23

Recenzja Watch Dogs – marketing nie zraził hakera

Był zachwyt, było rozczarowanie. Ostatecznie jest dobry sandbox, daleki od początkowych wyobrażeń, ale jednak grywalny. Tylko czy jakiekolwiek ocenianie ma sens? Przez lata recenzowania gier naprawdę rzadko zdarzało mi się mieć wątpliwości co do tego, co chcę przekazać na temat danego tytułu. Najczęściej bywało tak z produkcjami MMO, dla których zwyczajnie nie ma właściwego terminu do oceny. Watch Dogs to jednak wyjątkowy przypadek. […]

Był zachwyt, było rozczarowanie. Ostatecznie jest dobry sandbox, daleki od początkowych wyobrażeń, ale jednak grywalny. Tylko czy jakiekolwiek ocenianie ma sens?

Przez lata recenzowania gier naprawdę rzadko zdarzało mi się mieć wątpliwości co do tego, co chcę przekazać na temat danego tytułu. Najczęściej bywało tak z produkcjami MMO, dla których zwyczajnie nie ma właściwego terminu do oceny. Watch Dogs to jednak wyjątkowy przypadek.

Musicie bowiem wiedzieć, że Ubisoft (i mówimy tu o ogólnoświatowym podejściu wydawcy) założył sobie, że ;pierwsze recenzje gry mogły pojawić się dopiero w dniu premiery. Zważywszy na rozmaite kontrowersje, przede wszystkim te związane z szalonym dysonansem między prezentacją z E3 2012 a dalszymi gameplayami, był to z punktu widzenia wydawcy uzasadniony krok – każdy rozsądny szef za wszelką cenę unikałby wszystkiego, co obniżyłoby słupki związane z preorderami i sprzedażą.

Teraz wiemy już, że gra jest rekordem sprzedażowym, a nowa marka sprawdziła się znakomicie. Jak na ironię, Ubisoft został “zhakowany” przez sklepy, które wpuściły tytuł w obrót nieco przed 27 maja. Dzięki temu zobaczyliśmy, jak tragiczne bywają różnice w zestawieniu z pierwotną wizją. Czy wpłynęło to na zainteresowanie kupnem Watch Dogs? Jak już ustaliliśmy, nie.

WATCH_DOGS™_20140522180638

Oczywiście zadałbym pytanie, czy puszczanie recenzji w dniu premiery miało sens, ale byłoby to pytanie retoryczne. Dla większości serwisów istotne są “kliki”, niezdecydowani zdążyli już zobaczyć wielominutowe klipy na YouTube i ostatecznie zdecydować się, lub nie, na spacer do sklepu. Problemy z Uplay jakoś nie powstrzymały napływu ocen 8-9 na 10, bo i w dniu upłynięcia embargo mało który dziennikarz mógł się o nich przekonać. Ja sam, grając na PlayStation 4, dopiero po właściwej premierze zacząłem widywać nieco długi ekran wczytywania danych z serwera.

Pomijając tę pewną gorycz branżową, mój problem z Watch Dogs wynika z faktu, iż sam przez kilkanaście godzin obcowałem z grą dobrą. Ale tylko dobrą, nie przełomową. Inną od tego, czego z początku wszyscy się spodziewaliśmy. Z grą, która momentami dawała mi mniej frajdy niż Red Dead Redemption, czy Saints Row IV. Gdybym miał opisać Watch Dogs jednym słowem, byłby to dysonans. Nie kryję, że do gry podszedłem z czystą kartą, bez uprzedzeń i ze świadomością, że natrafię na coś “odrobinę” innego niż było to zapowiadane. Mało tego, w pewnym momencie wizja hakowania Chicago znów zaczęła do mnie przemawiać.

Dysonans…

Zaczęło się od wyłączenia elektryczności na stadionie.

