41

Monetto vs IIF

Monetto zostało skopane, zgniecione przez krytykę spowodowaną brakiem kompetencji u osób zarządzających a potem dobite przez media. Wprawdzie zarówno IIF jak i Łukasz Banach (szef firmy) przebąkiwali coś o sprzedaży firmy i prowadzonych rozmowach – ale było to kilka miesięcy tematy a tymczasem trup jak wisiał tak nadal dynda w internecie. Kosmiczną i wybuchową mieszanką dla Monetto była próba uciszenia słusznie niezadowolonych klientów poprzez ostrą […]

Monetto zostało skopane, zgniecione przez krytykę spowodowaną brakiem kompetencji u osób zarządzających a potem dobite przez media. Wprawdzie zarówno IIF jak i Łukasz Banach (szef firmy) przebąkiwali coś o sprzedaży firmy i prowadzonych rozmowach – ale było to kilka miesięcy tematy a tymczasem trup jak wisiał tak nadal dynda w internecie.

Kosmiczną i wybuchową mieszanką dla Monetto była próba uciszenia słusznie niezadowolonych klientów poprzez ostrą moderację na forum, dodając do tego spory wewnątrz firmy oraz słaby zarząd firmy – w końcu musiało wybuchnąć. Łukasz Banach jako szef firmy oberwał i obrywa nadal. Z tego co można przeczytać na forum Goldenline – Monetto jest teraz ręcznie zarządzane. Oznacza to ręczne księgowanie wpłat itp, zresztą polecam przeczytać ten wątek.

Koniec męki dla Monetto i IIF nastąpi w momencie kiedy znajdzie się kupiec na ten serwis lub w momencie kiedy wszystkie spłaty i długi zostaną uregulowane. Do tego momentu trzeba cały czas utrzymywać serwis. A początki były takie piękne – warto zwrócić na ten aspekt uwagę w kontekście współpracy inwestora z spółką, która od niego dostała pieniądze:

Projekt MONETTO jest doskonałym przykładem, jak cenne i nieodzowne dla przedsięwzięć typu startup jest wsparcie pozafinansowe, jakiego udziela najbardziej doświadczony na tym rynku fundusz wczesnego etapu. W zdecydowanej większości inwestycji portfelowych IIF Seed Fund wsparcie finansowe ma charakter drugorzędny, aczkolwiek konieczny. Kluczowym czynnikiem sukcesu okazuje się pomoc biznesowa.

Z czasem kiedy koło Monetto zaczynał się źle dziać nie było już tak miło i przyjemnie. Kiedy po pierwszych informacjach o problemach dzwoniłem z pytanie do IIF usłyszałem, że firma ma swój zarząd, który jest odpowiedzialny za spółkę. W kolejnych etapach dramatu Monetto mogliśmy przeczytać jednak coraz śmielsze wypowiedzi IIF (za wyborcza.pl) :

Słaby zespół zarządzający i za dużo podmiotów konkurujących o ten sam kawałek rynku – ocenia przyczyny porażki Styczeń z IIF, który w Monetto zainwestował kilkaset tysięcy złotych.

Każdemu zdarzają się złe inwestycje i porażki. Mam jednak nieodparte wrażenie, że IIF za klęskę jest w stanie obwinić wszystkich tylko nie siebie. Przecież podczas inwestycji ocenia się zdolność ludzi do zarządzania, analizuje się rynek, ocenia co będzie gdy pojawi się potencjalna konkurencja itp. Kompletnie nie kupuję też tłumaczenia o dużej liczbie konkurencyjnych podmiotów – Monetto startowało jako drugie (Kokos był pierwszy), więc miało bardzo dobrą pozycję startową.

Kiedy Monetto w końcu umrze (lub zostanie sprzedane) bardzo chętnie usłyszałbym wersję wydarzeń Łukasza Banach. Zarówno o tym od czego się zaczęło oraz jak wyglądało to wparcie poza finansowe ze strony inwestora. Nie wydaje mi się aby IIF był idealnym małżonkiem i w porę reagował na pojawiające się problemy.

