Forrester Research przygotował raport na temat wykorzystania RSS-ów oraz zainteresowania jakie ta metoda dotarcia do informacji wzbudza u ankietowanych.
Badanie było przeprowadzone na ponad 2 tysiącach internautów z US. Wyniki pokazują, że tylko 11% z pośród zapytanych korzysta z RSS-ów, 12% nie wie czy z nich korzysta natomiast aż 78% deklaruje że nie korzysta z RSS. Wygląda więc na to, że mimo iż wśród zaawansowanych użytkowników (czy też geeków) kanały RSS są podstawowym narzędziem do przeglądania treści to jednak technologia (czy też metoda) ta ma trudności z dotarciem do szerszego grona odbiorców.

Kolejne ciekawe informacje z badania to liczba zainteresowanych osób które potencjalnie chciał by korzystać z RSS-ów – wynosi ona zaledwie 19%. Podobno Forrester spędził bardzo dużo czasu z marketerami tłumacząc im zalety korzystania z RSS-ów po to aby mogli je oni potem przedstawić w jasny sposób ankietowanym osobom. Nie wiadomo jednak na ile marketerzy byli skuteczni a od tego zależał przecież wynik badania (można sugerować się jedynie tym, że 41% nie było ani zainteresowana ani też nie zainteresowana – możliwe, że ta grupa nie zrozumiałą do końca korzyści RSS-ów)
Kolejna sprawa którą należało by poruszyć to serwisy agregujące informacje na podstawie RSS-ów czyli na przykład wszelkiego rodzaju strony startowe, czy serwisy społecznościowe gdzie treść ściągana jest właśnie przez kanały RSS (nie wspominając o usługach mobilnych) itp. Czy korzystanie z tego typu stron jest jednocześnie korzystaniem z RSS-ów?
Nie pamiętam czy u nas były badania tego typu, wydaj mi się jednak że uzyskalibyśmy nieco lepszy procent niż internauci w US. Wprawdzie nie należy liczyć na to, że Google Reader i podobne narzędzia staną się powszechne (bo są one raczej dedykowane dla tak zwanych zaawansowanych użytkowników szukających sposobów na optymalizację czasu), ale sama technologia “opakowana” w strony domowe, agregatory treści czy wykorzystywana przez urządzenia mobilne z pewnością będzie się rozpowszechniać.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Z mojego otoczenia nieliczni korzystają w RSS, Baaaa większość nie wie co to w ogóle jest. Więc w mojej opinii te 11% to i tak bardzo dużo.
@Marek – ja zauważam pewne zmiany – udało mi się skutecznie pokazać paru osobom, że dzięki RSS-om zaoszczędzą trochę czasu. Oczywiście nie oznacza to, że mamy w Polsce więcej niż 11% ale wydaje mi się czasami, że nasi młodzi internauci są bardziej świadomi .
marek – kwestia badanych – 2k to nieduzo
W ostatnim badaniu Sare, dotyczącym korzystania z poczty elektronicznej, na pytanie “Czy subskrybujesz informacje informacje poprzez kanał RSS” twierdząco odpowiedziało 21 proc. respondentów.
Mój błąd: 21 proc. w 2007 r., w tegorocznym badaniu było to już 27 proc. ankietowanych.
Szczerze mówiąc, aż nie chce się wierzyć ?!! Rss jest jedną z pierwszych rzeczy, które szukam po przeczytaniu artykułu/posta, który mi się spodobał. Kolejną sprawą jest ilość nagromadzonych rss-ów i sposób korzystania z nich. Ja mam niespełna 300 kanałów w google reader, ale korzystam z kilkunastu z nich. Dlaczego? W pewnych okresach musiałem interesować się daną tematyką, więc dodawałem ją do czytnika, subskrybując rss i tworzyłem im katalogi dla danej tematyki. Po pewnym czasie gdy dana tematyka nie musi być w “centrum” moich zainteresowań, po prostu bardzo rzadko zaglądam do tego katalogu. Średnio codziennie czytam 30 informacji za pomocą kanałów.
Wyniki tego badania powinni wziąść pod uwagę webmasterzy, którzy obowiązkowo oprócz wyróżnienia kanału rss powinni również poświęcić stronę na wyjaśnienie zalet korzystania z tego typu rozwiązań, wówczas rss bardziej się rozpropaguje i za rok będzie 22% ;)
Z moich obserwacji wynika, że ludzie chętnie by korzystali z RSS, na komputerze, telefonie – gdyby tylko wiedzieli z czym to się je.
Osobą można być zainteresowanym, ale przedstawić coś można tylko osobom. Takie błędy dyskwalifikują i przy kolejnym będę musiał usunąć AntyWeb z czytnika. Dziesiątki osób proszą Cię, żebyś pisał wolniej i rzadziej, za to z większą dbałością o detale…
Wracając do tematu: jeszcze niedawno odsetek osób korzystających z RSS to było zaledwie 2%, więc jeśli te badania są wiarygodne, to 11% jest ogromnym wzrostem zainteresowania.
a co się teraz uważa za “strony domowe” ? masz na myśli “strony startowe” jak iGoogle / netvibes ?
