Huawei Mate 9 to 5,9 calowy potwór. Duża bateria 4000 mAh, nowy procesor Kirin 960, dwa obiektywy z tyłu, świetnie działający czytnik lini papilarnych itd. Do tego jakość wykonania, której nie powstydziłaby się żadna konkurencja. Pytanie czy to wszystko oznacza, że mamy do czynienia z telefonem idealnym?

Nie jestem szybki w pisaniu recenzji, ale tak naprawdę nigdzie mi się nie spieszy. Spędziłem z nowym Huawei Mate 9 już dwa miesiące i uważam, że teraz jest dobry moment na podsumowanie moich doświadczeń.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że z Mate 8 nie spędziłem tyle czasu, co z Mate 9, nie będę więc odnosił się do poprzedniej wersji, ale opiszę wam moje własne doświadczenia w porównaniu do wielu innych telefonów, które w tym roku miałem w rękach. Muszę też zaznaczyć, że nie jestem maniakiem mobilnym. Spędzam wprawdzie dużo czasu z telefonem, ale głównie w sprawach zawodowych. W gry mobilne nie gram, bo są po prostu dla mnie bardzo słabe i mało wciągające, ale wyciągające dużo pieniędzy. Zresztą, po co mam grać na telefonie, skoro obok stoi Predator czy PS4?

Zobacz Apple jak się robi telefony

Mate 9

Mate 9, jeśli chodzi o wygląd jest dla mnie perfekcją. Mówię to z pełną świadomością, mając w dłoniach wszystkie flagowe telefony z tego roku. Jedynie Note 7 mógłby się z nim zmierzyć (nie tylko jeśli chodzi o wygląd), ale wiemy co się z nim stało.

W telefonie mamy ekran o przekątnej 5,9 cala, ale dzięki bardzo wąskim bocznym ramkom i dociągnięciu ekranu praktycznie do krawędzi, wielkość samego telefonu jest zbliżona do smartphonów z 5,5 calowym ekranem. Jest niewiele większy od iPhone 7 Plus. Telefon nadal należy do kategorii „duży” (156,9 x 78,9 x 7,9 mm), ale przez jego konstrukcję bardzo pewnie trzyma się go i częściowo obsługuje jedną ręką.

Jakość wykonania samego telefonu jest bardzo wysoka. Tył i boki to aluminium, które tworzy spójną całość. Wzornictwo nazwałbym minimalistycznym, ale bardzo gustownym. Widać po konstrukcji i wyglądzie telefonu, że jest to półka premium, zarówno jeśli chodzi o wykonanie jak i o cenę.







Jeśli chodzi o rozmieszczenie poszczególnych elementów, to na tyle mamy oczywiście kamerę oraz czytnik linii papilarnych. Natomiast prawy bok, to wszystkie przyciski jakie znajdziemy w telefonie, czyli włączanie oraz głośność. Na szczęście Huawei nie wpadł na pomysł usuwania gniazda słuchawkowego, także mamy je – znajduje się ono na górnej ramce telefonu, obok natomiast mamy port podczerwieni.

Dolna część telefonu to tradycyjnie głośnik oraz wejście na kabelek do ładowania USB-C. Wszystko dobrze spasowane i sprawnie działające. Naprawdę, do wyglądu Mate 9 nie można mieć żadnych zastrzeżeń – a przynajmniej ja ich nie mam.

Wspomniałem, że Mate 9 obsługuje dwie karty SIM? Wprawdzie mamy to samo miejsce na drugą kartę SIM lub kartę mikro-SD (to się nazywa rozwiązanie hybrydowe), ale zawsze jest taka opcja, iż będziemy mieli w telefonie dwie karty SIM.

Trzeba jednak pamiętać, że w takiej konfiguracji tylko jedna karta będzie obsługiwać transmisję danych i LTE, a druga tylko połączenia głosowe. Możemy oczywiście przełączyć i wybrać, która karta będzie w danej chwili za co odpowiedzialna, ale niestety obie na raz nie będą łączyć się z LTE i obsługiwać danych.

