117

Co po śmierci? Jakiej śmierci – biznes już mówi o cyfrowym życiu wiecznym

Ludzka świadomość przeniesiona do maszyny - temat nowy nie jest, znamy go z filmów i literatury. Niektórzy stwierdzą pewnie, że to już dość oklepany wątek. Nadal jednak funkcjonuje on wyłącznie w sferze SF, z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Tak już pozostanie czy czeka nas rewolucja przez duże "R" i świat, w którym staniemy się nieśmiertelni (przynajmniej do momentu wykasowania nas z dysku)? Za rozwojem sytuacji przemawia prosty argument: da się na tym zarobić, więc temat będzie badany.

Życie wieczne jeszcze kilkaset lat temu rozpatrywane było w kategoriach religijnych. Tylko i wyłącznie. Zresztą, nie ma sensu cofać się o kilkaset lat – przecież większość ludzi na świecie może dzisiaj zgłębiać ten temat wyłącznie w kontekście religijnym. Jednocześnie przybywa jednak osób, które rozwijają inną myśl: życie wieczne zapewni nam rozwój technologiczny. Nieśmiertelność ma być gwarantowana na różne sposoby – jedni mówią o „hodowaniu” nowych ciał, drudzy o naprawianiu/usprawnianiu wykorzystywanych już organizmów, jeszcze inni przekonują, że z ciała jako formy należy po prostu zrezygnować i przenieść się do cyfrowego świata…

Huawei mówi, jak będzie

Wątek poruszam z powodu wypowiedzi jednego z top menedżerów Huawei – media przywołują jego słowa dotyczące nieśmiertelności i robi się naprawdę ciekawie. Biznesmen wyobraża sobie życie wieczne właśnie w cyfrowym świecie: ludzka świadomość byłaby przeniesiona do świata zer i jedynek. A w efekcie wnuk mógłby rozmawiać za pośrednictwem komunikatora internetowego z dziadkiem, który… formalnie umarł. Takie postawienie sprawy może zmieniać podejście do niej, przybliża nam efekt i trywializuje cały proces. Czyni go codziennym.

Przyznam, że ciekawie czyta się o takich rozwiązaniach, gdy jednocześnie ma się świadomość, że ktoś mówi o relatywnie nieodległej przyszłości. To nie dzieje się „kiedyś”, za kilkaset lat, ale za kilka dekad. Większość z nas powinna jeszcze żyć i być świadkiem tego, jak ludzkość rezygnuje z niedoskonałych ciał i przenosi się do świata wirtualnego. A tam rozpoczyna naprawdę długie wakacje. Chociaż z drugiej strony, może i dla tej formy istnienia znalazłyby się zajęcia? Życie wieczne oznaczałoby też wieczną pracę. Pojawia się rysa na szkle ;)

Życie wieczne i kwestie etyczne? Przecież to biznes!

Zakładam, może naiwnie, że ewentualne przenoszenie ludzkiej świadomości do komputerów, spotka się z pomrukami niezadowolenia, ktoś jednak stwierdzi, że to nieetyczne, że życie wieczne nie może wyglądać właśnie tak, że człowiek nie powinien się bawić w Boga: ciało umarło? A zatem nie ma cię. Tu jednak pojawia się wątek, który zawsze jest ponad motywami etycznymi: kasa. Przecież dla firm, w tym dla Huawei, takie „przeprowadzki” oznaczają spore pieniądze. Ludzka świadomość będzie potrzebowała olbrzymich data center (dopiero wtedy zacznie się wielki pobór energii elektrycznej), potężnych mocy obliczeniowych i rozbudowanej infrastruktury umożliwiającej np. komunikację. Ktoś to wszystko musi dostarczyć.

Dla Huawei, Lenovo, Intela czy Amazona przeprowadzka świadomości może być złotym biznesem. Nie dziwi zatem, że firmy, przynajmniej część z nich, mogą podchodzić do tematu bardzo poważnie – dlaczego miałyby żartować z czegoś, co za 2-3 dekady może przynieść miliardowe zyski? Niektórzy będą przekonywać, że to po prostu poza naszym zasięgiem, ale czy trzydzieści lat temu potężne maszyny obliczeniowe schowane w kieszeniach wydawały się czymś oczywistym i pewnym? Pod koniec lat 80. XX wieku świat mógłby uznać ewolucję mobilną za totalne SF. A teraz spora część z Was czyta to pewnie na urządzeniu mobilnym.

Jasne, trochę inny kaliber, ale nie to jest kwestią najważniejszą – na pierwszy plan wysuwa się fakt, iż zarówno cyfrowe życie wieczne, jak i majstrowanie przy genach albo kontrowersyjne prace nad sztuczną inteligencją, będą rozpatrywane głównie na polu ekonomicznym – nie moralnym, etycznym czy filozoficznym. Owszem, te wątki mogą się pojawić, lecz finalnie wszystko sprowadzi się do zysków. Jest w tym kasa? No to działamy, tworzymy serwery dla ludzi. Przechowujące ich, a nie dla nich. Dopóki o przenoszeniu świadomości mówili futurolodzy, podchodziłem do sprawy sceptycznie. Ale gdy temat podjął top menedżer wielkiej firmy, uwierzyłem. Tam gdzie będzie dolar, w końcu pojawi się i życie wieczne… Ciekawe, jak szybko uznamy to za coś oczywistego i naturalnego?

  • Pragmatus

    Definicja piekła: zostać uwięzionym na zawsze w wirtualnej przestrzeni w jakiejś jej części z powodu błędu w oprogramowaniu. ;)

    • Złośliwi zaraz powiedzą, że to pewnie będzie część Windowsa – najniższy krąg piekieł ;)

    • Jerzy Jabłoński

      Definicją piekła jest raczej awaria serwerowni i przywrócenie Cię z kopii zapasowej sprzed miesiąca :D

    • Przemek

      byś sie wtedy nie zorientował

    • ŻółtyŻółwik

      Jakbym przez ten miesiąc zrobił coś przypałowego, to mógłbym się cieszyć z takiego rollbacku :P

    • Od razu o tym pomyślałam :D
      Cyfrowe piekło

    • Neliel

      Black Mirror – White Christmas

  • Tomasz

    Oby tylko to się stało możliwe jeszcze za naszego życia.

  • tomek

    Nie jestem pewnien czy taki „byt” można będzie traktować jak właśnie „tą osobę”. Raczej to AI, która w formie i sposobie komunikacji / zapamiętanych wspomnień będzie przypominać pierwowzór. Heh. taka forma pamiątki / pocztówki po kimś. Wszystko rozbija się o świadomość, bo to w sumie ona kreuje konkretnego człowieka. Może za 20-30 lat będziemy wiedzieć o świadomości wszystko, co pozwoli nam stwierdzić, że ten cyfrowy „byt” rzeczywiście jest naszym dziadkiem albo babcią. Ale myślę jednak, że w tej dziedzinie też naukowcy staną przed ścianą, której nie będzie się dało pokonać – przynajmniej będzie się to wydawać niemożliwe. Tak jak np. teraz fizycy teoretyczni mają z „big bang”. Myślę, że istnieją jakieś „granice poznania” ale zdecydowanie nie należy ich wiązać z transcendencją rozumianą jako współczene formy jakichkolwiek religii.

    • Wiele będzie pewnie zależało od nas, konkretnych osób: czy uznamy te byty, zaakceptujemy je i będziemy w nich widzieć ludzi.

    • tomek

      Dokładnie tak – ostatecznie człowiek sam kreuje świat wokół siebie. A pozostawiając z boku „poziom meta” znaczenia takiej technologii i skupiając się wyłącznie na jej aspekcie praktyczno / biznesowym – czy taka technologia (w uproszczonej formie) mogłaby posłużyć np, przy pomocy w terapiach psychiatrycznych ludzi, którzy w nagły / tragiczny sposób straciły bliską sobie osobę? Mamy kolejny temat który pod kątem moralności jest wręcz niewyczepany :)

    • mashirono_neko

      Ale ta technologia – jeśli powstanie – nie rozwiąże głównego problemu, tj. tego, że ludzie boją się śmierci. Owszem, będziesz sobie mógł pogadać z wierną kopią dziadka i nie będziesz zauważać różnicy, bo z Twojego punktu widzenia to będzie faktycznie to samo. Punkt widzenia zmieni się jednak w momencie „przeniesienia”, bo to, że ktoś stworzy kopię układu neuronów w Twoim mózgu 1 do 1 wcale nie znaczy, że Twoja świadomość się tam przeniesie. Śmierć dalej pozostaje śmiercią: jest po niej to samo (nic/niebo/piekło/reinkarnacja – to nie wpływa na wynik obliczeń), tyle że zostaje po Tobie idealna „automatyczna sekretarka”.

      Oczywiście można marketingiem przekonać większość ludzi, że „naukowcy przenoszą świadomość” i to tak jakbyś „zasnął i obudził się na serwerze”, ale to będzie tylko mydlenie oczu. Chyba, że faktycznie zrozumiemy, czym jest obserwator/świadomość/dusza – ale tego już raczej nikt z nas nie dożyje.

    • Rafał Małek

      Ale dla tego co umarł już bez znaczenia, bo przestał istnieć, uległ dezintegracji.

    • mashirono_neko

      Dokładnie, jednak tej dezintegracji i zaprzestania istnienia ludzie się właśnie boją i ten strach jest napędem dla poszukiwania nieśmiertelności, nie chęć pogadania z pradziadkiem.

