puste wnętrze samochodu
32

Kierowca znika z samochodu, a ten po prostu jedzie. Czego tu się bać?

Czy samoloty mogą latać bez pilotów? Z technologicznego punktu widzenia ponoć nie jest to wielkie wyzwanie, jeśli nie dzisiaj, mogłoby zostać wprowadzone za kilka lat. Co stoi na przeszkodzie? Głównie... strach. Ludzie nie wsiadaliby na pokład wielkiej maszyny mając świadomość, że wzbije się ona na wysokość kilku tysięcy km bez udziału człowieka. Pilot może spać w swoim fotelu przez całą trasę - byle był. Co ciekawe, niektórzy podobnie podchodzą do autonomicznego samochodu: stanowi on zagrożenie, bo zniknął kierowca. O ile pierwszy przypadek rozumiem, o tyle z drugim mam problem.

Kierowca być musi i basta – idę o zakład, że wiele osób tak powie i będzie się wzbraniać przed jazdą autonomicznym samochodem. Co więcej – słyszę takie głosy, gdy rozmawiam na ten temat ze znajomymi. I nie mówią tego wyłącznie osoby starsze, które w teorii mogą czuć strach przed nowinkami – moi rówieśnicy, ludzie koło trzydziestki, przekonywali mnie, że to nie jest normalne, by samochód jechał sam. Nie zaufają mu ani przy pierwszej jeździe, ani przy dziesiątej (przynajmniej tak twierdzą). Bo to „tylko” maszyna.

samochody intel

Może to ja jestem dziwny. Bo chociaż nie miałem okazji jechać autonomicznym samochodem, to nie odczuwam strachu przed takim kursem. Wiem, ile pracy wkłada się w rozwój tych technologii, jak wyśrubowane są standardy. Jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co dzieje się na drogach. Kiedyś omal nie zginąłem w zderzeniu z pociągiem, bo znajomy kierowca się zamyślił. Innym razem jechałem z taksówkarzem, który za nic miał znaki czy sygnalizację świetlną, ronda oraz ograniczenia prędkości. A jadąc stopem przed dekadą wyszedłem z samochodu blady i spocony, ponieważ… Sam nie wiem – może kierowca chciał się popisać, a może to dla niego normalna jazda.

Zmierzam do tego, że człowiek też nie zapewnia stuprocentowego poziomu bezpieczeństwa. Jeśli zajrzycie do statystyk wypadków, okaże się, że znaczna ich część wynika z błędu uczestników ruchu drogowego. Kierowca może zasnąć, zagapić się, zasłabnąć, oszaleć, usiąść za kółkiem pod wpływem itd.

Piszę o tym, ponieważ trafiłem na eksperyment, jaki przeprowadziła firma Intel. To dzisiaj duży gracz na rynku autonomicznej jazdy, m.in. za sprawą przejęcia izraelskiej korporacji Mobileye. Punktem wyjścia badań była informacja, iż 75% Amerykanów boi się jeździć samochodem autonomicznym. Nie zdziwiłbym się, gdyby w Polsce wynik był zbliżony. Z czego się to bierze? Głównie z niewiedzy i braku doświadczenia: ilu z nas miało okazję jeździć takim autem? Dlatego warto edukować już teraz.

Uczestnicy eksperymentu oceniali wrażenia z zamówienia przyjazdu samochodu, rozpoczęcia podróży, dokonania zmian trasy w trakcie podróży, obsługi błędów i sytuacji awaryjnych oraz zatrzymania i opuszczania pojazdu. Uczestnicy odpowiadali na pytania przed i po przejeździe, a ich reakcje nagrywane były także gdy znajdowali się w aucie.

