3

Woblink uruchamia usługę ReadKid do tworzenia, sprzedawania i czytania ebooków dla najmłodszych

Ostatnio sporo się dzieje w świecie polskich książek elektronicznych. Nie tak dawno Legimi próbowało wejść z dość rewolucyjnym pomysłem abonamentu za dostęp do ebooków, który to program niestety musiało zawiesić, teraz zaś z nowym pomysłem, skierowanym do twórców, wydawnictw i najmłodszych, rusza Woblink. Woblink postanowił wejść z dość ciekawym, jak na polskie warunki, projektem ReadKid skierowanym do najmłodszych ebookowych czytelników. Usługa ta jest złożona z dwóch podstawowych […]

Ostatnio sporo się dzieje w świecie polskich książek elektronicznych. Nie tak dawno Legimi próbowało wejść z dość rewolucyjnym pomysłem abonamentu za dostęp do ebooków, który to program niestety musiało zawiesić, teraz zaś z nowym pomysłem, skierowanym do twórców, wydawnictw i najmłodszych, rusza Woblink.

Woblink postanowił wejść z dość ciekawym, jak na polskie warunki, projektem ReadKid skierowanym do najmłodszych ebookowych czytelników. Usługa ta jest złożona z dwóch podstawowych elementów. Przede wszystkim jest to mechanizm tworzenia i publikowania interaktywnych ebooków dla dzieci, za pomocą którego można zbudować wzbogacaną e-książkę i wystawić ją do sprzedaży. Z drugiej strony jest to aplikacja na iPada (wkrótce ma trafić również na Androida), która jest wirtualną e-księgarnią, w której publikowane za pomocą kreatora ebooki mogą być kupowane i czytane.

Sam kreator działa w środowisku Adobe Air i jest aplikacją desktopową. Za jego pomocą można tworzyć wirtualne bajki dla dzieci, ustalać takie kwestie, jak reagowanie na dotyk, układ ebooka,  animacje, pojawianie się i znikanie obiektów, nagranie lektora, jak również dodawać do stron książki zdjęcia, muzykę czy filmy. Z poziomu aplikacji zarządza się stworzonymi bajkami, ustala cenę i publikuje w aplikacji ReadKid. Sam kreator jest rzeczywiście bardzo intuicyjny i nie trzeba większej wiedzy technicznej czy edytorskiej, aby móc stworzyć jakąś bajkę (oczywiście nie mówię tutaj o samej jakości owego ebooka).

Z kolei aplikacja na iPada to oczywiście e-księgarnia, za pośrednictwem której można kupować bajki i przeglądać już zakupione pozycje na wirtualnej półce. Obecnie można znaleźć w niej już 26 tytułów. Aplikację próbowano dostosować do najmłodszego użytkownika i wydaje się, że całkiem to wyszło. Same ebooki stworzone za pomocą tej usługi nie trafiają do iBookstore, ale dostępne są tylko przez tę aplikację. Z jednej strony może ograniczać to nieco ich zasięg, z drugiej – ułatwia wyszukiwanie tytułów, bo w samym iBookstore pozycji dla dzieci, również polskich, jest naprawdę sporo.

Woblink postanowił więc zaprezentować aplikację skierowaną do najmłodszej grupy docelowej, choć oczywiście klientami będą raczej rodzice, udostępniając i sprzedając dziecięcy content, a przy okazji zbudował system, w ramach które nie musi się martwić o dopływ treści, gdyż udostępnił narzędzie do ich generowania. Idea nowa nie jest, niemniej jednak dobrze, że mamy taki produkt na polskim rynku.

Warto również zauważyć, że Woblink bardzo dobrze zareagował na to, co dzieje się na Zachodzie, jeżeli chodzi o branżę ebooków. Wzbogacane e-książki dla dzieci to nieustannie rosnąca kategoria i trudno się temu dziwić. Adaptacja technologii przez najmłodsze pokolenia następuje bardzo szybko, a dotykowe tablety nie stanowią przeszkody dla nawet najmniejszych maluchów. Zresztą, wzbogacane ebooki są atrakcyjne dla małego odbiorcy ze względu na różne, interaktywne elementy. Segment ten więc rozwija się bardzo szybko, również w Polsce.

Na czym zamierza zarabiać Woblink, bo przecież na czymś musi? Przede wszystkim na 15% od każdego sprzedanego egzemplarza. Po drugie na różnych wariantach płatnych kont przypisanych samemu kreatorowi. O ile aplikacja desktopowa jest darmowa, o tyle za dostęp do niektórych funkcji trzeba zapłacić. O jakich funkcjach mowa? O chociażby możliwości zarządzania książką i monitorowania sprzedaży oraz testowania książek w trybie life. Wybrane pakiety określają również liczbę książek, jakie można opublikować w danym okresie czasu, na przykład najtańszy pakiet pozwala na publikację 1 ebooka w miesiącu.

I tutaj wydaje mi się, że Woblink trochę ryzykuje. Wprawdzie usługa nie jest skierowana tylko do polskiego odbiorcy, ma to być produkt globalny (ale na rynkach zachodnich konkurencja jest silna), ale ceny, w mojej subiektywnej ocenie, są całkiem spore. Wprawdzie usługa przeznaczona jest dla wydawnictw, to otwarta jest również dla self-publishingu, ale na razie cena raczej do tego nie zachęca, wręcz może działać odstraszająco, zwłaszcza, że na razie Woblink będzie musiał sobie wyrąbać pozycję na dość zatłoczonym rynku, a nie sposób przewidzieć, na jaki przychód może liczyć sam autor. Pytanie również, czy wydawnictwa spoza Polski będą zainteresowane produktem Woblinku, zważywszy na to, że usługa dopiero startuje.

Niemniej jednak produkt jest interesujący, target wybrany dobrze, a Woblink po raz kolejny pokazał, że „czuje pismo nosem” i nie boi się wdrażać ciekawych rozwiązań. Aplikacje przeznaczone dla dzieci będą cieszyć się coraz większą popularnością. Czy ReadKid „załapie”? To się okażę, wiele będzie zależało od tego, czy dużo wydawnictw i osób wejdzie do systemu i będzie chciało w nim publikować, jak również od samej atrakcyjności publikowanych ebooków, ale również od tego, czy Woblinkowi uda się dotrzeć z marketingiem do rodziców.

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.


 
 

  1. Grzegorz Marczak napisał(a):

    bardzo fajne – chcę takich inicjatyw więcej

  2. Paweł Nowak napisał(a):

    Myślę, że za rok to ReadKid będzie przynosił Woblinkowi więcej pieniędzy niż księgarnia dla dorosłych.

  3. Micha napisał(a):

    Warto wspierac rodzime startupy, czy ReadKid zdobędzie serca dzieci? Maluchy zdecydują, a są to wymagający konsumenci(: