92

Zakaz handlu w niedzielę rozbija się o e-commerce. Zrobimy zakupy w Internecie?

Sklepy będą otwarte w niedziele? A jeśli tak, to które? Kogo ominą nowe przepisy i kiedy wejdą one w życie? To tylko część pytań i wątpliwości, jakie wzbudza projekt ustawy o zakazie handlu. Wraz z objęciem sterów władzy przez PiS wydawało się, że nowe przepisy szybko zostaną wprowadzone w życie, ale okazało się, że to bardzo skomplikowana kwestia. Dzisiaj politycy partii rządzącej mówią o potrzebie kompromisu, ale nowych propozycji nie postrzegają w tych kategoriach ani sklepy czy instytucje je zrzeszające, ani pomysłodawcy zmian, czyli Solidarność. Teraz okazuje się, że cały projekt może się rozbić o e-commerce. Będziemy mogli zrobić zakupy w Internecie w niedzielę?

Zakaz handlu w niedzielę przypomina ustawę abonamentową. W obu przypadkach spodziewano się szybkiego działania, wdrożenia nowych przepisów w ciągu paru kwartałów po zmianie władzy, ale okazało się to niemożliwe. Z różnych przyczyn. Opłata audiowizualna przepadła, gdyż należałoby ją uzgadniać z unijnymi urzędnikami, uszczelnianie abonamentu uznano za zbyt skomplikowane i nieopłacalne politycznie, problem trwa. Z handlem jest podobnie i sprawa też zaczyna się rozbijać o struktury unijne.

zakaz handlu

Na początku listopada okazało się, że Polska będzie musiała notyfikować projekt ustawy w Komisji Europejskiej. Taka opinia wyszła z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Oznacza to, że prace nad nowym prawem wydłużyłyby się o kilka, a może nawet o kilkanaście miesięcy. To jednak mniejszy problem: unijni urzędnicy prawdopodobnie stwierdziliby, że w zaproponowanej formie przepisy nie mogą wejść w życie.

Projektowana ustawa przewiduje objęcie zakazem handlu w wyznaczonych dniach sprzedaży w sklepach i platformach internetowych. Biorąc pod uwagę, że handel elektroniczny stanowi usługę społeczeństwa informacyjnego wydaje się, że zakaz tego rodzaju może zostać uznany za zasadę dotyczącą usług społeczeństwa informacyjnego.[źródło]

zakaz handlu

Kolejny problem polega na tym, że zakaz handlu obejmujący Internet uderzałby w swobodną wymianę handlową między państwami członkowskimi. Dodam, że wcześniej zakładano, iż handel w Sieci w niedzielę będzie ograniczony, chyba, że „sprzedaż ma charakter zautomatyzowany”. Co to właściwie oznacza? Na to pytanie jednoznacznie nie byliby pewnie w stanie odpowiedzieć nawet twórcy projektu. Czego należy się teraz spodziewać?

Jeśli projekt nie ulegnie zmianom, zapewne ugrzęźnie na przynajmniej kilka kwartałów w gabinetach. Ma to swoje plusy, partia rządząca będzie mogła stwierdzić, że w zmianach przeszkadzają unijne przepisy i sytuacja się uspokoi. Długofalowo jednak kłopot nie zniknie, może powrócić przed kolejnymi wyborami. Bardziej prawdopodobne wydaje się to, że politycy po prostu wyłączą z projektu handel w Internecie – o tym informuje RMF FM:

Poseł Janusz Śniadek z PiS mówi, że partia nie chce opóźniać wprowadzenia zakazu niedzielnego handlu. Dlatego internet zostanie całkowicie wykreślony z projektu ustawy.

zakaz handlu

Co to oznacza? Dla nas z pewnością mniejsze zamieszanie – podczas niedzielnego wrzucania towarów do wirtualnego koszyka nie natkniemy się na komunikat, że zamówienie nie zostało przyjęte, bo obowiązuje zakaz handlu w niedzielę (jak to w ogóle brzmi…). Dla sklepów internetowych może być natomiast szansą, bo więcej osób zainteresuje się tą formą handlu – e-commerce może się rozwinąć, stacjonarne sklepy skupią się na rozbudowywaniu tego kanału sprzedaży. Nie zdziwię się jednak, jeśli przeciw takim rozwiązaniom część handlowców będzie protestować uznając, że to nieuczciwe.

Potencjalne rozwiązanie kwestii spornej związanej z e-handlem sprawi, że projekt ustawy nie natrafi już na większe przeszkody? Tego nie byłbym taki pewien…

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Hm, więc mogę zrobić zakupy w tesco przez internet w niedzielę? :)

    • Jeśli usuną zapisy o Internecie, to tak. I to będzie dość zabawne ;)

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Kurcze, zrobić galerię VR i można sobie po niej chodzić z domu i zamawiać z dostawą :D

  • Konrad Kubrak

    sorry ale internety same się nie robią, co z prawami wolnej niedzieli dla administratorów systemów sklepów internetowych i kupy innych osób, które w razie awarii muszą się zjawić w pracy by zapewnić ciągłość pracy serwerów? które za pewne odnotują większy ruch właśnie w niedziele?

    • Ta kwestia była już podnoszona wcześniej: dlaczego walka toczy się jedynie o pracowników sektora handlowego (część z nich), skoro w niedzielę pracują miliony Polaków…

    • mleczaj wełnianka

      Można z pytaniem pójść jeszcze dalej. Czemu firmy, urzędy, szkoły albo zakłady pracy nie mogły by być otwarte okrągły tydzień? W zasadzie czemu ludzie maja mieć wolne w sobotę albo w niedzielę?

