20

A ciekawe za ile Wy sprzedalibyście prawa do marki Wiedźmin?

15 tysięcy złotych - za tyle Andrzej Sapkowski sprzedał prawa do marki Wiedźmin. Takie artykuły mogliśmy wczoraj przeczytać. Prawdy w tym niewiele, ale kwestia do pewnych wyjaśnień jak najbardziej otwarta.

Zacznę od przytoczenia komentarza Adriana Chmielarza, bowiem owe 15 tysięcy złotych obiegło polską branżę gier szybko i trzeba było to i owo wyprostować (wypowiedź pochodzi z profilu Adriana Chmielarza na Facebooku).

„Ja na wczorajszym Pixel Heaven, chcąc pokazać, że za Wiedźmina zapłaciliśmy okazyjnie, a nie grube miliony:
„Zapłaciliśmy Sapkowi stosunkowo mało, nie wiem, nie pamiętam ile, ale powiedzmy, że coś w stylu 15 tys. złotych.”
Prasa chwilę potem:
„Metropolis zapłaciło 15 tys. zł za prawa do stworzenia gry Wiedźmin”
Generalnie nie polecam. Ale dla wszystkich twórców przypomnienie, żeby nie zakładali, że niuanse wypowiedzi zostaną przekazane w raportach z rozmów z nimi. Anyłej, no więc nawet gdybym pamiętał, to nie wypada mówić o konkretnych kwotach (jakkolwiek umowa jest zapewne już stara i nieważna i nie podpada pod NDA), ale jak babcię w kapcie po prostu nie pamiętam. Rzuciłem kwotą dla przykładu, że stosunkowo tanio, i że ja byłem z tej kwoty zadowolony. Aczkolwiek Marcin M. Drews mi przypomniał, że chyba mój ówczesny wspólnik nie był równie kontent co ja.
Jeśli ktoś chciałby łapać się za głowę, że Sapkowski powinien był żądać więcej, to przypomnę, że: a) wtedy to było mocne IP w kraju, ale na świecie #nikogo, b) ostatecznie kasa za frajer, bo przecież gra się nie ukazała.
Samo IP to fajna rzecz, ale nie decyduje o sukcesie gry, inaczej wszystkie gry o Gwiezdnych Wojnach byłyby hitami (a nie były), a Telltale’owa „Gra o tron” sprzedałaby się lepiej niż mniej przecież znany „Wolf Among Us” (a sprzedała się dwa razy gorzej). Ostateczny sukces Wiedźmina jako gry to głównie zasługa samego CDPR, jakkolwiek fantastyczne podłoże dostali od pisarza. Dzisiejsza wartość IP wiedźminowego, wyrobiona owymi grami, to jednak dwie ligi wyżej niż te dwadzieścia lat temu. Co mi przypomina, że ciągle nie zagrałem w oba dodatki, a ponoć robią dobrze.”
No dobrze, wiemy już, że nie było to 15 tysięcy złotych (co i tak w 1998 roku jawiło się raczej jako dość duża kwota). Wiemy jednak, że były to wtedy pieniądze podobne do równowartości średnich rocznych zarobków w naszym kraju.

To były inne czasy

Podoba mi się z jaką łatwością ludzie oceniają decyzję Sapkowskiego. Jasne, teoretycznie zrobil źle – mógł zażądać więcej albo zdecydować się na procent od zysków. Tylko to był 1998 rok, sama marka Wiedźmin nie miała na świecie takiej pozycji jak teraz, CD Projekt nie był na tym poziomie co teraz, polskie gry nie miały takiej siły przebicie jak teraz, a i rynek gier ogólnie był inny – mniejszy. Jasne, wystarczy spojrzeć na to, ile zarobiły gry Wiedźmin, jak wyceniane jest CDPR – ale serio, ktoś wtedy spodziewał się takiego sukcesu?

Kolejna sprawa – umowa nie była podpisana z CD Projektem, ale z firmą Metropolis (studio Chmielarza i Miechowskiego), która została następnie wykupiona przez twórców Wiedźmina. Jak najbardziej ciepło wspominam produkcje studia, ale o ogromnym komercyjnym sukcesie którejkolwiek z ich produkcji nie można w ogóle mówić. Gdzie więc Metropolis w roku 1998, a gdzie 45,8 miliona złotych zysku, jakie CD Projekt odnotował w pierwszym kwartale 2017 roku? (oczywiście głównie na Wiedźminie).

