O Bartz słychać coraz więcej w kontekście jej co tygodniowych maili do pracowników. W swoim kolejnym patetycznym mailu do swoich Yahoosów, Bartz nawołuje do tego aby ruszyć się z miejsca i iść do przodu bo sukcesy same do nich nie przyjdą.

I go. I’ve noticed that since the reorg, people seem like they’re waiting for something. I’m not sure if it’s a sugar-low or what, but we need to stop waiting and get moving. Good things do not come to those who wait, they come to those who make things happen.”

Przyznam, że czytając to memo nieźle się ubawiłem. Nawoływanie do pracowników „zróbmy coś wreszcie, ruszcie się” jest chyba jakimś aktem desperacji albo kompletnym niezrozumieniem roli CEO. Za kondycje firmy, jej stan, dynamikę rozwoju i wyniki finansowe odpowiada Bartz. To ona musi działać, ustalać strategię i wyznaczać kierunek rozwoju. Jeśli tak się nie dzieje to firma będzie stać w miejscu i nawoływania pracowników do pracy niewiele zmienią. Ludzie potrzebują mieć wyznaczone cele, oraz plany i strategię jak je osiągnąć.

Sytuację w Yahoo świetnie obrazuje wypowiedz osoby, która przesłała blogom memo (zakładam, że to pracownik firmy) Odpowiedziała ona na pytanie zadane przez Bartz:

Why are people „waiting for something”? Because there’s no freaking direction from managment to the troops. Isn’t that *her* job?

Płomienne i motywujące przemowy z ust szefowej, która nie wypracowała sobie jeszcze szacunku wśród pracowników tylko ją ośmieszają. Oczywiście nikt nie zabrania CEO firmy wygłosić od czasu do czasu czegoś na kształt motywacyjnej pogadanki. Trzeba to jednak umieć robić, nie można przesadzać (z częstotliwością), szczególnie jeśli się jest w danej branży zupełnie nowym, zielonym i komunikuje się z ludźmi, którzy właśnie przetrwali masowe zwolnienia (a i tak nie są pewni swojej przyszłości).

Zastanawia mnie tylko co na to PR-owcy w Yahoo czemu jeszcze nie zakneblowali swojej szefowej i nie dali dojść do głosu innym managerom? A może właśnie to się stało, bo jak czytam w memo:

we’re going to take a new approach to my weekly emails. You’ll now hear from me every few weeks, but in-between will hear more from my staff. I’m not the only person with interesting things to say, and it’s important that you hear from others that are running the business. And when I say my staff, I mean all my staff. Even Judy. I’m sure she can’t wait to tell you what it’s like working for me day-in and day-out.

No więc mamy nową strategię jeśli chodzi o co tygodniowe maile do pracowników, teraz będą co dwa tygodnie? Pisać będzie nie tylko Bartz ale i inni ludzie – nawet sekretarka, która ma wiele do powiedzenia (o Bartz). Tymczasem PR-owcy Yahoo są właśnie reanimowani po nagłej zapaści w skutek tego tekstu…

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Marek

    Kobiety nie powinny brać się za wysokie stanowiska. Ta laska pokazała już wielokrotnie, że kąsa fabułki i nie wie zupełnie co to znaczy zarządzanie wielka firma.

  • bankowiec (niestety)

    patetyczne i śmieszno-tragiczne maile CEO do pracowników to, niestety, specjalność nie tylko Yahoo… pracuję w firmie, której prezes co tydzień skrobie maile do pracowników, pełne ‘motywujących’ hasełek + moc treści ‘opieprzająco-krytykujących”, a wszystko to okraszone cytatami z klasyków (ostatnio na tapecie był bodajże Szekspir)

  • Joasia

    nie posiadam może doświadczeń na grupie reprezentatywnej, ale osoby jednej konkretnej narodowości [co ciekawe zbieżnej z panią Prezes Yahoo], z którymi miałam okazję pracować robiły dokładnie to samo.. :)

  • http://www.mniammniam.com Markos

    Cóż taki urok korporacji, Yahoo to wielkie korpo i takie zachowania zawsze będą w wielkich firmach modne :D

  • http://www.efektywnosc.com Bartłomiej

    No cóż, może jest nie tylko tak, że Y ma kiepskiego CEO, ale także kiepskich ludzi od PR, którzy dają upublicznić takie rzeczy. Całość z jej strony wydaje mi się trochę nienaturalna i mocno wyrwana z kontekstu. Może tekst dotyczy tylko fragmentu szerszej wypowiedzi Bartz, do której w pełnej wersji autorzy nie dotarli.

  • Kuba

    Dla mnie pierwszy fragment jest jak najbardziej zrozumialy i na miejscu. W firmie w ktorej jest niepewna sytuacja, nagle wszystko zamiera, nikt nie ma motywacji do dzialania. Kazda decyzja z gory jest odbierana jako cos co moze niewypalic, albo zmieni sie za kilka dni. W takiej sytuacji wszyscy tak jakby oczekuja az sie sytuacja wyklaruje. Wowczas ludzi trzeba ludzi obudzic z takiego oczekiwania na niewiadomo co.

    Ja mysle ze zamiast zgrywania takiego co to wszystkie rozumy pozjadal, trzeba czasem sie zastanowic nad tym co sklania ludzi do pewnych dzialan.
    Tak ja to widze

  • raf

    Od kilku dni w Yahoo bryluje nowy szef PR, też daje radę:
    http://gawker.com/5310190/yahoos-cuddly-flack-sends-adorable-email

  • Łukasz

    Trzeba na to patrzeć z innego punktu. Praca w IT a najlepiej to widać w US, oparta jest to jednostkach których pasja tworzenia, pcha całe korporacje, a często całe rynki do przodu.
    Najlepsze projekty w tych firmach jak yahoo, apple, google i innych nie powstają na zebraniach i komitetach – „.. ok od dzisiaj robimy mały przenośny odtwarzacz muzyki..”. Powstają w głowach inżynierów, którzy nie jako w „wolnym czasie” próbują je urzeczywistnić.

    Zgadzam się, że CEO w Yahoo nie wie jak tą iskrę rozpalić na nowo – (np. bo zwolnienia dobijają każdego). Ale nie oszukujmy się – jest bardzo dużo innych CEO, którzy tego nie wiedzą. I to jest w sumie logiczne – ich zadaniem nie jest marzyć. Tylko skutecznie realizować plany.

    Problemem dużych korporacji jest to, że … są to korporacje – a niezależnie od wielkości powinny myśleć i działać jak startup.

  • tigga

    Pani Bartz wyczerpała chyba wszelkie stereotypy na temat zarządów korporacji. Z doświadczenia tylko powiem że jeżeli rzeczywiście słała takie pierdółki co tydzień to lądowały one w większości w koszu. Nie da się pisać w tak krótkich okresach rzeczowo i ciekawie. Można tylko produkować buzzword.

  • Pingback: Cel - Notatnik zapisywany wieczorami