Specyfikacja :

Parametry techniczne Mate 9 (MHA-L29):

  • Ekran 2.5D o przekątnej 5,9″  1920 x 1080 pikseli
  • Wymiary: 156,9 x 78,9 x 7,9 mm
  • 8 rdzeni  Kirin 960 (4x Cortex A73 2,4GHz + 4x Cortex A53 1,8GHz) z Mali-G71 MP8
  • Android 7.0 Nougat z EMUI 5.0
  • 4GB RAM
  • 64GB pamięci wewnętrznej
  • aparat: dwa obiektywy – główny 12 Mpix f/2.2 + monochromatyczny 20 Mpix, OIS
  • Kamera przednia 8 Mpix f/1.9
  • LTE Cat. 12
  • dual SIM (hybrydowy; standby)
  • NFC (z obsługą płatności zbliżeniowych, w tym Android Pay)
  • WiFi 802.11 a/b/g/n/ac 2,4&5GHz
  • USB typu C
  • 3.5 mm jack audio,
  • Port podczerwieni (irda)
  • Czytnik linii papilarnych
  • Akumulator o pojemności 4000 mAh
  • Waga: 190 g

Mate 9 – duża bateria wystarcza?

Mate 9 bateria

Zanim przejdę do innych elementów telefonu, zacznę od czegoś, co dla wielu użytkowników smartfonów jest bardzo ważne, czyli baterii. Mamy tutaj 4000 mAh, więc ta bateria powinna dać sobie radę nie tylko z tak dużym ekranem, ale również z mocnym procesorem. Jak jest w rzeczywistości?

Nikt nie wierzy w obietnice producentów, których procedura testowa przeważnie jest tak ustawiona aby wyciągnąć jak najlepszy wynik. W praktyce jednak z Mate 9 nie jest źle – można by powiedzieć, że jest bardzo dobrze.

Oto moje doświadczenia z baterią po 2 miesiącach korzystania z telefonu (jasność ustawiona na 60-70% – więcej naprawdę nie potrzeba przy tym ekranie)

Intensywna praca – cały dzień. Mam tutaj na myśli dzień, w którym telefon jest podstawowym narzędziem pracy. Rozmowy, maile, FB, Twitter, zdjęcia i kręcenie kilku filmów. Do tego korzystanie z nawigacji i sporo rozmów telefonicznych. Tak mniej więcej wygląda dzień na wyjeździe na konferencję. Oczywiście, jeśli zamienię się w człowieka kamerę i będę przez 4 godziny kręcił wideo w najwyższej rozdzielczości i przy słabych warunkach pogodowych, to telefon nie wytrzyma całego dnia.

Normalne korzystanie z telefonu – 2 dni. Ostatnio nawet ładowałem telefon dopiero o godzinie 11:00 trzeciego dnia. Przez normalne korzystanie mam na myśli sprawdzanie poczty – kilka do kilkunastu rozmów, FB , Twitter. Wieczorem trochę kanapowego czytania newsów + obejrzenie kilku filmów z Youtube. Taki zwyczajny dzień kiedy w pracy siedzimy przy komputerze, a telefon jest dodatkowym narzędziem. Myślę, że tak mniej więcej wygląda korzystanie z telefonu przez przeciętnego użytkownika.

To, co jest moim zdaniem ważne to fakt, że telefon sam z siebie nie “zżera baterii”. Ostatnio w biurze pokazywałem przykład. Godzina 12:00, telefon ładowany w nocy. Bardzo mało używany. Stan baterii 92%. Nie ma więc czarodziejskich wycieków stanu baterii i zastanowienia się jaka usługa chodząca w tle jest problemem.

Jeśli jednak pomimo tego co napisałem powyżej nie będziecie czuli się pewnie, jeśli chodzi o czas działania telefon na baterii, to z pomocą przychodzi wam komplet ustawień. Możemy więc ustawić telefon w trybie:

  • oszczędnym, który ogranicza działanie aplikacji w tle, dźwięki, wybrane efekty itp. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przedłużyć życie naszego telefonu 0 5-6h (według wskazań telefonu)
  • ultra-oszczędnym – czyli podstawowe funkcje telefonu plus 3 wybrane przez nas aplikacje polecane przy niskim poziomie baterii. Tryb ten według wskazania 4-krotnie wydłuży czas pracy na baterii.

Możemy też w ustawieniach zdecydować, które aplikacje będą zamykane po zablokowaniu ekranu, to kolejna pomocna rzecz, mająca wpływ na wydłużenie pracy na baterii naszego telefonu – po co nam np. przeglądarka działająca w tle w momencie kiedy nie korzystamy z telefonu?

