177

Wiecie dlaczego dorośli ludzie ściągają filmy z chomikuj i innych? To wam powiem

Kocham trylogię J. R. R. Tolkiena jeszcze jako młodzieniec przeczytałem ją co najmniej 6 razy. Ekranizacja tego dzieła jest również dla mnie mistrzostwem, po prostu uwielbiam tę produkcję. Dlatego tak niecierpliwie czekałem na ekranizację kolejnej książki tego autora czyli Hobbita. Doczekałem się wreszcie, w sieci pojawiają się pierwsze recenzje a u nas? Premiera zaplanowana jest na 28 grudnia, kilka tygodni po całym […]

Kocham trylogię J. R. R. Tolkiena jeszcze jako młodzieniec przeczytałem ją co najmniej 6 razy. Ekranizacja tego dzieła jest również dla mnie mistrzostwem, po prostu uwielbiam tę produkcję. Dlatego tak niecierpliwie czekałem na ekranizację kolejnej książki tego autora czyli Hobbita. Doczekałem się wreszcie, w sieci pojawiają się pierwsze recenzje a u nas? Premiera zaplanowana jest na 28 grudnia, kilka tygodni po całym świecie (łącznie z sporą częścią Europy) ! A czy wiecie dzięki komu za chwile obejrzy go pół polski za darmo lub za drobną opłatą? Zgadnijcie.

Przy tego typu akcjach naprawdę trudno się dziwić, że w XXI wieku ludzie sięgają po to co mają dostępne na wyciągnięcie ręki, czasem nawet zapłacą za to tylko po to aby wygodnie i szybko kupić (bo na chomikuj przecież aby coś pobrać trzeba zapłacić). Idiotyczny system mieszający prawa autorskie/licencje/biznes dystrybutorów doprowadza do tego, że nawet przy największych hitach może dochodzić do takich kompromitacji.

Obrazek przykładowy (to tak naprawdę fake):

W radio słyszałem ostatnio, że ta data premiery to pomysł naszych dystrybutorów przeciągają aby nie puszczać filmu przed świętami. Składam szczere gratulacje, najlepiej puścić go do kin w styczniu wtedy na pewno będziecie mieli super frekwencje!

„Moje” pieniądze trafią więc pewnie zamiast do kina to do chomikuj – choć nie, pewnie ściągnę z TPB. W końcu na własny użytek obejrzę ten film (dodam dla jasności – nie zrobię tego, natomiast prowokuję do myślenia o konsekwencjach). A branża filmowa niech nadal się zastanawia jak rozwiązać problem… a już w szczególności w Polsce gdzie jedyne o czym słyszę to o podwyżkach biletów do kina oraz jaką kupę kasy zarabiają na jedzeniu. Dodam, że tylko na Filmwebie na film zadeklarowało, że chce obejrzeć ponad 40k ludzi (ciekawe ilu z nich doczeka premiery)

Na koniec mała aktualizacja bo widzę w komentarzach już tych „jedynie prawdziwych”. Z chęcią zapłacę za obejrzenie filmu w kinie, za wypoczywalnie. Duży ekran zawsze jest najważniejszy. Zawsze potępiam piractwo i nikogo do niego nie namawiam. Nie można być jednak hipokrytą. Są rzeczy które prowokują i powyżej pokazałem jedną z nich. Można nazwać tych wszystkich ściągających złodziejami i na tym poprzestać – ja prowokuję (co dodałem w tekście) do tego aby zastanowić się jak problem rozwiązać i co go czasem wywołuje.

  1. Arek Plich napisał(a):

    Ja osobiście nie jestem zwolennikiem płacenia za film. Do kina chodzę tylko na wybrane tytuły a o kupowaniu filmów na DVD czy Bluray już w ogóle można zapomnieć z prostej przyczyny. Film to nie muzyka, obejrzę raz i mam spokój na pół roku czy rok a muzyki mogę słuchać na okrągło.

    Do tego jakby nie patrzeć bilety do kina są drogie. 29zł za normalny bilet na seans 2D w okolicach weekendu to moim zdaniem sporo dlatego z reguły chodzę w środy gdy w Cinema City bilety są po 15zł. A gdy mi się nie śpieszy to po prostu ściągam z sieci gdy pojawi się jakiś DVDrip i heja.

    Może niektórym się to wyda naganne ale mi to lotto.

    1. Piotr Rozycki napisał(a):

      A ja nie jestem zwolennikiem płacenia za benzynę. Tankuję tylko jak jeżdżę do babci na wieś. Normalnie na co dzień po prostu kradnę, bo przecież i tak za chwilę ją zużyję. Czy Ty się w ogóle zastanawiasz co piszesz?!

    2. Szymon Barczak napisał(a):

      Ale z Ciebie bad-ass :)

    3. Arek Plich napisał(a):

      W tekście autor pisał coś o ściąganiu na własny użytek może powinieneś zgłębić temat?
      Płacę za benzynę bo muszę ale to nie znaczy że zgadzam się ze zbójeckimi podatkami jakie się mieszczą w cenie. Z cenami biletów w kinie mogę walczyć jakkolwiek niedorzecznie to brzmi.

    4. Arek Plich napisał(a):

      Poza tym trzeba wziąć pod uwagę czy ściągnięcie czegoś czego tak czy siak nie obejrzę w kinie bo uważam że nie jest warte tych pieniędzy jest kradzieżą.

      Jak napisałem, chodzę do kina na to co mnie faktycznie zainteresuje a nie na zasadzie że jestem napalony na jakiś film ale nie pójdę do kina bo przecież mogę ściągnąć.

    5. Piotr Rozycki napisał(a):

      Widzę, że masz swoją filozofię tłumaczącą: ściągam, bo mogę. Ściągaj, ja też ściągam. Ale przynajmniej jestem świadom tego co robię – naruszam czyjeś prawo własności intelektualnej.

    6. Krzysiek Lubaszek napisał(a):

      „Poza tym trzeba wziąć pod uwagę czy ściągnięcie czegoś czego tak czy siak nie obejrzę w kinie bo uważam że nie jest warte tych pieniędzy jest kradzieżą. ”
      Wezmę od jubilera zegarek, przecież go i tak nie kupię….

    7. Emil Gawin napisał(a):

      +Arek Plich Pobiorę tylko to czego nie obejrzę w kinie bo jest nie warte oglądania… a pobiorę bo? bo chcę obejrzeć. Jeśli nie mam ochoty czegoś oglądać to tego nie oglądam. Jeśli nie mam ochote na pączka bo uważam że w tej akurat piekarni nie są zbyt smaczne to nie idę i nie kradnę tylko dlatego że sprzedawca nie patrzy.
      A odnośnie prawa to jakkolwiek by na to nie patrzeć w naszym kraju pobieranie na własny uzytek i nieudostępnianie jest w pełni legalnym procederem. Koniec kropka. To redystrybucja jest nielegalna i czerpanie korzyści finansowych z tego(patrz np.chomik).
      Reasumując kradzież to kradzież, ale walka z tzw. piractwem to jakaś paranoja… poucinajmy sobie dłonie bo przy ich pomocy możemy dokonać kradzieży. Trochę tak się dzieje bo znika gra po lan(bo piraci), znikają tez dema gier – więc jak mam sprawdzić czy gra działa i jest „grywalna”. Kupuję książkę papierową i mogę ją pożyczyć znajomym czy chociażby bratu czy matce. Promujmy ebooki… płacmy za nie tyle samo… a niech sobie autorzy zarobią, ale już pożyczyć do przeczytania znajomym nie możemy – bo piractwo i jestem złodziej bo moją książkę przeczytała moja matka. Paranoja.

    8. Tomasz Galecki napisał(a):

      Dlatego „wynalazki” typu Netflix sa idealnym kompromisem. Osobiscie zyczylbym tylko nam wszystkim aby nie wolnobylo podpisywac umow na wylaczonsc. W ten spsob tworzy sie bowiem monopol produktowy i ogranicza konkurencje. Wystaczy zobaczyc jak tragicznie wyglada aplikacja (iOS/Android/Windows Phone/www) HBO Go w porownaniu z Netflixem. A tak platformy msuialby walczyc cena za konten i jakoscia prezentacji tegoz kontentu. A tak mozna kazac sobie placic majatek (bo rynek nie wycenia takich materialow) i miec gdzies jakosc :-(

    9. Cezary Otowski napisał(a):

      @Arek, @Piotr – ściąganie filmów i ich oglądanie za darmo jest zgodne z prawem. Nie jest więc żadną kradzieżą i nic nie narusza (świetle prawa).

    10. Rafał Cieślak napisał(a):

      Piotr Rozycki Głupia analogia, benzynę można ukraść, film nie. Jeśli nie obejrzałby pirata, to pewnie nigdy nie poszedłby na ten film.

  2. Szymon Greniuk napisał(a):

    true, true

    1. Ryszard Borowy napisał(a):

      a ja się nie zgadzam. Jak komuś wystarczy jakoś filmu nagrywanego kamerą z kina, to on i tak do tego kina nie pójdzie. Nie ważne kiedy będzie premiera. Co innego jak przez różnicę w dacie premier na świecie, z sieci można sciągnąć film w jakości HD w momencie premiery w Polsce albo jeszcze przed.

  3. Piotr Gnyp napisał(a):

    Grzegorz – gratuluję podejścia. Gry też jumasz, jak mają później premierę?