    • Kamil Gorski

      zgadzam się, same dane to jeszcze nie świadomość i trochę czasu minie zanim dowiemy się czym ona jest i czy w ogóle da się ją skopiować. mózg to najmniej poznana przez nas część ciała i pomysły ludzi z IT niewiele tu zmienią jeśli do pracy nie wezmą się neurobiolodzy :)

      poza tym widać kto interesuje sie buddyzmem, ego i czyta Tolla :D

    • Maciej

      Ja mysle, że to bedzie wygladalo tak, że obecny CEO jakiejś firmy usiądzie do stołu z robotami, a każdy bedzie zmarłym, jednak wciąż siedzącym w matrixie:p

  • PN27

    Jakoś nie wierzę, że można by przenieść człowieka do komputera. A nawet gdyby to było możliwe, to nie będzie to dla mnie życie wieczne. Bo nie będzie to przeniesienie, tylko skopiowanie. Ten w komputerze to już nie ja. Może taki sam, ale nie ten sam. Żyje (zakładając że żyje) obok mnie. Ja umrę i dla mnie to koniec. On zostanie, ale to już odrębna „osoba”. Nawet jeśli się przeniosę w czasie i stanę obok siebie z przeszłości, to jednak będą to dwie oddzielne osoby.

    • Przemek

      dodajmy do tego synchronizację

    • Nadal będzie to jedynie backup, ale ma to już większy sens. Mimo wszystko… Wiele czynników wpływa na to kim jesteśmy:
      – Nasz umysł,
      – Nasze zmysły, percepcja,
      – Ilość wydzielanych hormonów,
      – Praca wewnętrznych organów,
      – Nasze ograniczenia i pokonywanie ich

      Każdy jest skalibrowany inaczej i każdy musiałby zostać bardzo dokładnie przebadany w bardzo wielu sytuacjach (na chwilę obecną). AI symulująca nas samych – bo tym byłaby nasza kopia musiałby potrafić naśladować nie tylko naszą świadomość, ale także nasze ciało.

    • sysph

      A jak się budzisz rano, to skąd wiesz, że budzisz się TY, a nie twoja idealna kopia?

    • Jestem tak samo leniwy do wstania jak dzień wcześniej ;)

    • sysph

      Problem tożsamości jest głęboko filozoficzny. Nasza idealna kopia, ma wszelkie podstawy, by czuć się oryginałem. Warto zwrócić uwagę, że przekonanie o tym iż my sami nie jesteśmy czyjąś kopią, wynika wyłącznie z naszej wiary w to. Każdego ranka budzimy się wierząc, że jesteśmy tą samą jednostką co dnia poprzedniego. Obiektywnie rzecz biorąc, nie ma takiej gwarancji. Ktoś mógł skopiować oryginał, położyć kopię w naszym łóżku, a oryginał przenieść lub zniszczyć. Odzyskując świadomość, nie wiemy nic pewnego o swojej przeszłości.

      Dodając do tego fakt ciągłej wymiany komórek ciała, można przyjąć, że w zasadzie zawsze jesteśmy kopią, a proces przenoszenia świadomości na nowy nośnik, obywa się w trybie ciągłym…

    • Należy do tego jeszcze dodać, że nasze przemyślenia i bodźce zewnętrzne wpływają na nas, nasze osądy, naszą osobowość – zwyczajnie w każdej chwili jesteśmy jedynie podobni do nas samych zarówno sprzed chwili jak i sprzed lat. Tak czy siak chętnie bym skorzystał bo bardzo duża część mnie dalej by spokojnie żyła (egzystowała) gdy oryginalny ja już dawno bym się rozkładał – mimo to zanim skopiowałbym „siebie” do wersji cyfrowej robiłbym wszystko by wydłużyć życie w oryginalnym ciele, a backup służyłby jako zabezpieczenie przed zdarzeniami losowymi.

    • sysph

      Dokładnie tak – nawet jeden silny bodziec (dajmy na to: bycie świadkiem śmierci własnego dziecka) jest w stanie błyskawicznie przemodelować naszą psychikę.

    • jscst

      A co dopiero śmierć własna…

    • jscst

      To dlaczego bliżniacy nie mają problemu z tożsamością… a ponoć mają taką szczególną więż.

    • sysph

      Czy nie mają to bym nie był taki pewien. Polecam „Dead Ringers”: http://www.filmweb.pl/film/Nieroz%C5%82%C4%85czni-1988-572

    • jscst

      A ja się powołuje na to, że oni mówią o jakimś współodczuwanie… niemal telepatii. A na problemy z tym „nie jestem przypadkiem bratem” jakoś nie słyszałem.

    • NobbyNobbs

      Budzę się zawsze JA. Nie wiadomo jednak kto poszedł spać.

    • Kamil
    • Rafał Małek

      A budząc się rano skąd masz pewność, że w nocy nie przyleciały jakieś ufoludki i nie zabrały, zostawiając klona z kopią pamięci i teraz jesteś swoim własnym klonem?

      Dwóch Arnoldów Schwarzeneggerów w filmie „Szósty Dzień” też nie mogło ustalić, który z nich to ten prawdziwy.

    • PN27

      Ufoludki zostawiłyby klona z kopią pamięci. Klonowi wydawałoby się że jest mną, ale ja byłbym na statku ufoludków. Klon nie wiedziałby że coś się zmieniło, moje otoczenie na ziemi też nic by nie zauważyło. Ja wiedziałbym że jestem gdzieś indziej. Kopia to kopia. Oryginał zostaje. Oczywiście jeśli ja jestem kopią, a oryginał został zniszczony/porwany to ja nic o tym nie wiem. Oryginał w przypadku zniszczenia też nic nie wie, z oczywistych względów. W przypadku porwania jednak wie że jest gdzieś indziej. Z tego wynika że życie wieczne jest niemożliwe. Jeśli masz kopię i umrzesz, kopia jest sobą a ty umierasz i wszystko się dla ciebie kończy. Jeśli nie masz kopii i umrzesz, to wszystko się dla ciebie kończy. Dla ciebie to żadna różnica. Różnica może być dla tych co zostają.

    • jscst

      A do tego dodajmy, że umysł nie jest dostosowany do takiego „ciała”… Bóle fantomowe na taką skalę mogą doprowadzić do samobójstwa…

  • pukczu

    Bez ciała nie będzie nas. A to dlatego, że w dużej mierze to ciało określa nas i determinuje w wielu kwestiach. Bez niego nie bylibyśmy sobą.

    • Przemek

      niektórzy twierdzą że urodzili się nie w tym ciele co potrzeba

    • pukaczu

      Tak twierdzą osoby, ktore zostały ukształtowane również przez soją tożsamość cielesną. Gdyby mieli inną, pewnie by tak nie myśleli i byli kimś innym :p

    • Ciało to również gruczoły, które wpływają na nas – np. przy zmęczeniu jesteśmy bardziej drażliwi, ale po dłuższych ćwiczeniach skutek jest odwrotny bo wydziela się endorfina. Wiele rzeczy ma wpływ na nas samych, nie tylko umysł i powinien to potrafić symulować AI, którym byśmy się stali.

    • pukaczu

      Żeby ciało oddziaływało w taki sam sposób na naszą psyche (tożsamość), musieliby przenieść je w skali 1:1. Powinno być też wykonane z tego samego materiału, mieć identyczne cechy motoryczne, itp. Jednym słowem niemożliwe, żebyśmy to byli nadal my…

    • Jako wyżej zostało to napisane: Po stracie ręki dalej jesteśmy sobą, po otrzymaniu protezy również. Pewne zmiany cielesne są do zaakceptowania, jednak jeśli mamy nadal być sobą to pewne bodźce mające wpływ na nas / naszą świadomość / umysł / tożsamość (jak zwał tak zwał) trzeba by symulować – jest to możliwe, bo bodziec wędruje mimo wszystko jako sygnał lub zakłócenie sygnału czy pokierowanie go inną ścieżką, nigdy bezpośrednio (chyba, że nam kawałek mózgu urwie, wtedy ma to bezpośredni i fizyczny wpływ na nas samych i to kim jesteśmy, dalej jednak objawia się to przez braki sygnałów, pamięci czy doświadczeń)

    • pukaczu

      Nie można przenieść. Porównanie mozgięm będzie ďobre. Jeśli odejmiemy niewielkie i mniej ważne rejony, nie zaburzymy zbyt wiele z naszego jestestwa. Jednak nagły i duży ubytek zmieni nas nie ďo poznania. Dlatego przeniesienie emulacji całego nas, wpłynie na zniszczenie naszej tożsamości.

    • jscst

      Albo będę męki fantomowe.

    • Ale przecież ciało to tylko zewnętrzna powłoka. Dzisiaj jest taka, jutro jest inna, zmienia się z każdym dniem.

      Dla mnie i dla wielu człowiek nie jest definiowany przez posiadanie fizycznego ciała a przez posiadanie duszy, której też nie da się w pełni zdefiniować. Polecam film Ghost in the Shell, który porusza ten wątek.

    • pukaczu

      Nieprawda. Zgodzę się, że wymian atomów następuje w naszym ciele co kilka lat. Jednak nie jest to zmiana nagła, która zaburza cały ustrój. Można to porownać do utraty ręki i nogi i zauważenie, że nadal jesteśmy sobą. Jednak zmiana następuje z czasem, determinuje to nasz obecny stan i przystosowanie się do sytuacji.

    • Niektórzy po stracie ręki czy nogi dostają takiego kopa, że się jednak zmieniają niemal natychmiastowo – często na gorsze.

    • Pukaczu

      Ja nie mowię o szoku i stresie pourazowym, ale o zmianie o wiele niższym poziomie. I co ważne trwałej zmianie. A Ty piszesz o jednostce chorobowej. Nikt nie zmienia się sam z șiebie bez powodu diametrialnie.