Po badaniach okazało się, że poziom ufności pasażerów takich aut poważnie wzrósł – kierowca przestał być niezbędny. Ludzie przekonali się, że te pojazdy mogą mieć swoje wady, ale przy okazji eliminują błędy ludzkie. Badanie uwypukliło też największe sfery nieufności i wątpliwości. Dotyczy to np. odpowiedzialności za przewożenie ich dzieci, zbyt dużej liczby informacji podawanych przez pojazd, komunikacji na linii człowiek-maszyna. Czasem problemem było to, że siedząc z tyłu obserwowało się kierownicę, która sama się kręciła (w autach całkowicie ekonomicznych, typu Smart Vision EQ ten problem znika), innym razem ludzie stwierdzali, że… samochód autonomiczny jeździ bezpieczniej od nich. Masa przydatnych informacji.

Takich testów będzie przybywać i to jest dobra informacja. Z jednej strony producenci aut zdobędą dane, z drugiej strony potencjalni klienci będą mieli szansę przekonać się do tego novum. A to bardzo ważne, jeśli ktoś myśli poważnie o wprowadzeniu tego rozwiązania na ulice.

  • DRK

    Gdyby samoloty mogły już dziś latać, to by latały. Oprócz samolotów pasażerskich są samoloty transportowe. Do tych nikt z „bojących się pasażerów” nie wsiada. Jest dziedzina, w której można już było dawno wprowadzić jazdę bez kierowcy – to pociągi i tramwaje. A mimo to automatyzacja tych środków transportu idzie (również) bardzo opornie. Więc cóż… niby już automatyzacja za rogiem… a jednak cały czas gdzieś ucieka…

    • Akurat pociągi i metro już od dawna mogą jeździć same. W którymś mieście jest wszystko zautomatyzowane a maszynista siedzi tylko dlatego, że ludzie protestowali :D
      Co do samolotów, nie wszystkie lotniska są do tego przystosowane.

    • Grzegorz Krycki

      Chyba w Miami taki pociąg jeździ.

    • DRK

      No właśnie… od dawna mogą jeździć, a nie jeżdżą… w Kopenhadze jest metro bez maszynistów. Wystarczy popatrzeć tu:
      https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_automated_urban_metro_subway_systems#Grade_of_Automation_4_.28GoA4.29

      Tylko w typie nr 4 nie ma maszynisty. W pozostałych jest.

      I właśnie o to mi chodzi – ta automatyzacja w pojazdach szynowych powinna była już dawno temu nastąpić, a wciąż nie nastąpiła.

      Ludzie się boją wsiadać do pociągu bez maszynisty i protestują? A dlaczego pociągi towarowe jeżdżą z maszynistami?

      Więc powtórzę, co napisałem: „automatyzacja tych środków transportu idzie bardzo opornie” i dalej podtrzymuję, co napisałem. Nie jest tak, że się nie dzieje. Ale idzie opornie.

    • To jednak nie przeczy temu, co napisałem – wręcz stanowi ten sam wniosek: technologicznie jesteśmy gotowi lub prawie gotowi, ale mentalnie nie. I trzeba ludziom tłumaczyć, edukować ich, wyjaśniać zalety.

    • DRK

      Prawie gotowi, czyli nie gotowi. Reszta się zgadza. Gdybyśmy byli gotowi, to samoloty/pociągi towarowe już by poruszały się same, bo nikogo nie trzeba by było „mentalnie” przygotowywać…

    • ja

      drk chodzi chyba raczej o to, że skoro nie nastąpiła automatyzacja tam, gdzie nie byłoby protestów i nie ma znaczenia mentalność, a przyniosłoby to zyski, oznacza to, że jednak technologicznie również nie jesteśmy gotowi, cokolwiek twierdziliby fascynaci tematu. gdybyśmy byli technologicznie gotowi, automatyzacja w transporcie sięgałaby pewnie 100% :) wniosek: ‚prawie’ robi różnicę. edukacja nie ma tu nic do rzeczy.

    • ofca

      W Paryzu linia metra nr. 1 jest w pelni zautomatyzowana. Zero maszynistow. Wagony koncza sie i zaczynaja szyba, za ktora widzisz tylko ciemnosc tunelu rozswietlana co jakis czas swiatlami przystankow albo jadacego w przeciwnym kierunku skladu.
      Dziwne uczucie :)

    • Polski Bus już od dawna eksperymentuje z autonomicznymi pojazdami – w piętrowych autobusach góra nie posiada kierowcy. Na początku trochę szok, ale idzie się przyzwyczaić.