@Mikołaj
Ja tam lubię jak jest często i konkretnie, z literówkami nauczyłem się żyć ;)
11% to i tak dla mnie dużo – spodziewałem się mniejszej ilości osób.
@Mantrid – oczywiście masz racje
@Mikołaj – napisz mi mail lub wrzuć na blipa, flakera jak coś znajdziesz – naprawdę się staram ale jeśli błędy wypalają twoje oczy to zrób to dla siebie i nie czytaj.
Z jednej strony dziwi mnie tak niski odsetek osób korzystających z RSS (nigdy wcześniej nie trafiłem na tego typu statystyki), bo nie wyobrażam sobie “przeglądania sieci” bez pomocy czytnika RSS. Zaś z drugiej strony chyba nikt z moich znajomych nie korzysta z RSS, choć część pewnie wie czym jest i z czym się to je.
Pozwolę sobie zabrać głos w wątku literówek. Nie wydaje mi się żeby wyganianie czytelników (“jeśli błędy wypalają twoje oczy to zrób to dla siebie i nie czytaj”) było najlepszym rozwiązaniem. Nie wiem czy to z pośpiechu, czy to wina chochlików – przed publikacją czytaj cały swój wpis, na spokojnie. Chyba nikt Cie nie pogania? Na pewno wyganianie czytelników jest najgorszym z możliwych wyjść..
11% to dużo jeśli mowa o zwykłych ludziach, a nie geekach
Jednemu z moich klientów, zaproponowałem RSS, na jego portalu (ok. 1000 wizyt dziennie). Powoli i rzeczowo wytłumaczyłem o co w tym wszystkim chodzi oraz wymieniłem wszystkie zalety.
Niestety klient doszedł do wniosku, że to może zmniejszyć ilość wejść na stronę. Bo jak ktoś przeczyta w RSS to już nie kliknie, jeśli damy zaś fragmenty wiadomości , to wejdzie jedynie wtedy gdy pojawi się coś nowego :|
Dodam, że na stronie nie wyświetla się żadnych reklam, więc pożytek z takich wejść celem sprawdzenia czy jest coś nowego, jest żaden. Podbudowuje jedynie statystyki odwiedzin. Klient bowiem nie zagłębia się w takie rzeczy jak czas przebywania na stronie, ilość odbić itd..
obstawiam 2-3% w Polsce. z agregatami i różnego rodzaju sztuczkami – pewnie z 7%.
RSS jest smutny strasznie. a internet to przecież telewizja 2.0.
moze zamiast narzekac na niska popularnosc rss, moze kolejny artykul poswiecice wlasnie opisaniu technologi (bo jak sami piszecie, problem polega na tym, ze wiekszosc osob nie wie czym jest rss).
Ja świadomie nie korzystam z RSS, korzystam z serwisów informacyjnych w których treść jest najbardziej przystepna (moim zdaniem) i nie potrzebuje “pośrednika” który wyświetli mi info “od razu” :)
Wiem wiem, oszczędność czasu…
Chyba najlepsze, co teoretycznie można by zrobić dla popularności RSS’ów w Polsce, to dodanie (i oczywiście opisanie) takiej funkcjonalności na naszej-klasie;)
“Teoretycznie” dlatego, że nie sądzę, żeby ekipa NK chętnie zmniejszyła sobie oglądalność reklam na www – a jeśli chodzi o możliwość wprowadzenia reklam w rss’ach, mówiąc wprost, podejrzewam ich o brak jaj do tego potrzebnych.
Szkoda.
11% czy 22% – wyniki są bez sensu jeśli zadamy pytanie “czy korzystasz z RSS”. Bo wiele osób odpowie że oczywiście tak, a gdybyśmy zapytali “co to jest RSS?”, usłyszelibyśmy odpowiedzi bardzo dziwne. Używanie, a deklaracja używania to dwie różne rzeczy.
Badania amerykańskie które kiedyś widziałem pokazywały też, że wiele osób korzysta z RSS choć o tym nie wie – np. korzystając z My Yahoo.
A mówiąc o polskich warunkach: w portalu skierowanym do szerokiej publiki – liczba subskrybentów RSS (FB) i unique users (GA) liczona dla jednego dnia ma się jak 1:100. Nie uważam tego za zły wynik.
Przepraszam, źle policzyłem: 1:80.
Dodam jeszcze, że RSS schodzi jednak pod strzechy, na przykład artykuł “Dlaczego księgowy powinien wiedzieć, co to jest RSS” pojawił się jakiś czas temu w “Monitorze Księgowego” (http://tiny.pl/scwh ), gazecie którą czytają takie starsze panie głównie – po kolei taka pani dowiadywała się jakie są kolejne kroki aby zapisać się na kanał RSS w IE oraz Czytniku Google. Było to okrutnie łopatologiczne, ale jednak na normalnych ludzi to działa.
@Jacek
To nie zadanie dla webmsterów żeby edukować ludzi w celu używania RSSów.
A co do edukacji to polecam RSSy z iGoogle przez iPhone’a. Bardzo wygodny interfejs i działa błyskawicznie nawet po edge’u.
[...] tak dawno bo w październiku 2008 roku przytaczałem statystyki z których wynikało, że zaledwie 11% internautów w US korzysta z RSS-ów. Możliwe, że do tego [...]