  1. Marcin Osman napisał(a):

    Współpraca z funduszami VC zawsze wygląda inaczej z punktu widzenia Inwestora a zupełnie inaczej z punktu widzenia młodego Prezesa, który dźwiga ster start-up’owego okrętu :)

    Łukasz, z całą pewnością zdobył mega doświadczenie, które jest bezcenne a to sie liczy najbardziej. IIF stracił trochę kasy, ale też się nauczył nowych rzeczy (jak widać, nawet najbardziej doświadczenie muszą dostać swoją lekcję ;) ).

    3mam kciuk i za Łukasza i za fundusz. Cóż, uda się next time.

    Marcin Osman

  2. Tomek Komercyjny napisał(a):

    To, że Banach tego nie ogarnął może nie dziwić, wszak młody i niedoświadczony.
    Ale, że nie ogarnęło kryzysu IIF to już niezbyt dobrze świadczy o tym funduszu.

    Przypomina mi się podobna sytuacja sprzed roku, gdy Hoopla.pl padała i dziecinne tłumaczenia Prezesa MCI.

    Jest tak jak Marcin Osman wyżej napisał. Fundusze inwestycyjne jeszcze dużo się muszą nauczyć z e-biznesu.

  3. Michał Sadowski napisał(a):

    Zgadzam się, że to wina funduszu, który posadził na stołku osobę, która w jakimś sensie nie udźwignęła biznesu. Ale faktem jest, że po tym czarnym PR, który przeleciał przez branżę, byłemu szefowi Monetto może być ciężko znaleźć pracę :(

  4. Monika Siewert napisał(a):

    Oby kolejne fundusze uczyły się szybko i nie popełniały tych samych błędów.

  5. Marcin Osman napisał(a):

    @ Michał Sadowski:
    A czy myślisz że będzie szukał pracy? :) Na pewno ma nowe pomysły na własne biznesy. Jak raz zakosztujesz wolności, to już nigdy nie będzie Cię satysfakcjonować praca na etacie. Tak to działa, trust me pls :)

  6. Michał Sadowski napisał(a):

    @ Marcin Osman
    Nie ma co generalizować. Wolność wolnością, ale wszystko zależy od warunków, głównie finansowych. Jakby Ci ktoś dawał na etacie 5x tyle co trzepiesz będąc wolnym, to pewnie byś się skusił. Inna sprawa, to nowe pomysły potrzebują czasu zanim zaczną na siebie zarabiać, a kredyt hipoteczny spłacać trzeba…

  7. Krzysztof napisał(a):

    Wina funduszu???
    Chyba Was bóg opuścił!
    Spółka zdaje się zarządza zarząd, a nie fundusz.
    Zarządzanie było do niczego.
    600 tys poszło w powietrze.

  8. Krzysztof napisał(a):

    baj dy wej – w branży inwestycyjnej banach jest spalony

  9. konradk napisał(a):

    a czy nie przypadkiem pierwsze bylo Finansowo, a potem pojawily sie Kokosy i inne?

  10. tolep napisał(a):

    usłyszałbym wersję wydarzeń Łukasza Banach


    …napisane przez Grzegorza Marczak, który przejął najwyraźniej niesłychanie obrzydliwy zwyczaj nieodmienianie nazwisko.
    Przepraszam za czepialstwo, ale niewiele błąd językowy, zdenerwowanie ja tak bardzo.

  11. konradk napisał(a):

    @tolep: a to co napisałeś, to po jakiemu to?

  12. Robert Drózd napisał(a):

    A może warto zastanowić się, nie dlaczego monetto upadło i czego w tym projekcie zabrakło, ale: dlaczego Kokos radzi sobie znacznie lepiej i nie wybuchają afery takie jak z Monetto?

