3

Chcę Wam pokazać fantastyczną grę, ale nie mogę. To idiotyczne

Przecierałem niedawno oczy ze zdumienia śledząc działania Atlusa dotyczące streamowania i nagrywania rozgrywki ze świetnej Persony 5. I nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego niektóre firmy tak bardzo boją się darmowej promocji swoich gier.

Persona 5 sprawiała problemy jeśli chodzi o nagrywanie i transmisję gry oraz robienie zrzutów ekranu. Chociaż przepraszam, to nie brzmi tak jak powinno – przycisk Share służący do tych właśnie czynności na PlayStation 4 został w grze Persona 5 zablokowany. Na początku myślałem, że chodzi wyłącznie o przedpremierowe wersje recenzenckie, tymczasem nie działał on również w wersjach sklepowych. Jakby tego było mało, Atlus ganiał youtuberów, którzy zdecydowali się nagrać rozgrywkę z Persony 5 samodzielnie, za pomocą zewnętrznych urządzeń rejestrujących. Wiecie, blokowanie filmów na YouTube.

Skąd to zamieszanie?

W sprawie wreszcie wypowiedział się sam Atlus. Firma twierdzi, że wspomniane wyżej restrykcje miały na celu uchronienie graczy sprzed spoilerami. Wiecie, spoilerami, że ktoś zdradzi Wam fabułę lub samo zakończenie. Ochrona przed spoilerami, przez wydawcę/producenta, w internecie, w 2017? Naprawdę ktoś jest w stanie wygadywać takie głupoty? Przed spoilerami można się dziś w sieci uchronić tylko w jeden sposób – nie czytając i nie oglądając materiałów dotyczących gry lub filmu. No chyba, że macie zaufanych autorów lub zaufanych producentów treści wideo, którzy nigdy Wam takiego spoilera nie sprzedali.

No bo jak można nie natknąć się na spoiler oglądając gameplay z rozgrywki, szczególnie tych popularnych, gdzie ktoś przechodzi tytuł od początku do końca? Hej, Atlus – to taki format wideo, istnieje od dawna i ludzie go lubią. Szczególnie osoby, które nie chcą wydać prawie 300 złotych na grę na PS4, a chcieliby poznać tę świetną historię.

To może chodziło o pieniądze?

Praktycznie zawsze chodzi o pieniądze, ale tu akurat widać to dość mocno. Persona 5 to gra, którą w dużej mierze się ogląda. Jest tu trochę filmowych scenek przerywnikowych, ale jeszcze więcej fragmentów, gdzie nie musimy robić nic oprócz czytania i wciskania jednego guzika. Gra jest wręcz idealna do obejrzenia na YouTube. No dobrze, to teraz bądźmy poważni – przecież tylko i wyłącznie o to chodziło. Skoro gra jest idealna do oglądania na YT, blokujmy nagrywanie ile tylko się da, może zainteresowani kupią swoją kopię. Jeśli to prawda (bo to wciąż tylko moje spekulacje), akcja jest mega słaba. A szkoda, bo Persona 5 to jedna z najfajniejszych produkcji tego roku. Na szczęście od wczoraj Atlus trochę zluzował i można streamować rozgrywkę do chwili, zanim w wewnętrznym kalendarzu gry pojawi się data 11/19.

Co dają tego typu materiały?

Twórcy na YouTube – na pewno wyświetlenia. Nie jestem fanem oglądania tego typu materiałów na YouTube i wolę sam zagrać – ale czasami korzystam z nich jeśli się w jakiejś grze konkretnie zatnę. Rzucam też okiem na rozgrywkę przed zakupem, tak na wszelki wypadek żeby się nie naciąć na coś, co mnie przy pierwszym uruchomieniu odrzuci. Oczywiście rozumiem, że są osoby, który włączają jeden odcinek po drugim i po prostu oglądają dobrze się bawiąc. Inni po prostu lubią słuchać komentarza – sam czasem oglądam właśnie po to filmy Rocka.

