197

Włamał się na Antyweb a potem się tym chwali – czyli jak zarabiać na hakerach.

Akcja promocyjna kolegi Kminka na na moim blogu wypadła lepiej niż dobrze. Kolega Grzegorz Wójcik poczytał o tym jakie to dziury ma moja wersja wordpressa (której aktualizację oczywiście przegapiłem) i włamał się na mój blog zrobił głupi wpis a następnie pochwalił się tym na swoim blogu. Blog hakera chwilowo może być ciężko dostępny ponieważ nigdy […]

Akcja promocyjna kolegi Kminka na na moim blogu wypadła lepiej niż dobrze. Kolega Grzegorz Wójcik poczytał o tym jakie to dziury ma moja wersja wordpressa (której aktualizację oczywiście przegapiłem) i włamał się na mój blog zrobił głupi wpis a następnie pochwalił się tym na swoim blogu.

Blog hakera chwilowo może być ciężko dostępny ponieważ nigdy wcześniej nie doświadczył takiego ruchu jaki ma teraz (akcja promocyjna się udała).

Początkowo za bardzo zajęty byłem aktualizacją WP do najnowszej wersji aby skupić się na tym kto to zrobił, później wspólnie z administratorem KEI szybko został odnaleziony IP kolegi hackera. Nie przypuszczałem jednak, że osoba która to zrobiła pochwali się tym na swoim blogu – okazało się, że „wyważałem otwarte drzwi”.

Nie zdążyłem jeszcze dobrze pomyśleć jak zareagować na wyczyn „hakerski” specjalisty webmastera Grzegorz Wójcika a już dostałem dwie oferty od prawników przy ewentualnej pomocy w usadzeniu hakera w sądzie. Podobno przy posiadaniu numerów IP sprawcy, logów od firmy hostingowej, oraz fakcie przyznania się do winy, sprawa nie będzie długa – bo wygrana według nich nie ulega wątpliwości (ja się na tym nie znam)

Szkoda tylko, że nie mogę wyliczyć strat z powodu dwu godzinnej niedostępności bloga tak jak wyliczyła to Nasza-klasa:).

Oprócz ofert prawników w moje skrzynce pocztowej znalazło się już kilkanaście mail zachęcających mnie do ukarania hakera, oraz pomysłów w jaki sposób wyrazić swoje podziękowania. Niektóre z nich są nawet śmieszne – zadzwonić do rodziców:), na uczelnie czy do miejsca pracy i poinformować o tym jak kolega się po nocach zabawia.

W jednym kolega Kmiotek ma racje – nie zrobiona aktualizacja przy skrypcie takim jak wordpress to jedna z głupszych rzeczy jaką można zrobić. Natomiast szczytem głupoty jest wykorzystanie tej sytuacji, zrobienie włamania (bo z tego co pamiętam zmiana treści czy danych bez autoryzacji jest już włamaniem) i przyznanie się do tego na swoim blogu.

Ja za moje lekceważenie aktualizacji wordpressa już zapłaciłem, pytanie ile ta zabawa będzie kosztować Grzegorza Wójcika? Ciekawy jestem co wy byście zrobili na moim miejscu (oczywiście wiele zależy od wieku „spryciarza” ale zakładam, że jest pełnoletni)? Może mała sonda? :)