  13. Łukasz napisał(a):

    Jako użytkownik serwisu mogę powiedzieć że niestety ale to pan Banach jest winny że skończyło się tak jak widać, serwisem zombie.
    Drugiego tak zadufanego w sobie, mającego manie wielkości i ogromne ego człowieka nie spotkałem jeszcze.
    To on moderował forum u siebie i co ciekawe na goldenline (do tej pory nie wiem czemu goldenline uległo jego wpływowi). To on twierdził że nic się nie stało jak były ogromne problemy. To on kłamał przy każdej okazji, obiecywał wiele i nie dotrzymał słowa w niczym. Wymyślił zakup domeny od osoby prowadzącej neutralne forum na temat social lending aby nas uciszyć. I to on uważał się za największego eksperta w sprawach social lending a jak się okazało nie wie nic.

    Fundusz zareagował za późno to prawda, ale to nie mogło się udać od początku przy kimś takim zarządzającym, przykro mi.
    Ja straciłem tam z tysiąc złotych może tak hobbystycznie, ale osoby które zainwestowały kilkaset tysięcy złotych powinny pana Banacha do sądu chyba podać…

  14. Michał Sadowski napisał(a):

    Jak ktoś pożyczył kilkaset tysięcy za pośrednictwem social lending, to chyba przy zdrowych zmysłach nie jest.

  15. Łukasz napisał(a):

    i za dużo podmiotów konkurujących

    a to nowość, LOL

  16. polak maly napisał(a):

    TO ze sie tam zle dzialo to wynik kilku czynnikow, z ktorych Banach i IFF to 2 glowne. Jak wyglada polski rynek venturesow i aniolow biznesow widac tu jak na dloni. Niestety zarowno slabo z kasa na finansowanie projektow, jak i slabo ze wsparciem. MCI zaliczyl wpadke nie tylko z hoopla, ale takze np. z iplayem. Mysle, ze Grzesiek mogl pokusic sie o analize tego rynku. A najlepiej porownac go do zagranicy. W Niemczech poziom finansowania – pierwsza transza – to zwyczajowo od pol miliona EURO, w USA 2-3 mln $. A w Polsce start up moze liczyc na 100-300 tys. zł. Wiec o czym my tu mowimy.

  17. gdaq napisał(a):

    Ciekawe jest to, że jak na rynku było trzech graczy finansowo, kokos i monetto to moje odczucia były takie, że finansowo jest mało bezpieczne i ludzie na początku bardziej dla zabawy z niego krozystali, kokos jest ok, a monetto jest już dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Te weryfikacje, skany dowodu etc. zabezpieczone niesamowicie, ale błąd jednak pojawił się w innym miejscu.
    Zapowiadało się naprawdę porządnie.

  18. Marcin Osman napisał(a):

    Opinie na temat Monetto krążą różne. Od tych pochlebnych po te ubliżające.
    Nie mają one jednak najmniejszego znaczenia :)

    Pomysł upadł. IIF znajdzie sobie kolejny start-up a Łukasz zajmie się kolejnym pomysłem i tyle.

    Dlaczego kokos radzi sobie lepiej? Inni zarządzający, inny kapitał, biometr bardziej korzystny- powodów wymieniać można w nieskończoność :)

  19. Anonim napisał(a):

    @tolep


    Ja w zastępstwie: czep się swojego idola i jego kaprysu spolszczania obcojęzycznych imion.

