22

Marzy się Wam Smart TV? Fbox 2 to Android w telewizorze za 300 złotych

Zanim Android TV trafi pod strzechy upłynie trochę czasu. Być może zatem warto skusić się na którąś z telewizyjnych przystawek pracujących pod kontrolą KitKata. Ich producenci, ekhm… dystrybutorzy raczej nie zagwarantują nam aktualizacji, ale to nie znaczy, że sam sprzęt nie spełni pokładanych oczekiwań. Przykładowo FBOX 2, następca testowanej kilka miesięcy temu na Antywebie przystawki […]

Zanim Android TV trafi pod strzechy upłynie trochę czasu. Być może zatem warto skusić się na którąś z telewizyjnych przystawek pracujących pod kontrolą KitKata. Ich producenci, ekhm… dystrybutorzy raczej nie zagwarantują nam aktualizacji, ale to nie znaczy, że sam sprzęt nie spełni pokładanych oczekiwań. Przykładowo FBOX 2, następca testowanej kilka miesięcy temu na Antywebie przystawki od firmy Ferguson, daje sobie radę całkiem nieźle.

Fbox 2 to drugie podejście poznańskiej firmy Ferguson w segmencie telewizyjnych przystawek z Androidem. Za pierwszym razem wyszło nieźle, choć nie idealnie. Opisywana przystawka cierpiała na pewne braki, a przede wszystkim miała problemy z wydajnością. Fbox 2 to już zupełnie inna liga. Czy warto zwrócić na niego uwagę?

Wnętrze pudełka zaskoczyło mnie przede wszystkim brakiem kabelka HDMI. Zamiast niego mamy analogowy przewód AV, kabel USB, dwuczęściowy zasilacz oraz pilot zdalnego sterowania – identyczny zresztą jak w wersji poprzedniej. Nie zabrakło też instrukcji obsługi w języku polski, czeskim i angielskim.

Jak to wygląda?

Przystawka prezentuje się całkiem nieźle. Producen zrezygnował z konstrukcji w formie klucza USB na rzecz małego, spłaszczonego pudełeczka o kwadratowym wierzchu, które postawimy pod telewizorem. Wykonano je z błyszczącego, zbierającego odciski palców i kurz tworzywa, które nie ma zbyt wiele z ergonomią. Na górze w oczy rzucają się dość nieregularnie rozstrzelone otworki wentylacyjne oraz dwie diody: net i status, które świecą się na czerwono lub niebiesko (w zależności od stanu pracy). W lewym dolnym rogu w oczy rzuca się również całkiem przyjemny logotyp Fboksa.

Boczne krawędzie to plejada złącz, portów i gniazd. na froncie poza logotypem producenta umieszczono port podczerwieni (świecący się paradoksalnie na niebiesko) oraz USB 2.0 z obsługą OTG, do którego będziemy podłączali nośniki z plikami multimedialnymi i nie tylko. Prawa krawędź to slot na karty SD. Lewa dla odmiany została niezagospodarowana. Na tyle znajdziemy dodatkowy port USB oraz Micro USB służący do ładowania. Umieszczono tutaj również gniazdo Ethernet oraz złącze AV wraz z portem HDMI (pomiędzy nimi ukrył się jeszcze malutki guziczek reset). Wszystkie są ulokowane dość blisko siebie, co może utrudniać podłączenie wielu kabelków z dużymi wtyczkami.











Spód to, jak zwykle w tego typu urządzeniach, otwory wentylacyjne oraz gumowe stopki. W oczy rzucają się tutaj również dwa zaczepy pozwalające na powierzenie urządzenia na ścianie lub np. z tyłu telewizora. Niestety ich rozstaw nie jest zgodny ze standardem VESA.

Ogółem to całkiem przyjemnie wyglądająca kostka, której raczej nikt nie powstydzi się w salonie. Odstraszać może dość duża liczba światełek, które biją zewsząd po włączeniu Fboksa, ale to raczej mało uciążliwa wada. Trzeba też przyznać, że nie jest to jedna z tych konstrukcji, które rozlatują się po zderzeniu z podłogą. Próbowałem wyginać zastosowany plastik i raczej sprawiał wrażenie względnie wytrzymałego. Stuprocentowej pewności jednak oczywiście nie ma.