    • Tak nagle? Nie. Tu masz rację. Nawet urwany kawałek mózgu może nas diametralnie zmienić jednak wymaga dużo pracy by nauczyć to co pozostanie tego co zostało utracone (nauka chodzenia, mówienia itd.) – wymaga to jednak czasu.

    • pukaczu

      Nauczymy się pewnych rzeczy od nowa, ale nie bedą one tym samym niż przedtem. Dlatego odtworzenie tego w komputerze bedzie niemożliwe, bo nie bedzie dostępne dla naszego cyfrowego „ja” :?

    • Mysle, że to kwestia „akceptacji” ciała. Tak jak piszesz, człowiek może stracić rękę czy nogę ale nadal będzie sobą. Czy idąc dalej, jeżeli zostawimy tylko mózg, a całą resztę zastąpimy maszyną, to czy nie będzie to taka sama sytuacja? W końcu najważniejsze to zaakceptowanie przez naszą jaźń nowej rzeczywistości.

      Dlatego uważam, że tak jak człowiek jest w stanie dalej być „sobą” mimo utraty ręki tak samo będzie w stanie być dalej „sobą” jeśli zupełnie pozbawi się fizycznego ciała.

      Możemy zresztą sprowadzić całe człowieczeństwo do podstaw, czyli do tego jak pracuje nasz mózg – a są to impulsy elektryczne. Jeżeli cała nasza świadomość, całe nasze jestestwo to jedynie odpowiednie impulsy elektryczne w mózgu, to z całą pewnością będziemy w przyszłości w stanie to odwzorować.

    • pukaczu

      „Czy idąc dalej, jeżeli zostawimy tylko mózg, a całą resztę zastąpimy maszyną, to czy nie będzie to taka sama sytuacja? ”
      Nie będzie. Sztuczne nasze ciało bedzie wpływało inaczej na nasze zmysły i wyobrażenia. Mozg bedzie inaczej reagował na zapach, fakturę, odczuwanie bólu, itp. Nawet jeśli wszystko odwzorujemy idealnie, to będziemy tylko kopia, która bedzie biegła rownolegle do nas (wzorca). Czyli bedzie żyła innym życiem i będzie inną osobą. Mimo, że będzie odczuwała identycznie. Poza tym jeśli będzie nieśmiertelna, to podejście do żyčia i priorytety też się zmienią. Według mnie nie można wyemulować kogoś, mimo że skopiujemy nasze ciało, „duszę” w 100 procentach. Wszystko mușiałoby się dziać w tym samym czasie i miejscu (nasza kopia i my), To byłby dobry test na to czy bylibyśmy sobą. A nietrudno wydedukować, że gdybyśmy stali obokok șiebie, inaczej byśmy o swoim klonie myśleli xD

    • Dlaczego nie będzie? Wydaje mi się, że się pogubiłeś w rozumowaniu.

      Skoro twierdzisz, że sztuczne ciało inaczej wpływa na nasze złysły i wyobrażenia (w pełni się z tym zgadzam) to powinieneś również twierdzić, że człowiek po amputacji ręki nie jest już tym samym człowiekiem. W końcu inaczej czuje i reaguje.

      Do przerzucenia pamięci do mikroprocesora jeszcze długa droga. Natomiast do zostawienia samego mózgu a zastąpienia wszystkiego innego maszyną – droga jest już bliska i za naszego życia będziemy się z takimi osobami spotykali.

      Polecam Ci mangę wydaną w Polsce jako „Battle Angel Alita”. Kwintesencją człowieka jest tam posiadanie żywego ludzkiego mózgu, w świecie gdzie większość jest cyborgami. Potem jest jednak pewne zaskoczenie, nie będę zdradzał, bo naprawdę polecam przeczytać :) 9 tomów moim zdaniem najlepszego komiksu z trendu cyber-punk.

    • jscst

      Nie słyszałeś, że nie wszyscy przyjmują psychicznie (po prostu jakoś nie pojawia się poczucie, że to moja ręka) przeszczepów od dawców ludzkich?

    • Oczywiście, że słyszałem, ale to raczej rzadkie przypadki.

    • jscst

      Możliwe… Możliwe też, że to robota wstydu na niewdzięcznika.

    • Wybacz, nie zrozumiałem twojej wypowiedzi teraz.

    • jscst

      O to chodzi, że taka sobie ręka to jest dar niemalże mistyczny dawcy, a do tego wchodzi tytaniczna praca lekarzy wykonujących transplantację… Jak tu powiedzieć, że chcę się pozbyć tej ręki?

    • GITS – każdy jeden jest cudny, żaden mnie nie zawiódł … No, po za grą – rewelacji nie było, a szkoda – dalej czekam na Cyberpunk 2077

  • Magnum44pl

    W Mass Effect był poruszany podobny wątek. Można było znaleźć AI własnie jako cyfrowa kopia świadomości jej twórcy. I to było TYLKO AI :) Niestety, ale raczej nie da się przenieść świadomości, chyba że zrobimy taki myk jak w Matrixie, ale nie będziemy wieczni. Gdyby ludziom było przeznaczone żyć wiecznie, to by żyli wiecznie :) Biologicznie jesteśmy zaprogramowani na ok. 100-120 lat. Gdybyśmy przekroczyli ten próg za pomocą sztuczek genetycznych (chociażby wydłużanie telomerów) to i tak zniszczyłyby nas nowotwory :P Natury się nie oszuka.

    • „Natury się nie oszuka”

      A Krzysztof Ibisz? :)

    • Magnum44pl

      On tylko staje się młodszy :) Jak będzie obchodził 121 urodziny, to wtedy można powiedzieć, że oszukał naturę :P

    • Maciej

      On pewnie dożyje tych czasów, co prawda jako niemowlak, ale dożyje :D

    • Rafał Małek

      Według Biblii przeznaczeniem człowieka jest życie wieczne :)
      Biblia wyraźnie mówi o przywracaniu nowego ciała do życia po śmierci poprzedniego.

    • Magnum44pl

      Tak, ale to już nie na Ziemi :P

    • mashirono_neko

      Na Ziemi właśnie, tylko Ziemia też dostanie upgrade. Będzie ciało 2.0 i Ziemia 2.0.

    • Marcin Miętus

      powoływanie się tu na beletrystykę jest nie na miejscu

  • Ciekawa kwestia, jest wiele za, wiele przeciw, wiele do przemyślenia i przezwyciężenia i mam zamiar teraz dodać kolejne zagadnienie:
    Szybkość uczenia, bezpośredni dostęp do wiedzy i kopiowanie siebie celem zdobycia wielu doświadczeń jednocześnie i scalanie świadomości jako nowy rodzaj fetyszu.

  • tomek

    Taki case.
    Jak traktować przewinienia takich cyfrowych jaźni skoro jak rozumiem miałby być one częścią społeczeństwa a przynajmniej będą miał wpływ na czyny żyjących ludzi. Jeżeli mają być one odpowiednikami żywych osób będą miały różne charaktery.
    Podżeganie do przestępstwa / nienawiści / oszustw lub popełnianie takich czynów.
    Wyłączamy / kasujemy / czasowo zgrywamy na dyskietkę? Brzymi trywialnie ale myślę, że wiadomo o co chodzi.
    Czeka nas większa rewolucja niż ta związana z internetem.

  • Cebulowy_Katol

    Znowu naukowcy-głuptaski odlecieli. Nie wiedzą jeszcze czym jest życie, jak powstaje nasza świadomość a już chcą przenosić się do komputera :) Niestety im się to nie uda, bo żeby odkryć istotę człowieka trzeba uwierzyć w duszę i Boga Jedynego a tego oni nigdy nie zrobią, choćby nauka wszystko potwierdziła. Ot ich wiara w nieistnienie Boga jest tak silna że my, Katolicy powinniśmy się uczyć! Bo gdybyśmy wierzyli tak mocno w Boga jak oni nie wierzą w jego istnienie świat byłby taki piękny.

    • Rafał Małek

      Ależ Biblia wyraźnie mówi o przywracaniu ciała do życia po śmierci poprzedniego. Koran i Księga Mormona również.

      Cytaty z Koranu, bo Biblia jest lepiej znana:

      „Lub czyś nie słyszał o podobnym człowieku, który przechodził obok miasta, które się zawaliło, i wykrzyknął: „Kiedy Allach przywróci je do życia po zniszczeniu?”
      Wtedy Allach spowodował, że człowiek ten umarł na sto lat, a potem przywrócił go do życia i powiedział: „Jak długo pozostawałeś w tym stanie?” Ten odrzekł: „Byłem w nim przez dzień lub część dnia”.
      Allach rzekł: „Tak jest, lecz przebywałeś też w tym stanie przez sto lat. Spójrz teraz na twoje pożywienie i twój napój. One się nie zepsuły. Spójrz teraz na swojego osła. A uczyniliśmy to, byś był Znakiem dla ludzi. I spójrz na kości, na to, jak je ułożyliśmy i później przyodzialiśmy w ciało”.
      I kiedy stało się to dla niego jasne, powiedział: „Wiem, że Allach ma taką potęgę, by czynić, co tylko zechce”.

      (rozdz.2, cz.3, werset 260)


      Jak możecie nie wierzyć w Allacha? Byliście bez życia, a On to życie wam dał, później zaś spowoduje, że pomrzecie, by następnie dać wam życie na nowo. Wtedy do Niego będziecie musieli powrócić.

