62

Wicepremier apeluje: zróbcie mi apkę do zwalczania karuzeli VAT-owskiej

Parafrazując klasyka można napisać, że apka jest dobra na wszytko, Apka by w tłumie zabłysnąć, Apka przyjemnością czystą. Pisałem kiedyś, że bez aplikacji dzisiaj ani rusz - mają za nas robić prawie wszytko, jest ich cała masa, więc stanowią odpowiedź na każde pytanie i wszelkie potrzeby. Najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę wicepremier Mateusz Morawiecki, który z pomocą aplikacji chce uzdrowić finanse państwa. Dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł?

Aplikacja lekiem na całe zło – jeśli masz problem, stwórz aplikację, która go rozwiąże. To bardzo proste, pewnie dlatego sklepy z apkami pękają w szwach, a same programy są już liczone w milionach. Ludzie dziesiątakami pakują je do zegarków, telefonów, tabletów, komputerów, by potem… stwierdzić, że za dużo tego mają i gubią się. Zaśmiecili sobie życie niepotrzebnym oprogramowaniem. Ale tym razem nie będę pisał o tym problemie, moją uwagę przykuła wypowiedź wicepremiera Morawieckiego, która padła podczas spotkania Start-upy w Pałacu_edycjaB2B – bez owijania w bawełnę, złożył przedsiębiorcom propozycję:

– Wymyśliłem taki konkurs w drodze tutaj, ale nie wiem jeszcze, co mogłoby być nagrodą – zaczął wicepremier. – Gdyby udało się wam wymyślić jakąś aplikacyjkę, która pomogłaby wytropić tę karuzelę VAT-owską… – mówił Morawiecki, po czym dodał, że firmie, która znalazłaby pomysł na uszczelnienie luki w podatkach VAT, mógłby zostać przekazany pewien procent uzyskanych w ten sposób środków.[źródło]

Od wczoraj zastanawiam się, czy to było powiedziane serio. Aplikacyjka do uszczelniania systemu podatkowego… W gruncie rzeczy, chyba nikt tego wcześniej nie próbował, więc może warto poczekać na wysyp pomysłów polskich przedsiebiorców. Najlepiej, by przeznaczono na to jakieś pieniądze – zaraz pojawi się masa wniosków o dofinansowanie prac nad przełomowym rozwiązaniem. A docelowo zniknie wspomniana karuzela, budżet przestanie tracić dziesiątki miliardów złotych. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślano? Przecież to tanie rozwiązanie o wielkim potencjale. Tym tropem powinni pójść inni ministrowie:

Wymyślcie aplikacyjkę, dzięki której nasze uczelnie przestaną być w ogonie światowych rankingów (byle tylko nie wypady z nich całkowicie).

Stwórzcie aplikację, która zastąpi leczenie raka. I cukrzycy przy okazji. A najlepiej, by wyręczyła całą służbę zdrowia.

Popracujcie nad apką do szkolenia młodych sportowców. Żeby nie trzeba było budować boisk, hal i basenów.

Tak można długo, każde ministerstwo powinno poprosić o jakiś ciekawy program. Przecież przedsiębiorcy są od tego, by zmieniać świat. Tu dochodzimy do kolejnego ciekawego fragmentu z wypowiedzi polityka:

Obecny na spotkaniu wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki mówił, że innowacje nie powstają w głowach urzędników tylko „start-upowców”, ale ważna jest rola państwa we wspieraniu ich rozwoju.[źródło]

Może należy zadać pytanie: dlaczego innowacje nie powstają w głowach urzędników? To z natury ludzie odporni na zmiany? A może blokuje ich system, który zabija kreatywność? W pierwszym przyapdku radziłbym zastanowić się nad kadrami, w drugim nad zmianą owego systemu. Bo to właśnie urzędnik może być zaczynem innowacji – to on jest najbliżej problemu, może znać odpowiedź na pytanie, jak go rozwiązać. Dla przedsiębiorcy zagadnienie może być niezrozumiałe i nawet najtęższy umysł podejdzie do niego w nieodpowiedni sposób. Po co zatem wmawiać urzędnikom, że do innowacji się nie nadają?

Kwiatków w wypowiedziach Prezydenta, wicepremiera czy nawet Prezes Fundacji Startup Poland Julii Krysztofiak-Szopy jest więcej. Znowu pojawia się wątek Izraela i tamtejszego eldorado startupowego, które w Polsce jest nie do skopiowania. Czytam, że startupów jest za mało i zastanawiam się, czy faktycznie priorytetem jest zwiększanie ich liczby? Patrząc na to wszystko, dochodzę do wniosku, że warto inwestować w garaże – niebawem może być na nie spory popyt ze strony młodych przedsiebiorców lub pseudo przedsiebiorców, którzy będą chcieli stworzyć drugie Apple czy Google. Skoro takie jest zapotrzebowanie państwa, trzeba pomóc.

W wypowiedziach wspomnianych osób znowu pojawiły się mity i stereotypy, których należałoby się w końcu pozbyć z dyskusji o startupach. Polska nie trafi na stałe do G20, jeśli jutro wszyscy założymy startupy. A Polacy, którzy wyemigrowali nie wrócą do kraju, gdy usłyszą, że powstają tu startupy. Bo one powstają wszędzie…