    • Raczej: dlaczego jedni mają mieć wolne, a inni nie ;)

    • mleczaj wełnianka

      Nie każda praca jest tak samo istotna z punktu widzenia utrzymania infrastruktury, bezpieczeństwa czy funkcjonowania państwa.
      Przerwanie ciągłości działania pewnych obszarów gospodarki czy bezpieczeństwa niesie za sobą znacznie większe konsekwencję niż w innych.
      To jest przecież zupełnie oczywiste dla każdego wiec nie traktuje tej wymiany zdań jako dyskusji czy wymiany poglądów a swego rodzaju erystykę…

    • Heniek Mogiłko

      Jeżeli w niedziele, nie będą działały muzea, kina, hotele, restauracje, baseny, różnego rodzaju parki rozrywki itd. itp. to bezpieczeństwo i funkcjonowanie państwa raczej na tym nie ucierpi. Jednak jakoś walczy się tylko z handlem. A kasjerka czy kelnerka nie zasługują na wolną niedzielę?

    • mleczaj wełnianka

      Pewnie zasługuje, aczkolwiek nie jestem przekonany czy warto się o to bić. Raz że grupa dość mała dwa że opór społeczny duży. Trzy że takie zawody praktycznie od zawsze pracują cały czas i nikogo to nie dziwi. Ot pragmatyzm.

    • Alfer

      Grupa dość mała?! Jeśli dodasz wszystkich innych pracujących w weekendy, to wyjdzie co najmniej taka samo liczna grupa jak sprzedawcy, jeśli nie większa. A czym się różni kasjerka w sklepie od tej na stacji benzynowej? Dlaczego jedna ma mieć wolne, a druga już nie? A kobiety „od zawsze” zarabiały mniej za tę samą pracę, więc na tej zasadzie powinno to tak zostać? Same bezsensowne argumenty, tak jak i stanowisko rządu w tej sprawie.

    • emissary

      Wciąż zadaje sobie takie pytanie. Najwięcej krzyczą ci, którzy pracują 7-15 od poniedziałku do piątku. Ja bym proponował otwarcie urzędów 7dni w tygodni i na zmiany do 22-giej. Wtedy nikt nie będzie marudził w handlu, a nagle urzędnicy docenia dzień wolny :)

    • Ymnytor

      Generalnie sprawa jest prosta. W sektorach, gdzie nie ma znaczenia kiedy praca zostanie wykonana (chodzi o to, że niezależnie czy praca zostanie wykonana w niedzielę o 22, czy w poniedziałek o 13) ludzie postanowili umówić się, aby kończyć pracę mniej więcej w tych samych dniach, aby zostawić sobie wolne dni na spotykanie się ze znajomymi, rodziną, chodzenie na imprezy stadiony itp. Generalnie bez znaczenia czy ktoś w biurze spędzi 8 godzin w niedzielę, czy kiedy indziej
      Inaczej ma się sprawa, gdy chodzi o handel i usługi. Jasne jest, że gdyby jakieś sklepy działały jedynie w niekorzystnych godzinach (tych samych, w których zwykle pracują ludzie) to zostałyby zjedzone przez konkurencję. Gdyż zwyczajnie ludziom wygodniej jest iść do sklepu po składniki na obiad po pracy, niż w trakcie. Podobnie jest np. ze szpitalami, policją itp, gdyż one muszą pracować 24h. Tak samo działają kina. Nie bez powodu są np. tanie wtorki, a nie tanie soboty.
      W przypadku szkół nie ma znaczenia, czy uczniowie będą się uczyć w niedzielę, czy we wtorek, więc uczą się we wtorek, bo tak jest wygodniej.
      A urzędy, gdyby pracowały w niedzielę musiałyby być droższe, gdyż pogorszyłyby się warunki pracy (w niedzielę mniej osób chce pracować), więc musiałyby zwiększyć koszty, aby zachęcić ludzi do pracy w niedzielę.

    • mleczaj wełnianka

      cóż jak by to podpowiedział każdy informatyk-15k-przy-okazji-korwnista – zawsze można zmienić prace :D

    • Piachu

      to jest śmieszne, że w ogóle ktoś próbuje to regulować. Wypad po prostu od zakupów w niedziele i tyle, podobno mamy kapitalizm w tym kraju….

    • mleczaj wełnianka

      to jest śmieszne ze ktoś w ogóle próbuje cokolwiek regulować. Po co kodeks pracy, kodeks karny, prawo o ruchu drogowym. Prawda?

      p.s. kapitalizm to taka sama utopia jak komunizm.

    • Adam

      To ja podejdę do tematu inaczej – czy ktoś w ogóle pytał tych ludzi pracujących w handlu, czy oni chcą tej regulacji? Bo: 1) głos tego od związków zawodowych, już dawno nie jest głosem ludzi pracujących, 2) ani razu nie widziałem odniesienia to żadnego badania, ankiety, czy chociażby wywiadu w prasie z tymi, których to dotyczy. Nie zapominajmy, że za pracę w niedzielę przysługują dodatki oraz inny dzień wolny.

    • mleczaj wełnianka

      Chcą. Uwierz że chcą. Moja zona robi w handlu od 15 lat. Zaczynała jako sprzedawca – teraz jest regionalnym (regionalni nie pracują w weekendy – tak na marginesie)
      Nikt nie che iść do pracy kiedy dzieci i małżonek mają wolne i można wspólnie spędzić ten czas. Dzień wolnego kiedy dzieci są w szkole a druga polówka w pracy nie rekompensuje tego w żaden sposób.
      Do tego dodaj fakt ze często się pracuje na popołudnia wiec ten czas spędzany z rodzina jeszcze bardziej sie kurczy.
      Dodatków żadnych z racji w pracy w weekendy nie ma.

    • EL Wu

      Popatrz na chłopów nad wodą. Nie ma to jak wędka, browar i cisza. A nie jakaś tam żona i dzieci w weekend.

    • Alfer

      Chcą, bo tak twierdzisz na podstawie czego? Swojej własnej rodziny? Czy też robiłeś badania na próbie reprezentatywnej? Bo robienie za głos ludu to już kiedyś przerabialiśmy.