A co mają z tego producenci i wydawcy? Darmową promocję i kompletnie nie rozumiem po co z niej rezygnować. Skoro jest sobie kanał z dużą publiką, to i wyświetleń będzie dużo. A to oznacza, że ludzie zainteresują się grą i może ją kupią. Tak, po prostu będą chcieli sami zagrać. Nie jest to może idealne porównanie, ale jeśli oglądacie materiał z jazdy na jakimś nowym modelu roweru to automatycznie go nie kupicie, bo widzieliście ja ktoś jeździ? I tu wracamy do Atlusa i gry, którą w dużej mierze się ogląda. Jest więc miejsce na zdziwienie i dziwne tłumaczenia firmy? Nie bardzo.

Zarówno na PS4, jak i X1 można nagrywać rozgrywkę bezpośrednio z poziomu konsoli – to naprawdę duże udogodnienie jeśli chodzi o te platformy. Na PC są odpowiednie programy, nie trzeba więc ani tu, ani tu inwestować w dodatkowe urządzenia rejestrujące. A to oznacza, że nagrywać może prawie każdy, konsole wspierają też na przykład Twitcha i pozwalają obsłużyć go z poziomu konsoli, a co za tym idzie streamować rozgrywkę. Dla mnie to super sprawa – sam nie korzystam zbyt często, ale wolę taką opcję mieć niż jej nie mieć. I jeśli wrzucę na nasz kanał materiał z gry, to pomagam w jej promocji, nawet bez zwykłego dziękuję. Bo dzięki takiemu materiałowi nasi widzowie poznają tytuł, który może by ominęli szerokim łukiem. Ale skoro ja chcę im go pokazać, to znaczy że jest dobry i warto się z nim zapoznać. Dla mnie to sytuacja z gatunku „win-win”.

Jest jeszcze Nintendo

Od jakiegoś czasu nie wrzucam do comiesięcznych zestawień premier z grami zwiastunów gier od Nintendo. A jeśli wrzucam, to kombinuję jak koń pod górę żeby automat nie wyłapał cudzej zawartości. Rozumiecie abstrakcję całej sytuacji? Chcę pokazać ludziom w co warto zagrać w przyszłym miesiącu, wykorzystuję do tego oficjalny zwiastun, podpisuję źródło w filmie i w jego opisie – a i tak dostaję zażalenie. Czasem nic się przez to nie dzieje, czasem cały film jest zablokowany, a innym razem uruchamiane są na nim reklamy, na których zarabia właściciel zwiastuna. Mimo tego, że na naszym kanale reklamy są wyłączone. I zarówno jeśli chodzi o Nintendo, jak i Atlusa trzeba pamiętać, że warto uważać z takimi zażaleniami, o blokadę konta na YT wcale nie jest tak trudno, zdecydowanie trudniej takie konto odzyskać.

Czy streamerzy i letsplayerzy robią coś złego rejestrując tego typu materiały? Nie, przecież to nie jest piractwo. Moim zdaniem pomaga w promocji i raczej nie wpływa negatywnie na sprzedaż gry – a jeśli w ogóle na nią wpływa, to raczej pozytywnie, zachęcając do zakupu. Tego typu zakazy są więc moim zdaniem idiotyczne i żenujące. Świat gier się zmienił i warto o tym pamiętać wymyślając takie głupoty.

I przypomnę, że jak ktoś na YouTube wyzywa ludzi od kur…i szmat, moderacja serwisu nie działa tak, jak powinna, o czym wspominaliśmy w naszym ostatnim przeglądzie tygodnia.

  • Take Onoe

    Polecam Kapitana Barowca :D.

  • Huehue

    Pamiętam jak kumpel „odkrył” Personę (po moich sugestiach rzecz jasna). Jakie świetne! Genialna gra! Ten sam kolo, który patrzył się na mnie z politowaniem, gdy wspominałem, że oglądam anime…

    • Ja siadłem do serii dopiero przy Persona 3, niestety dopiero przy przenośnej wersji na PSP w zdaje się 2011 roku. I potem to już miłość.