4

Meizu 15 Plus to najlepszy dowód na to, że ktoś pozazdrościł Xiaomi sukcesu Mi Mixa

Od dwóch miesięcy Meizu ma w Polsce znowu swoją oficjalną dystrybucję za sprawą współpracy z Nelro Data. Jednak kluczami do zdobycia serc klientów będą musiały być nie tylko urządzenia z niższej półki cenowej, ale również flagowe propozycje, które zaoferują coś rzeczywiście interesującego. Chyba Chińczycy zauważyli sami, że seria Pro z ekranami z tyłu obudowy to nie jest do końca najlepszy pomysł i szykują nowe modele.

Jubileuszowo

Apple z okazji dziesięciolecia istnienia iPhone’ów zaprezentowało iPhone X, który stanowił swojego rodzaju przełom. W porównaniu do poprzedników zaoferował przede wszystkim zupełnie nowy wyświetlacz. Zresztą ostatnio wszyscy producenci stawiają już na telefony z ekranami, wokół których ramki są ciągle zmniejszane, a trend ten został na dobrą sprawę spopularyzowany przez Xiaomi Mi Mix.

Meizu natomiast wkrótce będzie obchodzić swoje piętnastolecie. Okrągła rocznica musi zostać w odpowiedni sposób uczczona, a w przypadku firmy zajmującej się elektroniką użytkową, najlepiej nowym produktem. Tym ma być model 15 Plus. Szczerze mówiąc, szkoda, że tak jak on nie wyglądają obecne flagowce, które mimo wszystko nie wypadają wyjątkowo dobrze. Ot, takie przeciętne, atrakcyjne cenowo high-endy.

Wielka zmiana

Chińczycy uznali, że czas dogonić rywali i uczynić z Meizu 15 Plus bezramkowca. Jednak nie w stylu LG czy Samsunga, ani też Apple, a na wzór innych firm z Państwa Środka lub Japonii. Paradoksalnie, każda z tych grup ma swoje podejście do tego tematu. Koreańczycy cenią symetryczne konstrukcje, Amerykanie – możliwie jak najwięcej wyświetlacza, nawet kosztem „wysepki”; a ostatni – przeniesieniem jakichkolwiek czujników i kamer pod wyświetlacz.

Mnie osobiście najbardziej podoba się pierwszy z nich. Nie mogę jednak narzekać na pozostałe filozofie designu, ponieważ każda jednak się sprawdza w praktyce, choć testując aktualnie Xiaomi Mi Mix 2, mogę nieco narzekać na konieczności obracania telefonu, kiedy robi się selfie. Nieco niepraktyczne. Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszego tekstu oraz tego, co jeszcze będzie oferował.

Tylko, czy nie za drogo

Warto wspomnieć o obecności z tyłu podwójnego aparatu. Zapewne będzie to dokładnie ten sam moduł, co w Pro 7 i Pro 7 Plus, czyli dwie matryce 12 Mpix z przysłoną f/2.0, ale jeden sensor będzie tradycyjnym, kolorowym (RGB), podczas gdy – monochromatycznym. To daje nadzieję na niezłej jakości zdjęcia. Oby tylko Chińczycy zadbali o obecność optycznej stabilizacji obrazu, która stanowi już obowiązkowy element we flagowcu.

Co ciekawe, mimo zminimalizowanych ramek, pod wyświetlaczem wciąż będzie miejsce na fizyczny przycisk. Klawisz mTouch, zintegrowany ze skanerem linii papilarnych, pozostanie na swoim miejscu i osobiście nie dziwię się temu ani trochę – element rozpoznawczy tego producenta i idealnie pasujący do obsługi Flyme OS. Jednak największym problemem tego urządzenia będzie cena.

Dwie wersje do wyboru

Standardowo w sprzedaży pojawią się dwa warianty, różniące się względem sobą ilością pamięci wbudowanej oraz operacyjnej. Tańsza będzie kosztować ok. 1800 złotych, natomiast droższa – 2100. Z jednej strony w tej kwocie będzie można otrzymać elegancki smartfon z podwójnym aparatem, ale tu też wiele zależy od reszty specyfikacji. Mam nadzieję, że jako że to jubileuszowy model, pojawi się w nim Snapdragon 835 zamiast Mediateka Helio X30, a reszta podzespołów będzie wyglądać lepiej niż u rywali.

Meizu ma ogromny potencjał i teraz dopiero zaczyna wracać do gry na rynkach światowych. Nawet w Europie odnoszą sukcesy, może to zdziwić, ale ich smartfony cieszą się sporą popularnością na Ukrainie. Jeżeli tylko zadbają o to, aby ich kolejne urządzenia nie było zbyt powtarzalne, to mają szansę odnieść sukces. W końcu kiedyś byli stawiani w jednym rzędzie z Xiaomi, które obecnie atakuje już piątkę największych producentów na świecie.

źródło: Gizmochina