    • mleczaj wełnianka

      Nie potrafisz czytać czy jak? Pisałem żona pracuje w handlu w handlu od 15 lat. Rozmawia z ludźmi od 15 lat. Jeździ po całym regionie. To sa osobiste doświadczenia. Twierdzi tak na podstawie osobistych doświadczeń i osobistych kontaktów z ludźmi.
      Reprezentatywne badania? Normalny jesteś?
      Zapytaj sie kogokolwiek czy chce pracować w weekendy. Czy chce rezygnować z wyjazdów z kumplami nad jezioro w wakacje bo musi zapierniczać do roboty? Czy chce rezygnować w imprez bo ma w sobotę od 8 zjawić sie w robocie?
      Czy ktoś chce iśc do roboty kiedy wszyscy inni maja wolne?
      Ty byś chciał robić w weekend? Pójdziesz z kumplami na browar z wtorku na środę bo w sobotę i niedziele masz iśc do roboty?
      dzieciak jesteś i tyle. Aż szkoda szczempić ryja – dorośniesz zrozumiesz…

    • Bękart Mroku

      A ja znam takich co wolą pracę w weekendy bo w tygodniu mają inne zajęcia i chętnie dorabiają. Nawet kosztem imprez. Właśnie wtedy kiedy wszyscy mają wolne można zrobić wiele rzeczy lub spokojnie popracować ;-) Niech będzie to kwestią wyboru a nie ustawy.

    • Alfer

      Jako posiadający własną firmę nie mam normowanego czasu pracy (tzn. pracuję także w weekend, jeżeli tak trzeba). Ale nie w tym rzecz. Powiedz mi, czym różni się pracownik koncernu paliwowego od pracownika sieci handlowej? Prawo powinno być równe dla wszystkich, inaczej wszystkie argumenty za jego wprowadzeniem można potłuc o kant tyłka.

      A tak na marginesie, pisze się „strzępić”… wypadało by znać podstawy ortografii, jeżeli chcesz dyskutować na poziomie zamiast wyzywać rozmówców od „nienormalnych” i „dzieciaków”.

    • mleczaj wełnianka

      już to pisałem ale powtórzę:
      ”Nie każda praca jest tak samo istotna z punktu widzenia utrzymania infrastruktury, bezpieczeństwa czy funkcjonowania państwa.
      Przerwanie ciągłości działania pewnych obszarów gospodarki czy bezpieczeństwa niesie za sobą znacznie większe konsekwencję niż w innych.
      To jest przecież zupełnie oczywiste dla każdego wiec nie traktuje tej wymiany zdań jako dyskusji czy wymiany poglądów a swego rodzaju erystykę…”

      Szczepić to nie to samo strzępić więc nie bądż taki akuratny…
      https://www.miejski.pl/slowo-Szczępić+ryja

    • Alfer

      I co z tego? Nie ma słowa „szczempić”, którego użyłeś, co najwyżej „strzępić”, więc trzeba się uczyć pisać. Wracając do meritum: oczywiście, że nie każda, dlatego użyłem porównywalnego przykładu (koncerny paliwowe i sieci supermarketów), gdzie prawo stanowiłoby inaczej… uprasza się o czytanie ze zrozumieniem.

    • mleczaj wełnianka

      Widzę nie skumałeś wiec skrócę i uproszczę.
      ”Nie każda praca jest tak samo istotna z punktu widzenia (…) funkcjonowania państwa”
      Zapewnienie możliwości transportu jest ISTOTNE dla funkcjonowania państwa. Jadać z jednego końca kraju na drugi nie da się zatankować na zapas.
      Rozumiem ze teraz wyciągniesz kanistry z piwnicy i użyjesz jako argumentu wiec wybacz ale już mi sie nie chce.

    • Alfer

      Znowu nie zrozumiałeś. Nie ma żadnego powodu, dlaczego tankować w weekend nie można by w prowadzonych i obsługiwanych przez właścicieli prywatnych stacjach. A wbrew pozorom jest ich trochę w każdej okolicy. Wtedy prawo byłoby takie same dla koncernów i sieci handlowych. Ale nie będzie… zastanów się dlaczego, to może zrozumiesz, dlaczego proponowane prawo jest niesprawiedliwe.

    • mleczaj wełnianka

      no na autostradzie same takie…

      A czemu jest niesprawiedliwe? Cuż nie ma sprawiedliwości. I pewnikiem nigdy nie będzie. Ale można do niej dążyć. Ot co…

    • Alfer

      Specjalnie dla Ciebie w ogromnym skrócie i uproszczeniu: chociażby dlatego, że bo faworyzuje koncerny paliwowe (które, jak pokazałem wyżej, nie są konieczne – a jedynie bardziej wygodne – dla funkcjonowania transportu w weekend) i traktuje inaczej sieci handlowe (które podobnie nie są konieczne, a bardziej wygodne). Można bez doktoratu z ekonomii domniemywać, że dochody pierwszych wzrosną kosztem tych drugich. I nie, nie pisałem o rowerach.

    • mleczaj wełnianka

      faworyzuje koncerny? A ktoś każe zamykać prywatne stacje? Czemu niby nagle w niedziele ludzie mają jechać na inną stacje niż by to zrobili w sobotę czy piątek?
      Bo zakupy?
      Jak będę w niedzielę potrzebować bułkę tartą bo nie będę jej szukał na orlenie a pójdę do warzywniaka … Nikt nie bedzie chodził na BP po schab, salami, marchewki, banany, mąkę czy masło klarowane. Co najwyżej po fajki albo browary.
      Czyli jak zawsze…

    • Alfer

      Tak, ponieważ one będą mogły zarabiać przez cały tydzień, a sieci handlowe nie. A pracownikom tych pierwszych tak samo należą się wolne niedziele, jak tym drugim. Prawo, które nierówno traktuje ludzi, jak i podmioty gospodarcze jest niesprawiedliwe… prościej już chyba nie umiem tego ująć.

    • mleczaj wełnianka

      będą mogły zarabiać bo stacje są „istone z punktu widzenia funkcjonowania państwa”
      Juz to przerabialiśmy. A skoro znów do tego wracamy znaczy ze dyskusja nie mą żadnego sensu bo poprostu jesteś impregnowany na argumenty.
      Dlatego wybacz ale pozwolę sobie ciebie zablokować co by w przyszłości unikać bezproduktywnego szczempienia ryja.
      Pa.

