16

YellowGreen – reklamy na blogach cd..

YellowGreen.pl to serwis, który pomoże zarobić blogerom a reklamodawcom zapewni odpowiedni przekaz reklamowy trafiający do właściwych grup docelowych. Jest to kolejna próba wykorzystania potencjału blogosfery i pokazania go (i docelowo sprzedania) reklamodawcom – niestety dotychczasowe próby zarabiania w blogosferze czyli krytycy.pl (sponsorowane treści) czy linklift.pl (linki reklamowe) – raczej nie odniosły spektakularnego sukcesu. Serwis stworzony jest przez agencję Autentika , więc wykonanie oraz funkcjonalność […]

YellowGreen.pl to serwis, który pomoże zarobić blogerom a reklamodawcom zapewni odpowiedni przekaz reklamowy trafiający do właściwych grup docelowych. Jest to kolejna próba wykorzystania potencjału blogosfery i pokazania go (i docelowo sprzedania) reklamodawcom – niestety dotychczasowe próby zarabiania w blogosferze czyli krytycy.pl (sponsorowane treści) czy linklift.pl (linki reklamowe) – raczej nie odniosły spektakularnego sukcesu.

Serwis stworzony jest przez agencję Autentika , więc wykonanie oraz funkcjonalność na pewno będą na wysokim poziomie. W przypadku takich serwisów jednak nie to jest najważniejsze – najważniejsze są kontakty i możliwość zaprezentowania tej koncepcji klientom.



Oczywiście udział blogosfery to również podstawa sukcesu dlatego trochę dziwie się, że nie są jasno wyeksponowane zalety (kilka lakonicznych zdań moim zdaniem to za mało) z przyłączenia się do sieci dla blogera. Nie chodzi o to aby powiedzieć ile zarobi, ale o to aby przedstawić perspektywę, pomysł, proces pozyskiwania i akceptacji reklam itp.

YellowGreen z pewnością wykonał dobrze na razie najprostszy „kawałek roboty” – na weryfikację czy Autnetika i zaprzyjaźnione agencje mają siłę przebicia i przekonywania musimy jeszcze chwilę poczekać.

Mam cichą nadzieję, że serwisowi YellowGreen i jemu podobnych w końcu uda się przebić do reklamodawców i pokazać, że korzyści płynące z dobrze dobranej grupy docelowej są o wiele większe niż tysiące kliknięć na portalach (chociaż wolumen to wolumen).

  1. Tomasz Staniak napisał(a):

    Oj, z tą funkcjonalnością bym aż tak bardzo nie przesadzał. Widać, że składane to wszystko w pośpiechu i jeszcze taka „betka”. Parę literówek („zobac więcej”), błędów („nie poprawny”…) i brak akceptacji dla adresów URL wpisanych ze slashem, albo zawierających coś po slashu.

  2. QuaD napisał(a):

    ReklamodawcOM w pierwszym zdaniu.

  3. SuplemenT napisał(a):

    @QuaD: nikt nie jest nieomylny – tak się chłopaki spieszyły z odpaleniem że ze stresu zrobili pare byków ;)

  4. Mediafun napisał(a):

    Nie dowiedziałem się ze strony Yellow Green w jakiej formie będą się na blogach pojawiać reklamy? Czy to będzie wyznaczony obszar i system będzie podmieniał bannery? Czy będą indywidualnie będą negocjowane? Przydałyby się też przynajmniej prognozy zysków dla blogerów (czy to będzie 100 zł czy 1000 miesięcznie)… to przecież podstawowa sprawa. Ceny podawane na krytycy.pl przez najwyżej ocenione blogi też pokazuję, że blogerzy mają swoją cenę.

    Ja nie jestem fanem tego typu programów (chociaż chętnie dam się przekonać). Uważam tez, że wielu klientów nie jest jeszcze przekonanych do reklamy na blogach (przypadek krytycy.pl czy moje własne doświadczenia w rozmowach). Jeśli chodzi, o agencje reklamowe jest o wiele lepiej, więc jest nadzieja, że sytuacja będzie się poprawiać (w końcu to agencję przekonują klientów do wybierania tych czy innych rozwiązań). Pamiętajmy, że mówimy o polskim rynku, gdzie blog z 1000 UU dziennie można uznać za popularny. Z drugiej strony w tym modelu, przekonywanie klientów bierze na siebie serwis yellowgreen i tak naprawdę od nich zależy ile z tego skapnie blogerom? Czas pokaże.