Warto też pamiętać czym była gra Wiedźmin te 19 lat temu. Tym, czym jest teraz? W żadnym wypadku, ba nawet po wydaniu pierwszej odsłony ciężko było spekulować, że seria odniesie tak duży sukces, jak to miało miejsce po wypuszczeniu Dzikiego Gonu. Czy zatem Andrzej Sapkowski zrobił źle nie próbując w tym 1998 roku dogadać na temat procentu od zarobku z zysku? Nie sądzę, postawcie się w jego sytuacji, właśnie wtedy, kompletnie nie wiedząc jak potoczą się losy growego Wiedźmina. I tak nieźle zarobił, przynajmniej jak na tamte lata.

Przeczytałem wczoraj zabawny komentarz, gdzie jeden z czytelników podsumował wynurzenia drugiego, jak to Sapkowski stracił życiową szansę i był głupi postępując tak, a nie inaczej. „A do Ciebie przyszedł ktokolwiek oferując za jakąś Twoją powieść choćby złotówkę?”. No właśnie – warto pomyśleć też o tym, że dla Sapkowskiego w roku 1998 sam fakt zarobienia kwoty oscylującej w granicach tych 15 tysięcy, była niezłym osiągnięciem. Ja jestem natomiast bardzo ciekawy gdzie byłaby dziś marka Wiedźmin gdyby nie produkcja polskiego studia.

źródło

  • tavv

    Przecież nie chodzi o to, że kwota sprzedaży była – jak na dzisiejsze czasy i pozniejszy suckes marki – niska, ale to to, że Sapkowski nie zastrzegł sobie w umowie procenta od ewentualnych zysków. Przecież przy tak niepewnej IP kwota sprzedaży nigdy nie będzie duża, więc to jedyny sposób na uczestniczenie twórcy w zyskach, w wypadku komercyjnego sukcesu. Mądrzej było już sprzedać za symboliczna złotówke i zagwarantować procent. Szczególnie, że sam mówił gdzieś, że to mu zaproponowano, ale się nie zgodził.

    • ja

      nie zgodził się, bo uznał ( i jak stara się pokazać artykuł na tamte czasy miał dużo racji), że zysków po prostu nie będzie. zobacz, jakie gry wtedy wydawali w metropolis (a były to najlepsze gry w polsce:D): książę i tchórz, reflux, gorky 17. a na zachodzie? half-life, baldur’s gate, starcraft, commandos, unreal i unreal tournament, quake 2 i 3, fallout 1 i 2, gta, heroes3, homeworld i wiele innych do dziś uznawane za doskonałe. rozumiesz przepaść?

    • Adam

      Gorky17 był sztos !

    • ja

      był, fakt. heroes nadal są:P

    • fakt

      albo nie zgodził się, bo został oszukany. Tak jak oszukał mnie wiele razy Play czy T-Mobile, pomimo iż czytałem umowę.

    • Ale Książe i Tchórz to do dzisiaj jedna z najlepszych polskich przygodówek. Lepszy był tylko zagraniczny Simon The Sorcerer :)

      Gorky17 też jest dobre.

  • Artur Łukasz

    mógłby oddać prawa nawet za złotówkę ale niech potem nie pluje jadem w twórców gry.
    jego decyzja, niech się z tym pogodzi.

    teraz przy okazji tworzenia serialu jest zadowolony, pewnie procent od zysków będzie się zgadzał.

    • Drooith

      Straszny ból d*py prezentował Pan Sapkowski w niektórych wywiadach, aż żal było czytać.

    • Laghnarr

      A czym jest ból d*py? Czy można tak traktować jakikolwiek przejaw odmiennego zdania? Niezadowolenia?

    • Drooith

      Czytałem kilka wywiadów z nim. Niedawno na jakimś anglojęzycznym portalu pisał całkiem rozsądnie – że dostał za grę ‚bag of money’ i aby nie było nie domówień – jak na owe czasy był to ‚big bag of money’. Wniosek był taki że nie ma żalu. Z drugiej strony widziałem inne wypowiedzi z których mocno przebijał żal o to że chciał za mało. Często niestety prezentował taką postawę. Moim zdaniem błędną – zamiast wyśmiewać i krytykować gry Wiedźmin – mógł się jakoś elegancko podpiąć do tematu jako współtwórca uniwersum i kto wie czy by coś jeszcze z tego nie wyciągnął – z pewnością nie robił by z siebie takiego buca i buraka. No ale teraz na szczęście dzięki grze Wiedźmin (moim zdaniem) pojawił się Netflix który zapewni mu pewnie jakąś rekompensatę.