    • Alfer

      Czyli nic nie zrozumiałeś. Więc może lepiej, żebyś nie doświadczał „sczempienia ryja” (cokolwiek to nie znaczy).

    • mleczaj wełnianka

      a tak swoja drogą pisałeś kiedyś na pl.rec.rowery?
      W sumie to dość charakterystyczna ksywa wiec sie pytam.

    • Pracowałem w handlu, może nie tak długo jak twoja żona, ale pod 10 lat podszedłem i praca w niedziele sporadycznie była problemem, ale tak samo sporadycznie praca w inne dni tygodnia była problemem. Co więcej, osoby z którymi pracowałem (a przewinąłem się przez kilka większych i mniejszych sklepów) też nie narzekały, że trzeba pracować w niedziele. Tak więc nie ma co wyciągać wnioskó na podstawie małej grupy ludzi, tym bardziej, że jest handel spożywczy, ubraniami, elektroniką itd. i każda z tych podgrup przyciąga inne typy pracowników. Co jest ważne, handel w niedziele w dużej części wykonują pracownicy weekendowi, czyli tacy co dobrowolnie pracują w niedziele, bo zazwyczaj nie mają możliwości pracy w inne dni. Co np ze studentami, którzy pracują jedynie weekendowo? Co z osobami muszącymi dorabiać, bo nie wystarcza im pieniędzy na życie z jednego etatu? Rozumiem, że lepiej żeby tacy ludzie pracowali od poniedziałku do piątku od 8 do 24, niż żeby pracowali w weekendy? A to, że twoja żona jest regionalnym, to o niczym nie świadczy, bo jest regionalnym jednej sieciówki, zna drobny procent pracowników w markecie, a co dopiero mówić o całym regionie. Kolejna sprawa, to że zna pracowników, to nie znaczy, że jej się zwierzają. Zresztą wielu ludzi, szczególnie w handlu, mówi ludziom to co chcą usłyszeć, jak powiesz, że nie podoba ci się handel w niedziele, to oni będą przytakiwać, szczególnie jeśli zajmujesz wyższą pozycję od nich (a regionalny taki jest) i nie wyrażają własnej opinii.
      Piszesz o hierarchizacji zawodów pod względem gospodarczym, ale w takim razie w czym jest lepszy kasjer w sklepie od kasjera w kinie, na basenie, w lunaparku czy od kelnera w restauracji? Przecież to nie są zawody, bez których kraj przestanie funkcjonować. Różnica jest taka, że jak dzisiaj nie pójdziesz na zakupy, to zrobisz to jutro, bo przecież coś jeść musisz, jak chcesz kupić telewizor, to też go kupisz, ale jak dzisiaj nie pójdziesz do kina czy do restauracji, to duża szansa, że jutro tego nie zrobisz, bo przecież pływać ci się chce w tym momencie, czy sushi chcesz zjeść teraz, a nie jutro, bo jutro będziesz chciał zjeść zwykły domowy obiad. Więc tutaj nie chodzi w ogóle o pracowników, tylko jakieś wewnętrzne układy i układziki. Związki zawodowe, które od dawna niewiele mają wspólnego z prawdziwym interesem pracowników, co jakiś czas robią jakąś akcję, żeby pokazać, jakie to są potrzebne, a tak naprawdę to w większości są tam darmozjady, którym się nie chce pracować, ale chcą mieć spore pieniądze.
      Piszesz o stacjach benzynowych, że muszą być otwarte, ok, przecież można to rozwiązać na zasadzie okienka, jak to w dawnych czasach było, bo przy tych przepisach, będzie tak jak w Niemczech. Tam też jest „zakaz” handlu w niedziele, tylko że jak ktoś chce kupić „bułkę tartą”, „schab, salami, marchewki, banany, mąkę czy masło klarowane” to idzie na stację benzynową, bo wiele stacji to tak naprawdę markety z opcją tankowania. Przykład zakazu handlu w Niemczech, dla wielu jest wzorem, że tam można to dlaczego u nas nie, tylko że większość z tych podnoszących ten argument, nie wie albo zapomina, że tam są te wspaniałe stacje benzynowe.
      Staramy się gonić zachód, ale musimy iść dokładnie tą samą ścieżką co oni? Nie możemy się uczyć na ich błędach, żeby gonić ich szybciej, tylko musimy sami popełniać te same błędy? Coraz więcej krajów liberalizuje prawo handlowe, albo wręcz zakaz handlu jest tylko na papierze, coraz więcej krajów ma w planach wycofanie się z tego pomysłu, ale jak wszystkim już minął bum na zakazy, to do nas dopiero to dotarło i musimy sami przerobić, że jest to idiotyczny pomysł, szczególnie w dobie internetu

    • mleczaj wełnianka

      TL;DR
      Znaczy nie chce mi się odpowiadać ob już ten temat do obrzygania wałkuje tutaj od kilku dni…

    • Bo masz bezsensowne argumenty, a kreujesz się na znawcę tematu, bo ktoś gdzieś powiedział

    • mleczaj wełnianka

      JPRD. Jesli osobiste wieloletnie doświadczenia żony to według ciebie ”bo ktoś coś powiedział” to wybacz alt twoje miejsce jak i innych wielkich forumowych retoryków sofistów jest wśród ignorowanych. A teraz spierdalaj do wora.

    • Bękart Mroku

      Cóż za meteorytyka wypowiedzi. Zostało Ci udowodnione, że mylisz się to zwyzywasz. Ot socjaliści. Dobrze, że nie rozstrzelałeś.

    • mleczaj wełnianka

      bo mam k…a dość piepszenia sie ze smarkami którzy negują moje argumenty używając jako kryterium subiektywności albo braku badań ilościowych.
      Rozumiesz ? czepiają sie po prawdzie METODOLOGI zbierania danych.
      A najśmieszniejsze jest to ze sami nie przedstawią ŻADNYCH badań czy dowodów które by przeczyły moim tezom. Ani ilościowych ani jakościowych.
      Negują moje tezy i doświadczenia nie mając nic poza wyssanymi z palca własnymi tezami których nie sa w stanie w żaden sposób udowodnić.
      A ja mam chociażby relacje mojej żony które robi w handlu od 15 lat. Po prostu z wiekiem coraz mniej cenie biegłość erystyczna a bardziej konkret.