    Radziłbym jednak tym, którzy już liczą kasę, z kolejnego programu partnerskiego, czekają na przelew z adsense i zbierają grosze z linkliftu nad włożeniem maksimum wysiłku w tworzenie treści bloga, jednym słowem na budowaniu marki. Myślcie tak jak Małysz… aby z pasją zrobić swoje, oddać dwa dobre skoki – reklamodawcy się znajdą. Nie opublikowałem jeszcze na blogu cennika reklam, a już sprzedałem pierwsze. Sprzedaż reklam na własną rękę to trudny proces, ale wg mnie bardziej opłacalny i dający większą swobodę i (co ważne) bezpośredni kontakt z reklamodawcą… zawsze można negocjować czy pracować nad jeszcze lepszą współpracą. Oczywiście ważna jest tutaj niezależność autora, ale to temat na osobny wpis..

    Na przykładzie mojego bloga mogę również powiedzieć, że można znaleźć sponsora bloga, który nie wchodzi z nogami w treść tego o czym piszę…tylko wspiera blogera finansowo niczym mecenat… pisałem o tym szerzej tutaj:
    http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2008/03/05/mediafun-sprzedany/
    Wkrótce podam jeszcze kilka szczegółów i porad, które mam nadzieję przydadzą się innym blogerom.

  5. Michał Samojlik napisał(a):

    No to trochę popiołu trzeba na głowę posypać, nie ma wyjścia. Tak, spieszyliśmy się z otworzeniem strony, a to ze względu na potrzebę: 1. szybkiego ugryzienia tematu – licho nie śpi;), 2. rozpoczęcia rejestracji blogów (to potrwa pewnie parę tygodni.
    Jak łatwo się domyśleć nie możemy wystartować do Klientów z 2 czy 5 blogami w sieci. Bo co to za sieć… Potrzeba przynajmniej kilkudziesięciu blogów… Idea więc jest taka, żeby rozpocząć przyłączanie blogów i w międzyczasie dopracować i dograć resztę spraw.
    Mogliśmy rzucić się od razu na głęboką wodę i zbudować niewiadomo jakie narzędzie, obudować się technologią, automatami… Przecież połowę z tych narzędzi mamy gdzieś tam gotową i tylko wystarczy zebrać je do kupy… Jednak naszym zdaniem to nie jest właściwa droga. Tu trzeba: po pierwsze rozmawiać zwyczajnie z blogerem, a nie wrzucać go w tryby automatów, po drugie iść bezpośrednio do klienta. Przecież wiadomo, że nic ze strony nie sprzedamy! To jest nowość o której trzeba opowiedzieć, nauczyć, przekonać. Nie ważne jak wielki pean byśmy umieścili na stronie, jak zaawansowane ficzery stworzyli – dopóki nie zaczniemy (Ad-vice będzie ewangelistą:) pukać od drzwi do drzwi nikt na blogi nie zdecyduje się wydać grosza.
    Jeśli chodzi o formy reklamowe, których brak krytykowano w paru miejscach. To działanie zamierzone (choć negatywny efekt już nie). Po prostu chcemy z paroma pierwszymi blogerami w YG zwyczajnie usiąść i przegadać temat. Zdecydujmy sami co chcemy oferować klientom. To chyba uczciwsze niż narzucanie form wymyślonych przez „pana Witka” z marketingu. Możemy sugerować, proponować, ale nie decydować.

  6. Mikołaj napisał(a):

    A może trzeba było to dopracować choćby pod względem językowym? Patrys pokazał dość rażącego byka.
    Poza tym mogliście przecież zgłosić się do kilku(nastu/dziesięciu/set) wybranych blogerów i zapytać ich o chęć przyłączenia się do takiej sieci.

