cassini-main
27

Zbliża się wielki finał misji kosmicznej za ponad 3 mld USD. Sonda Cassini ma spłonąć

Misja, której całkowity koszt wyniósł ponad 3 mld USD, dobiega końca. Po 20 latach od swojego startu, sonda Cassini wykona najbardziej ryzykowne manewry w swojej historii, a następnie uda się na „emeryturę” w postaci… całkowitego spłonięcia w atmosferze Saturna. To dopiero emeryturka, co? Na szczęście sonda miała udany „żywot” wypełniony sukcesami, dlatego możemy spokojnie uznać jej historię za happy end.

Misja Cassini-Huygens wystartowała w 1997 roku

20 lat temu w 1997 roku wystartowała rakieta nośna z sondą Cassini oraz jej dodatkowym pasażerem w postaci europejskiego próbnika o nazwie Huygens. Misja Cassini-Huygens potrzebowała siedmiu lat, aby w 2004 roku dotrzeć do swojego głównego celu w postaci planety Saturn i jej księżyców.

Chwilę po tym, sonda umożliwiła dokonania pierwszego w historii lądowania próbnika na powierzchni Tytana (jednego z księżyców Saturna), co za razem stanowiło najodleglejsze lądowanie jakiego podjęła się ludzkość w Układzie Słonecznym. Próbnik Huygens odwiedził Tytana, gdzie natrafił na ląd (mógł też wylądować w zbiorniku ciekłego metanu, na co był przygotowany) funkcjonował przez ok. 90 minut, a później zamarzł. Dzięki temu otrzymaliśmy pierwsze zdjęcia pochodzące z powierzchni obcego świata, znajdującego się dalej niż Mars. Zebrano liczne informacje na temat gęstej atmosfery księżyca i za pomocą mikrofonu nagrano dźwięki, które tam występowały.

Sonda Cassini wciąż kontynuowała swoją misję i pozwalała nam poznawać kolejne tajemnica skrywane przez Saturna, jego pierścienie i księżyce. Wykryto na przykład gejzery na Enceladusie, monitorowano zmiany sezonowe na Tytanie, potwierdzono występowanie płynnych jezior metanu na jego powierzchni, przebadano magnetosferę Saturna, wykonano wiele świetnych planety oraz jej pierścieni… Jednak wraz z końcem paliwa, dobiega koniec misji, która i tak została już przedłużona.

W związku z tym, że planuje się zniszczenie sondy w atmosferze gazowego giganta, można sobie pozwolić na bardziej ryzykowne manewry, które niosą ze sobą ogromną wartość naukową. Tak to jest w przypadku misji kosztujących miliardy dolarów, że zawsze szuka się sposobów na wyciśnięcie z nich wszystkich soków.

Po raz pierwszy w historii, sonda wleci w szczelinę między pierścieniami Saturna. Przewiduje się, że nie występują tam na tyle duże obiekty, aby w nią uderzyć i dokonać większych zniszczeń, jednak w celu uzyskania dodatkowej gwarancji bezpieczeństwa, sonda wykorzysta swoją antenę jak tarczę ochronną.

Wielki finał misji

Jeszcze w kwietniu Cassini wykorzysta grawitację Tytana, do tego aby ustawić się trochę inaczej niż dotychczas, tzn. zamiast orbitować w taki sposób, żeby znajdować się poza pierścieniami planety, sonda zacznie wlatywać pomiędzy pierścienie… a dokładniej mówiąc w przerwę, która pomiędzy nimi występuje. Pozwoli to na kolejne badania, które dostarczą cennej wiedzy na temat pierścieni.

Póżniej nadejdzie pora na tzw. „Wielki Finał”, co jest oficjalną nazwą dla tego etapu misji. To tak jakbyśmy oglądali jakiś dobry serial i zbliżali się do wielkiego finału… tyle, że ten serial trwał 20 lat i kosztował ponad 3 mld dolarów. Jednak było warto, a sam finał będzie widowiskowy. Jeżeli ktoś zastanawia się dlaczego należy zniszczyć sondę, odpowiedzią jest ograniczenie ryzyka związanego z przypadkowym skażeniem księżyców Saturna, na których może (choć nie musi) występowac życie.

Źródło 1, 2