  20. Artur Kurasinski napisał(a):

    @Marcin Osman – IIF sciagnelo przez projekt Monetto na swoja glowa zasluzone gromy. Zawsze i wszedzie powtarzane jest (w przypadku inwestycji VC), ze zespol i lider sa najwazniejsi. Rafal nie jest „zielony” w tej branzy i powinnien doskonale wiedziec co i jak moze pojsc zle. Rafal wiec albo dal sie oczarowac zbytnio Lukaszowi, albo stracil „pazur” i nie radzil sobie z „ogarnieciem” projektu z strony swojego funduszu. Obie rzeczy sa karygodne bo przeciez czesc kasy wpakowanej w Monetto pochodzi z PARPu czyli z naszych kieszeni. IMHO po wysprzedazy MCI’owych zapasow (np. Cant Stop Games i paru innych spolek gotowych do sprzedazy za grosze) case IIF pokazuje, ze to nasi rodzimi VC musza sie jeszcze wiele nauczyc o rynku i inwestowaniu w niego. Nie wystarczy odniesc raz sukces aby do konca zawodowego zycia byc nie omylnym. Czy Lukasz znajdzie prace? A nie zastanawiajace jest bardziej o ile Monetto nadszarpnelo wizerunek calego sektora social lending w Polsce?

  21. Michał Sadowski napisał(a):

    No monetto miało wszystko. I dobry PR (na początku) i miało się dealować z N-k, i na pierwszy rzut oka, było najbardziej profesjonalnie zrealizowane. Szkoda.

  22. Łukasz Banach napisał(a):

    Panowie – dziękuję zarówno za słowa uznania jak i nagany – każde z nich się przyda :)

    Jeśli chodzi o moje aktualne zajęcie to nie ma obawy abym pozostawał bezczynny.
    Mam co jeść, mam gdzie spać, kredytu hipotecznego nie spłacam :)

  23. Arnold Buzdygan napisał(a):

    Te wszystkie case, dealowanie, nieodmienianie imion i nazwisk – umiecie jeszcze wysławiać się ładną polszczyzną? Czy to jest już niemodne? ;)

  24. Mariusz napisał(a):

    @polak maly:

    W Niemczech poziom finansowania – pierwsza transza – to zwyczajowo od pol miliona EURO, w USA 2-3 mln $. A w Polsce start up moze liczyc na 100-300 tys. zł. Wiec o czym my tu mowimy


    Jak to o czym. O proporcjach w potencjalnych zyskach i rynku. gdyby iśc Twoim tokiem rozumowania To jakby gazeta regionalna za reklamę powinna dostawac tyle samo co ogólnopolska.

  25. Artur Kurasinski napisał(a):

    Buzdyganie – umiemy.

  26. Marcin Osman napisał(a):

    @ Artur Kurasiński
    Współpracowałem przez ponad półtora roku z funduszem VC DaVinciCapital (najpierw jak PM, później jako prezes zarządu sp zoo). Współpraca z funduszem szczególnie w początkowym etapie projektu, to ciągłe rozmowy, ustalenia, doprecyzowania koncepcji i to jest piękne.

    Jeśli nie ma współpracy z obu stron to lipa. Wg mnie w przypadku Monetto zabrakło zaangażowania IIFu. Wyłożone pieniądze to tylko część zaangażowania, ważniejsze jest know-how. Większość funduszy, podkreśla wartość wnoszonego doświadczenia. Praktyka pokazuje jednak że to zaangażowanie to czasami zwykłe slogany.

    Mój projekt też odniósł porażkę. Została włożona w niego kasa, ale przede wszystkim serce i zaangażowanie osób go tworzących.

    Przez półtorej roku, zdobyłem mega doświadczenie. Jest oczywiście przykro że nie zrobiliśmy statystyk YouTuba, ale cóż zrobić? Ano brać się za kolejny projekt :)

  27. Artur napisał(a):

    @Marcin Osman – miałem okazję spotykać się z prezesem Da Vinci Capital przy okazji „piczowania” swojego projektu, ktory w koncu zrealizowalem za wlasa kase.
    Mianem VC bym tego podmiotu nie nazwal ze wzgledu na koniecznosc ladowania rowniez kasy ze strony w projekt przez wnioskodawce. Bardzo dziwne podejscie jak na „VC”…

    …a moje 3 grosze w tej sprawie i w paru innych: http://blog.kurasinski.com/2009/09/04/zrob-se-biznes/

  28. Szymon napisał(a):

    @Marcin Osman:

    Pomysł upadł. IIF znajdzie sobie kolejny start-up a Łukasz zajmie się kolejnym pomysłem i tyle.