  7. Michał Samojlik napisał(a):

    Mikołaj – błąd poprawiony, bardziej chodziło o walidację formularza.
    O zaproszeniach pomyślimy, na razie zainteresowani zgłaszają się sami

  8. dc1 napisał(a):

    @Michal Samojlik – w Twojej poprzedniej wypowiedzi dajesz nam do zrozumienia ze jak najnizszym nakladem pracy i kosztow chcieliscie uruchomic ten startup?
    Czy uwazasz ze kierujac ten serwis do blogosfery – czyli do uzytkownikow ponadstandardowych – nie zwroci ona uwagi na takie „drobiazgi”? Troszke jestem zaskoczony takim potraktowaniem uzytkownikow przez firme z takim doswiadczeniem („sie zarejestruj, jakos to bedzie”). Mam nadzieje ze to nie jest pierwszy krok strone „ilosc, nie jakosc”. Boje sie pomyslec co by bylo gdybyscie byli np. producentem samochodow i chcieli na szybciora wejsc w jakis segment rynku;)))(zarcik,bez zlosliwosci)

  9. Grzegorz Marczak hazan napisał(a):

    @Dc1 – lol, przechodzisz samego siebie :)

  10. dc1 napisał(a):

    no co:) zjadam literki po drodze, zdarza sie;)

  11. Grzegorz Marczak hazan napisał(a):

    @DC1 – nie chodzi o literki tylko o „nie złośliwe” porównanie z producentem samochodów :)

  12. Michał Samojlik napisał(a):

    dc1 – Jeśli uważasz że koszty tego startupu to teksty i wygląd strony www to jesteś w wielkim błędzie. Ogrom pracy jaka jest do wykonania za kulisami, u Klientów jak dotąd skutecznie odstraszył innych. Porównujesz nas do sieciowych samograjów, gdzie koszty kończą się wraz ze zdjęciem zaślepki na domenie i zapisaniu się samych twórców do bazy userów… Yellowgreen to zupełnie inny model. Drobne grzechy zostały przez nas popełnione, ale nie oceniaj całego projektu na tej podstawie. Daj nam 3 miesiące i wtedy będzie widać faktyczny efekt – albo popłyniemy i pozostaną tylko dobre chęci, albo zbudujemy skuteczne lobby wraz z autorami najlepszych blogów.

  13. dc1 napisał(a):

    @Michal – oczywiscie ze tak nie uwazam, sam siedze w firmie ktora ma kilka startupow na koncie i wiem jakie sa to koszta (nieporownywalnie wieksze w Anglii).
    Ale tak jak juz wspomnialem – serwis wyglada na jeden z tych niskobudzetwych w waszej firmie – w dodatku jak sam zauwazyles – przygotowany na szybciora. Ladne „dzien dobry” do blogosfery:)
    Zycze powodzenia – mam nadzieje ze sie wam uda.

  14. VOX napisał(a):

    YellowGreen, jest to jedna z najznamienitszych pomysłów branży reklamowej w ostatnich latach. Twórcy pomyśleli o długim ogonie, blogach stronach z którymi żadna sieć nie chce nawet rozmawiać bo są za małe. Zgromadzenie wszystkich małych stron, blogów w jednym miejscy może pozwolić na stworzenie dość sporej sieci.
    Z idealnymi możliwościami targetowania usera.
    Blogi są praktycznie zawsze poświęcone jednej tematyce, co pozwala na umieszczenie reklamy, dlatego uważam że YellowGreenm będzie sukcesem.

    Pojawiające sie wszędzie pytanie czy nie za wcześnie, uważam że nie, na początku należy zbudować dość pokaźną sieć by mieć co pokazać klientom.

  15. Rafal napisał(a):

    Znam Autentike i ich prace, sam też się dołączyłem do sieci YellowGreen a wcześniej do „krytykow”. Zgadzam się tutaj z jednym, że należy włożyć pracę w „ewangelizację” rynku a nie w spięcie się i zrobienie narzędzia za kilkaset tysięcy.

    W przypadku sieci blogowej, a właścwie sieci reklamowej najważniejszy jest dział sprzedaī. Jak widać w YG pierwsze kroki zostały poczynione i włączono machinę sprzedażową po strnie Ad-Vice. mam nadzieję, że wspólnymi siłami przeknają reklamodawców jak duży potencjał tkwi w blogach i blogerach. Ja osobiście jestem za reklamą na blogach i uważam, że może z siłą Autentiki coś ruszy na tym naszym nudnym padole reklamowym.

    W każdym bądź razie od przyszłego tygdnia włączę się do dyskusji na forum grupy, bo bardz mnie interesuje jak rozwinięty jest nasz rynek, by przyjąć taką formę reklamy.