moje wymarzone playstation
83

Moje wymarzone PlayStation, którego (prawdopodobnie) nigdy nie dostanę od Sony

Kilka dni temu wyrażałem szczerą nadzieję, że nowa generacja konsol jest tuż za rogiem. Ale im dłużej myślę nad tym jakiego sprzętu oczekuję, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że... prawdopodobnie nigdy go nie dostanę.

Wybór konsoli zawsze wiązał się z całym zestawem kompromisów. To komputery pozwalały na więcej. Można je było rozbudować, można było bez problemu mieć kilka systemów, powracać do gier sprzed kilkunastu lat bez mrugnięcia okiem. Owszem, stawiane w okolicach telewizorów urządzenia miewały wsteczną kompatybilność, ale to zawsze była kropla w morzu potrzeb. Dzisiaj słów kilka o mojej wymarzonej konsoli, której… prawdopodobnie nigdy nie dostanę. Ale pomarzyć zawsze można, prawda?

Powróćmy do tego co było: jakości, kreowania trendów, prostoty

Konsole przez wiele lat traktowane były jako urządzenia typu plug-and-play. Po wyjęciu z pudełka wystarczyło podpiąć kilka kabli, podłączyć kontrolery i po włożeniu nośnika — mogliśmy cieszyć się grą. Teraz to właściwie niewykonalne. Aktualizacja systemu, aktualizacja gry, synchronizacja kontrolera, aktualizacja kontrolera — aż w końcu zapada noc i pierwszego dnia po zakupie możemy zapomnieć o zabawie. Później trzeba jeszcze zakładać konta, logować się… Oczywiście rozumiem wszystkie plusy płynące z tego typu możliwości, jednak chciałbym, aby były one opcjonalne. Chociaż już teraz zdaję sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie nigdy już nie będą. Zabezpieczenia antypirackie, nowe metody wprowadzania tekstu czy cokolwiek sobie jeszcze twórcy wymyślą sprawiają, że trafiamy w długi łańcuch zależności, aktualizacji i ustawień. Wszystko dla naszego dobra.

Drugą kwestią jest to, że konsole w wielu aspektach… straciły sens. Może i argument z cenami gier odszedł do lamusa (bo nowości na PC wcale do tanich nie należą, a ich odsprzedanie właściwie nie wchodzi w grę), ale o ile kiedyś można było grubą kreską oddzielić gry konsolowe i komputerowe — teraz ta granica już się zatarła. Strategii nie brakuje na konsolach, bijatyk i jRPG na komputerach. Czasami trzeba poczekać odrobinę dłużej, ale przy lawinie gier która trafia obecnie w nasze ręce kilka tygodni czy nawet miesięcy poślizgu raczej nie robi nam zbyt wielkiej różnicy.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia rozmieniania się na drobne — i wiecznych kompromisów. Bo jakkolwiek nie chciałbym bronić konsol, nawet tych najmocniejszych na rynku, to wysokiej jakości komputery po prostu… pozwalają cieszyć się grami z lepszą oprawą, a przy tym ruszającymi się w wysokiej, stałej, liczbie klatek. To oczywiście tylko opcja — bo niższe detale to kwestia dużo tańszego sprzętu, który ostatecznie będzie kosztował porównywalnie do tego, co musimy wydać na konsolę. Ale mamy wybór — coś, czego konsole nam nie dają. Obecna generacja już podczas debiutu była „do tyłu”. I bardzo bym chciał, aby nowe PlayStation (Xbox i wszystkie inne konsole, oczywiście, także) były na tyle dopracowane, że na starcie zostawią komputery w tyle. Tak, wiem że to będzie kosztować — ale coś za coś.