      Kumasz o co chodzi czy nie?

    • Bękart Mroku

      Rozumiem ale nie pochwalam obrażania. Ot taki ze mnie staroświecki człowiek lubiący kulturę, szczególnie na forum publicznym.
      Tylko, że zobacz taki fakt Twoje tezy są dobre a jego złe?
      Ty masz 15 lat doświadczenia żony on 10 osobistego.
      Dla mnie albo oboje kłamiecie albo oboje mówicie prawdę. Nie znam was i nie będę weryfikował życiorysów. Po prostu przedstawił inny racjonalny pogląd oparty jak dla mnie na takich samych źródłach (własnym doświadczeniu).
      Jednak doświadczenia 蛇盯住 są bliższe temu co i ja zaobserwowałem. Sporo ludzi chce pracować w niedziele. Nie przeczę, że też jest grupa która nie chce.
      I rozwiązaniem jest nie zakaz handlu w niedzielę który zrobi dobrze tylko kk ale racjonalne zarządzanie zasobami ludzkimi tak aby mieć i takich i takich, co całkowicie rozwiąże problem ludzi z pracą w niedziele i nie ograniczy możliwości zakupów.
      Problem z zakazem handlu w niedzielę jest to, że nie powstaje on po to aby ludziom dobrze zrobić bo to można inaczej a aby podlizać się kk.

    • mleczaj wełnianka

      on pisał o marketach. Zona pracuje w odzieży. Tam nie masz pracowników dochodzących. Każdy musi być przeszkolony, znać asortyment ect. Na zlecenie sie bierze tylko do otwarć, zatowarowania czy przebudowy. Reszta to załoga stała. To troche inna kwestia.

      Ja rozumiem ze mogą być różnice bo faktycznie studenci preferują inne pory pracy niż ludzie juz po studiach. Jak ktoś ma rodzinę to inaczej do tego podchodzi. ect.

      W handlu jest naprawde wielki niedobór pracowników teraz. Także wśród kierownictwa. Ciężko zarządzać racjonalnie w takich warunkach.

      Motywacje – ciężka sprawa. Ja Jestem powiedzmy ateistą (konkretnie agnostykiem) w okolicach roku 2000 mieszkałem trochę we wiedniu. OD tamtego czasu jestem zwolennikiem zamykania sklepów w niedziele. Czemu? Bo zupełnie inaczej wygląda miasto w taki dzień niż w dzień gdy wszystko jest otwarte. Naprawdę.

    • Bękart Mroku

      Więc sklep sklepowi nie równy. Ale myślę, że można by znaleźć stałych weekendowych pracowników lub tak ustawiać zmiany aby każdy miał te 2-3 weekendy w miesiącu wolne. Bo przecież obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy i tak kiedyś te dwa dni muszą być wolne. No ale to kwestia zarządzania a nie ustawy.
      Znam sklep odzieżowy gdzie na zlecenie pracuje cała załoga, co prawda w miarę stała ale jednak ;-)

      Skoro niedobór znaczy się trzeba podnieść stawki szczególnie przy takich marżach :D
      No ale liczy się zysk tu i teraz a nie marka i oddany pracownik budujący tą markę. Trochę wina konsumentów którzy nie obrażają się za słabą obsługę. I tak kupią.

      ” Bo zupełnie inaczej wygląda miasto w taki dzień niż w dzień gdy wszystko jest otwarte. Naprawdę.”
      Rozwiń proszę troszkę temat bo to wydaje się ciekawy aspekt tego. I czy aby na pewno na to miał wpływ fakt zamknięcia sklepów czy po prostu inna kultura spędzania dnia wolnego.

    • mleczaj wełnianka

      Misięcznie wyglada to tak:
      1 weekend pracujacy, 1 weekend wolny, 1 tylko w sobotę, 1 tylko w niedzilę.
      Problem jest w tym ze w niedziele i sobotę jest największy kocioł wiec sie ogranicza zmiany w tygodniu na rano by więcej było w weekendy.

      Co do stawek to sie zgadzam :)

      Sadze ze forma spędzania czasu jest wypadkową możliwości. Jak nie można iść do sklepu to trzeba zrobić coś innego.

    • Bękart Mroku

      „Problem jest w tym ze w niedziele i sobotę jest największy kocioł wiec sie ogranicza zmiany w tygodniu na rano by więcej było w weekendy.”
      I to jest problem „polskiego manago” :D Bo rozwiązaniem nie jest ograniczenie zmian w tygodniu bo spada jakość obsługi a zwiększenie obsady na szczyty czyli weekendy. Więc problemem jest sposób zarządzania a nie otwarcie sklepu.

      „Sadze ze forma spędzania czasu jest wypadkową możliwości. Jak nie można iść do sklepu to trzeba zrobić coś innego.”
      Tylko, że u nas to by raczej ograniczyło się do siedzenia w domu przed TV jak znam życie.
      A Ci co by się ruszyli to i tak się ruszą, bo jaki problem skoczyć na zakupy rano później na obiad czy spacer? Nie latam po sklepach bo lubię a bo muszę. Więc nie zastępuje mi to innych aktywności. A Ci co lubią po sklepach latać nagle polubią spacery czy kawę na mieście?

      Ja ostatnio parę razy byłe za tym, że sklepy powinny być otwarte 24h (ustawowo, jak nie to właściciel na szubienice, a co :P) jak było mi coś potrzebne w nocy ;-) I nie śmiej się ale kiedyś kupowaliśmy telewizor w Tesco o 2 w nocy :D Bo się popsuł a, że po pijaku ma się ciekawe pomysły to tak wyszło ;-)

    • mleczaj wełnianka

      Tak naprawde sie okaże co zmiany przyniosą – ja tem jestem pozytywnie nastawiony. Pisałem z jakich powodów – raz ze podoba mi sie miasto w dzień zupełnie wolny od pracy. Dwa ze mam osobiste doświadczenia. Zona była w pracy a ja sam siedziałem z mały ryczącym dzieckiem w domu cały weekend :D

      Jak sie okaże ze zmiany sa do bani to sie je przecież odkręci. Przecież prawi i sprawiedliwi nie będą rządzić wiecznie. Jak sie okaże po czasie ze ludzie akceptują to po co ruszać?