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      naprawdę musisz takich prostackich argumentów używać – odpowiem podobnie. Oczywiście że kradnę wszystko – łącznie z prądem

    2. Jakub Gwóźdź napisał(a):

      Bądź bardziej świadomy

    3. Marcin Kosman napisał(a):

      Grzegorz Marczak Nie ma co odwracać kota ogonem, pytanie jest zasadne. Deklarujesz, że ściągniesz z TPB – deklarujesz złamanie prawa i promujesz piractwo.

    4. Grzegorz Marczak napisał(a):

      pogadajmy jaki serial ostatnio oglądałeś

    5. Wiktor Cegła napisał(a):

      Grzegorz Marczak Ale argument Piotrka nie jest prostacki. Jest analogiczny. Są gry, które mają w Polsce premierę później, niż na zachodzie – dokładnie tak samo, jak Hobbit. Identyczna sytuacja.

    6. Grzegorz Marczak napisał(a):

      zabiłem robaka zabiję tez i konia

    7. Piotr Gnyp napisał(a):

      Grzegorz – nie użyłem żadnego argumentu. Po prostu się zapytałem, jak to wygląda w przypadku innych dóbr. Jakby taki Windows 8 był później, to też byś zassał z TPB? Ciekawi mnie ten schemat postępowania po prostu.
      Mi już tam oglądanie wszystkiego jako pierwszy przeszło. Nie zbawi mnie tydzień czasu, wolę wygodę i jakość vs szybko i byle jak.

      No ale to piękny flaimbait przecież jest, tak przy okazji, nie? ;) Komcie same polecą ;)

    8. Jakub Naliwajek napisał(a):

      Ale gry chyba w miarę szybko wychodzą? Tj. jeszcze mnie Steam nigdy w życiu nie zirytował szybkością wydania jakiejś gry na Europę, a filmy robią to co chwila. Najgorsze, że teraz połowy podcastów nie mogę słuchać, bo wszyscy spoilerują Hobbita, bo to już jest „that old thing” ;)

    9. Wiktor Cegła napisał(a):

      ? Robaka? Konia? O co chodzi?

    10. Piotr Gnyp napisał(a):

      @[519022944:2048:Grzegorz Marczak] BSG na YT

  4. Przemek Wolanin napisał(a):

    Taki film na pierwszy raz to tylko w kinie. TPB ewentualnie zeby sobie powtorzyc. A filmu ze screena bym nie sciagal raczej ;) smierdzi fejkiem na kilometr – DVDrip tak szybko po premierze ;)

    1. Damian Van Vroob napisał(a):

      no widzisz … kilka lat temu z TPB czy mininovy zassalem Cube 2 … prawie rok przed swiatowa premiera … coraz czesciej zdarzaja sie porzadne kopie wykradane przez kogos z ekipy ktora krecila film lub robila PP

    2. Przemek Wolanin napisał(a):

      OO tak! Takie uwielbiam! Kiedys widzialem Wolverine’a w takiej wersji gdzie nie wszystkie efekty byly dokonczone :) H. Jackman doslownie padal na materace przez zielonym ekranem :D Fajnie sie takie cos oglada :)

    3. Michał Puczyński napisał(a):

      Cube 2 to akurat był workprint, więc trudno mówić o tym, że obejrzałeś wersję zamierzoną przez reżysera. Swoją drogą, „piractwo” to jedyny sposób na zapoznanie się właśnie z wersjami roboczymi czy innymi ciekawostkami niedostępnymi w inny sposób.

  5. Piotr Rozycki napisał(a):

    A odnosząc się do Twojego postu Grzegorz masz dużo racji. Ale z drugiej strony kino to jednak kino i obejrzenie filmu takiego jak Hobbit na ekranie laptopa to po prostu świętokradztwo. Przykładowo obejrzenie Prometeusza w Imaxie jest zupełnie innym doznaniem, niż obejrzenie nawet na najlepszym blu-rayu. I byłem skłonny za to zapłacić, poczekać.

    1. Arek Plich napisał(a):

      No bez jaj, mnie hejtujesz za postawę identyczną z autorem tego tekstu a teraz piszesz że Grzegorz ma sporo racji?

    2. Магдалена Боравска napisał(a):

      Owszem, kradzież nie popłaca. Co robić, gdy ksiązki drogie – nie czytać? Kino drogie – nie chodzić? Nie popieram złodziejstwa, a pytam: co zrobić, żeby się ktoś wreszcie opanował? Drożejące bilety do kina napędzają większy ruch w sieciowym pobieractwie, taniejące bilety na bank przyniosłyby więcej zysku, bo więcej by się ich sprzedało? To samo tyczy się choćby podatku liniowego? Po co oszukiwać, kiedy można płacić legalnie mniej:)

    3. Arek Plich napisał(a):

      Będą ceny podnosić do czasu aż ludzie będą chodzić. Nikogo nie interesuje że bilet jest drogi tylko czy ludzie mimo wszystko wydają pieniądze bo to zysk. Nie potępiam takiego podejścia bo biznes to biznes ale mogę dać wyraz sprzeciwu ograniczając liczbę seansów wspomagając się siecią.

    4. Rafal Oramus napisał(a):

      Bo Piotr chwali Grzegorza za jego krytykę chorej polityki dystrybutorów, a nie za postawę (której Grzegorz nie prezentuje) „nie jestem zwolennikiem płacenia za film”.

    5. Michał Ćwikła napisał(a):

      Arek, postawa identyczna z autorem? Przeczytaj sobie jeszcze raz ten tekst, a potem swój pierwszy komentarz. Przecież Grzegorz wyraźnie zaznacza, że jest gotowy płacić (nawet chciałby), a narzeka na kwestie dystrybucji, Ty z kolei stwierdziłeś, że nie jesteś „zwolennikiem płacenia za film”.

    6. Piotr Rozycki napisał(a):

      Arek Plich chodziło mi o to, że ma rację z przesuwaniem premiery na Polskę. Jest to słabe zagranie i boli, że Polska jest zawsze w tyle.

    7. Piotr Rozycki napisał(a):

      Магдалена Боравска Jak Cię nie stać na ciuchy, to kupujesz „legalnie” na allegro te, co spadły z TIRa?

    8. Damian Van Vroob napisał(a):

      kolejna kwestia … Imax vs kino 2d to jak DVDrip vs screener ;P … i bonusowo w mniejszych miejscowosciach jakosc sprzetu(a co za tym idzie-obrazu) jest taka, ze nie widze roznicy pomiedzy tym co wyswietlane w kinie a dobrym screenerem czy cam’em z TPB :)

  6. Arkadiusz Mazek napisał(a):

    A ja będę musiał znowu dokręcić jakąś półkę na CD/DVD bo mi się miejsce kończy ;P

    1. Piotr Kłoss napisał(a):

      Może zanim Hobbit wejdzie do kin, to Wyborcza wypuści go już na płycie.

  7. Michał Ćwikła napisał(a):

    I może jeszcze tego CAM-a obejrzysz na smartfonie? W każdym razie: enjoy ;)

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      TPB to przykład nie mam zamiaru oglądać żadnych wersji kinowych

    2. Michał Ćwikła napisał(a):

      No i innej bardzo dobrej jakościowo wersji się pewnie nie doczekasz przez te trzy tygodnie. I koniec końców, pewnie wylądujesz w kinie. Dystrybutor wygra, bo „Hobbit” to niemal na pewno będzie frekwencyjny hit. W tego typu tekstach zawsze zastanawia mnie pomijanie jednej, od razu nasuwającej się na myśl kwestii, której nikt nie bierze pod uwagę: skoro od lat dystrybutorzy robią to samo, to może oznaczać, że im się to… opłaca! Tak, właśnie tak. Wbrew pozorom kabzę kiniarzom i dystrybutorom w przypadku „Hobbita” nabiją nie ci, którzy od roku z wypiekami na twarzy czekają na kolejną ekranizację Tolkiena, ale ci, którzy do kina chodzą ze dwa razy w roku i wybierają te najgłośniejsze dzieła, jak „Skyfall” czy „Hobbit” właśnie. To pod nich trzeba ustawić dystrybucję i im zaoferować najkorzystniejszy termin, a nie ukrywajmy – w Polsce okres przedświąteczny dla kin najlepszy nigdy nie był. Jak ktoś nie wytrzyma, bo inaczej zniesie jajko, ściągnie sobie jakąś wersję z sieci i obejrzy, ze stratą głównie dla siebie (z powodu jakości), o co nikt do niego mieć pretensji nie będzie. Piracki obieg jeszcze dodatkowo dystrybutorowi pomoże, bo już na trzy tygodnie przed premierą zacznie się wielki hype, który dotrze do niemal każdego. I jeszcze słowo na zakończenie: mnie się to też nie podoba, też chciałbym każdy film, którym jestem zainteresowany, obejrzeć najszybciej jak się da, w klimatycznej sali kinowej. Ale w przeciwieństwie do większości rozumiem, dlaczego tak nie jest i nie będzie.

    3. Marcin Babecki napisał(a):

      Tylko tym co na taki film nie czekają czyli tej całej reszcie o której wspomniałeś zwisa i powiewa kiedy będzie miała miejsce premiera. Na film pójdą sobie i dwa tygodnie i miesiąc po niej, więc argument uciekania kasy gdy ci co tak czekają wcześniej ściągną go jest trafiony w mojej opinii.