Kup Huawei Mate 9 w Avans.pl. Kliknij!

Super Charge

Mate 9 dostajemy w komplecie z super szybką ładowarką nazywaną przez Huawei Super Charger. Dzięki niej naładujemy nasz telefon do 50% w około 25 minut, bardzo szybko też naładujemy go do 80% potem proces. W około 2 godziny naładujemy telefon do 100% . Sprawdzałem te dane i producent nie naciąga tutaj rzeczywistości. Rozwiązanie to świetnie sprawdza się szczególnie w podróżach, gdzie naprawdę przez ok. 20 minut możemy znacząco podładować telefon.

Jest jednak jedno małe ale… Super Charger jest kompatybilny jedynie z Mate. Co oznacza, że nie naładujemy super szybko innego telefonu, ani też nasz Mate nie będzie szybciej naładowany jakimkolwiek innym rozwiązaniem do szybkiego ładowania od konkurencji. Super Charger nie naładuje nam też innego telefonu, a przynajmniej u mnie tak to wyglądało, kiedy podłączyłem do niego telefon Sony (a może to była jakaś przypadkowa niekompatybilność?).

W skład Super Chargera wchodzi ładowarka i kabel – oba te elementy w tym zestawie są niezbędne do szybkiego ładowania – nie można więc stosować przy żadnym z nich zamienników, szczególnie, że do ładowarki przeniesiono część elektroniki z telefonu odpowiedzialnej za ładowanie.

Ekran Mate 9

Mate 9 ekran

Tak jak wspomniałem wcześniej Huawei zmieściło ekran o rozmiarze 5,9 cali, w obudowie niewiele większej od iPhone 7 Plus z 5,5 calowym ekranem. Dzięki temu gigantyczny Mate 9 staje się bardziej przystępny dla klientów, bo nie szokuje już tak swoją wielkością.

5,9 cali i tylko Full HD? Tak i to jest też bardzo dobre rozwiązanie. Utopijne wciskanie na siłę wyższych rozdzielczości do małych ekranów kończy się tylko szybko umierającą baterią. 373 ppi i Full HD w zupełności więc wystarczają, nawet przy tak dużym jak na telefon ekranie.

To, co zdziwiło mnie bardzo pozytywnie w ekranie Mate 9 to jasność wyświetlacza. Przyzwyczajony byłem do ustawiania jej na ¾ w każdym telefonie, który testowałem. W Mate 9 wystarczyło mi połowa “mocy” aby uzyskać pożądany efekt. Uwierzcie, że przy 50% ekran nadal jest bardzo jasny i bardzo czytelny – nie jest to jednak zaskoczenie biorąc pod uwagę, że jasność maksymalna to 668 nitów.


Huawei Mate 9




Jeśli chodzi o odwzorowanie barw, to w moim odczuciu jest naprawdę nieźle. Kolory są mocne, dobrze nasycone, nie prześwietlone i nie przejaskrawione nadmiernie. Jeśli natomiast komuś nie pasuje domyślne ustawienie, ma cały zestaw ustawień, dzięki którym może dostosować ekran do własnych preferencji.

Warto też wspomnieć o tym, że telefon fabrycznie posiada naklejoną folię ochronną na ekranie. Ciekawe rozwiązanie – mam wrażenie, że dzięki zastosowaniu cienkiej folii, ekran się tak bardzo nie palcuje.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem w Mate 9 jeśli chodzi o ekran, jest możliwość zdefiniowania trybu wyświetlania. Do dyspozycji mamy opcję mały, średni i duży. Tryby te decydują o wielkości elementów takich jak litery i obrazy. Możemy więc łatwo dostosować telefon do swoich potrzeb i ustawić go tak aby np. łatwo obsługiwać go bez okularów (jeśli takie nosimy) itp. Osobiście ustawiony mam ekran w trybie średni, który najbardziej mi odpowiada (noszę okulary do czytania więc, nie mam ich cały czas na głowie). Jeśli natomiast nie podoba nam się fakt, że wraz z zmianą trybu zmieniają się też wielkości grafiki (www, mail itp), to możemy dodatkowo manipulować wielkością czcionki zostawiając ustawienie na trybie: mały, powiększając jedynie sam font.