      Nadchodzi automatyzacja – trzeba sie przyzwyczajać do wiekszej ilości czasy wolnego :)

    • Bękart Mroku

      Niby można odkręcić ale zauważ, że Polska to kraj bardzo zależny od kk. I może być jak z aborcją. Raz przykręcona nie daje się odkręcić. A to podobna kwestia, ideologiczna.

      Automatyzacja przeniesie pracę z wytwarzania do usług. Bo tam będą ludzie mający wolny czas ;-)
      Pożyjemy zobaczymy. Ja jestem przeciw :-) żeby nie było ;-)

      Pozdrawiam

    • mleczaj wełnianka

      Osobiście nie dobieram tych zmian jako motywowanych głownie ideologia kk.
      Raczej jako związkowe, prawa pracownicze, +500 i tak dalej.
      No ale może masz racje

    • Poziom twojej inteligencji sięga poziomu mojego buta. Skoro żona pracuje już 12 lat w handlu, to raczej nie jesteś nastolatkiem, a inteligencję, szczególnie emocjonalną, można porównać do gimnazjalisty, który nie wie, nie rozumie, a się denerwuje…
      Też pracowałem w handlu, prawie 10 lat i jakoś moje zdanie jest zupełnie inne. Regionalny to więcej jak szeregowy pracownik, ale ile osób zna? Jedynie pracowników ze swojego regionu i swojej sieci, a co z pracownikami innych sklepów? Innych branż? Być może w branży w której obraca się sklep więcej jest osób niezadowolonych, a w innej branży będzie im to obojętne, albo wręcz będą chcieli pracować w niedziele. Co powiesz studentom, którzy stanowią bardzo duży procent pracowników w handlu i dla których praca w niedziele to super sprawa, bo inaczej mieliby za mało czasu, żeby pracować na etat czy chociaż pół etatu. Sklepy z ubraniami w galeriach handlowych oparte są w zasadzie na studentach. W sklepach z elektroniką też ich wielu pracuje. Nie ma co nawet wspominać o innych branżach, które będą musiały pracować, żeby wypoczywający pracownicy handlu mieli co robić, bo przecież siedzenie w domu z rodziną, to żadna rozrywka

    • EL Wu

      Badania, ankiety? Żeby były dowody, że ta zmiana jest niekorzystna dla gospodarki?

    • Bękart Mroku

      Część regulacji jest potrzebna ale nie wszystkie. Zbyt przeregulowany rynek nie może działać sprawnie. Ale KP akurat jest mało potrzebny. Wszystko można dogadać. Po prostu umowa byłaby grubsza. Czemu ktoś kto chce nie może wyłączyć wybranych zapisów KP jeśli obie strony się zgadzają?

    • mleczaj wełnianka

      Bo silniejszy ma przewagę w negocjacjach? Zgoda na warunki niekorzystne dla siebie jest całkiem powszechna w warunkach ograniczonych możliwości czy ograniczonego popytu i dużej podaży na pracę .
      Przykład z trochę innej parafii – ludzie biorą wysoko oprocentowane pożyczki mimo ze są niekorzystne bo nie maja innej opcji.

    • Bękart Mroku

      Robią to dobrowolnie czy ktoś ich zmusza?
      Skoro ja proponuję takie warunki i komuś pasują to co komu do tego ? Czemu to regulować?
      Dogadują się dorosłe osoby odpowiedzialne za swoje czyny i jeśli komuś to pasuje czemu komuś to ma przeszkadzać?

    • mleczaj wełnianka

      no skoro dzieci się godzą na prace w kopalni po 12 godzin to czemu mamy im przeszkadzać…

    • Bękart Mroku

      A gdzie pisałem o dzieciach? Czytaj proszę ze zrozumieniem.
      A kto normalny zatrudniłby dzieci do pracy w kopalni? Więcej szkód by narobiły niż pożytku.
      Widzisz to pracodawca bardziej potrzebuje pracownika niż pracownik pracodawcy. Do tego każdy ale to każdy może zostać pracodawcą i zobaczyć jaki to miód i mleko.

    • mleczaj wełnianka

      czytam ino rozwijam twórczo twoja myśl :D
      Z resztą zatrudniano dzieci w kopalniach. i była to dość powszechna praktyka swego czasu. Nieważne…

      Oczywiście ze relacja jest dwustronna ale to pracodawca zasadniczo ma większe środki finansowe i może przeżyć znacznie dłuższy czas z oszczędności – pracobiorca nie ma takiego komfortu.
      Sytuacja niedoboru siły roboczej w polsce jest zupełnie nowa. Do tej pory było odwrotnie – doskonale zdajesz sobie sprawę do jakich nadużyć to prowadziło. 10 lat pracowałem na etacie. DG prowadze od 7. Nie zapomniałem jak to kiedyś bywało. I wybacz ale każdy (z jedym wyjątkiem) z „przedsiębiorców” u jakich pracowałem ciął w …uja aż miło. Dopiero praco w korpo pokazała jak to powinno wygladać i to pewnie tylko dlatego ze im juz sie zwyczajnie w świecie nie opłaca januszować.
      wiec wybacz ale gadki o tym ze KP nie jest potrzebny kompletnie nie kupuje.
      To w zasadzie tyle. Kończe.

    • Bękart Mroku

      Jak słusznie zauważyłeś swego czasu. Jak wydobycie było o wiele prostsze. Obecnie technologicznie nie bardzo widzę dzieci w kopalniach, ale też nie moja specjalność więc może gdzieś dałoby się je zagospodarować :P

      Ależ oczywiście, że pracodawca będzie chciał jak najtaniej i skoro ktoś dostarczy tę samą jakość za niższą cenę czemu go nie wybrać? Praca to towar.