    4. Michał Ćwikła napisał(a):

      Marcin, niezupełnie. Najbardziej kasowy jest zawsze pierwszy weekend wyświetlania, na co się składa wiele czynników, między innymi szczytowy moment kampanii reklamowej i zwykła ludzka chęć pójścia na premierę. Przez takie opóźnienie tej premiery dystrybutorowi ucieknie prawdopodobnie mniej kasy, niż uciekłoby, gdyby wprowadzili film do kin przed świętami, gdy standardowi niedzielni widzowie, którzy stanowią większość potencjalnego targetu „Hobbita”, będą zajęci szorowaniem okien, skrobaniem brudu z podłóg i polowaniem na karpia w Realu ;) To jest biznes, a nie działalność charytatywna, co niestety ma takie a nie inne konsekwencje. Zawsze mamy wybór, ściągnąć z sieci (o ile zadowoli nas jakość) albo poczekać na premierę.

  8. Michał Rozwadowski napisał(a):

    Generalnie z treścią się zgadzam, ale, trzy głębokie wdechy, odliczyć do 10, lub 100 lub 1000 w zależności od stopnia naładowania negatywną energią. Następnie przeczytać i poprawić składnię w ostatnich dwóch paragrafach. Pozdrawiam

  9. Michał Gruszka napisał(a):

    Z TPB bym nie radził bo to łamanie prawa. Pobierając coś z torrentów musisz również w tym czasie udostępniać, a udostępnianie pirackich treści w naszym kraju jest przestępstwem. Co innego chomikuj…

    1. Łukasz Demolin napisał(a):

      A jaka jest moralna różnica? Poza faktem, że w przypadku chomika zarabia pośrednik, a z „roju” wszyscy na wzajem siebie wspomagają?

      To niepokojące, że ważniejsze jest „na co pozwala prawo”, niż co jest słuszne, szczególnie w takich skrzywionych dziedzinach jakim jest ochrona IP.

    2. Andrzej Chrystyniak napisał(a):

      A nie można udostępniać zdjęcia swojej kupy, do której ma się wszelkie prawa? :D

  10. Kasia Schmid napisał(a):

    „Kocham J. R. R. Tolkiena jeszcze jako młodzieniec przeczytałem ją co najmniej 6 razy. ” – że co? Co to za bełkot? To tylko pierwsze zdanie, a mi się już dalej czytać odechciało.

    1. Kasia Schmid napisał(a):

      Jednak przeczytałam, ale i tak załamka.
      „[…]w Polsce gdzie jedyne o czym słyszę to o podwyżkach biletów do kina jaką kupę kasy zarabiają na jedzeniu.”
      Facepalm.

    2. Anka Sobieniecka-Kuriata napisał(a):

      Kasia i po co te nerwy. Nie czytaj tych bzdur, to tylko ciśnienie podnosi. Nie lepiej poczytać coś milszego?

    3. Kasia Schmid napisał(a):

      Czytam, bo tematy są interesujące i wielu można się czasem ciekawych rzeczy dowiedzieć, tylko zredagowane to jest potwornie.

  11. Maciej Zoladek napisał(a):

    „Kocham J. R. R. Tolkiena jeszcze jako młodzieniec przeczytałem ją co najmniej 6 razy. ”
    Tolkien był kobietą? :)

    1. Michał Gruszka napisał(a):

      Nie, kobietą była Kopernik.

    2. Michał Rawluk napisał(a):

      To może Skłodowska też była kobietą ???

  12. Rafal Oramus napisał(a):

    Na szczęście niektórzy, powoli, bo powoli, ale zaczynają myśleć. Szczerze gratuluję polskiemu HBO emisji trzeciego sezonu serialu Boardwalk Empire RÓWNOCZEŚNIE (bodajże 1 dzień poślizgu, a biorąc pod uwagę różnicę czasu – mniej niż 24 godziny) z amerykańską premierą! Zero potrzeby szukania, ściągania, napisy itp. głupoty. Za takie HBO Polska mogę płacić. Brakowało mi tylko opcji wyboru oryginalnej ścieżki dźwiękowej i polskich napisów.
    Niestety, to wyjątek od reguły. Wkrótce ostatnie dwa odcinki aktualnych serii Dextera i Homeland. W USA. Chętnie zapłacę autorom seriali, ale nie za oglądanie z kilkutygodniowym poślizgiem (bodajże 6 odcinków w plecy), co oferują n Seriale.
    Ile jeszcze czasy minie gdy dystrybutorzy to zrozumieją?

    1. Damian Van Vroob napisał(a):

      kolejne pytanie to: kiedy dystrybutorzy zaczna porzadnie tlumaczyc filmy, seriale.

    2. Rafal Oramus napisał(a):

      ha, prawda…

  13. Rafał Patyna napisał(a):

    Problem pojawia się z jakością – pewnych produkcji po prostu nie ma sensu oglądać poza kinem. No chyba, że ma się salon lub pokój filmowy wyposażony w sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Osobiście nie pamiętam kiedy oglądałem jakiegoś TS lub wersję nagrywaną kamerą w kinie. Ojjj nie…to psuje całą przyjemność z oglądania filmu.

    1. Sebastian Yuki Bajon napisał(a):

      Ewentualnie ściągasz blu-ray full 1080p rip i zakładasz słuchawki ze sterownikiem 7.1 jak Razer Banshee a całośc oglądasz na pięknym LED-owym ekranie. Jeden z głowmnych powodów dla których nie ściągam TS, ani camripów ;3

  14. Adrian Bialkowski napisał(a):

    Przydalaby sie jakas edycja tego tekstu, bo sie go czytac nie da

    1. Michał Traczyk napisał(a):

      „Kocham J. R. R. Tolkiena jeszcze jako młodzieniec przeczytałem ją co najmniej 6 razy.” WUT? :O

  15. Jan Wajda napisał(a):

    Co to za reklamowanie fejków! Nadzieję tylko niepotrzebnie robisz! Nie ma tego filmu na torrentach.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      screen przykładowy

  16. Grzesiek Baran napisał(a):

    Przesuwanie premiery to strzał w stopę zwłaszcza w przypadku takiego filmu ale żeby sięgać po TSa musiałbym upaść na głowę.

  17. Joanna Agnieszka napisał(a):

    Puszczanie filmu później niż w innych krajach zawsze działa na szkodę dystrybutora. Film oglądany na dużym ekranie zawsze robi inne wrażenia niż słaba kopia z sieci. Oglądanie takiego efekciarskiego Avatara z kopii z sieci bez efektów to czyste frajerstwo :)

    Do kina chodzę ze 2 razy w miesiącu. Chodzę do kin studyjnych gdzie np. w pon możesz mieć bilet za 11 zł, albo do multipleksów w tygodniu gdy są dni promocyjne i bilet kosztuje np. 13 zł. Z weekendów kiedy bilet w 3D normalny jest za 28 zł już dawno zrezygnowałam (może raz w roku na drodze wyjątku). Żarcia typu cole i popcorny nie kupuję więc wyprawa do kina kosztuje mnie 11-13 zł. Można? Można.

    Nigdy nie oglądam filmów z sieci, które nie miały jeszcze premiery DVD, bo są albo z jakiegoś wycieku czy kradzieży bądź kręcone z kamerki w kinie (jakby mi ktoś na seansie coś nagrywał z ręki, święcił i przeszkadzał to sama bym poleciała po obsługę kina). Ale jak film już się ukazał na dvd i ktoś go wrzucił do sieci, to cóż, w sieci nic nie ginie.

    1. Kuba Tabisz napisał(a):

      no ale wersji DVd jeszcze nie ma Hobbita ;p

    2. Kuba Tabisz napisał(a):

      to widać nawet po tym pliku w tym artykule, że to jakiś fake, albo screener

    3. Joanna Agnieszka napisał(a):

      I dobrze. Idę na niego w 3D do kina, bilet już kupiony :D

    4. Kuba Tabisz napisał(a):

      już kupiony? wow

    5. Joanna Agnieszka napisał(a):

      No ba :) Dlaczego ludzie parę lat po premierzy filmu idą do kina na Noc władcy pierścieni, choć mogą obejrzeć dawno w domu. Magia kina :)

  18. John Zabiyaka napisał(a):

    Korzyść jest pozorna i krótkotrwała. Przemysł filmowy pozbawiony finansowania z legalnej dystrybucji przestanie robić kolejne filmy. No ale zawsze jest do oglądania baaaardzo duża biblioteka tego, co już wyprodukowano.

  19. Szymon Adamus napisał(a):

    Zgadzam się, że dystrybutorzy powinni zmądrzeć, bo sami sobie takimi akcjami robią kuku, ale bez jaj. Wolisz taki film obejrzeć w marnej jakości ripie, niż poczekać śmieszne kilkanaście dni i cieszyć się seansem w kinie? To tak jakby zrezygnować z kolacji w dobrej restauracji na rzecz McDonalda, bo jest bliżej.