Wiecie, jeszcze w prologu główny bohater, chcąc jedynie minąć kilku policjantów, robi zamieszanie tak duże, że podobnej akcji nie zobaczycie w ciągu kilkunastu kolejnych misji fabularnych. Po kilku godzinach będziecie opuszczać wózki widłowe i wysadzać kanalizacje, gdy w Waszą stronę będzie zmierzać kilkunastu oprychów gotowych wsadzić Wam kulkę między oczy. Ale uniknięcie policjantów na początku wymaga wyłączenia oświetlenia całego stadionu. Dysonans.

WATCH_DOGS™_20140526104504

Kilka godzin później spędzonych na zgłębianiu wątku fabularnego. Aiden Pearce, protagonista Watch Dogs, obserwuje wirtualne miasto na dziesiątkach ekranów. W teorii ma możliwość zhakowania całej infrastruktury Chicago. Czy wywoła wojnę gangów? Może pozwoli grupce dilerów pomylić trasę i wpaść w zasadzkę bez strat po stronie policji? Może uratuje kilkanaście potencjalnych ofiar gwałtu? Nie, mściciel, który chce rozprawić się z osobami odpowiedzialnymi za śmierć jego sześcioletniej siostrzenicy, a jednocześnie bardzo uzdolniony haker, zmieni światło z zielonego na czerwone, sprawiając, że samotny ojciec trójki dzieci wbije się w radiowóz, byle tylko Aiden mógł uciec przed pościgiem. Dysonans.

W jednej z misji Pearce bardzo wyraźnie deklaruje, że nie zabije człowieka, który wcześniej go widział. Nawet pomimo faktu, iż ten jest oprychem i niejedno ma na sumieniu. Aiden użyje swoich cyberzdolności i zastraszy mężczyznę, tak że ten nigdy nie piśnie słowa, inaczej kilkumiesięczny pobyt w więzieniu zamieni się w dożywocie. Zabójstwo uniknięte. Główny bohater wychodzi z więzienia i zostaje nakryty przez całe zastępy policji. Radiowozy lecą w powietrze, ciała upadają, a w wynikającym z tego pościgu giną kolejne osoby. Dysonans.

Mógłbym to słowo powtarzać raz po raz, ale nie o to chodzi. Grając w Watch Dogs szybko uświadamiamy sobie, że ktoś faktycznie chciał zrobić grę o hakerze, ale wizja uległa zderzeniu z koniecznością ulokowania tego w konwencji sandboksa. Wspomniane Saints Row IV, Red Dead Redemption, nawet sztandarowa produkcja Rockstara wykorzystują to jako swój atut. Wyjście poza prawo nie bije tam tak po oczach. Tutaj powoduje wątpliwości.

Amnezja gracza…

Tym bardziej, że medal ma drugą stronę – gdy już przymkniemy oko na fakt, że zdolny haker wybija zastępy służb bezpieczeństwa, okaże się, że raz po raz będziemy się, tak zwyczajnie, dobrze bawić. Rozwinięcie drzewka umiejętności związanych z możliwościami naszego smartfona sprawi, że po krótkim czasie będziemy otwierać bramy, wysadzać studzienki, rozstawiać kolczatki i zmieniać organizację ruchu.

WATCH_DOGS™_20140526104836

Gdy zacznie się totalna rozwałka, faktycznie będziemy mogli kombinować, jak uzyskać najbardziej destrukcyjny efekt. “Hakowalne” Chicago pozwoli nam brać udział w wyścigach, eliminować siedziby gangów, kraść pieniądze z kont przypadkowych obywateli (jak to wspomina jedna z recenzji na Steamie, “ukradłeś 200 dolarów choremu na raka, 10/10”), a nawet zameldować się i zostać burmistrzem w kluczowych punktach widokowych. Są także gry z poziomu smartfona narzucające na świat dodatkową warstwę – tam szaleństwa są uzasadnione.