      Skoro zbyt dużo ludzi oferuje taką samą usługę to może należy zaoferować coś innego?
      KP jako szablon umowy ale nie jako zawsze obowiązujące prawo. Skoro dwie strony się godzą na wyłączenia to czemu nie?
      Co złego jest, że pracodawca mówi nie dam urlopu i jak komuś to pasuje to bierze. A jeśli nie znajdzie chętnych to albo pracodawca dorzuci urlop albo zostanie bez pracownika. A na to nie zawsze może sobie pozwolić.
      Skoro ktoś chce bez urlopu to czemu mu zabraniać? Czasem korzystniej jest wziąć ekwiwalent a nie dni wolne ale nie można. Ot takie proste sprawy a ktoś mówi jak to regulować.

    • mleczaj wełnianka
    • Piachu

      Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między ‚nie wolno Ci zabić drugiej osoby’, a ‚nie wolno sprzedawać towarów akurat tego dnia w takich godzinach’ to masz tak wyprany mózg, że się nie dogadamy

    • mleczaj wełnianka

      to ze się nie dogadamy jest oczywiste od początku. Z korwinistami świecie wierzącymi w swoja utopie sie nie da dogadać.
      Po prostu czasem jestem ciekaw jak wiele czasu niektórym trzeba by przejść ”argumentowania” do obrażania. Cóż tobie szybko poszło.

    • Piachu

      Po prostu mam nadzieje, że ludzie tacy jak Ty którzy chcą dyktować innym co i kiedy mają robić wyginą jak najszybciej :)

    • Sławomir Lech

      Chile, Botswana, Singapur. Co je łączy? 50 lat temu były biedniejsze od Polski, ale miały mądrych rządzących, którzy wprowadzili wolny rynek. Dzisiaj Chile jest najbogatszym krajem w Ameryce Południowej, Botswana jest najbogatsza w Afryce, a Singapur w Azji.

    • mleczaj wełnianka

      Litości
      singapur- miasto o powierzchni województwa porównujesz do dużego państwa… Np PKB per capita warszawy to prawie 40 000 podczas gdy polski to 26 000.
      Bostwna 7000. Chile z 1500.
      O czym ty piszesz?

      drugie weż pod uwagę iż polska rozwija sie od niecałych 30 lat bo przez całą komunę byliśmy kolonią gospodarczo drenowaną przez ZSRR. A 80 mieliśmy z tego podowdu (i kilku innych) nawet ujemny wzrost gospodarczy…

    • Sławomir Lech

      Droga Wełnianko przespałaś chyba co najmniej 10 ostatnich lat.

      Polska 12,372.42 USD (2016)
      https://www.google.ca/search?q=poland+gdp+per+capita&oq=poland&aqs=chrome.2.69i57j69i60j35i39j5j69i61j0.3205j0j4&client=ms-android-bell-ca&sourceid=chrome-mobile&ie=UTF-8

      Chile 13,792.93 USD (2016)
      https://www.google.ca/search?client=ms-android-bell-ca&ei=cLUFWqPAAun4jwSlwKPQAQ&q=chile+gdp+per+capita&oq=chile+gdp+per+capita&gs_l=mobile-gws-serp.1.0.35i39k1j0i7i30k1l3j0i20i263k1.75570.78345.0.79734.12.11.0.0.0.0.494.2581.0j1j7j1j1.10.0….0…1.1j4.64.mobile-gws-serp..6.6.1408…0i67k1.290.hotx7oNSj70

      Singapur za mały? Jak to się ma do Albanii czy Czarnej Góry, możesz to wyjaśnić dlaczego nie pasuje do tej teorii?

      Pójdzmy Twoją Logiką. Singapur ma nasladowce – znacznie większy Taiwan, który dzisiaj ma średnie zarobki 2200 na rękę, można by powiedzieć dogonili nas, tylko to jest 2200 dolarów.

    • mleczaj wełnianka

      masz racje popierniczyłem dane.
      Jednak zwróć uwagę na dynamikę wzrostu.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_państw_świata_według_PKB_nominalnego_per_capita

      chile 2 463 – 2 580 – 2 504 – 5 054 – 12 790 – 13 576
      polska 0 201 – 0 592 – 1 626 – 4 476 – 12 602 – 12 361

      Chile od 70 roku powiększyła PKB per capita 5 razy – polska 61 razy.
      od 91 chile powiekszyło o 5 razy. Polska 12. Naprawdę jest źle?

      Z tych dany co ty podałeś (są troche inne) wzrost obu państ wyglada to bardzo podbnie.

      A sungapur? Miasto nie potrzbuje drogiej infrastruktury na terenach mało zaludnionych. Dlatego podałem przykład z PKB per capita warszawy. (turaj też sie kopsnełem bo to akurat pisałem z pamięci – w realu to jest 36 000$) Państwo miasto to supełnie inna struktura gospodarcza i społeczna niż duzy kraj z duż ilością terenów rolniczych i słabo uprzemysłowionych.

  • mleczaj wełnianka

    ależ to jest bardzo proste. Można składać zamówienia w systemach automatycznych natomiast realizacja owego zamówienia wymagająca fizycznej pracy osób trzecich była by już w tych dniach zabroniona.
    Prze czym naprawde łatwo odróżnić realizacje zamówienia od np awaryjnej interwencji w celu utrzymania ciągłości działania infrastruktury.

    • Szym

      Wygra zautomatyzowany Amazon ?

    • mleczaj wełnianka

      o ile przesyłkę dostarczą drony…

      Natomiast automatyczna dostawa treści niematerialnych (np. ebooki, kody ect) jest powszechna także w śród rodzimych podmiotów.

    • Dima Noizinfected

      Tak

  • Andrzej

    Może być też tak jak ze sklepem Wojtka Cejrowski (https://sklepkolonialny.com).
    Jak wejdzie się na tę stronę w niedziele to pojawia się tylko plansza z Cejrowskim i informacja że niedziela jest wolna i sklep jest niedostępny.

