ruch w mieście
9

Największy rynek motoryzacyjny zakaże samochodów z silnikiem spalinowym

Trudno wyobrazić sobie dzisiaj świat bez samochodów napędzanych ropą naftową - gdyby zabrakło tego surowca, gospodarka doznałaby kataklizmu, skutki ciężko przewidzieć. Za kilka dekad sytuacja może jednak wyglądać inaczej, czarne złoto powinno tracić na znaczeniu - zwłaszcza w transporcie drogowym. Przyczynić mogą się do tego Chiny - najludniejszy kraj świata coraz śmielej podchodzi do energetycznej rewolucji w motoryzacji, rozpatruje już nawet scenariusz, w którym auta z silnikami spalinowymi zostaną wyłączone ze sprzedaży.

Chiny mają wielki wpływ na globalną motoryzację. Wystarczy wspomnieć, że w ubiegłym roku na świecie sprzedano blisko 90 mln aut, z czego 28 mln przypadło na Państwo Środka – bez niego wzrosty w tym biznesie byłyby niemożliwe lub ledwo zauważalne. A na tym nie koniec, w połowie przyszłej dekady sprzedaż w tym kraju może sięgnąć pułapu 35 mln samochodów. Jedno auto nadal będzie przypadać na kilku obywateli, lecz rozmiar populacji robi swoje. Mowa o rynku, po którym już teraz porusza się blisko 300 mln samochodów. Zmiany, jakie zaaplikuje sobie ten kraj, będą zatem miały znacznie szersze konsekwencje.

auto silnik z tyłu

Piszę o tym nie bez powodu – w ubiegły weekend wiceminister przemysłu i IT Chin stwierdził, że jego resort opracowuje już harmonogram odchodzenia państwa od paliw kopalnych w motoryzacji, porzucania silników spalinowych na rzecz hybryd i aut elektrycznych. Analitycy, media i inwestorzy szybko zwrócili oczy w tamtym kierunku. Chociaż nie pojawiły się żadne konkrety, to słowa wywołały np. wzrost cen akcji firm związanych z produkcją samochodów elektrycznych. Wydaje się mało prawdopodobne, by Chiny poszły drogą Francji czy Wielkiej Brytanii i wskazały na rok 2040 jako termin odejścia od silników spalinowych. Ale ich granica nie musi leżeć znacznie dalej…

Co stoi za tymi krokami? Powodów jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, należy wskazać na zanieczyszczenia – Państwo Środka zmaga się z nimi od dawna, lecz teraz próbuje naprawić sytuację. Im mniej będzie samochodów zasilanych ropą, tym mniejsze szkody powinie wyrządzać smog. Po drugie, może to być szansa dla rodzimych firm, które zajmą się produkcją elektryków na wielką skalę (państwo wesprze ich sprzedaż). To może nakręcić cały rynek motoryzacyjny, dać chińskiej gospodarce impuls do rozwoju. Po trzecie, Chiny uzależnione są od dostaw ropy – przejście na motoryzację elektryczną zmniejszyłoby uzależnienie od importu. Kraj radzi sobie coraz lepiej w sektorze energii atomowej (nie można wykluczać, że to Chińczycy postawią u nas reaktory jądrowe) i zamierza inwestować miliardy dolarów w OZE – to krok w zielonym kierunku. Zielonym i bezpiecznym z punktu widzenia chińskich decydentów.

autostrada światła na drodze

Te deklaracje czy raczej zapowiedzi nagłych zmian nie zwiastują, globalna motoryzacja nie zaliczy transformacji nagle po doniesieniach zza Wielkiego Muru. Staje się jednak jasne, że idzie nowe. Kończy się dyskusja w duchu „czy sektor moto się zmieni”, a zaczyna określanie ram czasowych dla tego przeskoku. Przedstawiciele państw głośno mówią o odchodzeniu od ropy, to samo robią koncerny motoryzacyjne – jakiś czas temu głośno było o Volvo w tym kontekście, ale potem cały szereg innych firm zapowiedział podobne ruchy. Albo będą wprowadzać modele elektryczne do oferty albo całkowicie zaczną rezygnować z silników spalinowych. W tym kontekście nie dziwi, że Arabia Saudyjska chce wprowadzić na giełdę swojego giganta naftowego ARAMCO i zebrać kasę, póki jest na to czas. Ktoś może nawet stwierdzić, że zasadna staje się kapitalizacja firmy Tesla, która została najdroższym amerykańskim producentem aut.