W ustawieniach Mate 9 znajdziemy też cały zestaw opcji związanych z ochroną wzroku. Filtr ogranicza wtedy intensywność niebieskiego światła, co ma powodować, że wzrok nie będzie się nam tak bardzo męczył przy dłuższej pracy z telefonem. Możemy więc włączyć ochronę wzroku, zaprogramować kiedy ma się włączać i wyłączać i dodatkowo ustawić dla tego trybu temperaturę barw. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do używania tego typu rozwiązań na PC, to z pewnością w Mate 9 również z nich skorzysta. Ja nie mogę się jednak przyzwyczaić do tego żółtego ekranu i nigdy nie korzystam z opcji ochrony wzroku.

Zdjęcia i filmy Mate 9

Huawei robi cuda aby tylko dogonić konkurencję jaką jest Samsung i Apple, czy to się udaje?

W Mate 9, podobnie jak w P9 mamy dwa aparaty z tyłu. Kolorowy i dla uproszczenia nazwijmy czarno-białym. Obiektywy obu aparatów są stabilizowane, ale mają różne matryce. Czarno-biały to 20 megapikseli, a kolorowy to 12 megapikseli. Nie martwicie się jednak, że kolorowe zdjęcia będą miały tylko “12 MP”. Cała sztuczka jaką w Mate 9 robi Huawei przy zdjęciach kolorowych, to łączenie obrazu z obu aparatów, poprzez wbudowany, ponoć dość skomplikowany algorytm. Dzięki temu zdjęcia kolorowe i czarno-białe będą miały rozdzielczość 20 MP.

Czy to wszystko działa? I tak i nie. Działa idealnie w dobrych i idealnych warunkach czyli plener, dobre naturalne światło – wtedy otrzymujemy piękne zdjęcia, co do których nie można mieć naprawdę uwag. W takim scenariuszu algorytm łączący obraz z dwóch obiektywów naprawdę pokazuje co potrafi.

Szybkość robienia zdjęć jest praktycznie natychmiastowa, tak samo jak ich zapis na nośniku danych (niezależnie od rozdzielczości jaką wybraliśmy. Aparat podczas moich dwóch miesięcy ani razu mnie nie zawiódł, nie nastąpiło też przegrzewanie z powodu nadmiernej pracy przy dłuższym wideo (co czasem przytrafia się niektórym japońskim konkurentom).

Do tego system oferuje bardzo duże wsparcie, jeśli chodzi o opcje foto. Mamy tryb czarno-biały (naprawdę kapitalne zdjęcia), który korzysta z czarno-białego obiektywu. Mamy opcje upiększania, włączenia HDR, panoramy, trybu nocnego, malowania światłem, tryb poklatkowy, zwolnione tempo, znaki wodne i wiele wiele innych możliwości.

Bardzo fajnie zbudowana jest też sama aplikacja do obsługi kamery. Przeciągając ekran w prawo mamy ustawienia, o których pisałem powyżej, natomiast przeciągając ekran w lewo mamy dodatkowe ustawienia samego aparatu i zdjęć. To proste rozdzielenie powoduje, że nie gubię się tak bardzo w tych wszystkich opcjach (a teoretycznie można by się zgubić, gdyby wszystko wrzucono w jedno miejsce)

Wracając jednak do zdjęć.

Nieco gorzej zaczyna się robić w momencie, kiedy warunki jeśli chodzi o światło są gorsze. Nie wiem czy pamiętacie, ale wrzucałem na Antyweb zdjęcie z Robertem Lewandowskim. Spotkaliśmy się z nim w małej, słabo oświetlonej (taki klimat) knajpce w Monachium. Miałem już wtedy ze sobą Mate 9 i starałem się zrobić w takich warunkach dobre ostre zdjęcie (oczywiście jak na amatora przystało w trybie automatycznym – ale celem było też przetestowanie jak aparat sobie radzi).

Niestety nie bardzo mi się to udawało. Miałem trudność ze złapaniem odpowiedniej ostrości, a kiedy już mi się udało, okazywało się, że czas potrzebny na naświetlenie zdjęcia jest tak długi, iż zdjęcie wychodziło lekko rozmyte lub nie do końca ostre (człowiek ciągle się rusza i przy tych warunkach i wysokich czasach naświetlania automatu niestety będzie ciężko o dobre zdjęcie).