      (rozdz.2, cz.1, werset 29)


      Przypomnijcie sobie czas, kiedy Allach powiedział: „O Jezusie, spowoduję, że umrzesz śmiercią naturalną i podniosę cię osobiście, jak i oczyszczę z oskarżeń i wyniosę tych, którzy idą za tobą, ponad tych, którzy nie wierzą aż po Dzień Zmartwychwstania. Wtedy do mnie powrócicie, Ja rozsądzę was względem tego, czym jesteście poróżnieni”.

      (rozdz.3, cz.3, werset 56)

    • jscst

      (…)Ależ Biblia wyraźnie mówi o przywracaniu ciała do życia po śmierci poprzedniego. Koran i Księga Mormona również.Cytaty z Koranu, bo Biblia jest lepiej znana:(…)

      Wszystkie te religie są wiarą w Boga Abrahama, Isaaka i Jakuba.

    • Marcin Miętus

      Jeżeli się dobrze zastanowisz to wiara w boga nie ma tu nic do rzeczy, równie dobrze można by wierzyć w baśń o sierotce marysi i siedmiu karłach, ( a potem się pobić z kimś kto za jedyną prawdę wyznaje bajkę o czerwonym kapturku :p :) ).

      Mało tego religia stanowi tutaj problem, bo każe ślepo wierzyć w coś co napisano w jakiejś tam książce, nie ma w niej żadnego miejsca na weryfikację czegokolwiek, średniowiecze już nam bardzo ładnie pokazało do czego prowadzi taka postawa ( palenie czarownic, o mało co nie spalony Galileusz itd. i masa innych ludzi którzy ośmielili się mysleć trochę inaczej niż pewna wszechwiedząca grupa wzajemnej adoracji )

      Niestety nauka również nie radzi sobie z takimi tematami, pytania o tożsamość, czym jest ‚ja’ i inne tego rodzaju istotne problemy są często przez naukowców całkowicie pomijane jako nie dające się zbadać lub wręcz nawet całkowicie ignorowane.

      Pozostaje jeszcze filozofia, niestety też radzi sobie mizernie, tworzy głównie pewne konstrukcje myślowe i pojęcia, ale nie daje jasnej odpowiedzi na te podstawowe pytania.

      I do tego dochodzi wielki biznes który ma wszystkie te kwestie głęboko w ….. , bo nie widzi absolutnie nic poza kasą, nic.

      Krótko mówiąc przyszłość będzie dziwna o ile ludzie się nie opamiętają.

  • Ed

    Świadomości nie da się zaprogramować. Tyle w tym temacie, nie muszę mówić nic więcej.

    • sysph

      Nie musisz. Tym bardziej, że nie ma podstaw do takiego twierdzenia. https://en.wikipedia.org/wiki/Artificial_consciousness

    • doogopis

      Weź pokaż badania które stwierzają istnienie świadomości w głowie.
      I gdzie jest ten „twardy dysk” na którym się wszystko zapisuje! To podobno ogromne ilości informacji.Gdzie to jest? Nauka nie wie!A na pewno sie da. Człowiek nie powstał przypadkiem, istnieje stwórca, więc musiał zaprogramować. Tylko wszystko wiedząca nauka może twierdzić że życie powstaje przypadkiem.Nie ma szans by dna powstało przypadkiem.

    • NobbyNobbs

      To jest w GŁOWIE. Dlatego osoby z urazem mózgu mogą się zmieniać, mogą stracić pamięć itd. Bo to jest w głowie.

    • doogopis

      Teorii to se można wymyślić kilka.Bo może człowiek to humanoid? Robot! Robotem steruje procesor czy cuś, my mamy mózg który wysyła impulsy elektryczne, które jak w robocie powodują że sie porusza.Potrafimy myśleć i decydować ale też wszystko w ograniczonym zakresie. Zjadamy różne rzeczy które nasz organizm przerabia na energię by wysyłać te impulsy.Itd.
      Ale czy tak jest? Tego nie wie nikt.Możemy tylko wymyślać, prawdy nie znamy.
      Niektórym odbija od miłości, innym bo dostali w głowe innym po ciężkim przeżyciu.
      Może nasz mózg jest sprzężony z świadomością gdzieś indziej.Jesteśmy jak świadomość mieszkająca w ciele, nie mówisz ja bije sercem tylko moje serce bije, moje oczy widzą.Świadomość może być czymś innym jak myślimy.A ta nie ginie z jakimkolwiek urazem głowy.

    • NobbyNobbs

      Koleś, jak Ty nie masz pewności co do tego czy zjadamy różne rzeczy czy nie to o czym my rozmawiamy?

    • Rafał Małek

      I czasem w niektórych innych narządach.

    • sysph

      Po kolei:
      WSZYSTKIE badania wskazują na to, że świadomość jest pochodną funkcjonowania mózgu. Jeśli znasz jakiekolwiek badania, które wskazują że świadomość wynika z funkcjonowania serca, siedzi w pięcie czy gdzieś indziej, to proszę o link.
      Mózg jest „twardym dyskiem” ale nie zapisuje się w nim wszystko, tylko te sygnały (bodźce zewnętrzne i skojarzenia wewnętrzne), które były wystarczająco silne, by zbudować trwałą ścieżkę w strukturze neuronowej (poczytaj o typach pamięci).
      Tak, to ogromne ilości informacji. Cała ta informacja jest w strukturach mózgu – złożoność tych struktur robi wrażenie. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że niektóre cechy tej złożoności są pozorne. Tak jak nałożenie na siebie trzech przenikających się zdjęć, tworzy pozorny obraz o dużej złożoności.
      Człowiek nie powstał przypadkiem, tylko w toku ewolucji. Selekcja naturalna to nie gra losowa.
      Nie ma istotnych przesłanek, przemawiających za istnieniem stwórcy-programisty.
      DNA powstało w toku ewolucji, tak jak wszystkie inne struktury. Wcześniej było RNA i inne prostsze konstrukcje.

    • Ed

      Mózg to tylko komputer. Z niego nie bierze się świadomość, a sami naukowcy przyznają, że nie wiedzą tak naprawdę, skąd jest świadomość.
      W ogóle te badania jak działa świadomość i myślenie, to tylko interpretacja.
      Nie wierzę, że świadomość pochodzi z mózgu, bo gdyby tak było, to nie było by tej wiadomości, bo byłbym jedynie biologicznym robotem.

    • pukaczu

      Jesteśmy biorobotem.

    • doogopis

      W toku ewolucji? A gdzie te formy przejściowe? Oczywiście brak.Były tylko wszystkie fałszywe. Był nawet wariat co z zęba odtworzył człowieka pierwotnego i jego żone.Jawna kpina.Mutacje co najwyżej są nieszkodliwe, nigdy niczego nie dodają.Selekcja naturalna to bzdura.Nie ma też przesłanek że ewolucja to prawda, w kilku krajach nawet jej nie nauczają.Tak skąplikowany organ jak oko nie powstaje przypadkiem.
      A dowody są, matematyka.
      a także szereg innych naukowców, niezależnie jeden od drugiego przyczyniło się do określenia możliwości czy też wyliczyło ściśle matematycznie oraz opisało, że prawdopodobieństwo powstania we Wszechświecie żywej komórki w sposób przypadkowy jest w żaden sposób i poprzez jakikolwiek tylko wyobrażalny i możliwy czynnik zupełnie niemożliwe!

      Prawdopodobieństwo to jest nieporównywalnie wyższe niż liczba wszystkich atomów w całym znanym nam Wszechświecie i wynosi jak: 1 (czytaj: jeden) do 10podniesione do potęgi 4 478 296 (tzn. jak jeden do jednego z 4 478 296 (ponad 4 milionami ) zer po tej jedynce.
      Tym samym jak wskazuje nam Profesor Harold Morowitz – fizyk i biochemik z Uniwersytetu Yale, iż z kolei prawdopodobieństwo przypadkowego uformowania się już najprostszej formy całego żyjącego organizmu wynosiłoby jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 340 milionów, (tzn. za jedynką znajduje się 340 milionów zer), czyli 1 do 1-ynki z 340 milionami zer po tej jedynce.
      Aby zrozumieć wprost niewyobrażalny ogrom tej wielkości wypada tu wskazać, iż dla przykładu:
      – liczba sekund istnienia Wszechświata (wg teorii Big Bang’u):

      15 mld lat = 15*365*24*60*60*1000000000 = ok. 10 d./p.18 – czyli jak: 10 podniesione do potęgi 18
      – zaś wyliczona, przybliżona liczba ilości wszystkich atomów w całym znanym nam Wszechświecie wynosi raptem jak: 10 podniesione do potęgi 80, tzn. za 1 znajduje się 80 zer.
      Przedstawmy to, zatem bardziej obrazowo dla porównania:

      Jak wyliczył astronom z niemieckiej Agencji Kosmicznej, Alan Harris, szansa wypadkowej utraty życia jakiejkolwiek, jednej dowolnej osoby w ciągu jej całego przeciętnego życia spowodowana skutkami uderzenia asteroidu spadającego z kosmosu wynosi jak jeden do siedmiuset tysięcy:

      1 do 700000.

      Jest to zbliżone bardziej do 1 miliona, tzn. 6 zer po jedynce, czyli jak ok. liczba:

      1 do 1000000.

      =======================================

      Zaś możliwość przypadkowego wytypowania jednej (wcześniej oznaczonej przez nas sekundy) z pośród wszystkich sekund, które upłynęły w całkowitym czasie istnienia znanego nam Wszechświata (gdyby takie oznaczenie było możliwe), to, jak jedna szansa na {10 podniesione do potęgi 18}, tzn. 18 zer po jedynce, czyli jak liczba:

      1 do 1000000000000000000.