    • armv7taskforce

      Cejra…. no ten koleś to już dawno odleciał….
      Biały kaftanik… :P

  • .

    cycki

  • steveminion

    A wprowadzili zmianę przepisów dotyczącą handlu dewocjonaliami w niedzielę?

    • YY

      i kościoły też powinny być zamknięte, w końcu księdzu też się należy wolne!

  • YY

    A nie lepiej zmusić pracodawców do płacenia podwójnie za pracę w niedzielę?

    • Driggooziz

      Wtedy okazałoby się, że ludzie się zabijają o pracę w niedzielę i nie ma kto pracować w poniedziałki :D

    • YY

      dokładnie tak i to z korzyścią dla wszystkich :D

    • Piachu

      ale kto by wtedy na tacę dawał… ;)

    • YY

      w poniedziałek po pracy dawali :P

  • Sebastian Piotrowski

    Zautomatyzowany, czyli sprzedawać by można było tylko ebooki, audiobooki, filmy vod, muzykę, zdjęcia i gry komputerowe. Pełna automatyzacja zero produktu materialnego.

    • Michał Pawłowski

      A automaty z kawą i batonami? I zautomatyzowany i z produktem materialnym.

  • Ymnytor

    Przecież to jest absurdalny pomysł. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Jak nie będzie się dało robić zakupów w internet, to najwyżej będzie można złożyć zamówienie w niedzielę, a zostanie ono przyjęte przez system w poniedziałek o 00:00. To tylko odwróci ruch od mniejszych sklepów do internetowych, dużych korporacji. Takie przepisy zawsze będzie się dało obejść.
    Pomysły z w pełni zautomatyzowaną sprzedażą też są bez sensu, bo to jedynie zachęci przedsiębiorców do inwestycji w automatykę, w którą na wolnym rynku nie inwestowano by, bo zasoby ludzkie byłyby bardziej opłacalne, a więc nie dość, że przeszkodzi firmom w swobodnym operowaniu, to jeszcze przyspieszy automatyzację sektora, zmniejszając zapotrzebowanie na ludzi.
    Innymi słowy nie da się wprowadzić takiego zakazu, aby nie zaburzył on wolnego rynku i wywarł wpływ na procesy gospodarcze.

  • Kamil Zbyszyński

    Automatyczny monitoring + auto-kasy i personelu nie trzeba. Może nie jutro, ale koncerny coś wymyślą. Niestety, ale brak kompetencji u ludzi który tworzą (a właściwie ‚wymyślają’) ustawy. Ktoś coś wymyśli i jest to później dziurawe z każdej strony.

  • nonpossumo

    A jak to jest rozwiązane w innych krajach gdzie handel w niedzielę jest zakazany, np. w Niemczech? Tam zakupy w internecie są z tego wyłączone czy w jakiś inny sposób to rozwiązano? Ktoś wie?

    • akki

      a wyobrazasz sobie ze amazon.de nie dziala ? to tylko idioci z pislamu tworza kolejna martwa ustawe, kompletnie nie rozumiejac co to internet i rynek globalny, i mwczesniej te dziadki odejda z polityki tym lepiej

  • Bękart Mroku

    A ja zapytam inaczej, czemu niedziela a nie poniedziałek czy wtorek?
    Ważne jest 40h tygodniowo a w jakie dni to można już sobie ustawić jak komu wygodnie oczywiście zgodnie z potrzebami firmy. Ale zawsze da się dogadać z zespołem.

    • nonpossumo

      Bękart chodzi tu o rodzinę. Dzieci np mają wolne w weekend, większość ludzi też a warto czasem spędzić czas z dziećmi, prawda? Odpowiadam Ci tylko na pytanie bo choć sam pracuję w weekendy to jestem przeciwko zamykaniu sklepów w soboty i niedziele.

    • Bękart Mroku

      Przyjmując taką argumentację niech to będzie sobota. Ewentualnie przesuńmy ogólne wolne na poniedziałek i wtorek czy czwartek i piątek. (Zdaję sobie sprawę z konsekwencji takiego ruchu :D) Ale może być spokojnie sobota. Ludzie mają wolne a czarni dalej niezadowoleni :D W tym tylko chodzi o zrobienie dobrze czarnym, nikomu więcej :-(
      Po prostu nazywajmy rzeczy po imieniu. A nie pod przykrywką robienia dobrze ludziom robimy dobrze grupce.

  • EL Wu

    Zrobiliby 7 dni roboczych w tygodniu z rotacyjnymi 2 dniami wolnego dla każdego i po sprawie.
    Czemu górnicy nie protestują przeciwko pracy w niedzielę?

  • EL Wu

    A swoją drogą PiS próbuje w Polsce wprowadzić rozwiązania znane z takich pogańskich krajów jak Francja, Holandia czy Niemcy.

  • Cała ta ustawa to bubel, który nigdy nie powinien wyjść poza gabinety poselskie. Handlu w internecie nie mogą ograniczyć, bo to by się nie spodobało chyba nawet największym zwolennikom tej ustawy (w ogóle co za bezsens, siedzisz sobie wieczorem w niedzielę w domu, wpada ci do głowy jakiś pomysł, co byś chciał kupić, wyszukujesz ten produkt w sklepie internetowym i nie możesz kupić, bo zakaz…). Przy takiej ustawie, wiele wiele sklepów nagle przerzuci się na zakupy internetowe z własną dostawą, oczywiście działającą również w niedziele, bo przecież handel jest w internecie, a zakaz nie obejmuje kurierów, a kto się przerzuci najsprawniej, ten może wygrać cały handel w Polsce.

  • bob

    Antyweb lubi ostatnio porównania z Żydami. Na przykład w takim B&H Photo nie maja problemu zamknąć sklep podczas święta ;-)
    http://forward.com/opinion/342535/how-hasidic-owned-bh-photo-store-puts-money-before-gods-word/
    Czas się przyzwyczajać do państwa wyznaniowego. Może internet wyłączać co drugą niedzielę?!