Nie wiem czy winna tej sytuacji jest stabilizacja obrazu czy też właśnie algorytm łączący obraz z dwóch kamer, ale widziałem, że w tych samych warunkach koledzy z iPhone mieli mniejsze problemy, a ich zdjęcia były lepszej jakości.

I to jest właściwie jedyny zarzut, jaki mam do Mate 9. Radzi sobie nieco gorzej od konkurencji, jeśli chodzi o zdjęcia w trudnych warunkach. Mówię tutaj oczywiście o trybie automatycznym – jest on jednak powszechnie stosowany przez większość użytkowników. Można oczywiście wyciągnąć w trudnych warunkach zdjęcia idealne z Mate 9 – trzeba jednak przełączyć się na tryb manualny i dobrze ustabilizować ręcznie aparat (pewnie już wtedy z pominięciem stabilizacji automatycznej).

Idąc dalej, jeśli chodzi o zdjęcia, to miłą niespodzianką jest w Mate 9 dwukrotny zoom hybrydowy. Dostępny wprawdzie tylko dla rozdzielczości 12 MP (przy maksymalnej rozdzielczości z niego nie skorzystamy, ale zapewne to sprawka dwóch różnych rozdzielczości obiektywów). Zoom działa naprawdę dobrze i trudno tutaj specjalnie się do czegokolwiek przyczepić. Nie zauważyłem żadnych ubocznych efektów zoomowania, ani jeśli chodzi o ostrość ani jakość samego obrazu. 2x to nie jest oczywiście dużo, ale pamiętajmy, że mówimy o aparatach w telefonie.

Mate 9 i 4K, tak! Nie mamy ekranu 4k, ale filmy w 4k możemy kręcić. Dokładnie UHD 4k (16:9 stereo). Poza tym mamy jeszcze dostępną rozdzielczość FHD 1080p przy 60 kl/s, FHD 1080P, HD 720p i niższe.

Nie jestem specjalnym zwolennikiem kręcenia filmów w 4K, szczególnie, że Youtube i tak potem zrobi z nimi swoje, a na dodatek ich waga oraz potem możliwości odtwarzania, sprawiają oglądającym problem. Opcja jednak jest, więc można z niej korzystać. Obraz przy 4K niestety nie będzie w Mate 9 stabilizowany – trzeba to wziąć pod uwagę, planując jakieś dynamiczne sceny.

Huawei przy 4K zastosował też kodek H.265, co dla przeciętnego zjadacza chleba nie byłoby kompletnie istotne, gdyby nie fakt, że sprawia on problemy z Youtube, a dokładnie mówiąc YT go nie akceptuje i jeśli chcemy swój film w UHD powiesić gdzieś w sieci, to musimy skorzystać z innego serwisu. Nie znalazłem też ustawienia, w którym możemy kodek zmienić, więc obawiam się, że na razie takiej opcji nie ma.

Jeśli natomiast chodzi o rozdzielczość Full HD, to tutaj takich problemów mieć nie będziemy. Mamy stabilizację, naprawdę niezłe nasycenie kolorów, dobre ostre materiały, tak jak przystało na telefon z najwyższej półki.

Poniżej znajdziecie kilka przykładowych nagrań oraz zdjęć.

mon

cof

oznor

sdr

sdr

cof

dav

oznor

Przykładowe filmy:

1080p bez stabilizacji

Tutaj jeszcze 1080p z stabilizacją podczas jazdy samochodem.

Wydajność Mate 9

Recenzję Mate 9 piszę po dwóch miesiącach używania, ze względu na kilka rzeczy, które wychodzą z czasem. Jedną z nich jest “legendarne” zamulanie telefonu, drugą jest aktualizacja oprogramowania, po znalezieniu pierwszych bugów czy niedoróbek. Uznaję więc, że 2 miesiące to dobry okres na to aby podsumować wydajność i system. Zacznijmy od wydajności.