    1. Marcin Wełnicki napisał(a):

      Pamiętam jak The Phantom Menace miało u nas prawie 4-miesięczny poślizg względem świata. To sami pierwsi Piraci z Karaibów ;)

    2. Szymon Adamus napisał(a):

      Prometeusz – prawie 2 miesiące w stosunku np. do Bułgarii, UK i Francji. Matrix – 5 miesięcy. Pierwszy Władca Pierścieni – 2 miesiące. Daleko nam jeszcze do czasów gdy cyfrowe kopie 4K będą streamowane na całym świecie na żywo w dniu premiery ;)

  20. Maciej Śnieżek napisał(a):

    Wow. Wiecie, dlaczego ten tekst dał mi nadzieję? Kiedyś ludzie kradli filmy, muzykę i soft bez najmniejszej żenady. Teraz chociaż muszą sobie szukać usprawiedliwień. To przecież nie ich wina, że kradną, tylko dystrybutora, który opóźnia premierę. Albo kin, które narzucają zbyt wysokie ceny biletów. Gratuluję dobrego samopoczucia :)

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Nazywanie wszystkich złodziejami nie rozwiązuje żadnego problemu. Natomiast powtarzanie banałów powoduje, że po prostu kończy się dyskytować

    2. Maciej Śnieżek napisał(a):

      Grzegorz, ale ja nie rozpoczynam dyskusji, to jedna z tych spraw, o których się nie da. Świat dzieli się na tych, którzy ściąganie filmów z sieci nazywają wprost i tych, którzy szukają innych określeń. Nie odnoszę się też ani jednym słowem do zachowania dystrybutorów, cen biletów itp. – w tej kwestii mamy podobne opinie. Stwierdziłem po prostu fakt, że wcześniej złodzieje nie potrzebowali usprawiedliwień.

    3. Krzysztof Kluczek napisał(a):

      Ściągnięcie filmu i jego obejrzenie to nie kradzież, ani przęstępstwo.

      Ja lubiłem chodzić do kina, do czasu aż ostatnio na Bondzie musiałem obejrzeć 35 minut zasranych reklam. Do tego było gorąco jak w piekle, a cena 30 zł prawie.

    4. Maciej Śnieżek napisał(a):

      PS. A jeżeli ktoś uważa, że równoczesne premiery w Polsce i na Zachodzie spowodowałyby spadek piractwa, to chyba – z całym szacunkiem – pozamieniał się na łby z Kubusiem Puchatkiem :)

    5. Szymon Adamus napisał(a):

      Krzysztof – a mi się odtwarzacz Blu-ray ostatnio zawiesił. Masakra ;)

    6. Krzysztof Kluczek napisał(a):

      Fajnie, że chciałeś zażartować :) Ale przemyśl sprawę dokładnie :)

      30 zł to jednak trochę pieniędzy jest. Można się za to wyżywić przez cały dzień, ale postanowiłem wydać te pieniądze na obejrzenie filmu. W zamian dostałem reklamową papkę, oraz duchotę w sali, w której przez reklamy + przymus przyjścia wcześniej spędziłem 3.5h. Czy za tą cenę nie mogę oczekiwać czegoś innego ?

    7. Szymon Greniuk napisał(a):

      fakt źle działającej klimy zgłasza się do obsługi, parę razy tak zrobiłem, przyjść można po 20 minutach (średnio) po rozpoczęciu reklam i jeszcze filmu nie będzie. A i nie trzeba płacić 30PLN jak można iść do @[167516107883:274:Cinema City Poland] w środę za 50% :)

    8. Mikolaj Witkowski napisał(a):

      Maciej: nie przesadzaj. Piractwo to wymysł kompanii medialnych które nie rozumieją rynku.

      Po pierwsze: dla sporej części użytkowników mediów (muzyki) ściągnięcie plików z internetu jest LEGALNE bo posiadają kasety magnetofonowe w piwnicy.

      Po drugie – zobacz jak działa przemysł: kupujesz płytę ulubionego zespołu na kasecie magnetofonowej, potem musisz zapłacić drugi raz za CD, potem za DVD a teraz najlepiej jakbyś zapłacił po raz który? 4 (!!!!!!) za blue-ray. I panika „piracka” polega na tym że jak mam MP3 to już nie potrzebuję nośnika. Więc „reedycja cyfrowa” nie robi na nikim wrażenia.

      Po trzecie – użytkownicy którzy piracą PŁACĄ WIĘCEJ ZA MEDIA LEGALNE ! I są na to badania naukowe.

      Po czwarte – rządzi klient. Jak nie mogę legalnie bez pieprzonych DRM czy innych śledzących mnie badziewi traktujących mnie jak terrorystę otworzyć pliku (vide: regiony DVD) to mam to w głębokim poważaniu i korzystam z nieśledzącego wolnego źródła.

      Pomysł generalny: ZAIKS publikuje listę WSZYSTKICH utworów. Plus oprogramowanie o jawnym kodzie (GPL). Możesz przeskanować swój dysk, płacisz raz (po 0,05-0,90 PLN za utwór) i dostajesz certyfikat. A jak wytwórnia nie zgłosi do ZAIKSU swoich praw to dostajesz LEGALNY cert że to jest za free. Roczny okres rozwoju na uporządkowanie kwestii prawnych i koniec pieśni o legalności i jej braku.

    9. Maciej Śnieżek napisał(a):

      Mikołaj, aspekt prawny piractwa jest tak zagmatwany i tyle jest wersji, że nie podejmuję się prowadzenia dyskusji prawniczej. Od początku chodziło mi o aspekt ETYCZNY, który jest moim zdaniem prosty i jednoznaczny: jeżeli korzystasz z cudzej własności, w celu stworzenia której ktoś wydał własne, prywatne pieniądze i teraz chce na tym zarobić, zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje mu zapłacić, ewentualnie nie oglądać/słuchać (to też jest, wbrew pozorom, opcja – nikt nikogo do oglądania filmów czy słuchania muzyki z własnego sprzętu nie zmusza).

      Przykład z różnymi nośnikami, cóż, jestem skłonny się zgodzić, że mając płytę Blu-ray powinieneś móc za darmo korzystać z wydania DVD czy VHS (zakładając, że byłoby to komuś potrzebne), ale w drugą stronę raczej nie bardzo. Poza tym tak naprawdę przywołując ten argument zgodziłeś się ze mną, że za utwory trzeba płacić – w końcu ten, kto ma w piwnicy wersję magnetofonową, kiedyś za nią zapłacił.

      Trzeciego argumentu nie rozumiem – chcesz powiedzieć, że ci, którzy kradną, potem więcej kupują, więc należy pozwolić im kraść? Jak ściągniesz 1000 płyt i wszystkie je przesłuchasz, to trafisz pewnie na 4-5 takich, które chciałbyś mieć w oryginale (dla spokoju sumienia, żeby zapełnić półkę, zaimponować znajomym, wszystko jedno). Tyle, że do tego służy możliwość przesłuchania fragmentu utworu przed zakupem (Amazon, iTunes, Merlin itp.) – 30 sekund albo minuta za darmo. Filmy – obejrzyj trailer, poczekaj na emisję w TV. Software – wypróbuj przez 15/30/60 dni. Książki – idź do wypożyczalni. Legalnie. Nie wystarczy? Zapewne nie.

      Chyba naturalne jest, że o tym, w jakiej formie dzieło jest wydane, decyduje jego właściciel, twórca (regiony, DRM). Nie podoba Ci się? NIE OGLĄDAJ, nie słuchaj, nie korzystaj. Jest mnóstwo możliwości oglądania filmów, słuchania muzyki, korzystania z softu ZA DARMO i LEGALNIE. Może nie tych, które byś chciał – i tu leży pies pogrzebany.

      Twój pomysł na rozwiązanie tej kwestii jest oczywiście dobry – jak wiele innych. Ale nadal decyzja leży po stronie twórców. I żaden taki pomysł nie zmieni nomenklatury, jakiej używam w stosunku do osób, które TERAZ nie płacą za korzystanie z płatnych utworów. Nigdy nie podejmowałem się walki z piractwem, wiedząc że to walka skazana na niepowodzenie. Natomiast zdecydowanie sprzeciwiam się samowybielaniu piratów, którzy twierdzą, że działają w imię słusznej sprawy albo do swojego zachowania zostali zmuszeni przez złe korporacje – bo to jest odwracanie kota ogonem i fałszowanie rzeczywistości.

    10. Krzysztof Kluczek napisał(a):

      Szymon Greniuk 1) Nie mogę przyjść 20 minut później bo teoretycznie moje miejsce może zostać już sprzedane.
      2) Obsługa nie wie, że klima źle działa ? Mam w połowie seansu chodzić i szukać kogoś z obsługi ? Zazwyczaj na początku nie jest duszno bo nie ma ludzi na sali, a po godzinie robi się parno.
      3) Nie każdy ma czas chodzić dokładnie w środę. Ja lubię w weekend. Nie chodzi mi o to że chciałbym o połowę taniej płacić, tylko o to, że jeśli płacę to niech będzie tak jak powinno być.

  21. Jakub Naliwajek napisał(a):

    Książki po angielsku da się kupić na Amazonie normalnie, muzyka jest w iTunes, a gry na Steamie i GOG.com, które mnie ostatnio powaliło tym jak fajne mają tam tytuły (Planescape! THe Longest Journey!).

    Ale filmy i seriale to rzeczywiście masakra – gdzie np. mogę obejrzeć Mad Men bez wychodzenia z domu? Nie, nie ostatni odcinek M jak Miłość, ani ludzi gotujących w TVNie, tylko ostatni sezon Mad Men. Z chęcią zapłacę – nawet tyle co Amerykanie (tylko proszę bez europejskich VATów mi tutaj ;)). Tyle, że Amazon Instant Video, Netflix i Hulu mówią mi, że żyje na cyfrowej pustyni (dziki zachód, jej).