Pilot jest już mi dobrze znany z poprzedniej generacji. To konstrukcja wyposażona w podstawowe przyciski. znajdziemy tutaj cztery kierunkowe strzałki wraz z guziczkiem ok po środku. Nad nimi górują standardowe przyciski Androida: menu, home i back. Poniżej umieszczono natomiast kolorowe guziki funkcyjne oraz dwustopniowe przyciski regulacji głośności i zoomowania. Pomiędzy nimi znajdują się przycisk zasilania oraz żyroskopu. Ten ostatni aktywuje tryb, w którym poruszając pilotem, poruszamy również kusorem na ekranie. W praktyce jest to bardzo wygodne i pozwala szybko oraz względnie komfortowo obsługiwać system i aplikacje.

Co to potrafi?

Fbox 2 pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Android z nakładką graficzną, którą znamy już dobrze m.in. z poprzedniej wersji urządzenia. Producent odrobił pracę domową, bo interfejs został bardzo dobrze zoptymalizowany i działa śpiewająco. Nie zaobserwowałem żadnych spowolnień, klatkujących animacji ani opóźnień w uruchamianiu programów. Korzystanie z Fboksa 2 jest bardzo przyjemne.

Znajdziemy tutaj pakiet domyślnie instalowanych aplikacji, wśród których znajdują się narzędzia do streamingu wideo w standardzie DLNA, przesyłania obrazu ze smartfona lub tabletu (Miracast). Przystawka wspiera również protokoły NFS, CIFS i Airplay, co czyni ją całkiem wszechstronnym centrum multimedialnej rozrywki w domu. Z domowym NAS-em Asustor Fbox współpracował wzorowo.

Producent nie ustrzegł się jednak wpadek – znów widzę dwa menedżery plików, a część zastosowanych aplikacji jest nieprzetłumaczona. Do plusów należy natomiast zaliczyć obecność Playera od TVN oraz aplikacji Filmbox, która w dodatku oferuje miesięczny dostęp do usługi bez żadnych opłat. Do plusów trzeba też zaliczyć preinstalowaną aplikację TuneIn Pro, którą w Google Play można zainstalować jedynie odpłatnie. Do odtwarzania filmów przeznaczono program MX Player, który świetnie radzi sobie z nagraniami 1080p oraz napisami. Perełką jest jednak oprogramowanie XBMC 13.2 Gotham, zaś w wersji testowej oprogramowania dostępnej na stronie Fergusona znajdziemy również wydanie 14 o nazwie Kodi. Zresztą aktualizacje są mocną stroną tego sprzętu. Regularnie pojawiają się pomniejsze pakiety do pobrania, które usprawniają poszczególne aspekty działania urządzenia. Zresztą w samym systemie znajdziemy aplikację do aktualizacji OTA.

Całość napędza czterordzeniowy układ Allwinner A31s z rdzeniami Cortex-A7 o taktowaniu 1,2 GHz. W połączeniu z 1 GB RAM-u oraz 4 GB pamięci wewnętrznej robi to raczej niezbyt piorunujące wrażenie. Szybko będziemy potrzebowali karty SD, a w dodatku nie wszystkie aplikacje uda się na nią przenieść. O instalowaniu bardziej zaawansowanych gier możemy pomarzyć. Zresztą sam sprzęt raczej ich nie udźwignie. w AnTuTu udało mi się na nim wyciągnąć jedynie 14 tys. punktów.

Czy warto to mieć?

Cena Fboksa 2 nie przekracza 300 złotych. Za takie pieniądze jest to urządzenie zdecydowanie godne uwagi. Nie otrzymamy w zamian konsoli do gier ani naszpikowanego wyśrubowanymi podzespołami demona prędkości. Możliwości są raczej umiarkowane, ale w najważniejszej roli, a więc odtwarzaniu filmów Full HD sprzęt sprawdza się porządnie. Nie powinniśmy mieć też żadnych problemów z pocztą e-mail, przeglądarką www, aplikacjami VOD oraz internetowymi platformami wideo. Czy czegoś więcej nam do szczęścia potrzeba?

Oczywiście – przydałoby się wsparcie dla popularnych standardów. Fbox 2 nim dysponuje, a także pozwala nam szybko i bezproblemowo strumieniować obraz ze smartfona czy tabletu na ekran telewizora. Jeżeli nie dysponujemy modelem typu Smart TV, ta i inne funkcje szybko przypadną nam do gustu. W przeciwnym wypadku Fbox 2 raczej nie zaoferuje nam nic rewolucyjnego.