193

Windows 10 Creators Update i znowu dziesiątki nowych opcji. Jestem już tym zmęczony

Mam wrażenie, że Microsoft nigdy się nie nauczy jak robić przyjazny dla użytkownika system. Wczoraj wieczorem wreszcie zainstalowałem Widnows 10 Creators update i już jestem zupełnie pogubiony. Do każdej nowej funkcji jaka doszła mamy kolejny panel z ustawieniami. Wszystko po to aby żyło się lepiej.

Windows 10 to bardzo dobry system ale niestety Microsoft nadal chce z użytkowników robić specjalistów, którzy nie mają w życiu nic innego do roboty jak tylko przestawianie ustawień i konfigurowanie Windowsa na komputerze. Kiedyś lata temu z dużym zapałem przystosowywałem sobie system do własnych preferencji, dziś natomiast nie mam na to absolutnie czasu i chciałbym aby po prostu system działał i był do optymalnie przygotowany do pracy czy grania. Tego Microsoft niestety nie chce zrozumieć i wraz z kolejną aktualizacją dochodzą kolejne opcje w systemie. Jest więc po prostu cudownie. Poza tym, że Windows 10 Creators Update nie wnosi dla mnie naprawdę nic ważnego (kilka pomniejszych aczkolwiek ciekawych zmian może zasługuje na moją uwagę).

Wszystko byłoby ok, gdybym wierzył, że nowe funkcje są skonfigurowane pod moje potrzeby. Ponieważ jednak Microsoft ich nie zna to domyślnie włącza mi każdą nową funkcję. I tak wczoraj zostałem obdarowany ponownym włączeniem DVR z gry, czy trybem gry (który ponoć działa słabo lub w ogóle). Już wcześniej tę opcję musiałem wyłączyć bo był konflikt z jedną z gier w które regularnie gram. Wczoraj natomiast musiałem robić to ponownie bo ktoś uznał, że moje wybory są nieistotne. Przy okazji aktualizacji, ktoś uznał też że lepiej wie jak powinienem ustawić tryb pracy dla mojej karty graficznej i monitora. Tak więc po każdej aktualizacji muszę sam odkręcać to, co twórcy systemu operacyjnego na siłę chcą mi wcisnąć.

Do poklikania i przetestowania w „wolnym czasie”
windows 10 creators

Rozumiem, że te setki ustawień i opcji które można przestawiać to wyróżnik Windowsów względem Mac OS, ale naprawdę uwierzcie, żyje się lepiej kiedy nie trzeba grzebać w zakamarkach systemu operacyjnego a tylko w podstawowej konfiguracji. To jest ta różnica, którą tak bardzo cenią sobie osoby pracujące na Macbookach. Otwieramy komputer i pracujemy, nawet jak będzie aktualizacja to możemy na nią nie zwracać uwagi bo wiemy, że producent nie popsuje i nie zmieni nagle kluczowych ustawień komputera. Ja kilka aktualizacji Mac OS przespałem nie interesując się co było w środku (czytałem, że drobne zmiany) i przeżyłem bez większych problemów ich instalacje. Apple rozumie, że użytkownik komputera to w większości ludzie, którzy chcą najzwyczajniej w świecie korzystać z niego bez konieczności zagłębiania się w zawiłe opcje konfiguracji. Przeciętny user nie jest i nie chce być specjalistą, ma własne życie, własną profesję a komputer jest od tego aby sprawnie wspomagać go w pracy czy rozrywce.

Mam nadzieję, że doczekam się czasów kiedy Windowsy będą miały zaszytą sztuczną inteligencje i zamiast pokazywać mi mnogość konfiguracji zrobią wszystko i ustawią za mnie bazując na moim stylu korzystania z komputera. Wtedy może taki Windows 10 Creators, zamiast godzinnej instalacji doinstaluje mi po prostu dwa fajne dodatki a reszta będzie opcją.