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      ostatnio zapłaciłem za proxy po to aby potem zapłacić za obejrzenie mad men-a – też mnie ktoś złodziejem nazwał

    2. Łukasz Demolin napisał(a):

      O, słuszne słowa. Też już dawno przestawiłem się na dystrybucje elektroniczne gier. Za młodu pirat, teraz kupuję tyle oryginałów, że mam zapas grania na kilka lat chyba już :).

      A z filmami ciągle posucha, przestarzały przemysł broni się przed rozwojem. Wydawnictwo gier, dużo młodsze, znacznie sprawniej reaguje na potrzeby.

    3. Sławomir Pietraszuk napisał(a):

      @GM jesteś znacznie gorszy od złodzieja. Podszyłeś się jak mniemam pod obywatela USA. To podpada pod ustawę RICO, terroryzm i przy odrobinie nieszczęścia może się skończyć w Guantanamo.

  22. Leszek Chrobak napisał(a):

    100% racji.

  23. Wiktor Cegła napisał(a):

    Grzegorz, od dziś nie pouczaj serwisów o grach komputerowych w jakiejkolwiek moralnej sprawie (yup, nawiązuję tutaj do Twojej recenzji Forzy i prób prostowania ich/nas w niej). Postem promującym otwarcie piractwo:

    a) odebrałeś sobie prawo do krytykowania kradzieży
    b) odebrałeś sobie prawo do krytykowania ludzi, którzy używają adblocka (oni Cię okradają ze swoich przyczyn)
    c) obraziłeś, moim zdaniem, swoich reklamodawców produkujących legalne oprogramowanie

    Na marginesie, kiedy kilka serwisów internetowych piszących o grach przekroczyło granicę sympatii dla piratów, wydawcy zerwali z nimi współpracę, a serwisy przepraszały, jeden magazyn o grach także przepraszał. To nie jest dobre i dobrze się nie kończy.

    Rozumiem zniecierpliwienie i zażenowanie kwestią premiery Hobbita (podzielam opinię, że jej przełożenie to skandal), ale przekroczyłeś granicę i jako czytelnik Antyweba jestem smutny z tego powodu.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      na to ci odpowiem w video poście bo nie chce mi się tyle pisać tutaj – i tak to zginie w tłumie a rozumiem że zrobiłeś to po to aby ładnie na Facebooku wyglądało i po pare lajków

    2. Maciej Śnieżek napisał(a):

      Grzegorz, od pewnego czasu uderza mnie niska jakość Twojej polemiki w wątkach pod tekstami. „Prostackie argumenty”, „powtarzanie banałów”, „aby ładnie na Facebooku wyglądało” – to Twoje cytaty tylko z bieżącej dyskusji. Rozumiem, że nie wszystkie posty pod tekstem Ci się podobają, ale czy koniecznie musisz się do nich w tak emocjonalny sposób odnosić?

    3. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Maciej Śnieżek może masz racje – ale jak ktoś pyta czy kradnę to nie do końca poczuwam się do tego aby być milutkim

    4. Maciej Śnieżek napisał(a):

      @[519022944:2048:Grzegorz Marczak] to tylko retoryka, nie brałbym tego do siebie :)

  24. Jakub Kowalski napisał(a):

    Zobaczyłem tylko słowo „kompromitacji”, zrzut fejka z TPB i wszystko skleiło mi się w całość.

  25. Fri Dom napisał(a):

    Też czytałem trylogię kilka razy, ale nie wyobrażam sobie żeby obejrzec ten film po raz pierwszy inaczej niz w kinie. Jeśli ściągniesz go przed premierą i obejrzysz w domu, na telewizorze albo (o zgrozo!) na 17 calach komputera to żaden z Ciebie fan tolkiena.

    1. Piotr Baranek napisał(a):

      No tutaj muszę tobie przyznać rację :) Czytałem też ciekawostkę nie wiem czy to prawda ale Hobbit wyświetlany jest w 3D z prędkości 48 klatek na sekundę i u wielu osób zauważono mdłości oraz bóle migrenowe ,czyżby Hobbit nie dla wszystkich ? :D

    2. Łukasz Demolin napisał(a):

      Te 48 FPS to i tak w praktyce 24 (co druga klatka na jedno oko). Nie kręci się większych frameratów bo tracą „filmowość” ;)

    3. Marcin Cimała napisał(a):

      Dlatego ja bede ogladal go na komórce w kiblu :D

  26. Tomasz Szewczyk napisał(a):

    To jest rozmowa, ktora nigdy sie nie skonczy. W USA i czesci europy funkcjonuje netflix, rucha na torrentach 20% w dol – koszt ok 8$ miesiecznie. W Polsce moglbym placic ta sama cene przez sekunde nie myslac czy pojawil sie juz rip itd. To samo aplikuje sie do muzyki np. google music na ktorym pzecietnego amerykanina album kosztuje tyle co hamburger w MCD.

  27. Tomasz Zdanowski napisał(a):

    Kradzież to jak się coś komuś zabierze i on tego już nie ma …….. tutaj mamy doczynienia z nielegalnym kopiowaniem :-) Nie mylmy pojęć.

  28. Pawel Bragoszewski napisał(a):

    Jak zawsze przypomina się: http://theoatmeal.com/comics/game_of_thrones
    Tak myślę, że gdybym mógł zapłacić 30 zł i ściągnąć Hobbita legalnie w dobrej jakości, to nawet bym się nie zastanawiał, a potem jeszcze obejrzałbym w 3D i 48fps w kinie. Co do oglądania screenera, to odpowiednikiem takiej rozrywki jest słuchanie odgłosów koncertu kilka ulic dalej. Żadna kradzież.

  29. Sławomir Pietraszuk napisał(a):

    A ja mam zupełnie inny anty-powód. Nie lubię już chodzić do kina bo łapię straszne doły patrząc na salę z 10 widzami z czego 7 przychodzi się macać, albo wypić piwo w ciepłym i tanim pomieszczeniu. Kilka razy byłem na skraju załamania siedząc sam lub w parze na sali. To nie jest dobre dla psychiki.

    1. Michał Ćwikła napisał(a):

      A to ciekawe, ja zazwyczaj się cieszę, jak jest mało ludzi na seansie, bo maleje szansa, że trafi się jakiś idiota, który zamiast na film przyszedł pogadać i się nażreć.

    2. Sławomir Pietraszuk napisał(a):

      przewaga multipleksów jest znaczna. Klimatyzacja, ciche chodniki, super obraz, jeszcze lepszy i głośniejszy dźwięk. Jednak jestem istotą towarzyską i pustki naprawdę przygnębiają. jest jeszcze coś. Kryzys długometrażowego filmu. Kilka lat temu potrafiłem robić 60km w dwie strony, 2x w tygodniu. Teraz jeden odcinek Breaking Bad czy Dextera potrafi konkurować z Looperem.

  30. Łukasz Demolin napisał(a):

    Serio, oglądać zaraz po premierze? Takiego gównianego TeleSynca? Dziękuję, postoję. Już prędzej poczekam aż się w telewizji pojawi, aż takiego parcia na premiery nie mam :).

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      w życiu nie dotknę żadnego telesynca – sam się śmieje z ludzi którzy to oglądają

    2. Szymon Adamus napisał(a):

      Do czasu polskiej premiery niczego poza screenerami na torentach raczej nie będzie.

    3. Krzysztof Chyla napisał(a):

      Ja zaczekam aż będzie w wypożyczalni albo TV ze względów ideologicznych: uważam że nie powinien tego robić Peter „Martwica Mózgów” Jackson, a na pewno nie w formie trylogii.

  31. Adam Gołąbiewski napisał(a):

    Brawo! Piękną postawę promujesz :-/ Nie chce Ci się kilka dni poczekać na premierę w kinie, wiec film piracisz. I nie chodzi tu o łamanie prawa, bo polskiego prawa nie złamiesz ściągając z chomika, ale o postawę moralną. Skoro taki z Ciebie fan J. R. R. Tolkiena i tak kochasz jego twórczość i ekranizacje to może to okaż uczciwie płacąc za film. Jak jakiś sprzęt, o którym marzysz ma światową premierę szybciej niż w Polsce, to też jedziesz za granicę i włamujesz się do sklepu, bo musisz mieć już teraz? Z twoją moralnościa pewnie tak byś zrobił, gdyby nie prawo, które tego zabrania.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      nie promuję – pokazuję że tak się dzieje

    2. Krzysztof Mazurek napisał(a):

      Wiesz znam ludzi, którzy właściwie dokładnie tak robią może z wyjątkiem włamania. Ale są w pierwszej 100 po iPhone’a w sklepie. A co do dystrybucji filmów – oglądanie filmów z sieci należy traktować jak trial – tyle FATALNEGO materiału filmowego się teraz kręci, że to głowa mała. Praktykuję sam zakup wydawnictwa na BluRay, ale tego co mi się podoba, a nie każdego gówna, które mi chce dystrybutor wcisnąć. Nawet tłumaczenia są lepsze te sieciowe :D
      Ale … tylko widzisz – co jeśli dany tytuł w ogóle nie został wydany w Polsce? Niedy nie trafił do dystrybucji ani kinowej ani trdycyjnej? Albo został wydany za granicą np. w USA 5 lat temu i generalnie oprócz krzywej wersji sieciowej nie masz PRAWA go nawet u siebie odtworzyć (regionalizacja napędów / płyt)?

