkaniu do którego nie ma się żadnych praw (nie ma umowy, nie ma meldunku to właściciel może w majestacie prawa wejść i wszystko z mieszkania wywalić – super opcja)

  • Jakub

    Dawno nie widziałem tak agresywnego artykułu, niczym wylewanie osobisty żali publicznie. Shame on you antyweb.

  • A mnie fajnie się to czytało. Jakbym Alternatywy 4 oglądał :)

  • „Kowalski nie może zameldować się nigdzie”
    A to nieprawda. Ja mam w dowodzie „Brak” w miejscu adresu.

    • Obywatel polski może nie mieć meldunku tylko jeśli nie mieszka na terenie Polski. Ja mieszkam w UK i też mam dowód bez adresu zameldowania. W Polsce też rzecz jasna można taki mieć, co jest naruszeniem prawa ale w gruncie rzeczy demonstruje tylko jego śmieszność.

    • Bez problemu taki dostalem mieszkajac jeszcze w Polsce.
      Teraz juz tez za granica jestem

  • Adam

    Halo, halo. Ale po odbiór nie musi jechać do Zakopanego ;) wystarczy złożyć prośbę (odręczną, pisałem w urzędzie) o przesłanie dowodu do konkretnego Urzędu Miasta w (tym wypadku) Gdańsku. Adres, kod pocztowy. To nie jest tak dużo a 700km do przodu.

  • Sprawa z wysyłaniem dowodu delikatnie się komplikuje, ponieważ pani/pan w okienku sprawdza czy nasza buźka zgadza się ze zdjęciem. Jak to potwierdzić przez Internet? Przez Skype’a?

    Co prawda sprawę można rozwiązać poprzez przyjrzenie się nam przy odbiorze dowodu. Warto mieć na uwadze że to nie jest takie hop-siup, ale zdecydowanie jest wykonalne ułatwienie nam życia przez Internet.

    Swoją drogą obecnie to chyba wolałbym dostać od państwa podpis elektroniczny. Z dowodu praktycznie nie korzystam na co dzień w ogóle.

  • Marek

    Tak, zdecydowanie tak! Ponadto są jeszcze banki, które nie założą rachunku bankowego na dowód bez adresu, a do wyrobienia paszportu potrzebny jest dowód osobisty.
    Chociaż, co jak co, ale z tym skanerem – niech on będzie i jeden, co nawet jest pewnie korzystne. Niechaj tylko urzędy wysyłają papiery do PWPW w Warszawie od razu a nie po 3 tygodniach (co jest główną przyczyną długiego okresu oczekiwania na dowód).

  • Blady_12

    podsumuję to jednym słowem – Polska

  • natankraps

    Nie chcę być niegrzeczny, ale jeżeli ktoś myśli, że Polska to kraj obywatelski, to ma nieźle naj..ane w głowie. Przez ostanie 25 lat każdy kolejny rząd robił wszystko, aby nie powstało społeczeństwo obywatelskie. Nasz obecny premier jest w tym mistrzem. Poziom opresji państwa w stosunku do obywatela jest jednym z najwyższych w państwach cywilizowanych (jeżeli o Polsce w ogóle w ten sposób można mówić). Każdy kto spędził trochę czasu za naszą zachodnią granicą dostrzeże jak bardzo rząd polski promuje sowiecki model państwa. A najśmieszniejsze jest to, że niektórzy to popierają i się z tego cieszą.

  • jejejje

    Podstawowa zasada – nie informować urzędników o niczym co nie jest absolutnie niezbędne.
    Tego nauczyło mnie życie i to ciągle powtarza mój księgowy.

    Jeśli nie masz potrzeby zmieniania meldunku to nie zmieniaj go, jeśli nie masz potrzeby wymiany dowodu osobistego to nie zmieniaj go, nie rób sobie problemów i unikaj kontaktu z urzędnikami.