      ========================================

      Natomiast możliwość złapania jednego przypadkowego oznaczonego wcześniej przez nas atomu w całym znanym nam Wszechświecie, to, jak jedna szansa na {10 podniesione do potęgi 80}, tzn. 80 zer po jedynce, czyli, jak liczba:

      1do/10000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000.
      Jeden Atom: żródło: „Wikipedia”, Licencja: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Helium_atom_QM.svg
      ============================================

      Jak z kolei wyliczył światowej sławy naukowiec Fred Holye wraz ze swoim zespołem wspierającym się doskonałymi programami komputerowymi, że tylko 2000 protein Ameby (koniecznych do powstania życia), a powstałych przypadkowo to już możliwość rzędu aż: 1 do 10 podniesione do potęgi 40,000., tzn. jak jedna szansa do 1-go z 40 tysiącami zer po tej jedynce, czyli jak liczba:

      1do/100000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000…….. i jeszcze dodatkowo ok. 16 pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!

      ===========================================

      Zaś możliwość przypadkowego powstania we Wszechświecie całej żywej komórki, to już wprost niemożliwa możliwość, wyrażona matematycznie jak 1 do1-go z ponad 4 milionami zer po tej jedynce, czyli, jak liczba:

      1do/1000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

      0000000000000000000000000000000000000000000…………. i tu jeszcze dodatkowo ok. 4,289 {razy tyle} zer co tu jest zapisane do tej pory! Czyli jeszcze ok. 1,838. (czytaj: tysiąc osiemset trzydzieści osiem) pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!

      ============================================

      Z kolei możliwość powstania już najprostszej formy całego żyjącego organizmu to jak szansa 1 do 10 podniesione do potęgi 340 milionów! Czyli jak 1 do 1 z ok. 34,893. (czytaj: trzydziestoma czterema tysiącami…) pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!
      =============================================

      Natomiast, rozpatrując już kwestię, co do możliwości powstania człowieka w drodze przypadku, to należy wskazać, iż nawet uznani naukowcy z obozu ewolucyjnego, jak: Francis Crick, L.M. Murkhin i Carl Sagan, wyliczyli i sami przyznali w końcu, że możliwość wyewoluowania człowieka jedynie w procesie przypadkowym równa jest liczbie jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 2,000,000,000 (dwóch miliardów).
      Jest to liczba jak: jedna szansa do jednego z 2 miliardami zer po tej jedynce, czyli jak liczba:

      1- (do)

      ———————————————————————————–

      100000000000000000000………………………. i tu jeszcze 2 miliardy takich zer!

      Taka liczba, tzn. jedynka, po której występuje 2 miliardy zer wymagałaby do zapisania jej aż [UWAGA]: ok. 10 tysięcy książek, o stu pięćdziesięciu kartkach każda!

      Możliwość wyrażona liczbą tak wszech ogromną nigdy, przenigdy i w jakikolwiek sposób nie może się wydarzyć z przypadku!

      Jeżeli zatem porównując, że: istnieją tylko dwie możliwości tzn.: PIERWSZA: – że albo ewolucja chemiczna miała miejsce i DRUGA, że: przyjmując kreacja (stworzenie) miało miejsce i jeżeli możliwość, a w zasadzie niemożliwość ewolucji chemicznej mogła zdarzyć się nawet tylko jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 1000 (tzn. za jedynką 1000 zer), to w tej analogii, możliwość stworzenia, czyli kreacji, byłaby wtedy wprost przeciwna do tej niemożliwości ewolucji i wynosiłaby jak:
      99,99999999999999 …..i tu jeszcze dodatkowo aż 985 takich „9” po tym przecinku) % co do szansy jej zajścia!
      Tym samym, jak widać możliwość STWORZENIA, czyli KREACJI uwidacznia się matematycznie / procentowo jak: 99,99999999999999…..(z 985 dodatkowymi takimi „9” po tym tu przecinku) % dla możliwości tej kreacji!

      *****

      Uznany ewolucjonista George Wald z prestiżowej uczelni Harvard’u oznajmił, że zaledwie 99,995 % (procent) prawdopodobieństwa już wydaje się jako prawie nieuniknione, [co do zajścia czegokolwiek], a co jeżeli możliwość taka wynosi (jak wskazane, powyżej) dla stworzenia (kreacji):

      99,99999999999999 …..i tu jeszcze dodatkowo aż 985 takich „9” po tym przecinku) % co do szansy jej zajścia ???!!!
      Niewątpliwie, dlatego też laureat prestiżowej Nagrody Nobla w nauce i współodkrywca struktury molekularnej DNA, biochemik dr. Francis Crick napisał:

      „szczery człowiek, uzbrojony w całą wiedzę osiągalną teraz dla nas, może jedynie oświadczyć, że pochodzenie życia wydaje się w obecnej chwili być prawie, że cudem, gdyż tak wiele warunków musiałoby być spełnionych, aby ono postępowało”.

      Należy tu zaznaczyć, że pomimo takich wprost niepojętych przeciwności i ogromu niemożliwości, ten rzekomy „cud” ewolucji chemicznej opartej na ślepym doborze naturalnym i przypadkowych zmianach mutacji genetycznych wciąż próbuje się jakoś tłumaczyć w obozie ewolucyjnym, a w szczególności odwołując się do ślepych zajść w ciągłym ruchu w ogromie czasu.
      Toteż, w odpowiedzi na podobne oświadczenie francuskiego biochemika, pana Jacques Monod’a, w „Szansa i Konieczność” (Chance and Necessity), który zastanawia się tam i konkluduje, iż: – w obliczu takiej kompleksowości życia i zajść, ktoś może wpaść w wątpliwości i zastanawiać się na możliwością tak wielkiej loterii typującej poprzez naturalną selekcję ślepo wybierającą rzadkich wygranych z pomiędzy przypadkowych numerów…..itd.

      – Francois Mauriac (w obliczu przedstawionych tu faktów) trafnie zauważył, że: „to, co mówi ten profesor jest dużo bardziej nieprawdopodobne, niż to, w co my biedni Chrześcijanie wierzymy…”
      A wracając jeszcze do wspomnianych tu „ślepych zajść w ciągłym ruchu w ogromie czasu”, co, do których niektórzy ewolucjoniści pod ciężarem argumentów próbują jeszcze desperacko odwoływać się, – przyjmijmy tu prosty, a zarazem logiczny eksperyment:

      – Do pudełka powkładajmy wszystkie malutkie części zegarka jak: śrubki, sprężynki, trybiki, wskazówki, itp., a następnie zacznijmy potrząsać tym pudełkiem, choćby i nieskończoną ilość razy, nawet przez ogromny czas i ciekawe czy kiedykolwiek te małe części, same, przypadkowo połączą się w cały, kompletny zegarek, który jeszcze do tego sam też by się nakręcił?

      A pamiętać musimy przy tym również i to, że każdy ruch w trwającym już czasie doprowadzałby również do możliwości rozszczepiania się tych wielce przypadkowych i jakichś tam ewentualnych połączeń pojedynczych cząstek zegarka, (co w nauce określamy prawem „Entropii”). Jak więc myślisz, jest to możliwe?

      – Zapewne nie, bo do tego zawsze potrzebny jest inteligentny umysł! Intelekt i zręczna ręka zegarmistrza-konstruktora. Potrzebna jest po prostu INFORMACJA – INSTRUKCJA! I tak też podobnie jest i z naszym cudownym życiem, tyle, że tam sprawy są już również ogromnie bardziej skomplikowane niż w tym naszym przykładowym zegarku.

      Foto źródło: C=C – zobacz strona główna na dole

      Jak przypomniał profesor dr. Werner Gitt, były szef departamentu Technologii Informacji w Federalnym Instytucie Fizyki i Technologii w Niemczech, a jednocześnie uznany ekspert z obszaru nauki o „Informacji” i wieloletni opozycjonista neodarwinizmu na rzecz kreacjonizmu:

      – molekuła DNA [ gromadząca zapis instrukcji / wzór na powstanie życia i człowieka] posiada najbardziej zagęszczoną informację znaną człowiekowi!

      – ilość informacji DNA znajdująca się na powierzchni o wielkości główki od szpilki odpowiada ilości zapisu w we wszystkich książkach poukładanych od Ziemi do księżyca i w dodatku jeszcze 500 razy tyle!

      DNA: żródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:DNA_Furchen.png
      Szpilka: źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marking_pin.jpg / Foro strzałka C=C patrz strona główna na dole

      Źródło: opracowane na podstawie informacji zawartych w “What is the Probability of Evolution Occurring Solely by Natural Means? by Dr. John Ankerberg and Dr. John Weldon (Jakie Jest Prawdopodobieństw Zajścia Ewolucji Jedynie za Pomocą Możliwości Naturalnych) oraz informacji zawartych w opracowaniu z Ankenberg Theological Research Institute / i w oparciu o dodatkowe wskaz. w pow. informacje źródłowe oraz inne źródła.

      UWAGA:

      Według wskazania wspomnianego tu już dr. Emile Borel (odkrywcy prawa rachunku prawdopodobieństwa) oraz wg. przyjętych norm w fizyce, uznaje się, że jeżeli prawdopodobieństwo zajścia jakiegoś przypadku wynosi jak:1 do 10 podniesione do potęgi 50, czyli jeden do 1 z 50 zerami po tej jedynce, (tzn. za jedynką następuje zaledwie 50 zer), to uważa się je jako niemożliwe do zajścia bez względu na czas dozwolony na to zajście, czy też ilość możliwości, które mogłyby zaistnieć w odniesieniu do tego zajścia, by się ono wydarzyło!