    3. Adam Gołąbiewski napisał(a):

      W pewnym sensie promujesz taką postawę. @[76925706435:274:Antyweb] jest popularnym serwisem, więc pisząc oficjalnie, że sam ścigasz pirackie materiały sugerujesz innym, że nie ma w tym nic złego.

    4. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Adam Gołąbiewski mówię wprost o tym o czym wszyscy wiedzą – takie sytuacje promują bardziej piractwo niż mój tekst

    5. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Adam Gołąbiewski dodałem odpowiednie zdanie aby być dobrze zrozumiany, nie promuję , prowokuje do innego myślenia i pokazania podstaw i przyczyn

  32. Krzysztof Mazurek napisał(a):

    Ja tam lubię kupić film na BluRay ze względu na jakość materiału – najczęściej zdarza mi się oglądać film z sieci i potem go kupić w pełnej jakości – bo te ściągane i nawet wypożyczane w sieci (VOD) to jakość audio/video mają słabiutką. Nie da się tego porównać z BD. Do kina nie chodzę … bo… Ludzie … siedzą i jedzą, szeleszczą, siorbią, gadają, daj po oczach komórkami, kłócą się, robią wiochę… Do tego 25 minut reklam i to jeszcze z powtórkami tych samych jest po prostu odpychające. Za takie kino dziękuję.
    A, że daty premier są z czapy to wszyscy wiedzą. Ale kto za to płaci? Na pewno Ci państwo ?

    1. Paweł Szempliński napisał(a):

      Nie widzę problemu. Ściągaj w jakości BlueRay.

    2. Krzysztof Mazurek napisał(a):

      No iso też są dostępne ale to już za długo trwa :-P

  33. Michał Lipiński napisał(a):

    z treścią się zgadzam ale to w jaki sposób jest to napisane woła o pomstę do nieba.

  34. Markus Marcinkiewicz napisał(a):

    Ubawiły mnie te komentarze zbulwersowanych branżoliadowców, jakbym widział 20-latków, którzy z wypiekami na policzkach gonią króliczka bo wydaje im się, że wreszcie mogą się zemścić za krytykę sprzed miesięcy/lat. A już argumentacja, że ktoś się pozbawił jakiegoś prawa rozbawiła mnie do łez, szczególnie, że niektóre serwisiki zapłaciły srogą cenę uniemożliwienia otrzymywania gier do recenzji Kara to straszliwa, szkoda tylko, że częściej dystrybutorzy nie wysyłają gier serwisom z powodu ryzyka, że obsmarują słaby produkt niż że podobno wspierają piractwo. No, ale przecież szantaż „źle opiszesz – nie dostaniesz” jest wzorem cnót, a piractwo jest złe do szpiku kości – szczególnie, że dystrubutorzy jeszcze kilka lat temu sami dawali redakcjom cdry z wersjami z crackiem byleby tylko pisemka napisały szybko recenzję. Ale to robili dystrybutorzy, więc oni sami siebie wykluczyć nie mogli z potępiania piractwa Dobrego poczucia humoru pozostaje życzyć wszystkim hipokrytom, którzy pieją, na temat piractwa, a sami piracą. Mocne argumenty, tylko, że na nikim nie robią wrażenia :)

  35. Andrzej Chrystyniak napisał(a):

    Generalnie to show biznes, kultura, masowa rozrywka, jak zwał tak zwał, nie są przystosowane do obecnych czasów. Internet sprawił, że nie ma podziałów na kraje, kontynenty. Ludzie są razem, dyskutują wspólnie, przeżywają te same rzeczy razem na całym świecie. Kowalski gada ze Smithem i Kitano o premierze nowego filmu. Nie istnieją dla nich granice między Polską, USA i Japonią. To jest coś, czego dystrybutorzy nie rozumieją i stąd takie czy inne problemy.

    Bywa, że dostajemy premiery filmów po kilku miesiącach. Bywa, że niektóre seriale nigdy nie zostaną u nas pokazane. Wydania DVD i Blu-Ray są u nas często droższe niż za granicą, co przy naszych zarobkach jest jakimś ponurym żartem. Bywa, że te własnie wydania są przez krajowych dystrybutorów spieprzone, bo albo dostajemy gorszy dźwięk (np. saga Gwiezdnych Wojen), albo nie można wyłączyć lektora, albo ten super hiper high definition blu-ray ma lektora w 2.0 chociaż oryginalna ścieżka jest 5.1.

    Kina potrafią pokazywać film jednej osobie na sali i marudzić na straty. Tak jakby nie można na godzinę przed seansem zapełnić sali biletami za piątaka. Spokojnie zarobek przekroczyłby cenę tego jednego drogiego biletu, a ilu potencjalnych klientów na popcorn. ;)

    Generalnie coś, co powinno być łatwą, tanią, szybką, ogólnodostępną rozrywką dla wszystkich – podlega jakimś dziwnym ograniczeniom, selekcjom, jest niewspółmiernie drogie do tego co oferuje i jest droższe dla Kowalskiego niż dla Smitha, bywa dostarczane nam w fatalnej jakości…

    Gołym okiem widać, że przemysł filmowo-telewizyjny nie szanuje widza i robi mu na każdym kroku pod górkę. Także szczerze mówiąc rozumiem ludzi, którzy coś tam ściągną, bo się zwyczajnie wkurwili z tego czy innego powodu. Nieraz człowiek chce wydać na coś pieniądze, a po prostu nie może.

    Inaczej jest z muzyką. Ta jest dostępna tak, że każdy może zaleźć szybko to czego szuka. Nie musi czekać na premierę w swoim kraju bo jest ebay, a na CD na szczęście regionów nie ma, a nikt tłumaczeń do płyt nie dołącza :) Jak nie płyty to jakieś itunsy i inne tego typu sklepy, gdzie można zwyczajnie pojedynczy utwór kupić. Tak więc pobierających muzę nie rozumiem, bo tutaj człowiek problemów nie ma.

    Ale filmy, seriale? Czasem choćbyś się zesrał nie obejrzysz inaczej jak pobierając z netu.

    1. Marcel Mierzicki napisał(a):

      Tu nie chodzi o to, ze przemysl rozrywkowy tego nie rozumie – przemysl nie moze przelknac drastycznego spadku dochodow i braku kontroli.

    2. Andrzej Chrystyniak napisał(a):

      No nie rozumie. Spadek dochodu jest ponieważ nie wydają czegoś na czas, a Internet sprawia, że wszyscy jesteśmy w tym samym miejscu w tym samym czasie. Ponieważ lokalni dystrybutorzy zwiększają niewspółmiernie ceny, partaczą wydania. Ponieważ sami rezygnują z rynku, bo czegoś w jakimś kraju nie wydadzą.
      Wystarczy stworzyć porządną platformę, którą wykorzystają komputery, konsole, telewizory itd. Dodanie napisów, lektorów przy potencjalnej 100% dostępności to powinny być żadne koszty.
      I o jakiej kontroli tu mowa? Co oni niby chcą kontrolować?

    3. Andrzej Chrystyniak napisał(a):

      Nie mówiąc o takich banałach jak równoczesne premiery kinowe. Co to kogo boli?

  36. Paweł Ga napisał(a):

    Takie filmy jak hobbit, transformersy, avatary czy batmany które trwaja po prawie 3h ściągać w wersji CAM czy inne wersje ważące po 525MB (jak na obrazku powyżej) to jest takie lamerstwo i wiocha że mózg rozwala

    albo w kinie, albo w przynajmniej HD (lub full HD)

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      ale to oczywiste – sam przynajmniej dwa razy puszczałem teksty wyśmiewające piratów którzy to ściągają

  37. Lan Pham napisał(a):

    Jakkolwiek to jest niemoralne, to jest w tym jednak troche racji. A coś z czegoś wynika. A wynika to z tego, ze dystrybucja kultury w naszym państwie nie ma się zbyt dobrze, delikatnie mówiąc. I wbrew temu co niektórzy mówią – ten wpis jest formą krytyki, powiązana z działaniem. I w sumie cieszę się, ze ludzie o tym otwarcie piszą, bo w ten sposób widać, ze jest problem. I wychodzi dużo lepiej niż gdyby ściągający mieli piracić po kątach w swoim zaciszu domowym.
    To nie jest jaranie się tym, ze się ściąga a.k.a kradnie, jak to niektórzy lubią pisać, to jest smutna konieczność. Trzeba więc na to znaleźć lepsze wyjście. Bo łapanki, donosy, bicie piratów nie jest wyjściem.

  38. Tadeusz Zielinski napisał(a):

    Nie stać mnie na Ferrari, a w ogóle to uważam, że są one za drogie i zbyt późno w Polsce w stosunku do premiery, to sobie pożycze…

  39. Piotr Teicher napisał(a):

    Sztuczne tworzenie podziałów, sztuczne opóźnianie premier daje nam piractwo. Producenci sami chcą abyśmy pobierali, dają ku temu wiele znaków.

    1. Tadeusz Zielinski napisał(a):

      A laska sama się prosiła, żeby ją zgwałcić bo się ubrała jak dziwka… biczpliz…

    2. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Tadeusz Zielinski dobre – ale dobrze też wiesz o co chodzi. Można piractwo wywoływać, można tez o tym zjawisku myśleć z wyprzedzeniem. Wszyscy chcielibyśmy aby go nie było – ale jest i teraz coś z tym trzeba zrobić

    3. Tadeusz Zielinski napisał(a):

      @[519022944:2048:Grzegorz Marczak] No dobra, ale Ty jako rozwiązanie przedstawiłeś usprawiedliwienie dla pożyczania z TPB. To nie jest właściwy kierunek.