    Piszesz tak, jakby w ogóle straty nie miały znaczenia. I nie chodzi tu tylko o straty inwestora, ale też o straty pożyczkodawców na Monetto. Niektórzy stracili tam naprawdę spore oszczędności, i sądząc po komentarzach na zamkniętym przez Łukasza Banacha forum, ale też na innych, niezależnych forach związanych z soc-len, łatwo tego nie zapomną.
    Łukasz Banach, mimo że się starał, po prostu nie potrafił skutecznie zarządzać serwisem. Lista błędów została przedstawiona przez użytkowników jak na patelni, co z tego, skoro nic – mimo wyraźnych obietnic – w tej kwestii nie zostało uczynione?

  29. Łukasz Banach napisał(a):

    @
    Szymon – kwestia błędów to zupełnie odrębna, techniczna sprawa.
    Jasne – terminy były niedotrzymywane. Dlaczego?
    1. Na początku wykonywała to firma zewnętrzne która potrafiła „przesunąć” termin.
    Co więcej, potrafiła nie do końca „zrozumieć” wspólne intencje i zasady działania niektórych mechanizmów.
    2. Potem odpowiadał za to dział wewnątrz Monetto. Niestety w trakcie prac wychodziły kolejne „kwatki” (brak testów się głęboko pokłonił) + nie potrafiliśmy rzeczowo oszacować ile te poprawki zajmą jednak czasu (brak doświadczenia, brak dokumentacji kodu i inne)
    Efekt? – podobnie jak firma numer 1, przesuwaliiśmy terminy.
    Błąd był taki że nie powiedzieliśmy z rozbrajająca szczerością, że poprawki będą jak…je zrobimy. Kiedy? Nie wiadomo.

    A po 31 grudnia – to już nie miał kto robić poprawek….

  30. Marcin Osman napisał(a):

    @Szymon
    Masz racje. W mojej wypowiedzi skupiłem się jednak tylko na 2 podmiotach: VC i pomysłodawcy projektu.

  31. Marcin Osman napisał(a):

    @Artur

    Mianem VC bym tego podmiotu nie nazwal ze wzgledu na koniecznosc ladowania rowniez kasy ze strony w projekt przez wnioskodawce. Bardzo dziwne podejscie jak na “VC

  32. Marcin Osman napisał(a):

    @Artur

    Wg mojej wiedzy, to czy i ile gotówki trzeba włożyć w projekt przy współpracy z DavinciCapital jest sprawą indywidualną i zależy od konkretnego projektu.

    W moim przypadku gotówki włożyłem „stosunkowo” nie dużo. Do tego doszły koszty telefonu, przejazdów etc. Moim największym „kosztem” był czas jaki włożyłem w projekt, bo poświęciłem mu się bez granicznie.

    Plusem współpracy z DVC, było to że dopiero po tej przygodzie mogę powiedzieć że jestem gotów do tego by podjąć się współpracy z funduszem VC przy kolejnych projektach. A to rzecz bez cenna :)

  33. Artur napisał(a):

    @Marcin Osman – ja raczej podwazam nazywania VC firmy, ktora aby zabezpieczyc swoje interesy kaze wplacac kase. Tak robi bank a nie agresywny fundusz VC. DVC jest dla mnie raczej przykladem zabawki stworzonej na potrzeby osoby, ktora robi interesy w innej branzy, sciga sie motorami hobbystycznie i jeszcze chce miec wlasny fundusz..Anway – poza Socjum ktore swietnie zaczelo a teraz stoi co jeszcze DVC wyprodukowalo?