Jest pomysł, jest marka, która ostatecznie nie spełniła wszystkich pokładanych w niej oczekiwań, ale mimo wszystko sprzedała się wzorowo. Mamy więc grunt pod przyszłe działania. Patrząc na Ubisoft, możemy to porównać do pierwszego Assassin’s Creed. Co z wykreowanym światem i możliwościami zrobiła kontynuacja, wiemy wszyscy doskonale.

Wracając po raz ostatni do dysonansu – nie rozumiem zupełnie ocen 9/10 dla gry, która w scenach za dnia wygląda jak Grand Theft Auto V na poprzedniej generacji, a nocą tylko momentami konkuruje np. z wizualiami inFamous: Second Son. Jednocześnie daleki jestem od jakichkolwiek przesadnie zaniżonych not. 7/10, jeżeli traktowalibyśmy dziesięciostopniową skalę w sposób zdroworozsądkowy, byłoby najwłaściwsze. Ale spokojnie mogę założyć, że każdy, kto miał kupić Watch Dogs, już to zrobił, podczas gdy inni udali się obejrzeć let’s play na YouTube. A ja z czystym sumieniem mogę zrobić jeszcze kilka misji i zabić czas czekając na coś prawdziwie przełomowego. Jeszcze kilka takich akcji i wydawcy stracą zaufanie graczy.

Chciałbym w to wierzyć…

  • ??????

    Autor chwalącej recenzji boi się pokazać twarz?

    • Paweł Kozierkiewicz

      Hakierzy… System nie doładował

  • Konrad Krawczuk

    Ale spokojnie mogę założyć, że każdy, kto miał kupić Watch Dogs, już to zrobił, podczas gdy inni udali się obejrzeć let’s play na YouTube. – Błąd nie wszyscy , którzy zamierzają już to zrobile :DNie posiadam ps4 więc muszę zaczekać :P

    • Feniks06

      Powiem szczerze, że strasznie napaliłem się na tą grę. Kupiłem ją dwa dni temu na x360. Grafika mi jakoś nie przeszkadza bo też nie spodziewałem się zobaczyć niczego lepszego niż w GTA V. Fakt, że czasem drażnią pewne niedoróbki czy system pokonywania przeszkód (problem niewidzialnych przeszkód podobny do jazdy koniem po lesie w AC 3 gdzie byle kamyk był przeszkodą nie do pokonania dla konia).
      Zgodzę się z autorem w temacie braku konsekwencji… też mi przeszło przez myśl, że bohater jest niespójny. Na tym etapie fabuły na którym jestem bohater jest kreowany na tajemniczego bohatera miejskich legend (ludzie robią czasem zdjęcia na ulicy tzw. mścicielowi), który walczy z „systemem” i korporacją. Jest on wyczulony na krzywdy przypadkowych osób stąd jego przeciwdziałanie potencjalnym przestępstwom oraz likwidowanie okazyjnych gangów. Z drugiej strony nie ma problemu z tym, że podczas ucieczki z więzienia demoluje pół miasta, rozjeżdża cywilów i zabija policjantów choć Ci jak do tej pory nie są kreowani na skorumpowanych, złych popleczników systemu tylko normalnych gości, którzy mają taką a nie inną robotę (pomijam kilka jednostek w więzieniu).
      Sama gra, wrażenia z niej płynąca są jednak ok, nie bawię się gorzej niż przy Assasins Creed. Mechanika pojazdów jest lepsza w GTA V, grafika w GTA też mi się wydała jakaś taka ładniejsza, choć w deszczu to już watch dogs wg mnie ma przewagę.Odnośnie jednak grafiki to o ile ja nie miałem wygórowanych wymagań o tyle gdybym miał PS4, Xbox One albo wypasionego pieca to bym się conajmniej wkurzył gdybym zobaczył grafikę, która tak bardzo odbiega od tego czym się chwalili podczas E3. Ludzie przecież opierając się o ten gameplay pozamawiali preordery a zostali zwyczajnie oszukani. Bardzo niefajna zagrywka wobec tych najbardziej wartościowych klientów, którzy jak wiadomo płacą najdrożej i okazują największe zaufanie dla firmy.
      Niskie oceny w niektórych recenzjach to jest po prostu wyraz niezadowolenia z niespełnionych obietnic Ubisoftu. Generalnie Watchdogs to fajna zajawka na nową serię ale pazur pokaże pewnie dopiero w drugiej części jak dorzucą nowe mechanizmy i usprawnią te które są. Choćby funkcje online, które choć fajne to jednak są ubogie. Bo czemu właściwie nie ma deathmatchu?