    4. Radek Zaleski napisał(a):

      ale dlaczego ktoś ma myśleć o tym jak stracić pieniądze? nie rozumiem:/

    5. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Tadeusz Zielinski nie pokazuję rozwiązania – sugeruję że tak się dzieje, bo tak się dzieje

    6. Piotr Teicher napisał(a):

      Tadeusz Zielinski Kiedy idę w niebezpieczną okolice, spodziewam się pobicia… Kiedy zostawiam auto otwarte na osiedlu, spodziewam się, że nie zobaczę go na drugi dzień… Jeśli ograniczam dostęp do treści w erze internetu, spodziewam się, że ktoś zamiast czekać miesiąc i kupić, zwyczajnie pobierze i tym samym szansa na zakup spada. Nie zrozum mnie źle – ale jak laska idzie goła przez miasto niech się nie czepia, że ktoś robi jej zdjęcia (bo to jest bliższe piractwu, w końcu nie niszczę oryginału robiąc kopię).

    7. Tadeusz Zielinski napisał(a):

      Grzesiek – problem „oburzonych” (troszke jak „niepokorni” ;) ) polega na tym, że na jednym z najbardziej poczytnych serwisów techie w Polsce publicznie usprawiedliwiłeś pożyczanie cudzej własności intelektualnej z internetów. Sam doskonale wiesz, że jesteś bardzo wpływowym człowiekiem i jako taki powinieneś świecić przykładem, a nie wołać że „ponieważ Hobbit będzie po świętach, to ja czuję się uprawniony do jumania go z TPB”.

    8. Grzegorz Marczak napisał(a):

      Tadeusz Zielinski – nigdzie nie pisze o usprawiedliwieniu – piszę o tym co powodują takie sytuacje. Wiem tez jak to napisałem – tam nie jest powiedziane, że tak zrobię jest tylko sugestia i to z premedytacją aby o tym rozmawiać. Można owszem napisać inaczej – piractwo jest złe ale winni też są inni . W efekcie zacznie się rozmowa o złym piractwie a jak chciałem wywołać dyskusje od innej strony.

    9. Tadeusz Zielinski napisał(a):

      Uwielbiam relatywizowanie piractwa – tak naprawdę to nikt nie traci, bo przecież nikt nie ruszył oryginału, a tylko zrobił kopię. TBH – głęboko w dupie mam czy ktoś moje dzieło skopiował, sfotografował, opisał czy nagrał na kasetę – na końcu obchodzi mnie to, że ktoś nie zapłacił za jego użytkowanie, a użytkuje.

      A Twoje, Piotrze usprawiedliwienia nadal nie wychodzą poza zgwałconą dziewczynę „która dostała to na co zasłużyła”. Swoją drogą to skoro już sam dałeś przykład samochodu – jak widzisz otwarte auto na ulicy, to wsiadasz i odjeżdżasz, czy raczej zaczynasz szukać właściciela? Bo to właśnie do tego się sprowadza. Wina za kradzież mienia PRZEDE WSZYSTKIM leży po stronie sprawcy a nie ofiary. I nawet jesli ofiara w jakiś sposób przyczyniła się do przestępstwa swoim zaniedbaniem czy głupotą, to nadal nie usprawiedliwia to sprawcy.

    10. Tadeusz Zielinski napisał(a):

      @[519022944:2048:Grzegorz Marczak] jeśli to była prowokacja intelektualna, to wybacz, ale Ci nie wyszła :) Gdy piszesz „Moje pieniądze trafią więc pewnie zamiast do kina to do chomikuj – choć nie, pewnie ściągnę z TPB. W końcu na własny użytek obejrzę ten film. A branża filmowa niech nadal się zastanawia jak rozwiązać problem… a już w szczególności w Polsce gdzie jedyne o czym słyszę to o podwyżkach biletów do kina oraz jaką kupę kasy zarabiają na jedzeniu. ” to rozumiem to dość jednoznacznie – „oszukali mnie, decydenci, to ja im teraz zrobię żarcik i possam z chomika, albo TPB”. Cytując Wujka Bena – Z wielką mocą (a przez taką rozumiem bycie najpopularniejszym blogiem o technologii w kraju) idzie wielka odpowiedzialność ;)

  40. Jakub Misiura napisał(a):

    Jej, jaki to jest słaby artykuł :-(

  41. Luke Musialski napisał(a):

    Zgadzam sie co do daty wypuszczenia filmu w polsce jest ona zupelnie bez sensu… jednak jesli chodzi o ceny biletow to w polsce jest jednak dosc tanio ostatnio w Niemczech zaplacilem 12 euro za bilet na film(50 zl) a w Londynie 10 funtow czyli okolo 55 zl za nowego jamesa bonda…

  42. Jacek Placek napisał(a):

    A ja już mam bilety na 28 i wytrzymam!! Trzymajcie kciuki, żebym wytrzymała :D

  43. Piotr Borowski napisał(a):

    na film trzeba poczekać najwyżej miesiąc, gorzej jest z serialami, na które każą czekać nawet i rok, tu nie chodzi o popularyzowanie piractwa, po prostu ktoś lubi twórczość Tolkiena, albo jakiś serial i po prostu „musi” go ściągnąć wbrew temu, że bardzo się ceni twórczość np. Petera Jacksona, by potem ulżyć sumieniu (oraz zobaczyć lepszą wersję) człowiek idzie do kina obejrzeć film, który już widział wcześniej

  44. Tomasz Drobnik napisał(a):

    Kradnijmy i bądźmy z tego dumni. Wytykajmy palcami tych co kradną bo oni są bardziej źli niż my kiedy to robimy. Bądźmy moralni i potępiajmy piractwo publicznie bo aprobata spotka się z krytyką. Jednak ograniczenie piractwa opłakane zostanie w internecie odpowiednimi postami przez wszystkich bez wyjątku i gloryfikowane jak to efektywnie wspiera artystów. Reasumując zależy jak leży.
    Osobiście jestem Za! Albo nie… kategorycznie zgłaszam sprzeciw…

  45. Piotr Majewski napisał(a):

    Wspaniale wspierasz tworcow, ktorych dziela tak szanujesz.

  46. Mateusz Ożyński napisał(a):

    Mnie zastanawia tylko, jak można napisać, że się kocha twórczość Tolkiena i ekranizację trylogii, a potem, że po raz pierwszy zobaczy się Hobbita na komputerze, najpewniej w syfnej kopii zgranej z ekranu kinowego. Osobiście wolałbym czekać rok, niż sobie fundować coś takiego. Czy autor tekstu obawia się spoilerów pojawiających się w sieci po premierze? Niecierpliwi się, bo chce poznać fabułę? Bo jak rozumiem, walory wizualne działa nie mają znaczenia.

    1. Grzegorz Marczak napisał(a):

      nie będę pobierał z torrentów – naprawdę wolę kino a sam film pewnie i tak kilka razy zobaczę i pewnie kupie na półeczkę. Na mnie akurat wydawca tego filmu zarobi kilka razy

    2. Ewa Sochocka napisał(a):

      Nie działa, tylko dzieła Mateusz;)

    3. Maciej Liżewski napisał(a):

      „Wizualne działa” to takie maksymalnie wypasione walory :)

    4. paweel79 napisał(a):

      Fabułę powinien znać skoro jest fanem Tolkiena:)

  47. Marcin Guzewicz napisał(a):

    Kwestia kina w Polsce mnie bardzo zadziwia. Mieszkając swego czasu w Dublinie widziałem tam genialne rozwiązanie aby zachęcić ludzi do chodzenia do kina.

    Sieciówka Cineworld wprowadziła abonamenty. Klient wyrabiał kartę ze zdjęciem. Płacił €20 na miesiąc. I mógł oglądać nielimitowaną liczbę filmów w miesiącu. W tamtych czasach pobierałem sobie ulotkę filmową z kina i odhaczałem w tygodniu na czym byłem a na czym nie.

    Rozwiązanie abonamentowe doprowadziło do tego, że kina nawet na najsłabszych seansach miały full salę (no bo jak mam kartę to już pójdę), oraz co film były wpływy z Popcornu i Coca-Coli (o suchym pysku siedzieć nie będę).

    Nie rozumiem, czemu Cinema City czy Multikino nie wprowadzi takiej karty. Niech nawet kosztuje 100zł na miesiąc. Znajdą się ludzie, którzy z miejsca ją kupią a w kinie będą spędzać prawie każdą wolną chwilę.

    1. Tomek Sułkowski napisał(a):

      świetne!

  48. Brutalna Motywacja napisał(a):

    co jest śmieszne, że te same k…y co czytają jak robić biznes w sieci jednocześnie kradną czyjąś pracę, dziesiątki, setki tysięcy godzin. Potem te same k…y są zdziwione, że nie mają efektów, bo jak ma biznes wyjść komuś kto na dzień dobry kradnie. Ideowi debile piszą, że walczą z koncernami, że chodzi o otwartość sieci. Pieprzenie. Podwyższają VAT na ulicach? Cisza? Zabiorą mp3-ki biedakom to całe ulice wręcz uginają się od gówniarzy przeciw ACTA. Nie dziwie się, że chodzą w maskach, gdybym był spłukanym skurwysynem na garnuszku mamusi zrobiłbym to samo, bo wstyd jak diabli. Do kina chodzę 6 – 7 razy w miesiącu, nigdy nie jeżdżę bez biletu, książki i płyty kupują w empiku czy innych księgarniach internetowych. Bilet za drogi? Płyta za droga? Jak jest się debilem to jest za drogo. Tyle w temacie.