Sercem Mate 9 jest procesor Kirin, oznaczony numerem 960. Jest to procesor nowej generacji, zbudowany w nowej architekturze Cortex-A73. Do tego warto dodać, że wydajność w tym telefonie jest wspierana również przez systemowy nośnik danych UFS 2.1 i system plików F2FS (Flash-Friendly File System)

Wyjaśnię może “po ludzku” o co chodzi z USF i F2FS. Chodzi o szybkość odczytu i zapisu danych na naszym nośniku pamięci. Wiecie jaki wpływ na szybkość działania komputera ma dysk SSD, w porównaniu do standardowego dysku talerzowego, prawda? Im szybszy dysk, tym szybszy system, dostęp do aplikacji, uruchamianie aplikacji itp. UFS 2.1 jest chyba w tej chwili najszybszym nośnikiem stosowanym w smartfonach i jest to odczuwalne przy pracy z telefonem.

Jeśli natomiast chodzi o F2FS (Flash-Friendly File System)? Coś musi decydować o tym, jak będą zapisywane i odczytywane informacje z naszego nośnika danych. Im lepiej będzie więc zorganizowany ten system, tym stabilniej jeśli chodzi o wydajność będzie działał nasz telefon. F2FS został zaprojektowany tak aby ograniczyć do minimum utraty wydajności, związane z ciągłym zapisywaniem i odczytywaniem danych z nośnika (oraz powstającym bałaganem w danych), przy okazji nadaje on plikom priorytet, przez co pliki częściej uruchamiane (np: systemowe) będą szybciej zapisywane i odczytywane od plików używanych rzadziej.

Huawei podczas swojej konferencji Mate 9 chwalił się rozwiązaniem, które będzie uczyć się jak pracuje z telefonem użytkownik i dostosowywać się do jego zachowań. Myślę, że znacząca część tego algorytmu, to właśnie system plików F2FS. Swoją drogą warto wspomnieć, że ten system plików został stworzony przez Samsunga i udostępniony jako open source.

Porzucając już te technologiczne teorie powiem tylko, że nowy procesor, dobra pamięć i dobry system do zarządzania plikami, naprawdę robią swoje. W moim 2-miesięcznych testach, nie miałem sytuacji, w której telefon by mnie zawiódł. Co ciekawe, nie miałem sytuacji, w której zdarzyły się jakieś poważniejsze lagi. Przeglądanie zdjęć i filmów w galerii z jednocześnie włączoną przeglądarką, Youtube czy mailem i telefon nadal sprawnie działa. Jest bardzo responsywny, jeśli chodzi o każdą interakcję z systemem. Tak samo jeśli chodzi o uruchamianie aplikacji łącznie z tymi, których nie ma w cachu.

Przesiadając się z iPhone 6 plus, byłem w dużym szoku, widząc jak szybko telefon jest w stanie uruchomić np. Facebooka – który jak wiemy jest dość dużą i ciężką dla telefonu aplikacją. Dla testów pościągałem z Google Play kilka ciężkich gier, które mocno potrafią zajść za skórę, nawet topowym telefonom – Kirin 960 z nowym układem graficznym dawał sobie jednak świetnie radę.

Osobiście nie jestem fanem benchmarków, jeśli chodzi o procesory w smartfonach, dlatego wam ich tutaj nie zamieszczam. Nie oddają one moim zdaniem całej prawdy o wydajności telefonów, a jedynie specyficznie mierzą niektóre z elementów. W przypadku telefonu ważny jest dla mnie natomiast efekt końcowy, czyli współpraca wszystkim podzespołów telefonu. I tę oceniam w Mate 9 naprawdę wysoko. Bardzo dawno żaden telefon nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jeśli chodzi o wydajność.

System Mate 9

Witamy w świecie nowego Androida i nowej lepszej nakładki, czyli Androidzie 7.0, EMUI 5.0. Jak pisałem wcześniej, nie mam za dużych doświadczeń, jeśli chodzi o EMUI, więc dzielić się będę z wami moimi wrażeniami “na świeżo”.

Na początku przesiadając się z iOS na Androida (po ponad 2 latach), człowiek zawsze jest w szoku, ale szybko też zaczyna doceniać się możliwości, jakie daje bardziej konfigurowalny system. Chociażby taka ochrona wzroku, trybu wyświetlacza, konfiguracja aplikacji zamykanych podczas blokady telefonu, zaawansowane ustawienia odnośnie baterii, możliwość powrotu do ostatnio otwartej aplikacji, screenshooty robione z rozwijanego menu, tryb obsługi w rękawiczkach. W nowym EMUI możemy nawet zdecydować o tym czy chcemy mieć szufladę z aplikacjami czy nie.