    • Maciej Burda

      Cała ta niespójność prowadzi do ostatniej misji, w której decydujemy, po której stronie barykady chcemy stanąć, jeżeli chodzi o osobowość głównego bohatera.

      Grę najlepiej przejść całą zanim się oceni jej aspekty fabularno-charakterologiczne :)

    • Feniks06

      To ja nie wiem jak ja grałem, że tylko znalazłem śledzenie 1 na 1 i hakowanie 1 na 1 oraz wyścigi :P A tryb swobodny online w ogóle mi gdzieś umknął :P

  • retr

    Za jakiś czas będzie warta swojej ceny, a jeszcze jak producent wszystkie błędy poprawi…

  • N7

    Cóż…

    https://www.youtube.com/watch?v=idA9BEA4Hxs

    Chciałem kupić, naprawdę. Jednak znajomy tym filmikiem raczył mi przypomnieć że to tylko Ubisoft.

    • Patryk Stus

      Jednym słowem dramat. Z ostatnich premier lepiej kupić Wolfenstein: The New Order a na Watch Dogs poczekać jak będziesz dobrej promocji.

    • Feyd

      Nie wspominając o Dark Souls II.

  • Artur

    A ja kupiłem, gram i uważam, że gra jest naprawdę dobra. Nie jest przełomowa ale nie wiem dlaczego wszyscy myśleli, że będzie. Jak dla mnie jest to kawał dobrej gry, którą mogę szczerze polecić. Jeżeli ktoś ma ochotę na szczegóły mojej opinii to zapraszam: http://aswieton.blogspot.com/2014/05/gry-watch-dogs-pierwsze-wrazenia.html

    • Juntek

      Może dlatego, że ubisoft jaką przełomową ja zapowiadał ?

    • Artur

      Każdy producent zapowiada swoją gre jako przełomową. Jest to zwykły slogan marketingowy. Chyba my gracze po tylu takich zapowiedziach powinniśmy już to wiedzieć.

    • Feyd

      To i wydawca powinien się przyzwyczaić do surowej oceny, graczy zrobionych w balona.

    • gal

      Otóż nie, nie każdy. Nie każdy uznaje hype za jedyną metodę przekonania graczy do tego, ze tworzą coś ciekawego. I nie każdy naciaga fakty, udając że robi coś zupełnie innego. Dla mnie to jest czerwona kartka dla wydawcy.

  • isaak911

    Gra ma gigantyczn zaletę a mianowicie miodność potrafi wciągnąć na długie godziny, śmiem stwierdzić że jest lepsza niż infamous :)

  • Radomir

    Strasznie słaba recenzja. Jakieś teksty w stylu „totalna rozwałka” i inne lapsusy językowe :/ nawet używanie „mądrych” określeń w stylu „protagonista” i nadużywanie określenia „dysonans” nie czynią z tego tekstu wyrafinowanej recenzji. Sorry jakbym czytał tekst autorstwa gimbusa piszącego dla gimbusów, który przypadkiem ze słownika wydobył dla zasłony dymnej „protagonistę” i „dysonans”.
    W dodatku autor nie rozumie znaczeń słów, których używa. Bo to nie dysonans ;), ale jeśli już to dysonans poznawczy. A to dwie różne rzeczy. Cóż dziś dzieciarnia nie potrafi pisać.