Polska raczej nie doczeka się zapowiedzianego miliona samochodów elektrycznych w połowie przyszłej dekady – aż tak dynamiczna ta rewolucja nie będzie. Chiny mogą jednak za niecałą dekadę posiadać naprawdę rozbudowany elektryczny biznes motoryzacyjny oraz ekosystem, który pozwoli mu rosnąć i bez przeszkód funkcjonować. Ładowarek przybywa tam na wielką skalę, państwo wspiera zakupy takich pojazdów, nakręcana jest moda na nie. Tak się dokonuje rewolucji…

  • Bartosz Milewski

    Chce zobaczyc punkty ładowania, gdzie 50-100 aut bedzie ładować sie 30min i kolejne 200 bedzie czekać w kolejce…..

    • Pewnie się doczekasz ;) W przywołanych Chinach ładowarek przybywa na skalę, która w Europie (nie tylko w Polsce) wygląda kosmicznie.

    • Bartosz Milewski

      Nie jestem przeciwnikiem elektryków, ale ciekawe jaki wpływ na środowisko beda miały baterie i inne metale ciężkie używane do produkcji aut elektrycznych. Baterie nie ulegają biodegradacji… a energię tez trzeba wytworzyć.. elektrownie atomowe tez stara sie zamknąć. Wiatraki maja
      za mała wydajność, panele słoneczne także na dzien dzisiejszy

    • Zgadzam się – bardzo dużo pytań. Prócz tych wspomnianych dochodzi kwestia cen i dostępności surowców, które muszą być wykorzystane do budowy akumulatorów.

    • Już teraz prowadzony jest odkup baterii przez firmy produkujące samochody. Także będą się musieli z tym problemem uporać. Z tego co słyszałem baterie te będą wykorzystywane do gromadzenia energii „na zapas”.

    • Anonim

      A jaki to problem postawić więcej paneli czy wiatraków? Więcej paneli czy wiatraków nie pojawi się z dnia na dzień, ale samochodów także. Podobne problemy mieli użytkownicy samochodów kilkadziesiąt lat temu – stacje benzynowe nie były co 10 km, ale dzisiaj są. Podobnie będzie ze stacjami ładowania.
      Natomiast baterie to problem producentów, a nie użytkowników. Obecnie nikt nie wyrzuca akumulatorów, bo przy zakupie nowego oddaje się stary. Podobnie będzie z bateriami w autach elektrycznych. Z czasem powstaną nowe lepsze technologie ich produkcji lub regeneracji.
      Wielu ludzi tak właśnie widzi problem elektrycznych samochodów: z dnia na dzień pojawi się ich tysiące, a technologia będzie stała w miejscu. Otóż nie będzie stała. Wszystko powoli się rozwinie jednocześnie ze wzrostem ilości samochodów. To potrzeba jest matką wynalazków. Auta elektryczne powstały ponad 100 lat temu, a wygrana aut spalinowych to kwestie praktyczne i cenowe – nikt wtedy nie zastanawiał się nad środowiskiem czy osiągami. Obecnie zanieczyszczenie jest wysokie, ceny paliw rosną, a osiągi większości aut benzynowych nie robią na nikim wrażenia w porównaniu z Teslą. Doszliśmy do miejsca, gdzie potrafimy wytwarzać szybkie auta elektryczne z niezłym zasięgiem.

    • Diabell

      Wiatraków nie można wszędzie stawiać, a ogniwa fotowoltaiczne nie zawsze są wystarczająco wydajne, a do tego dochodzi ich żywotność oraz wysoka cena. Naukowcy powinni zewrzeć szeregi i wziąć się jeszcze intensywniej za temat fuzji. To praktycznie nieograniczone źródło energii, które rozwiązałoby mnóstwo problemów naszej cywilizacji.

    • To nie będzie problem kiedy ładowarki będą przy blokach mieszkalnych i w garażach.

    • Diabell

      Ciekawe, kiedy wymyślą akcyzę doliczaną do każdego kilowata, zużytego do ładowania pojazdów? Przecież czymś trzeba będzie lukę w budżecie załatać?