Bardzo podoba mi się też w nowym Androidzie wygląd powiadomień, fakt że możemy na niektóre powiadomienia odpowiadać bezpośrednio z listy z powiadomieniami lub wykonywać konkretne akcje.

Kup Huawei Mate 9 w Avans.pl. Kliknij!

Mamy też wbudowany menedżer telefonu, który regularnie przypomina mi o tym, jakie aplikacje warto zamknąć aby poprawić działanie telefonu i systemu. Poza tym oferuje wbudowaną ochronę antywirusową i zestaw funkcji do czyszczenia telefonu. Wszystko łatwo prosto i przyjemnie.

Nie chcę tutaj opisywać teraz wszystkich opcji i możliwości w nowym Androidzie 7.0 i EMUI, ale tylko doświadczenia z używania – a są takie, że jest to bardzo dobrze współpracująca para. Mam wrażenie, że EMUI to bardzo lekka nakładka zbudowana tak aby nie kolidować z funkcjami systemowymi, a jedynie je w odpowiednich miejscach rozszerzać. Ukłony za dobrze wykonaną pracę należą się też Google, jeśli chodzi o nową wersję Androida. Przeniesiono kilka ciekawych pomysłów z dostępnych na rynku nakładek. Widać też sporo włożonej pracy w uporządkowanie i dobre pogrupowanie niektórych opcji.

Jedyny problem czy też niedogodność jaką miałem z systemem Mate 9, to klawiatura. Nadal uważam, że ta w iPhone jest zaprojektowana perfekcyjnie, a przesiadka na Androida 7.0 i nowe EMUI w tym względzie spowodowała u mnie chwilowe problemy z przyzwyczajeniem się do innego układu. Będę szukał jeszcze jakiegoś zamiennika na Google Play i zobaczę czy może uda mi się znaleźć coś, co jest dla mnie wygodniejsze.

Może to nie pasuje do tego rozdziału, ale chciałbym też pochwalić Mate 9 za genialny czytnik linii papilarnych. Działa perfekcyjnie. Niezależnie od tego czy mam spocone czy lekko przybrudzone ręce. Odblokowanie telefonu jest praktycznie natychmiastowe. Robiłem testy z kolegami, którzy mają iPhone 7 i wychodzi na to, że działa nawet szybciej, niż u konkurencji.

Podsumowując

Uważam, że Mate 9 to w tej chwili górna półka, jeśli chodzi o telefony z Androidem. Gdybym dziś miał się decydować na zakup, to bez wahania sięgnął bym po ten gigantyczny telefon od Huawei. Jest to naprawdę godny rywal dla Note 7, który w moim rankingu telefonów, które kupie był do niedawna na pierwszym miejscu. Niestety Note 7 już nie będzie, czym Samsung znacząco moim zdaniem pomógł całej rodzinie Mateów.

Huawei Mate 9 to zdecydowanie telefon premium – świadczy o tym wykonanie, wydajność jak również zastosowane technologie. Huawei dąży do bycia marką premium i moim zdaniem Mate 9 to bardzo dobry i bardzo duży krok w tym kierunku. Wprawdzie w Polsce ich wysoka pozycja na rynku, zbudowana jest głównie na budżetowym sprzęcie, to jednak Mate 9 może być bardzo dobrze przyjęty. Szczególnie w sytuacji, w której na rynku nie pojawił się Note 7.

Gdyby miał się czepiać, to tak jak w tekście, przyczepiłbym się do zdjęć w trudnych warunkach oraz filmów 4K, które nie są kompatybilne z Youtube. Myślę, że są to zdecydowanie elementy do poprawy, czy to w następnej wersji czy też może przez aktualizację oprogramowania. Nie ma też niestety odporności na kurz i zamoczenie – nie jest to dla mnie super istotne ale wiele osób może zwracać na to uwagę.

Poza tym Mate 9 jest telefonem niemal idealnym – wydajny, funkcjonalny, długo działający na baterii z najnowszym Androidem.

Mate 9 w chwili obecnej jest w cenie 2999 PLN. Jest to bardzo dużo, jak na polskie warunki, ale warto pamiętać, że mówimy tutaj o biznesowym telefonie z kategorii premium (na którą tym modelem Huawei moim zdaniem jak najbardziej zasługuje).

Kup Huawei Mate 9 w Avans.pl. Kliknij!