    • DRK

      :))))))))))

    • Marcin Laskowski

      Samoloty mogą i latają, tylko lądowania są ludzkie (a i tak nie są potrzebne aby to ludzie robili).

    • DRK

      Tia… wszystko jest „prawie”, „tylko tego brakuje”, „właściwie to już jest”…..

      ale nie jest….

      I wg mnie idzie to wszystko zbyt powoli i akurat argument, że ludzie nie będą chcieli wsiadać jest chybiony – już dziś pociągi towarowe, transport lotniczy cargo, statki z ładunkiem handlowym… to wszystko mogłoby z technicznego punktu widzenia być autonomiczne. A jednak nie jest…

    • Marcin Laskowski

      To jest, samoloty same latają od lat, lądowania mogą się odbyć bez pilota. Kwestia regulacji.

    • DRK

      To dlaczego ich nie ma?

    • Marcin Laskowski

      Są, każdy samolot pasażerski ma systemu automatycznego lotu.
      Myślisz że pilot kontroluje lot przez całą długość lotu ???

    • DRK

      Dlaczego nie ma regulacji umożliwiających lot samolotu BEZ pilota.

    • Marcin Laskowski

      Są, nie może lądować.
      Pewnie to co zwykle: strach ludzi i posady pilotów.

    • DRK

      Dlaczego nie ma regulacji umożliwiających CAŁY lot samolotu BEZ pilota. Lądowanie to nie jest k… lot? A co? Lądowanie jest częścią lotu. Nie ma przepisów mówiących o tym, że CAŁY LOT może być bez pilota.

      Strach? Wątpię. Gdy chodzi o duże pieniądze linii lotniczych nie ma strachu. Jest kalkulacja.

    • Qrak

      Na lotniskowcu w trudnych warunkach pogodowych samolot jest sadzany przez automat, jest to rozwiązanie bezpieczniejsze i szybsze. Niestety w sytuacji uszkodzenia jakiś elementów samolotu to pilot musi przejąć ster. Nie ma jeszcze doskonałego systemu umożliwiającego maszynie kompensację uszkodzeń (nauka zachowań). Zresztą zdarzały się katastrofy spowodowane błędem ludzkim typu nie zdjęta osłona z czujnika ciśnienia. I pilot mając złe odczyty popełnił błąd i doszło do katastrofy, jednak czasami jeśli obserwacja wzrokowa umożliwiała kontrolę warunków to pilot mimo błędnych wskazań dał radę posadzić bezpiecznie maszynę. Komputer by sobie z tym nie poradził, gdyż brakowało by mu informacji.

    • DRK

      Czyli jednak nie strach…. po prostu niedoskonałość systemu. I o to mi chodziło. Samoloty (na razie) nie latają same (wraz ze startami, lądowaniami i kołowaniami) nie dlatego, że ludzie się boją, tylko dlatego, że maszyna nie jest jeszcze tak doskonała, by być lepsza od człowieka. Są sytuacje, gdy jest lepsza. Są sytuacje, gdy jest gorsza. Ot i cała filozofia…

    • Piotr Rywciu

      Czyli po prostu pilot lata, bo jest on zapasowym systemem kontroli lotu, niezależnym od systemów samolotu. Ma to sens.

    • ja

      tu akurat odpowiadasz sam sobie: kalkulacja. gdyby okazało się, że linia puszcza ludzi bez pilota, nastąpiłby odpływ klientów:) nawet jeśli nie dotyczyłoby to lotów pasażerskich- poszłby fama: w lufthansie/locie/delcie/british airways latają bez pilotów (nawet jeśli nie byłaby to prawda), natychmiast nastąpiłby odpływ klientów do konkurencji, na podstawie głupiej plotki- natychmiastowe straty. tego sie boją linie lotnicze. a jeśli chodzi o regulacje prawne: to są decyzje polityczne, a dla polityków ważne jest, jaki będzie odbiór ich osoby, a nie czy coś ma sens.