  49. Marcin Cisowski napisał(a):

    Światowa premiera 14 grudnia, w Polsce seanse od 25 grudnia, nie rozumiem dramy o te 11 dni. Wieloletnie doświadczenie dystrybutorów pokazuje, że faktycznie nikt w Polsce nie chodzi do kina w ostatnich tygodniach przed świętami, odwrotnie niż w Stanach, i co roku mamy duże premiery w pierwszy dzień świąt – MI: Ghost Protocol, Tron, Avatar itd. Taka tradycja. I najwyraźniej to się sprawdza.

  50. Mateusz Kamiński napisał(a):

    słuszna uwaga, niestety „stary biznes” nie rozumie dzisiejszych czasów… nie chodzi tylko o dystrybucję cyfrową, ale również o podejście w tworzeniu oprogramowania.

  51. Michal Kubicki napisał(a):

    Powiedzmy sobie wprost: ci, którzy tak się tu oburzają, płacą ochoczo i bezmyślnie za bilety na sztucznie opóźniane premiery, przyczyniają się do obecnego stanu rzeczy. Taki dystrybutor sobie myśli: po cholerę nam premiery równoległe do reszty świata skoro polak może poczekać kilka tygodni, a i tak zapłaci. Głosujemy portfelami.

    1. Marcin Cisowski napisał(a):

      Ale dystrybutor w erze kopii cyfrowych nie ma żadnego interesu w opóźnianiu premiery „bez powodu” albo „na złość”. Tak to wygląda bo Polacy biegają po sklepach, pieką mazurki i NIE CHODZĄ do kina przed świętami i zapychanie sal kinowych swoim filmem w tym okresie się najwidoczniej Warnerowi nie opłaca.

    2. Michal Kubicki napisał(a):

      Tak, taką wymówkę można sklecić na każdą porę roku.

    3. Marcin Cisowski napisał(a):

      No, z takim argumentem nie mam nawet jak polemizować :).

  52. Piotr Kusio napisał(a):

    Kilkanaście dni opóźnienia to wielka tragedia usprawiedliwiająca piractwo? W ciekawych czasach żyjemy…

    1. Tomasz Szewczyk napisał(a):

      Mnie tak naprawde irytuje to, ze u nas nie ma mozliwosci zobaczenie sporej czesci filmow. Co do opoznianych premier to Hobbit byl raczej przykladem. Jak mozna spodziewc sie sporej widowni, skoro miesiac przed polska premiera wydano bluray-a ? Widoczenie polacy chodza tylko na transformety titaniki i avatary.

    2. Michal Kubicki napisał(a):

      Jak widać, w dużej mierze jest to przyczyną.

    3. Grzegorz Marczak napisał(a):

      przy takim hicie jestem pewien, że ludzie rzucą się na film jak tylko się pojawi w sieci- czy to jest dobre? Oczywiście, że nie. Można jednak o tym pomyśleć a nie tylko biadolić jacy to piraci są źli.

  53. John Zabiyaka napisał(a):

    Żen. Antyweb wycina komentarze, w których wspominam o nowym serwisie z filmami za darmo: vodeon. Przecież nawet wywiad opublikowaliście.

  54. Sebastian Piotrowski napisał(a):

    Od 13 grudnia Hobbit będzie w kinach w Republice Czeskiej. Można sobie zrobić wypad na świąteczne zakupy i obejrzeć film będzie w wersji z napisami więc jak ktoś zna angielski nie będzie problemu.

  55. Tomasz Witek napisał(a):

    Mam propozycje tak aby wilk był syty i owca cała, napiszcie co Wy na to. Umawiamy się tak. Dopóki dystrybutor czegokolwiek, filmu, piosenki itp, sprzedaje możliwość słuchania/oglądania na bilety jednoosobowe (kino, teatr, zamknięty koncert) – jego twórczość jest chroniona w sposób 100%. zero torrentów, chomików i innych. jednak gdy producent (właściciel praw) decyduje się na „Wystawienie” swojego dzieła w taki sposób, że nie sposób policzyć odbiorców (TV, radio, itp) jego twórczość można zapisać na swoim komputerze, odtwarzać wielokrotnie, bez możliwości zarabiania. Może duże uproszczenie, ale czy ta prostota nie jest gigantycznym krokiem w kierunku normalności?

  56. Łukasz Krysiewicz napisał(a):

    Wyjdzie, że się czepiam, ale po prostu byłem długo dość głęboko w środowisku tolkienistów i weszło mi w nawyk: Władca Poerścieni to nie trylogia.

  57. Robert Radziejewski napisał(a):

    :) świetny materiał… popieram tego typu prowokacje, najbardziej dają do myślenia… zajmuję się tym tematem na co dzień (tylkolegalnie.pl) i słyszę każdego dnia tego typu argumentację, które można znaleźć w komentarzach… Problem interpretacji co jest legalne i gdzie można pobrać legalne – poruszam na każdym spotkaniu z np. pracownikami administracji, przykład – przecież zapłaciłem smsem za to że mogę obejrzeć film online, mam nawet to w rachunku telefonicznym (popularne jak działał megauploud) największą sztuką jest wytłumaczyć właśnie wtedy że jednak ktoś dokonał kradzieży.. . inne przykłady to np. „przecież ten film już leciał w kinie” albo „przez 24h mogę przechowywać nielegalny film na swoim komputerze legalnie” – bzdura… Takie i inne przykłady słyszałem wiele razy.. Temat jest ciężki dla osób korzystających z internetu okazjonalnie lub wyłącznie dla rozrywki… bardzo się cieszę z tego dzisiejszego przykładu… Pozdrawiam!

  58. Inwestowanie Z Głową napisał(a):

    Oglądanie CAMa to jest barbarzyństwo. Film w Polsce będzie wyświetlany w niektórych kinach w 48fps i dla samego faktu warto zobaczyć WTF z tymi 48kl/s. A co do piracenia….. to akurat piraca wlasnie ci co wydaje najwiecej na kino/płyty. Ma to pewne uzasadnienie. Inna rzecz ze 25min reklam w kinie to jest chamstwo

  59. Jarek Nehring napisał(a):

    Dyskusja bumerang powraca w kontekście przemysłu muzycznego i filmowego. Jakimś magicznym sposobem branża najmocniej dotknięta piractwem czyli branża gier komputerowych z problemem radzi sobie coraz lepiej… W rok jeszcze do niedawna nieznany Wargaming stworzył produkt Free to Play – World of Tanks, zbudował ogólnoświatowe community dodatkowo zdobywając tytuł gry MMO roku. World of Tanks pozwala na wiele form płatności za kontent premium (nie trzeba mieć karty kredytowej), ceny są bardzo rozsądne. Ba, giganci przemysłu też zaczynają iść tą drogą (Lucasarts, EA). Jak to jest że jedna branża może a inne są nadal ociężałe ? Dystrybucja cyfrowa daje multum możliwości, nie rozumiem dlaczego zarówno branża filmowa jak i muzyczna cały czas idzie w zaparte, jakby internet nie istniał… I tak pójdę do kina, bo kino to dla mnie najlepsza metoda wspierania twórców filmowych, tak jak koncert to IMHO najlepsza metoda wsparcia artysty… Przynajmniej czuję że nie karmię wora bez dna zwanego „przemysłem”, choć wiem że w rzeczywistości jest inaczej.

  60. Jan Kłosowski napisał(a):

    Opóźnione premiery to jedno, ale za serial próbowałem już zapłacić wielokrotnie i ciągle ze wględu na strefy DRM, nie jest to możliwe. Mogę np. zamówić HBO GO, ale tylko w pakiecie z np. internetem Netii, lub masą innych niepotrzebnych programów… Dla jednego serialu? A oglądam ich wiele – każdy na innych kanale. Co sezon sprawdzam czy pojawiła się już jakaś legalna opcja zapłacenia za obejrzenie wybranych odcinków. Jestem cierpliwy, w takich wypadkach to po prostu koncerny nie wykorzystują platformy dystrybucyjnej jaką jest Internet.

    1. Jan Kłosowski napisał(a):

      (Dodam tylko, że wszystkie mp3 i programy na moim dysku są legalne.)

  61. annonymous user napisał(a):

    W Polsce ceny filmów i muzyki są tak absurdalnie wysokie, że nikogo piractwo nie powinno dziwić. Z drugiej strony jest też polska mentalność „złodzieja”, które każe wziąć za darmo, nawet jak coś kosztuje grosze. Nie ogarniam tej kuwety.

    Aha, wciskanie wszędzie 3D na siłę jest irytujące: czy do nich nie dociera, że nie każdy człowiek posiada widzenie stereoskopowe? I po co tacy mają płacić więcej za bilet, skoro ich układ nerwowy i tak nie przetworzy efektów specjalnych? Who cares, dowalmy dodatkową bezzwrotną kaucję ze okulary 3D! (Helios, Kielce) :D