    • Laghnarr

      Ja tam mu współczuję. Pewnie nie spodziewał się, że gierka na podstawie powieści sprzedawcy butów sprzeda się z zyskiem pół miliarda złotych (?). Poza tym, pomijając jego nieprzyjemny charakter – przecież to on poświęcił ponad 30 lat na stworzenie tego uniwersum. Nie powinien być szkalowany za to, że chciałby czerpać z tej gry więcej zysków (być może nawet chciał to załatwić po cichu, ale CDP się na to nie zgodziło, w końcu to wielka firma z umową przez niego podpisaną i armią prawników).

    • Drooith

      Problem jest taki, że on szkaluje innych. I tylko o to chodzi. Wydaje mi się że gdyby jakoś bardziej elegancko podchodził do tematu to może i mógłby się dogadać z CDP i współpracować z nimi np. w formie patronatu, jakieś wiązanej promocji gier i książek, napisać jakiegoś questa cokolwiek. Ale nie, lepiej opluwać gry że są nic nie warte i że to jego książki były na świecie znane a gra na tym skorzystała. To jest tak słabe że aż brak słów. No ale cóż – jak mówię – teraz się odkuje.

    • Arthur

      On nie szkaluje nikogo. Po prostu nie ceni tej dziedziny. Wolno mu? Wolno.
      Z tego co czytałem co do kasy to chodziło mu o to, że sprzedał tanio prawa małej firmie na nic nie znaczącą grę za odpowiednie do tego pieniądze i nie spodziewał się, że ta firma nigdy tej gry nie stworzy tylko opchnie prawa do świetnego uniwersum. Jednym słowem miał pretensje zarówno do siebie jak i Chmielarza, że dał się wydymać. Że nie ceni graczy jako czytelników swojej prozy? Raczej się nie dziwię bo wątpię by większość zrozumiała niuanse tego świata i samej historii.

    • Drooith

      Ja inaczej odbieram wiele z jego wypowiedzi np. tą mówiącą o tym że jego znajomi nie grają w gry komputerowe bo są inteligentni. Jest ojcem tego świata, ma prawo się czuć pominięty ale dla mnie jest burakiem.

    • Ray

      zgadzam się, mógł się dogadać z CDP tak jak swego czasu to było pomiędzy Ubisoftem i Tomem Clancy (słynna seria Rainbow Six czy Ghost Recon) – przy grze widniałoby jego nazwisko i nikt nie miałby wątpliwości co do tego kto był faktycznym autorem Wiedźmina.

  • Dawid Riegel

    To wynika tylko z tego, że Sapkowski nie chciał zainwestować w branżę i dziedzinę, której nie znał i nie rozumiał. Po prostu nie chciał podejmować ryzyka. Odchodząc od tematu książki wyobraźcie sobie, że ktoś chce prawa do waszego nazwiska, żeby nazwać nim nowy produkt – kij do telefonu. Możecie skasować teraz 50 tys $ lub $1 + zyski od sprzedaży. „Na cholerę komuś kij do telefonu” i bierzecie kasę. A 5 lat później okazuje się że jest to wielki hit sprzedażowy a wy plujecie sobie w mordę. Dlatego dzisiaj Sapkowski nieco nomem omen sapie, wylewa żale, ale ma pretensje wyłącznie do siebie, że mógłby teraz być milionerem.

  • Vir

    Myślę, że gdyby Sapkowski nie był takim bucem, to by temat 15k nikogo nie obchodził.

    • HANNIBAL KANIBAL

      he he he…

  • anemusek

    Zarobił 15k i zarobił na promocji książek na świecie. W wielu krajach o nich usłyszano dopiero po sukcesie gry.

  • Kuba Szewa

    To prawda, że biorąc pod uwagę wiedzę dzisiejszą oddał prawa za darmo :) ale biorąc pod uwagę ile powiedziano, napisano i pokazano o Wiedźminie to zarobił koszmarnie wielkie pieniądze na wypromowaniu marki… więc może i stracił dużo kasy ale jednocześnie bardzo dużo zyskał… więc powinien jednak ważyć słowa i emocje… ale kim ja jestem aby Sapkowi coś sugerować :):):)