bitcoin grafika moneta
70

Gdybyś kupił 1000 BTC 7 lat temu, to miałbyś dzisiaj 15 milionów. Kiedy to się skończy?

Przedsiębiorczych użytkowników internetu nic ostatnio tak nie grzeje jak cena czołowej kryptowaluty na świecie - Bitcoina. Nie bez powodu, bowiem na przestrzeni lat funkcjonowania tajemniczej, cyfrowej waluty zanotowano niezwykłe wzrosty wartości, które obecnie przyprawiają o zawrót głowy. Zastanawiam się tylko, kiedy to wszystko się skończy.

Sam nie wiem, jak to się skończy i oczywiście, kiedy. Gdybym to wiedział, zapewne wziąłbym się za handlowanie kryptowalutami i wykonał kilka błyskotliwych operacji, które mogłyby ustawić mnie do końca życia. Mało tego, już 7 lat temu zgromadziłbym odpowiedni zasób bitcoinów, które obecnie pozwoliłyby mi zainwestować zarobione pieniądze w nieco bezpieczniejszy sposób i po prostu cieszyć się życiem – bez potrzeby rozglądania się za pracą. Ale umówmy się – każdy, kto widział jaką drogę przeszedł bitcoin snuje sobie takie wizje, a mało jest takich osób, które rzeczywiście tak zrobiły. W sumie, to nic dziwnego.

Grubo ponad 4 tys. dolarów za BTC. Wprawnym inwestorom oczywiście gratulujemy, ale jednocześnie wskazujemy na szereg przemian w obrębie tej dziedziny

Bitcoin bardzo nieśmiało wychodzi przy okazji z cienia, za którym z reguły można znaleźć wszystko, co społecznie zostało uznane za niebezpieczne, tajemnicze i prawdopodobnie nielegalne. Bitcoiny, głównie dzięki ulubieniu ich przez darkweb jako środek płatniczy uznawane są powszechnie za narzędzia płatnicze osób, które albo mają coś do ukrycia, albo przesadnie dbają o bezpieczeństwo. Czym mocniejsze są wzrosty bitcoina obecnie, tym na szczęście, coraz bardziej wzrasta świadomość ogółu. Okazuje się, że bitcoin to nie tylko sposób na anonimowe płacenie w sieci, ale także – jeśli nie środek płatniczy przyszłości, to z pewnością wektor zmian, jakie będą zachodzić w ciągu najbliższych lat. Cyfrowa waluta co prawda zyskuje przychylność nawet nieco mniej zorientowanej w jej temacie części społeczeństwa, ale w dalszym ciągu jej status prawnych w wielu krajach jest nieuregulowany. Stąd też pytania inwestorów np. na temat ewentualnego rozliczania zysków pochodzących z obrotu.

BTC grafika

Ale nie tylko przemiany wśród społeczeństwa są ważne w kontekście kryptowalut. Należy również zajrzeć nieco głębiej do grupy, która żywo interesuje się tą tematyką. Otóż, w ostatnim czasie ujawniono sporo ataków cyberprzestępców, wycelowanych albo w użytkowników tego środka płatniczego, albo w platformy stanowiące ważne elementy infrastruktury kryptowalutowej. O ile większość tego typu ataków nie ujawniła słabości sposobu działania, przechowywania oraz dystrybuowania kryptowalut w sieci, tak już nie każdy sobie z tego zdaje sprawę. I niestety, uznaje się kryptowaluty za dużo mniej bezpieczne, niż te tradycyjne – bo to łatwy sposób na zarobek dla hakerów. Oczywiście, cyberprzestępcy interesują się możliwością łatwego ich pozyskania, ale robią to w znacznie bardziej wyrafinowane sposoby, niż się powszechnie uznaje.

Szaleństwo, które pozornie tylko nie ma końca

Z ogromnym zaciekawieniem obserwuję różne środowiska skupione wokół kryptowalut i powiem jedno – za każdym razem, gdy wszyscy spodziewają się przekroczenia kolejnej granicy wartości BTC, jedynie garstka zastanawia się, co się stanie, gdy nastąpi krach. Już nieco mniejsze tąpnięcia powodują żywe reakcje – nie bez powodu, bo istnieją osoby, które zainwestowały naprawdę sporo i biorąc pod uwagę sukcesy bitcoina – oczekują odpowiednich wzrostów. Nie mówi się o tym głośno, ale jednak wszyscy zdają się doskonale rozumieć to, że wkrótce może przyjść czas poważnego kryzysu, który spowoduje, że zamiast El Dorado będzie plucie sobie w brodę i liczenie strat. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że nikt dokładnie nie wie, kiedy to się stanie. Dodatkowo, nikt nie ma na to dobrego pomysłu. Istnieją hipotezy, wedle których kryzys mógłby nadejść wtedy i wtedy, przy zachowaniu takich i takich zmiennych. Ale tak naprawdę, wszystko to wygląda jak wróżby jednego z bardziej medialnych „mediów” w telewizji. Czyli: „będzie lało, albo wiało”.

Ja jednak cieszę się, że bitcoin w ogóle powstał

Chociaż nie korzystam z tej waluty i nawet nie rozpatruję jej użycia w ciągu najbliższych lat, cieszę się, że społeczność internetowa zdołała wytworzyć nie tylko środki przekazywania treści, ale i własną walutę. Jej powstanie wynikło nie tylko z pobudek czysto biznesowych, ale również dlatego, iż społeczności internetowe cechują się potrzebą wspólnotowości, a własna waluta (waluty) może ją wspomagać. O ile rozwój BTC i innych walut będzie się odbywał w taki sposób, że w dłuższej perspektywie czasu będzie dawało to wszystkim wymierne korzyści – jestem za. Obawiam się tylko, że kryzys bitcoinowy spowoduje, że ludzie nagle odwrócą się od kryptowalut utrwalając nieprawidłowe stereotypy, o których napisałem wyżej.