  • Feyd

    Jeżeli traktować skale współczesnych ocen, to oceny 1-5 nie istnieją, wiec w skali 6-10 gra zasługuje na 7. W skali 1-5 było to 2. Kompletny średniak z nadęta i wkurzającą kampanią marketingową.
    Sleeping Dogs zaskoczylo mnie pozytwnie, WatchDogs rozczarowało. W mojej ocenie szkoda czasu, są lepsze gry jak chociażby DeusEX

  • Przeraża mnie fakt, ile ludzi dosłownie DEPCZE tą grę tylko przez trooszeeczkęę gorszą grafikę niż pokazywano [wciąż świetną], i w kilku miejscach bugi graficzne, które są totalnie normalne w tak wielkiej grze.
    Wszyscy jarają się filmikem porównującym GTA 4 do WD, gdzie to w WD paru efektów brak – pokażcie mi zaś gdzie w GTA jest tak dynamiczne środowisko jak w WD. Po jakiś wypadkach na drodze przechodnie podchodzą do wypadkowiczów i pytają czy wszystko w porządku.
    W KOŃCU NPC MAJĄ NAMIASTKĘ MÓZGU i dzwonią na policję gdy nagle wyrzucisz ich z samochodu [no część się boi, wiadomo].
    Gdzie wychwalenie tych kapitalnych odbić na ulicy po deszczu gdy słońce zaświeci? Nigdzie nie widziałem tak realistycznego efektu. Oczywiście jakość tekstur także miażdży.
    I naprawdę ważniejsze jest kilka efektów graficznych w GTA, niż fakt, że miasto w GTA jest po prostu NU-DNE?! W WD nie ma czasu nawet robić głównego wątku bo ciągle jest się zasypywanym „prawdopodobnymi przestępstwami”, zadaniami macherów, czy po prostu sam fakt możliwości „aaa shackuję sobie jeszcze jedną osobę, co tam….”. To miasto ŻYJE, widać to możliwości podsłuchu każdej rozmowy, gdzie naprawdę czuć że to nie tylko durnie zapętlone animacje. Tak samo fakt nawet zranienia każdego NPC jest bardziej…odczuwalny, niż w GTA, gdzie można rozjechać pół miasta i jeżeli policja nie widzi – nic z tego nie zrobi.
    Inny też w końcu logiczny element – po wyjęciu broni ktoś dzwoni na policję! W końcu nie można biegać bezkarnie przez miasto z bronią! Tak, wiem, w GTA PO WYCELOWANIU ktoś tam uciekał i się przestraszył, tutaj jednak oni jakoś LOGICZNIE reagują. Naprawdę kapitalne
    Gra zasługuje CO NAJMNIEJ na to, co dostała. Po kilku patchach zniknie problem z brakiem optymalizacji. Ja w sumie i tak go nie widze – mam i5-3570K @ 4,5 GHz, 2x4GB DDR3 GoodRam i GTX 760 i gram ze wszystkim na Ultra + Czasowe SMAA [najlepszy efekt, zaś na MSAA i TXAA są jakieś bugi].
    Jak już mówiłem – dziesiątki zadań i możliwości do roboty POZA wątkiem głównym. Cyfrowe odjazdy to też świetny dodatek. W GTA człowiek po prostu wybierał z jednej literki do drugiej na minimapie, tutaj robisz to do czego Ci najbliżej. Trochę jak w cRPG’ach typu EOS czy Gothic…

    • Artur

      W pełni popieram :)

    • Przesadziłem z ustawieniami troszkę jednak – nie wszystko ultra, bo tekstury mam Wysokie, jednak tylko 2GB pamięci GPU. I nie Czasowe SMAA a zwykłe, różnica znikoma a wydajność o wiele lepsza.

  • Pingback: Przerażająca prostota inwigilacji | Niezatapialni.pl()

  • balduros

    Zarabista Gra. Polecam. Tutaj macie hacka jak by ktoś chciał – http://www.thelrein.com/download/1/5465000/WatchDogsHack