  • HugonOkrutnik

    Miałem podobną historię. Przeprowadziłem się z możliwości stałego zameldowania na tymczasowe (okres kilku lat na czas trwania umowy najmu) i też się nachodziłem między urzędami. Za każdym razem musiałem po trzykroć urzędnikom tłumaczyć, że nie mam możliwości stałego meldunku i tak w kółko to samo przy zmianie każdego kolejnego dokumentu (dowód, prawo jazdy, dowód rejestracyjny itd). Ba, pisałem specjalne pisma do prezydenta miasta. Koniec końców po kilku miesiącach otrzymałem papiery. Dostałem swoje dokumenty na aktualny adres zamieszkania z dopiskiem „na czas określony”, po wygaśnięciu umowy stracą swoją ważność i znów będę skakał po urzędach, choć pewnie adresu nie zmienię. Najlepsze jest to, że w dzień wyborów do europarlamentu w moim komitecie wyborczym nie mogłem zagłosować! Nie było mnie na liście (i całej mej rodziny)! Okazało się, że uprzednio musiałem poprosić PM o prawo głosu. Dlaczego nie można było tego załatwić na miejscu? Dlaczego nie znalazłem się na liście, skoro deklarowałem, że jest to mój jedyny adres przez najbliższe kilka lat i nie jestem nigdzie indziej zameldowany? Dlaczego odbiera mi się prawo głosu z powodu braku stałego zameldowania?

  • Jun

    Artykuł jest całkowicie nieaktualny. Obecnie przemeldowania z jednoczesnym wymeldowaniem z poprzedniego miejsca zamieszkania dokonuje się na jednym druku w obecnym miejscu zamieszkania. Wszystkie dane są od razu aktualizowane w bazie PESEL i tyle. W tym roku przemeldowywałam się 2 krotnie i oprócz miesięcznego oczekiwania na nowy dowód (za darmo) sprawa zajęła mi jakieś 15 minut.

  • lklimek

    Obywatel ma prawo oczekiwać, że jego wniosek zostanie przyjęty w każdym miejscu. Prawo to wynika z kilku artykułów Kodeksu Postępowania Administracyjnego, choćby art. 65. Szczególnie, że Urząd w Gdańsku posiada odpowiednie możliwości techniczne (bo sam wydaje dowody osobiste).

    Podobnie, obywatel ma prawo oczekiwać, że Urząd nie będzie żądać od niego zaświadczeń w zakresie faktów, które są w systemach informatycznych. Wynika to z art. 220 Kodeksu Postępowania Administracynego.

    Jednym słowem – obywatel nie skorzystał z przysługujących mu praw, zamiast tego jeżdżąc na wycieczki po Polsce ;-).

  • dziwne

    Dowód osobisty można wyrobić w dowolnym urzędzie w kraju, wystarczy podać tylko adres zatrzymania. Zrobiłam tak dokładnie kilka miesięcy temu, dowód wyrobiłam w Krakowie, podałam adres kolegi. Mieszkam w Anglii. Nie było żadnego problemu. Oczywiście trzeba było odebrać osobiście przy okazji wakacji w PL, to fakt. Uznałam, że to duży postęp jak na polskie urzędy :) pozdrawiam

  • dirtydixie

    to moze byc tylko made by ciemnogrod, w takich chwilach ciesze sie ze z niego spier**lilem, choc problem i tak mnie dotyczy, ale z daleka jakby mniej boli. Na pocieche, cytujac klasyka, dodam pare slow otuchy „Czlowiek nie sznurek, wszystko wytrzyma”

  • psychu

    Da się bez problemu dostać meldunek w wynajmowanych mieszkaniach. Więc ten argument wyrzuciłbym. Reszta – dobry opis problemów.

    Z mojej strony dodałbym problemy przy zmianie imienia, czy nazwiska i pytanie o płeć.

