airbus a380
11

Jeżeli Google i Airbnb skuszą się na ten model, może szykować się rewolucja w wakacjach

To jeden z najbardziej zaskakujących pomysłów o jakich słyszałem w ostatnich tygodniach. Okazuje się, że irlandzka firma ma pomysł na... wynajmowanie poszczególnych miejsc (a raczej ich całych rzędów) firmom, których działalność jest nieodłącznie związana z turystyką.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od ogromnych samolotów, którymi linie lotnicze raczej nie są zainteresowane — mowa tutaj o Airbusach A380. To ogromny samolot, którym nie są specjalnie zainteresowane nawet największe i najbogatsze linie lotnicze na świecie. Powód? Przede wszystkim jego wielkość — i kwestie związane z opłacalnością takiego rozwiązania. Trudno w jego przypadku mówić o jakiejkolwiek ekonomii, bo pozostaje jedną z maszyn, która jest niezwykle paliwożerna. Od jakiegoś czasu plotkuje się nawet o tym, że firma zaprzestanie jego produkcji — tym bardziej, że… wbrew nadziejom — Emirates nie skusiło się na zakup kilkudziesięciu dodatkowych egzemplarzy, a na tegorocznym Dubai Air Show 2017 podpisano umowę z Boeingiem. Więcej na temat samego Aribusa A380 poczytacie w jeszcze gorącym wpisie Piotra, a teraz przejdźmy do konkretów, czyli nowego pomysłu irlandzkiej firmy Amadeo.

Amadeo wyprzeda miejsca w samolotach korporacjom, dając cegiełkę nowemu modelowi?

Nawet jedne z największych i najbogatszych linii lotniczych mówią pass, ale… dla Airbusa pojawia się światełko w tunelu dzięki, między innymi, firmie Amadeus. Ta ma na siebie dość nietypowy pomysł, bo chciałaby wynajmować przestrzeń w tych gigantycznych samolotach. Potrzebować będzie do tego licencji operatora lotniczego, ku której już poczyniła pierwsze kroki.

Wszystko to podyktowane jest nowej idei biznesowej, która zakłada „czarterowanie” samolotów dla firm, które są w mniejszym lub większym stopniu związane z branżą. I wymienia wśród nich graczy, którzy są wam doskonale znani: Google, Airbnb, Expedia. Takie wsparcie ze strony firmy zajmującej się przewozem mogłoby zaoferować cały szereg nowych rozwiązań i możliwości, a takie Airbnb nie musiałoby już ograniczać się do wynajmu miejsc. Mogliby nareszcie zaserwować pełne pakiety wakacyjne, które obejmowałyby nie tylko noclegi, ale także szeroko pojęty tranzyt.

Na tę chwilę brzmi to dość nieprawdopodobnie, ale im dłużej się nad tym zastanawiam… tym bardziej uważam, że to jednak ma sens. Przede wszystkim dlatego, że jeżeli Amadeo faktycznie sprawdzi się jako podwykonawca i cała ta usługa pozwoli utrzymać ostateczną cenę wakacji na wyjątkowo okazyjnym pułapie — to może okazać się hitem.

Inna rzecz to taka, że od ewentualnego wcielenia planów firmy w życie dzieli nas jeszcze co najmniej pięć-sześć lat. Dlaczego? Bo dopiero w 2023 te ogromne samoloty wrócą do nich od linii lotniczych, które je leasingują. Mimo wszystko pomysł brzmi intrygująco i jestem bardzo ciekawy, czy udałoby się z tego stworzyć naprawdę sprawnie działąjący model biznesowy w połączeniu z dużymi graczami, którzy — przynajmniej na ten moment — wydają się nie do końca być zainteresowani pełnymi planami wakacyjnymi.

Tylko z drugiej strony — czy przy okazji samodzielnych podróży i korzystania z Airbnb magią nie jest właśnie ta dowolność i łączenie puzzli w konfiguracji dla nas najciekawszej?

Źródło: CNBC

Grafika

  • Wielkie_Nieba

    Jak to jest z tymi kosztami eksploatacji?
    Na lądzie im większy pojazd, tym niższy koszt na pasażera. Na morzu (chyba) jest tak samo. Dlaczego zasada ta nie dotyczy samolotów?

    • Iks

      Choćby dlatego, że duże samoloty wymagają drogich lotnisk.

    • Wielkie_Nieba

      Ale lotniska już są, czy nie?

    • Przemysław Rumik

      @disqus_DL5OaoQ7J1:disqus bo musisz mieć ludzie, których nimi przewieziesz. Model z dużymi samolotami jak A380 zakładał, że większość lotów odbywa się między hubami, ale ludzie do hubów trzeba przywieźć. Stąd jak np. lecisz z Krakowa do San Francisco, to lecisz np. KRK-FRA-SFO, czyli masz 2 hopy, i 2 samoloty. Bilet jest droższy. Stąd linie lotnicze powoli przechodzą do modelu punkt-punkt, którego mistrzami są tanie linie. Ale z Krakowa do San Francisco nie leci dzień w dzień 600 osób, czyli tyle by wypełnić A380… ale może uzbiera się 250-300 osób 2 razy w tygodniu. Wtedy opłaca się posłać 2 razy Dreamlinera. Bilet może być tańszy, bo koszty są mniejsze, lot jest krótszy bo bezpośredni, więc i jest większa szansa na to, że pasażerowie wybiorą Twoją linię, a nie konkurenta który lata hub-hub……
      Z tym, że to się dopiero dzieje. I dlatego z Krakowa teraz żaden samolot nie lata do San Francisco ;-)
      Tutaj np. https://www.youtube.com/watch?v=NlIdzF1_b5M jest to bardzo ładnie wyjaśnione

    • Wielkie_Nieba

      Dzięki za wyjaśnienie :) Podejrzewałem, że może chodzić o „wypełnienie” :)

  • Luk

    Jak się ma ta infografika z samolotem do artykułu? Serio pytam Autora o podpowiedź bo za cholere nie wiem.

    • Piotr Potulski

      Była na górze wyszukiwania w Google.

  • Luk

    Jak się ma taninfografika z samolotem do art? Serio pytam Autora bo za cholere nie wiem.

  • Piotr Potulski

    Kilka dni temu był całkiem rozsądny artykuł o lotnictwie. Czy można byłoby prosić o utrzymanie tego poziomu? A380 nie wypada z obiegu dlatego, że jest paliwożerny. W gruncie rzeczy jest jednym z najlepszych samolotów jeśli chodzi o koszt pasażero – mili. Przy założeniu, że jest załadowany na full. Problem w tym, że ciężko utrzymać obłożenie na poziomie bliskim 100% dla każdego lotu na każdej trasie i każdy dzień tygodnia. Dlatego lepiej mieć 3 sztuki 787, bo może i koszt na pasażera wychodzi nieco wyżej, ale znacznie elastyczniej można planować siatkę połączeń i jak gdzieś się zwiększa / zmniejsza ruch to dołożyć / przesunąć jakąś maszynę.

  • Morski Morświn

    BlaBlaPlane

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Hm, więc jest nadzieja ze nie będą mi się kurzyć samoloty, not bad