      Obrazowo możemy tą powyższą wielkość prawdopodobieństwa niemożliwości zajścia, czego kolwiek, według opinii nauki wyrazić następująco:

      1 do 100000000000000000000000000000000000000000000000000.

      Foto: strzałka C=C zobacz str. główn. na dole.

      A tu, (dla przypomnienia) w odniesieniu do możliwości przypadkowego powstania najprostszej formy całego żyjącego organizmu, jak widać, mamy liczbę, jak: 1 do 1 po którym następuje aż 340 milionów zer! (jak obrazowo przedstawione zostało już powyżej zapisanymi zerami) tzn. jak1 do 1 z ok. 34,893. (czytaj: trzydziestoma czterema tysiącami…)pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej jedynce!

      Natomiast, rozpatrywana już tu również możliwość powstania człowieka w drodze przypadku równa jest z koleii, jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 2,000,000,000 (dwóch miliardów).

      Jest to liczba jak jedna szansa do jednego z 2 miliardami zer po tej jedynce, czyli jak:

      1

      ———————————————————————————

      100000000000000000000………………………. i tu jeszcze 2 miliardy takich zer

      Taka liczba, tzn. jedynka, po której występuje2 miliardy zer wymagałaby do zapisania jej aż [UWAGA]: ok. 10 tysięcy książek, o stu pięćdziesięciu kartkach każda!

      To jest wprost niepojęcie szokująco ogroma liczba, drodzy państwo!

      Tym samym, jak widzimy, drodzy państwo, Prawo Borela z zaledwie 50 zerami po jedynce, wskazujące na niemożliwość zajścia czegokolwiek w sensie rozumowania naukowego – również ewidentnie temu zaprzecza!

      ========================================

      Aby przedstawić to jeszcze bardziej obrazowo, posłużymy się porównaniami wskazanymi przez samych naukowców/ matematyków, statystyków i fizyków:

      Jak informują autorzy opracowania filmowego: Eternal Productions 1998 „ W poszukiwaniu prawdy o początkach”, prawdopodobieństwo, iż jedynie proteina, składająca się ze 100 aminokwasów (jaka znajduje się w ludzkim ciele) powstałaby przypadkowo – jest mniejsze niż 1 do 10 podniesione do potęgi 65. To tak jakbyśmy dla wyliczonego porównania znaleźli na ulicy zwycięski kupon totolotka i następnie, co tydzień znajdywali taki sam kupon na ulicy przez kolejnych 1000 lat.

      Czy uważasz, że jest to możliwe?

      ***

      Jak z kolei opisał dr. Michel J. Beche, jeden z bardziej obecnie znanych w świecie biochemików, w jednym ze swoich opracowań p.t.: „Biologiczne mechanizmy molekularne. Eksperymentalne poparcie dla wniosku o projekcie”,- szansa przypadkowego znalezienia zaledwie jednej nowej funkcjonalnej struktury białka (co zostało wyliczone przez naukową grupę Sauera, badającą tą kwestię), –

      – jest taka sama jak przypadkowe odnalezienie na pustyni Sahara malutkiego, schowanego tam wcześniej ziarenka piasku oznaczonego literą „X”, to znaczy po wieloletniej włóczędze po tej pustyni, a następnie schyleniu się i przypadkowym podniesieniu go.

      A po tym znalezieniu go i po ponownym schowaniu go tam przez kogoś, jeszcze dwukrotne takie przypadkowe odnajdywanie tego samego oznaczonego ziarenka piasku po przypadkowym schyleniu się, po wielu następnych latach włóczęgi po tejże pustyni!

      I taka właśnie jest owa możliwość przypadkowego znalezienia jednej nowej funkcjonalnej struktury białka, – czyli taka, jak trzykrotne, ponowne przypadkowe odnajdywanie tego samego schowanego wcześniej i oznaczonego ziarenka piasku na pustyni Sahara, po schylaniu się i przypadkowym podnoszeniu go!

      Pustynia Sahara: źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Adrar_sands.JPG

      Czy uważasz, że jest to możliwe?

      ***

      Profesor Edwin Conklin, biolog, także zaobserwował, że: „prawdopodobieństwo powstania życia przez przypadek jest porównywalne do powstania całego, kompletnego słownika za przyczyną eksplozji w drukarni”

      Czy uważasz, że jest to możliwe?

      ***

      Sir Fred Hoyle – brytyjski naukowiec, geniusz światowej sławy i ogromnej reputacji; Jeden z najbardziej światłych naukowców po Einstainie; matematyk, astronom, astrofizyk teoretyczny, kosmolog, współtwórca teorii naukowej i jeden z najbardziej nagradzanych na świecie naukowców, w roku 1981 zaszokował znaczną część świata nauki odrzucając możliwość ewolucji chemicznej z przypadku.

      Oto jego argumenty użyte przeciwko możliwości (a bardziej niemożliwości) samoistnego, przypadkowego powstania życia, zawarte w słynnych już jego słowach/ porównaniach, które mogą pomóc zrozumieć wielkość tej niemożliwości wyrażonej również już powyżej w tym opracowaniu w liczbach:

      „Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony Boeing-747, gotowy do lotu?” –
      * [porównanie użyte jako argument przeciwko możliwości (czy też bardziej niemożliwości) samoistnego powstania protein z aminokwasów] – Sir Fred Hoyle.

      Złom – Foto: C=C patrz strona główna na dole

      Fotos: C=C (ten i strzałka) – patrz strona główna na dole

      „Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że niewidomi całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego i obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.”
      – Sir Fred Hoyle.

      Kostka Rubika – źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rubics_cube_OLL.gif

      „Nie ważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.”
      – Sir Fred Hoyle.

      Czy uważasz, że jest to możliwe?

      Poniższa biografia Sir Fredd’a Hoyle’a potwierdza jego reputację:

      @ Sir Fred Hoyle (urodzony 24 czerwca1915 roku w Yorkshire, Anglia – zm. 20 sierpnia2001 roku w Bournemouth) – brytyjski astronom, kosmolog, matematyk i astrofizyk teoretyczny. Studiował matematykę w Emmanuel College Uniwersytetu w Cambridge. W latach 1945-1958 wykładowca uniwersytecki matematyki w Cambridge. W latach 1958–1972 profesor Uniwersytetu w Cambridge, 1969–1972 profesor astronomii w Królewskim Instytucie Astronomicznym. W latach 1971-1973 prezes Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Członek zespołu w obserwatoriach astronomicznych w Mount Wilson i Palomar w latach 1957-1962, wizytujący profesor astronomii w California Institute of Technology w latach 1953-1956 i profesor w katedrze Andrew D.White’a w Uniwersytecie Cornella w latach 1972-1978. Fred Hoyle był laureatem wielu nagród i członkiem wielu towarzystw. Do Towarzystwa Królewskiego przyjęto go w 1957, a w 1973 został honorowym członkiem St. John’s College w Cambridge. W 1968 otrzymał złoty Medal Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego i Nagrodę Kalinga Narodów Zjednoczonych, w 1970 złoty medal Bruce’a Towarzystwa Astronomicznego Pacyfiku, w 1974 r. Królewski Medal Towarzystwa Królewskiego. W 1972 r. Hoyle otrzymał tytuł szlachecki. Autor licznych prac dotyczących budowy wewnętrznej i ewolucji gwiazd oraz właściwości materii międzygwiazdowej. Twórca teorii akrecji materii międzygwiazdowej przez gwiazdy oraz twórca wraz z H. Bondim tzw. teorii ciągłej kreacji (powstawania) materii we Wszechświecie. Ponadto publikował prace z zakresu kosmologii. Współtwórca (wraz z Thomasem Goldem) modelu stanu stacjonarnego (Steady State theory), do której w 1948 opracował podstawy matematyczne. Wspólnie z Williamem Fowlerem oraz Geoffreyem i Margaret Burbridge’ami przedstawił serię pionierskich prac na temat powstawania pierwiastków ciężkich w procesach jądrowych we wnętrzu gwiazd. W 1960 ogłosił hipotezę na temat powstania Słońca i planet z chłodnego obłoku materii w jednym procesie.”

      Cytaty zaczerpnięte z: Wilkipedia / Fred Hoyle

      Pomimo tak ewidentnych dowodów matematycznych ewolucjoniści wciąż jednak próbują przeciwstawiać się tym argumentom. Wszelkie jednak wciąż proponowane przez nich argumentacje kontra-matematyczne, spełzają na niczym, gdyż przeciwstawia im się zaraz uściślony argument matematyczny wskazany przez tychże przedstawionych tu i innych renomowanych matematyków, a posiadających jednocześnie wykształcenie / wiedze w zakresie nauk biologicznych.

      Postępując źródłowo za informacją przedstawioną przez dr. Kazmierza Jodkowskiego w opracowaniu pt. „Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm”, „Realizm. Racjonalność. Relatywizm”, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1998, s. 121-177. Rozdział 2 pt. „Ewolucjonizm bez Darwina?” – warto wskazać, to co wypowiedział jeden z respektowanych naukowców, a mianowicie reasumując:

      Na jednej z takich debat ewolucjonistów m.in. z matematykami negującymi możliwość powstania życia w drodze ślepego doboru naturalnego i przypadkowych mutacji, uznany biofizyk, specjalista teorii informacji i inżynierii biomedycznej oraz programów instrumentalnych z ze słynnego Massachesetts Institute of Technology w U.S.A., który dokonał odpowiednich, szczegółowych badań z wykorzystaniem systemów komputerowych, postawił następującą konkluzję, iż:

      – geny człowieka zawierają w sobie prawie miliard nukletydów i bez znaczenia jak dokonywano owych obliczeń, zawsze otrzymywano podobną konkluzję, wskazującą na to, że okres trwania życia na ziemi w ogóle nie jest wystarczający, aby wszystkie owe nukletydy i zawarta w nich informacja zaistniały przez przypadkowe mutacje.