Więcej usług, z których skorzystam z przyjemnością

PlayStation w kwestii usług zostało odrobinę w tyle — szczególnie w Polsce, gdzie nie mamy dostępu do PlayStation Now. Xbox ma bardzo fajny Xbox Game Pass, który w ramach promocji wykupiłem na kilka tygodni i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony — prawdopodobnie nie będzie to jedyny miesiąc subskrypcji, z którego skorzystam. PC ma rozmaite akcje abonamentowe, w ramach których chociażby „kupujemy kota w worku” — Humble Monthly. Ale też inne usługi abonamentowe. I chciałbym, aby i Sony udostępniło taką opcję. Wszyscy wiemy jak to jest — rozpoczynając subskrypcję płacimy „z przyzwyczajenia”, korzystamy regularnie coraz mniej, ale mamy świadomość, że te gry są wciąż do naszej dyspozycji. A wśród nich sporo tytułów, po które bym już nigdy raczej nie sięgnął, gdyby nie one — w ten sposób ogrywam teraz chociażby Devil May Cry 4, obok którego przechodziłem obojętnie na wszystkich możliwych promocjach. Co ważne — bawię się przy nim doskonale!

Poza tym moc nowych konsol pozwoliłaby na różne formy emulacji i ulepszania „w locie” charakterystycznych dla platform Sony gier. To także element, który bardzo chętnie bym zobaczył w nowym sprzęcie — i równie chętnie skorzystał. Nie ukrywam, że forma abonamentowa byłaby tutaj przeze mnie bardzo mile widziana.

Kontroler który nie rozładuje się w 4 godziny

O padach można rozprawiać godzinami. Tak, wiem że dla wielu tylko te od Microsoftu mają sens — ja tam całkiem lubię się z Dual Shock 4, przynajmniej w kwestii ergonomii. Uważam że ta płytka i świecidełka są kompletnie zbędne, tym bardziej, że drugi z modułów jest podobno odpowiedzialny za dramatycznie krótką żywotność kontrolera. Chciałbym jednak, żeby firma zrezygnowała z niepotrzebnych nikomu udziwnień — bo wciąż nie mogę uwierzyć w to, że kontroler od PlayStation 3 po latach wytrzymuje cztery razy dłużej na jednym ładowaniu.

I jeżeli chodzi o sam projekt urządzenia — to jeszcze moją prośbą byłby sprzęt w miarę cichy i bez takich rażących wpadek, jak notoryczny błąd z automatycznym „wypluwaniem” płyty, który trapi wielu posiadaczy pierwszej wersji PlayStation 4.

Skupianie się na dobrych grach (i opcjonalnych innowacjach)

Sony w swoim portfolio ma kilka naprawdę mocnych marek — i świetne studia, które potrafią na ich sprzętach wyrzeźbić cuda. Konsole Sony od początku wprowadzały domową rozrywkę na nowy poziom, ale ostatnio jest tego… jakby mniej. No, może poza grami imprezowymi — bo na tym polu firma od lat czuje się pewnie, a PlayLink jest tego najlepszym dowodem.

VR, który firma już ma na swoim koncie, będzie dobrym punktem wyjścia w nowej generacji. Teraz projekt wciąż rozwijają, ale po mocnym starcie zszedł na drugi plan. Niech zatem idą przed siebie i nie boją się próbować nowego — warto, nawet jeżeli te nie trafią do „najprawdziwszych graczy”, to mają szansę rozkochać w sobie nowe pokolenie, jak zrobił to kilka lat temu microsoftowy Kinect. Nikt nie mówi, że będzie to łatwe. Będzie wymagało dużo pracy i nakładów ze strony działów odpowiedzialnych za innowacje i marketingu, ale jest do wykonania.

Tak naprawdę, to jestem niezwykle ciekawy kolejnej generacji konsol. Liczę, że nauczeni błędami i „podziałami” obecnej — twórcy konsol pójdą na całość i zaoferują nam naprawdę mocne maszyny. Proste w obsłudze, pełne opcji i rozmaitych ścieżek, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Gracze casualowi, poszukujący innowacji, ale przede wszystkim ci oczekujący najwyższej jakości. Wiem że kilka z moich pobożnych życzeń jest już właściwie nie do spełnienia — ale na szczęście jest jeszcze cała reszta!

A czego wy oczekujecie po kolejnych generacjach konsol?

Grafika: 1