15

Tak powinny wyglądać transmisje sportowe w sieci! NHL.TV – droga, ale warta każdej złotówki

Sport w telewizji wciąż kojarzy się z przerwami na reklamy, brakiem dodatkowych informacji i problematycznym wyszukiwaniem transmisji. Na całe szczęście jest internet i takie usługi jak NHL.TV, która powinna być wzorem do naśladowania dla wszystkich innych. Miesięczny abonament do tanich nie należy, ale nie trudno usprawiedliwić każdą wydaną złotówkę na subskrypcję.

Zimowa aura na zewnątrz, szczególnie od dzisiejszego poranka, to idealne warunki, by śledzić zmagania najlepszych hokeistów świata w lidze NHL. Dzięki transmisjom TVP Sport mogą to robić wszyscy chętni, ale osoby dopingujące konkretne drużyny nie mają wyjścia – muszą szukać alternatyw, by móc zobaczyć każde ze spotkań swoich ulubieńców. Na początku, przez chwilę, polegałem na ciemniejszych zakamarkach sieci, ale błyskawicznie podjąłem decyzję o wykupieniu subskrypcji NHL.TV. Nie żałuję tego kroku ani przez chwilę.

NHL.TV – drogo, ale warto

Dostęp do NHL.TV to wydatek rzędu (lekko ponad) 100 złotych każdego miesiąca. Biorąc pod uwagę fakt, że uzyskujemy możliwość oglądania tylko jednej dyscypliny sportowej, to taka kwota może okazać się naprawdę wygórowana. Z drugiej zaś strony, nie zdecydują się na nią przypadkowe osoby, a ci którzy wydadzą pieniądze nie będą mieli powodów do narzekania. No może oprócz kwestii transmisji w środku nocy…

NHL. TV to usługa kompletna, wygodna w obsłudze i świetnie przemyślana. Zacznijmy od podstaw, czyli dostępu do praktycznie wszystkich transmisji z lodowisk na terenie Stanów oraz Kanady i to nie tylko na żywo. W każdej chwili możemy zażyczyć sobie odtworzenie całego nagrania (naturalnie w jakości HD i 60 klatkach na sekundę), jeżeli będziemy mieli na to ochotę. To tylko początek.

W pełni profesjonalne podejście

Wybierając konkretny mecz w większości przypadków możemy zdecydować się na transmisję przeprowadzaną przez lokalną stację, ogólnokrajową bądź z miasta drużyny gości. Jeśli nie chcemy usłyszeć zgryźliwych komentarzy na temat naszych ulubieńców i mieć po swojej stronie komentatorów, to nic nie stoi na przeszkodzie. Nie jest to niestety regułą, ale zazwyczaj dostępne są co najmniej dwa strumienie. Co więcej, oprócz transmisji wideo do naszej dyspozycji są wersje audio z rozgłośni radiowych – coś świetnego.

Większość spotkań NHL toczy się jednocześnie, dlatego komfortowe śledzenie dwóch, trzech czy czterech meczy w tym samym czasie to dla wielu fanów spełnienie marzeń. NHL.TV wychodzi naprzeciw takim potrzebom i niezależnie od tego, czy transmisję oglądamy na komputerze w przeglądarce, tablecie czy telewizorze (oficjalne aplikacje dla konsol Xbox i PlayStation) mamy możliwość podzielenia ekranu na kilka strumieni. Jedno kliknięcie lub tapnięcie wystarczy, by przełączać źródło dźwięku, a tryb picture-in-picture sprawdza się znakomicie. Masz ochotę na śledzenie działań bramkarzy i akcji na lodzie z wielu innych kamer? Żaden problem!

Przy każdej z transmisji wskazujemy sygnał, który nas interesuje (stacja lokalna lub inna), a jeśli chcemy mieć równoczesny podgląd na konkretne części tafli lodowiska, to również jest taka możliwość – nosi nazwę „multicam”. Po zakończonym meczu można nie tylko obejrzeć całe spotkanie ponownie, ale również najlepsze akcje („extended highlights”), skrót z bramkami lub pojedyncze klipy z wywiadami itd.

Detal o wielkim znaczeniu

Kiedy oglądanie transmisji sprawia nam największą radość? Gdy nie znamy końcowego rezultatu. Obejrzenie meczu rozpoczynającego się o godzinie 1:00 czy 4:00 nie jest łatwe, dlatego zazwyczaj stawiam na retransmisje na życzenie. Czy znając wynik miałbym na to ochotę? Oczywiście, że nie, dlatego obecna we wszystkich aplikacjach funkcja ukrycia wyników spotkań potwierdza przywiązanie do szczegółów osób projektujących usługę.  Co więcej, na pasku odtwarzania zaznaczone są najważniejsze momenty meczu (m. in. bramki), więc można zobaczyć poprzedzające je wydarzenia według własnego uznania.

Uczyć się, wzorować i działać

Oczywiście NHL obejrzymy także w telewizji w wielu krajach dookoła świata, ale znajdujące się w rękach włodarzy ligi prawa do transmisji nie zostały sprzedane stacjom na wyłączność. Szefowie znają potencjał marki NHL i nie zamierzają go zmarnować. Przygotowanie NHL.TV było fantastycznym posunięciem, ponieważ w takich krajach jak Polska znajdą się osoby oczekujące czegoś więcej, gotowe do wykupienia subskrypcji. Widz nareszcie ma wybór, to on decyduje jak i kiedy ogląda transmisję.

Wilk syty i owca cała chciałoby się rzec. Dlaczego w Polsce nie zdecydowano się na taki krok, na przykład w przypadku piłkarskiej Ekstraklasy czy żużlowej Ekstraligi? W pełni rozumiem chęć zarobku przez platformy, które oprócz jednego czy dwóch kanałów pełnych transmisji interesującego nas sportu chcą nam wcisnąć wiele więcej programów i umowę na lata, ale osób wybierających nie-do-końca legalne „retransmisje” w sieci jest wciąż mnóstwo, a prawdopodobnie część z nich z ochotą wybrałaby comiesieczną subskrypcję płacąc za dostęp do wszystkich transmisji na żywo, materiałów dodatkowych i… po prostu komfort.

Dwa zrzuty ekranu pochodzą z Bussines Insidera.