    • DRK

      Widziałeś loty pasażerskie linii UPS, DHL czy FEDEX?

    • Marcin Laskowski

      Strach ludzi że samolotem steruje komputer. To jest duże przeciw i czysta kalkulacja, ludziom się wydaje ze pilot lepiej kieruje.

    • Piotr Potulski

      W fazie przelotu (enroute) już w tej chwili samolot jest prowadzony w 99.9% przez autopilota. Start jest wykonywany ręcznie ze względu na przepisy. Lądowanie teoretycznie również, tylko najlepiej wyposażone lotniska maja zamontowane systemy ILS pozwalające na lądowanie przy widoczności poniżej 10m, przy prędkości 200 – 300 km/h więc na moje znacznie poniżej progu reakcji człowieka. Potencjalne problemy są dopiero na ziemi (kołowanie) – dało by się to „jakoś” ogarnąć pewnie. Problemy są w innych miejscach: komunikacja (wszelkie ostrzeżenia, zakazy, nakazy itd. są wydawane w postaci tekstowej w znaczeniu „człowiek to na klawiaturze pisze”, że np. przestrzeń powietrzna nad jakimś rejonem jest zamknięta. Do tego cała komunikacja z wieżą jest prowadzona radiowo, a informacja typu „nie masz zgody na lądowanie na pasie 13L” może być dość istotna, jeżeli akurat startuje tam 747. Oczywiście automatyzacja i komputeryzacja w lotnictwie mocno postępuje, tylko trzeba pamiętać, że w powietrzu jest od cholery różnych użytkowników, z różnym poziomem wyposażenia i fantazji (np. nad Bałtykiem ostatnio latają sobie z wyłączonymi transponderami maszyny wojskowe) i co ważne, cała awiacja jest objęta nadzorem masy regulatorów o bardzo, ale to bardzo konserwatywnych poglądach i wprowadzenie drobnej nawet zmiany w procedurach, wprowadzenie dodatkowego narzędzia / systemu do kokpitu, nie mówiąc o czymś, co bezpośrednio steruje lotem to są lata testów i rozmów z gośćmi z FAA oraz EASA, którzy ze sporą dozą prawdopodobieństwa będą mieli nie tylko spore opory, ale jeszcze kompletnie różne zdania.

  • Nie mam nic przeciwko. Przynajmniej mógłbym spać :D

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Tez tak bym chciał. Byłoby tak wygodnie jak w pociągu i tak niezależnie jak w samochodzie.

    • To chyba największy plus – powroty z wakacji, imprez, weekendów czy po ciężkim dniu pracy mogłyby wyglądać inaczej

  • Grzegorz Krycki

    U nas zanim dostosują kodeks drogowy to minie wieczność.

    • Prawnie to trochę potrwa. Ale zakładam, że nawet z tym będzie mniejszy problem niż z przekonaniem ludzi, że to bezpieczne i ma sens.

  • mkp

    Brzmi jak porównywanie wypadków lotniczych z wypadkami na drogach, gdzie w pierwszym przypadku mamy mniej „kierowców” działających w lepszych warunkach, ale jednorazowo potrafi zginąć 100-200 ludzi, w drugim zaś mamy masę prowadzących „w miejskiej dżungli” i kilka(naście) ofiar.
    W przypadku autonomicznego samochodu mamy „jednego kierowcę” zawiadującego setkami pojazdów, w którym z jakiś względów niewykryty błąd może doprowadzić do sporej katastrofy (gdzie na dziś wypadków jest mało, bo i niewiele autonomicznych jest na drogach). I porównuje się to z nieodpowiedzialnymi jednostkami przy „miliardzie” użytkowników dróg.
    Poza tym, jak tu zaufać maszynie stworzonej przez niewiadomo kogo, której intencji nie da się odczytać…

  • Gabor

    Obawiam się, że w naszym zbiurokratyzowanym świecie największym problemem będą jednak przepisy. Ale wizja fajna, może wreszcie zlikwidowaliby przymusowe OC :-)