  34. Tomek napisał(a):

    Jak pisal Grzegorz – vc/ba trzeba oceniac, bo dlaczego by nie? jak symetria to symetria. Jest taki fajny serwis
    http://www.thefunded.com
    na ktorym mozna opisac swoje doswiadczenia z danym funduszem, nawet z konkretnymi osobami. Sporo contentu juz tam jest. Serwis jest platny. Moze jakis juz istniejacy, cieszacy sie popularnoscia serwis okolowebowy w pl moglby zrownowazyc sekcje ‚startapy’ sekcja ‚visi’, na ktorej moznaby swobodnie pokomentowac ich poczynania?
    pzdr!

  35. Marcin Osman napisał(a):

    @ Artur
    Z ciekawych, ale może nie milionowych projektów to wycinkiprasowe.pl Znam prezesa Radka Ratajczaka, gość jest mega i daje radę ;)

    Co do pozostałych projektów to nie wiem o żadnym spektakularnym.

    Jeśli zaś chodzi o wkładanie kasy, to oczywiście z mojego punktu widzenia lepiej było by tej kasy nie musieć angażować. W zamian za to dostałem jednak dziesiątki przegadanych rozmów z prezesem, prawnikami, specjalistami od web’u itp itd.
    Faktem jest jednak że jednym z powodów dla którego zrezygnowałem ze współpracy z DVC to że nie wy3małem finansowo.

    Wszystko zależy od tego czego oczekujesz. Dla mnie- wtedy bardzo młodego gościa, spełnieniem marzeń była możliwość współpracowania z ludźmi formatu Krzysztofa Mateli. Była ciężka praca, był fun i to było dla mnie najważniejsze.

    Doświadczenie jakie pozyskałem- bezcenne.

    Co do socjum.pl to jego założyciele, też są w moim wieku. Ale jaka jest ich rola na obecnym etapie, to już nie mam pojęcia :)

  36. Deprawator napisał(a):

    A co to takiego te Monetto? Przesiaduję co dziennie w sieci po wiele godzin i wyszukuję ciekawych informacji, ale o tych wszystkich pierdołowatych serwisach pierwsze słyszę. A i tak uchodzę za dobrze poinformowaną osobę

  37. Anonim napisał(a):

    @Artur Każdy poważny inwestor wymaga zaangażowania finansowego pomysłodawcy. tu nie chodzi o kasę, chodzi o to żeby Ciebie też zabolało jak upadnie, wtedy będziesz się starał. Wszyscy mysla że dostana od VC kasę i tralala a jak nie wypali to ktos umoczy ale nie ja przecież to luzik

  38. Artur Kurasinski napisał(a):

    @Anonim – to jest bardzo dziwne bo tylko Da Vinci proponowalo mi taki uklad. Zaden z innych wiekszych, powazniejszych i dluzej dzialajacych podmiotow nie sugerowal nawet takiej formy „uwiarygodnienia”. Jesli VC nie umie ocenic ryzyka po przedstawionym biznes planie to oznacza, ze nie powinnien bawic sie w inwestowanie. Banki zadaja „zabezpieczenia”. VC wkladu wlasnego w postaci pomyslu, zaangazowania, wiedzy i pracy.

  39. konsekwetnie napisał(a):

    z perspektywy pracy, oczywiście Lukasz ma już pewne doświadczenia, aczkolwiek nie sprawdził się w rozwiązywaniu problemów, w organizacji pracy, okazał się słabym przywódcą, niepotrafiącym rozwiązywać problemów. Część błędów popełnił prawdopodobnie z braku kompetencji, a przede wszystkim konsekwencji. Właśnie takie cechy odróżniają wiecznych pracowników od tzw. przedsiębiorców. Pomysł to jedno, a sukces zależny jest nie tylko od niego. Więc w nowym roku życzę tego czego zabrakło w poprzednim, a może się uda ;)