      Innym znów mocnym argumentem przeciw ewolucji chemicznej z obszaru nauki jest wniosek, że:

      – cząsteczka DNA lub RNA nie może zachować zapisanej w niej informacji przez długi okres czasu w odniesieniu do jej zdolności do replikacji, gdyż doświadczenia utwierdzają, iż cząsteczki kwasów nukleinowych z czasem rozpadają się na segmenty. Tym samym dla możliwości zabezpieczenia w nich informacji w okresie dłuższym, musiałyby one być ciągle oczyszczane, co ma miejsce jedynie w żywych organizmach.

      * źródło: Informacja opracowana/ przytoczona na podłożu źródłowym i w oparciu o: Kazimierz Jodkowski, Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm, „Realizm. Racjonalność. Relatywizm”, Wydawnictwo „Prawdopodobieństwo utworzenia życia z materii nieożywionej jest liczbą z 40 tysiącami zer po niej. To wystarczy, by pogrzebać Darwina i całą teorię ewolucji. Nie było żadnej zupy kwantowej, ani na tej planecie, ani na żadnej innej, a skoro początki życia nie były przypadkowe to musiały być produktem celowo działającej inteligencji.”

      I co wszystko jest tak zgrane, niczego nie brakuje, wszystko jakby celowo stworzone przez kogoś a ty bredzisz że to z kamieni człowiek pochodzi.Znajdując zegarek nie myślisz, o pewnie natura to stworzyła, a dna to nieporównywalnie skomplikowany twór.I wybuch nigdy niczego nie stworzył. Jakoś dziwnie otwierać słoik dżemu bo to materia, jeszcze tylko energia z bateri i powstanie życie.Weź sie puknij.

    • sysph

      Co za szalona mieszanka faktów, półprawd i kompletnego bełkotu. Formy przejściowe są znane, a mechanizm ich powstawania został opisany (http://www.scientificamerican.com/article/new-steps-shown-toward-creation-of-life-by-electric-charge/). Próba analizy prawdopodobieństwa powstania złożonych struktur jest błędem logicznym. Żaden zegarek nie powstaje tu cudem z mieszania pudełka z częściami. Selekcja struktur doskonalszych następuje samoistnie. Np. pojedyncza komórka, która trafiła na środowisko chemiczne w skutek którego zbudowała się ściana komórkowa, przetrwała potem w trudnym otoczeniu, a ta bez ścianek obumarła. Z czasem w środowisku zaczynają dominować struktury coraz doskonalsze, bo te mniej wyrafinowane szybciej giną. To nie są „przypadkowe mutacje”, tylko prosty ale skuteczny proces, prowadzący wprost do doskonalenia. Świadomość to też nie jest żadna magia, zjawisko nagłe co do pojawienia się w historii świata, ani cecha będąca jakimś szczególnym wyróżnikiem człowieka. Świadomość jest efektem pracy struktur mózgowych i występuje w pełnej skali nasilenia, od zera, przez zwierzęta świadome otoczenia (kot), samoświadome (szympansy), aż po myślenie głęboko abstrakcyjne (człowiek). Rozumiem ekscytację wielkimi liczbami (http://waitbutwhy.com/2014/11/1000000-grahams-number.html), ale to co cytujesz jest biciem piany. Droga od struktur prostych do złożonych, wcale nie jest tak nieprawdopodobna.

    • doogopis

      Np. pojedyncza komórka, która trafiła na środowisko chemiczne w skutek którego zbudowała się ściana komórkowa, przetrwała potem w trudnym otoczeniu, a ta bez ścianek obumarła.
      Ale powiedz co udowadnia że tak akurat było?Co to za banialuki, skąd oni mogą widzieć że akurat 1 komórka coś tam? Jakoś też nikt nie widział mutacji dodającej nowe geny.
      A podałem ci matematyczny dowód że to co napisałeś to bzdura wyssana z palca.
      Ja wiem że wymyślacie se durne terie tylko żeby usprawnić waszą ewolucję.
      Trza być debilem by pisać że jakaś komórka miliardy lat temu spowodowała że powstał swiat! Jak to udowodnili?

    • kaszub

      A czy jesteś sobie w stanie wyobrazić, że prawdopodobieństwa wylosowania w totka 123456 jest tak samo prawdopodobne jak każdej innej kombinacji 6 cyfr z przedziału (1-49) ? i co więcej nie ma to związku z czasem ?

    • doogopis

      Jakich 6 cyfr co ty bredzisz?Co mam z fusów wróżyć by zrozumieć o co ci chodzi?

    • kaszub

      Myśl chłopie, myśl.

    • Ewa Cieślak

      Wszystko zależy od definicji świadomości. Jesli uznać, że świadomość = przytomność, to tak: mózg generuje „świadomość”.
      Jeśli jednak świadomość to pojęcie dużo szersze bardziej pierwotne czyli to, co widzi przez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy, magazynuje i zapisuje wrażenia, również te najgłębsze i najbardziej pierwotne to wszystko się zmienia. W tej sytuacji nieprawdą jest, że mózg generuje tak zdefiniowaną świadomość. To jest sytuacja jak z radiem i falami radiowymi. Te fale – to świadomość. Mózg – to rodzaj odbiornika, który te fale odbiera i przetwarza. Fale istnieją niezależnie od faktu, czy istnieje odbiornik i na ile jest sprawny.

    • Rafał Małek

      Jeżeli nie powstało przypadkiem, to 25 tysięcy lat temu przylecieli na Ziemię ludzie z innej planety i stworzyli życie w laboratoriach genetycznych. Zaczynając od pierwszej komórki, następne gatunki poprzez modyfikację poprzednich, aż w końcu powstał człowiek. W ten sposób narodziły się legendy o przybyciu bogów z nieba.

      I obiecali, że niektórych są w stanie przywrócić do życia po śmierci, poprzez sklonowanie ciała i wgranie doń kopii zapasowej pamięci. W ten sposób narodziły się legendy o zmartwychwstaniu.
      Wielu też będą w stanie przenieść do komputerów. W ten sposób narodziły się legendy o zaświatach, do których trafia dusza człowieka po śmierci.

    • doogopis

      Przynajmniej z sensem piszesz, jedyny!Może ci przybysze, czy ktokolwiek mógł poprostu stworzyć cały ekosystem, to że wydaje sie to nieprawdopodobne nie znaczy niemożliwe. Popatrzeć jak wszystko jest dostrojone do naszego życia, pory roku, temperatura, mamy wszystko co potrzebujemy.Dlaczego niby mieli zaczynać od komórki skoro mieli takie możliwości.
      Mit o zmarchwiwstaniu pochodzi od kultu słonecznego, słońce 25 grudnia staje na krzyżu południa i po trzech dniach wyrusza na nowo zwiastując przyjście wiosny.Czyli bóg słońce umiera na krzyżu i jakby zmarchwiwstaje po 3 dniach i tu o tym piszą.

      Przede wszystkim sekwencja narodzin jest czysto astrologiczna. Gwiazda na wschodzie to Syriusz, najjaśniejsza gwiazda na niebie, która 24 grudnia leży w jednej linii z trzema jasnymi gwiazdami z Pasa Oriona.

      Te 3 gwiazdy nazywane są dziś, tak jak w starożytności: TRZEJ KRÓLOWIE. Trzej Królowie i najjaśniejsza gwiazda – Syriusz wskazują miejsce wschodu słońca 25 grudnia. Oto dlaczego Trzej Królowie podążają za gwiazdą na wschodzie aby odnaleźć miejsce wschodu – narodzin słońca. Dziewica Maria, jest konstelacją Panny, znaną także jako Dziewica Panna. „Virgo” (Panna) po łacinie znaczy „Dziewica”. Starożytny symbol Panny to przerobione „M”.

      Oto dlaczego Maria, i inne matki dziewice jak matka Adonisa – Myrra, albo matka Buddy – Maya zaczynają się na „M”. Panna odnosiła się także do „Domu Chleba”. I reprezentacją Panny jest dziewica trzymająca kłos pszenicy.

      Dom Chleba i symboliczny kłos pszenicy oznacza sierpień i wrzesień – czas żniw. Słowo „BETLEJEM” w istocie przetłumaczyć można jako „dom chleba”. Betlejem odnosi się więc do konstelacji Panny, miejsca na niebie, nie na ziemi.

      Jest też inne ciekawe zjawisko zachodzące 25 grudnia, w dniu przesilenia zimowego. Od przesilenia letniego do zimowego, dni stają się krótsze i chłodniejsze. Z perspektywy północnej półkuli Słońce wędruje na południe, staje się mniejsze i wydaje się oddalać. Skracanie się dni, dojrzewanie zbóż, gdy zbliża się zimowe przesilenie symbolizował dla starożytnych proces śmierci.

      To była śmierć Słońca. Do 22 grudnia proces umierania Słońca się dopełniał. Słońce poruszając się na południe przez 6 miesięcy, osiąga najniższy punkt na niebie. I tu ciekawostka – Słońce wstrzymuje swą wędrówkę na 3 dni. Przez te 3 dni pauzy Słońce przebywa w sąsiedztwie konstelacji Południowego Krzyża (Crux). Po tym czasie, 25 grudnia, Słońce podnosi się o 1 stopień, tym razem na północ, zapowiadając dłuższe dni, ciepło i wiosnę. I dlatego się mówi: Syn (Słońce) umarł na krzyżu, był martwy 3 dni po to by zmartwychwstać, czy narodzić się ponownie.