  • tea who you tea

    Wszystko to prawda, ale mam jeszcze pytanie: dlaczego w XXI wieku na dowodach i paszportach robi się obywatelom czarno-białe zdjęcia, mimo iż złożyli kolorowe? Przecież to jakieś szyderstwo! A jeśli obywatelem Polski jest osoba o innym kolorze skóry lub innym odcieniu koloru czarnego, lub brązowego? To zdjęcie będzie całe czarne – po prostu czarna plama. Mamy najbrzydsze paszporty i najbrzydsze dowody osobiste w całej unii. I pomyśleć, że niedługo minie 1/4 XXI wieku!!!

    • RDF

      ja mam kolorowe. ;)

  • Przemek

    „Jak za wujaszka Stalina” jest chyba jednak niezbyt eleganckim orkreśleniem. Myślę że nikt by się nie posłużył zwrotem „ja za wujaszka Adolfa” bo zaraz tłumy z czerskiej by mu wyprostowały światopogląd piśmienniczy.

  • Jerry

    Sorry, głupoty piszesz, autorze. Wiele nieścisłości. Ot, choćby ta, że meldunek w nowym miejscu z automatu „wymeldowuje” nas z poprzedniego adresu. Ale po co sprawdzić, lepiej rżnąć głupa… ;-)

  • Grzesiek

    Od ładnych kilku lat mieszkam poza miejscem stałego zameldowania i nigdy nie miałem problemów z załatwianiem żadnych spraw urzędowych tam gdzie mieszkam włącznie z załatwianiem nowego dowodu. Wszystko zależy od tego na jakiego urzędnika się trafi. w moim przypadku mogłem złożyć dokumenty na nowy dowód które zostały przesłane do miejsca zameldowania. , nowy dowód także przyszedł do odbioru tam gdzie poprosiłem obeszło się bez jednego wyjazdu.

    W temacie meldunku autor dodatkowo wprowadza czytelników w błąd. Wynajmujący mieszkanie nie ma nic do gadania w temacie meldunku. jak wynajmujesz mieszkanie to wystarczy z taką umową najmu pójść do urzędu miasta i możesz się na jej podstawie zameldować tymczasowo na okres obowiązywania umowy bez żadnych komplikacji. taka umowa potwierdza że mieszkasz pod danym adresem i nikt Ci się zameldować nie zabroni. Przerabiałem to wielokrotnie a nawet z taką umową mogłem w wynajmowanym mieszkano zameldować narzeczoną i później żonę. pomimo że umowa najmu byłą tylko na mnie.

    Powyższe nie zienia faktu że obowiązek meldunku jest bezsensowny , autor artykułu jednak wyolbrzymił problem nie zapoznając się z rzeczywistością.

    • Czytaj ze zrozumieniem, problemu nie ma z meldunkiem tymczasowym, problem jest z meldunkiem stałym…

  • Michał

    Jeszcze jedno – gdyby autor najpierw popytał albo sprawdził temat, dowiedziałby się, że składając wniosek może wskazać dowolny Urząd Miejski i w nim odbebrać nowy dowód. Ale jak widać lepiej pić pianę i głupoty wygadywać.

  • RDF

    jasne, dowody wyrabiajmy mailem.
    już czekam, aż ktoś wyrobi sobie dowód z moimi danymi i weźmie kredyt.
    niech autor tych wypocin strzeli baranka o ścianę.

    • Ney

      Z kontami bankowymi nie ma takiego problemu przecież, a też da się założyć online i jest to w 100% bezpieczne. Można? Można!

    • RDF

      porównanie założenia konta z wyrobieniem dowodu – brawo. ;)

  • hihihi

    A jeszcze trzeba dostarczyć skrócony odpis aktu urodzenia, a taki można dostać w miejscu urodzenia, hehe

  • mmmmm

    wsiąść ? co za typ to pisał….

  • Mateusz B.

    2 dni temu składałem wniosek o nowy dowód i tak sie składa ze od 2013r przy zmianie zameldowania stałego można w nowym miejscu wymeldować sie ze starego i nie jechać 700 km.

  • j.

    Trochę mi to przypomina perypetie felietonistki Gazety Wyborczej opisane w felietonie „Gumka pękła, i co teraz, Panie Premierze?”
    Ot problemy pierwszego świata.