      Oto dlaczego Jezus i inne Solarne bóstwa łączy koncepcja ukrzyżowania, i zmartwychwstania po 3 dniach. Jest to okres zmiany kierunku poruszania się Słońca do kierunku północnej półkuli co przynosi wiosnę i zbawienie. Ale nie czczono zmartwychwstania Słońca aż do wiosennej równonocy lub Wielkanocy. A to dlatego, że z wiosenną równonocą, Słońce przezwycięża ciemność, dzień staje się dłuższy niż noc, i zaczyna się wiosenny rozkwit. Chyba najbardziej oczywistym ze wszystkich astrologicznych symboli dotyczących Jezusa jest 12 apostołów.

      Są zwyczajnie 12 znakami Zodiaku, z Jezusem – jako Słońcem, który porusza się między nimi. Liczba 12 powtarza się ciągle w Biblii. Ten tekst ma więcej wspólnego z astrologią niż z czymkolwiek innym. Wracając do krzyża Zodiakalanego, ukazującego życie Słońca, Nie jest to tylko artystyczna koncepcja, czy narzędzie śledzenia ścieżki Słońca. Był to także symbol Pogański. A więc nie jest symbol Chrześcijaństwa. Poza tym prawie wszystkie insygnia chrześcijańskie zostały wzięte z pogańskich kultur: ornat, tiarę, stułę i wiele innych.

      To pogańska adaptacja Krzyża Zodiakalnego. Układ gwiazdozbiorów, jeszcze z czasów poprzedzających nastanie wielkich cywilizacji Egiptu i Sumeru. Oto dlaczego Jezus we wczesnych malowidłach zawsze ma głowę na tle krzyża.
      Bo Jezus jest Słońcem, Synem Bożym Światłem Świata, Zmartwychwstałym Zbawcą. który „przyjdzie ponownie”, jak to robi każdego ranka. Chwała Boga, który przeciwstawia się ciemności, jako iż „rodzi się ponownie”, każdego ranka.

    • jscst

      WodnikRulez!

  • „A w efekcie wnuk mógłby rozmawiać za pośrednictwem komunikatora internetowego z dziadkiem, który… formalnie umarł.”

    A co jeśli z tego powodu nasza świadomość zostanie wskrzeszona w cyfrowym świecie nawet bez naszej zgody?

    Za 100 lat nas nie będzie, jest jednak duża szansa, że tworzone przez nas treści pozostaną w cyfrowej pamięci Internetu na serwerach stron społecznościowych albo w archiwach takich jak WebArchive. Gdyby Internet istniał od ponad wieku i wiedzielibyście, że udzielał się w nim wasz zmarły praprzodek, a znalibyście nazwy użytkowników jakimi się posługiwał, pewnie duża część z was próbowałaby wystalkować jego wpisy z czystej ciekawości, co go zajmowało w poprzedniej epoce. Taka jest natura ludzka i oczywistym jest dla mnie, że w odpowiedzi na ten nowy gatunek poszukiwań informacji o przodkach, powstaną narzędzia, których początki widać już w obecnych czasach. Możliwość wskrzeszenia przodka na podstawie jego „twórczości”.

    Pamiętacie androida, którego sztuczny umysł powstał poprzez wgranie do jego pamięci całej twórczości Philipa K. Dicka i spisanych rozmów tego autora z innymi osobami? Albo, jeśli oglądaliście film „Ona” z 2013r., kojarzycie wizję stworzonego tą samą drogą systemu operacyjnego identyfikującego swoją świadomość jako brytyjski filozof Alan Watts? Takie próby będą podejmowane coraz częściej, aż technologia upowszechni się do tego stopnia, że stanie się usługą dostępną dla ogółu. I zamiast czytać dawne wpisy, nasze wnuki dostaną możliwość rozmowy z przodkiem, którego umysł zostanie odtworzony na podstawie wszystkiego co napisał w Internecie. Nie mam pojęcia, czy przy odpowiedniej obszerności danych wyjściowych będzie mogło to pociągać za sobą powstanie również swego rodzaju samoświadomości – ale jeśli tak, możliwe że jakaś część nas samych po śmierci otworzy cyfrowe oczy. Wizja śmiała, ale czy w świetle obecnych osiągnięć nie jest coraz bardziej uzasadniona?

  • Maciej

    Jak dla mnie jak to wprowadzą to powinni ustawić różny pułap cenowy: Kardashianowie czy Doda mogą żyć w taki sposób wiecznie za kilka miliardów, z kolei Elonowi Muskowi powinni to zaoferować za darmo :D

  • doogopis

    No gdzie? Świadomość w komputerze? Wolne żart.Ta jak wy to nazywacie nauka nawet nie potrafi zasymulować co sie dzieje w głowie mrówki przez sekunde, a co dopiero mówić o mózgu ludzi. Nie to nie sf, to bzdura.
    I tacy tyrani jak Rockeffeler, Rotchild czy Gates by żyli wiecznie, koszmar! Sam Rockeffeler jest po 6tym przeszczepie.A dla normalnych ludzi jest około 3 serca na 5 ludzi.To oni z tego będą korzystać, a nie plebs.

    • NobbyNobbs

      W głowie mrówki zbyt wiele się nie dzieje, a naukowcy nie tylko symulują, ale i rekonstruują mózgi prostszych stworzeń.

    • doogopis

      No to ciekawe, ale i tak nauka o tym nie ma pojęcia.

    • NobbyNobbs

      Ale Ty masz?

    • doogopis

      Może! Codziennie czytam o różnych takich.I nie potrzebuje twojego uznania.

    • NobbyNobbs

      Czyli nie masz. Pewnie to co napiszę spowoduje u ciebie myśli samobójcze ale co mi tam: naukowcom też twoje uznanie jest zbędne

    • doogopis

      Daj mi dobry przykład zamknij sie pierwszy.

    • NobbyNobbs

      Bardzo cię to boli, co?

    • doogopis
    • NobbyNobbs

      A mi się wydaje, że cholernie. Kiedyś byłeś tylko niegroźnym wariatem ale teraz robisz się coraz bardziej agresywny.

    • doogopis

      Gdzie ty jakąś agresje widzisz?

  • NobbyNobbs

    Ale my, czy naszą kopię? Bo w sumie mam gdzieś czy po mojej śmierci jakiś algorytm uważający się za mnie będzie po sieci buszował – ja będę trupem.

  • Robert Lewandowski

    Biblia mówi, że człowiek został stworzony na wzór Oryginału. Należałoby więc najpierw sprawdzić czy już nie jesteśmy skopiowani, żeby nie robić niepotrzebnej roboty.

  • Habanerdo

    Skoro artykuł o SF, to można pogadać bardziej metafizycznie… Może odtworzą przy pomocy jakiejś SI osobowość danej osoby, ale nie ma technicznej opcji na przeniesienie konkretnej świadomości, bo ta nie jest materialna i nie jest związana z doświadczeniem magazynowanym przez materię.

    • pukaczu

      I niech to bedzie podsumowaniem (jakże trafnym) tej dyskusji :)

  • Rafał Małek

    Nie za kilkadziesiąt lat, to już zaczyna się dziać od paru lat. Niektóre firmy, jak IBM, nakłaniają swoich pracowników do prowadzenia blogów w sieci wewnętrznej. Na takim blogu pracownik może pisać o czymkolwiek, czy to związanym z pracą, czy z życiem prywatnym. Te blogi są analizowane przez wyszukiwarkę semantyczną z elementami sztucznej inteligencji.
    Kiedy pracownika już nie ma (umarł, przeszedł na emeryturę, zmienił pracę), to nowy pracownik może zadawać pytania wyszukiwarce, a ta daje odpowiedzi. W ten sposób ma zostać wyeliminowany jeden z największych problemów firm – przepadanie wiedzy i doświadczenia zawodowego wraz z odejściem pracownika.

  • mall

    Reklama: „Bądź nieśmiertelny!”.
    Umowa: „czas trwania nieśmiertelności jest ograniczony do momentu zaprzestania świadczenia usługi”.

  • ZUS się ucieszy bo po co emerytury takim jak mogą pracować po śmierci

    • jscst

      A pomyśleć, że był kiedyś postulat 21.

  • kaszub

    Tak jak dało się odczytać całe DNA, tak w niedalekiej przyszłości da się odwzorować kompletnie układ neuronów w danym mózgu na postać cyfrowa i zasymulawać jego działanie. Nic w tym nadzwyczajnego. I może nawet będzie tu można mówić o świadomym bycie. Problem polega tylko na tym, że nie będzie to świadomość bytu pierwotnego a jedynie udana działająca symulacja kopii. I nie będzie to miało nic wspólnego z nieśmiertelnością dawcy. Ale czekamy …

    • jscst

      Nie słyszałeś o fernotypie?

    • kaszub

      Słyszałem o fenotypie. Popatrz w lustro to go zobaczysz. O fernotypie – nie.

    • jscst

      Dzięki za sprostowanie… Skoro słyszałeś to pewnie wiesz, że jak jestem niedożywionym to będę cherlakiem nawet gdybym miał DNA Goliata.

  • Pablo El Skrobaczo

    Klawiter i tak ma lepsze tech weeki, tam chociaz cycki pokazuja. Uczcie sie od prawdziwego testera z pasja dla zaawansowanych.